Share|

Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth  ♦ Nie Wrz 10 2017, 17:41;

First topic message reminder :






Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth

Standardy Rode pozostawiały wiele do życzenia, lecz osiedle, na którym mieszkała dr Hollingsworth można było nazwać co najmniej przyzwoitym. Budynek miał zaledwie trzy piętra, mieszkanie lekarki mieściło się na drugim. Ciężkie solidne drzwi zamykane na dwa zamki. Pierwsze co rzucało się w oczy to jasne kolory przełamane czernią i minimalizm. Oraz przestrzeń - duży salon był połączony z kuchnią i niewielką jadalnią. Na jednej ze ścian wisiały szerokie donice, w których posadzono zioła. Charakterystyczny zapach mięty i innych ziół unosił się w pomieszczeniu. Dwoje dodatkowych drzwi prowadziły do sypialni oraz łazienki. Po nielicznych półkach i parapetach walały się grube książki - niemal wyłącznie pozycje medyczne. Mieszkanie było średniej wielkości, ale przestrzenne i przytulne. Urządzone z gustem minimalisty.

Sypialnia i łazienka:
 


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth  ♦ Wto Lis 28 2017, 19:12;

/pierwsza połowa października

Kolejny miesiąc upłynął Charlesowi na postanowieniu, że wreszcie zbierze tyłek do kupy i przestanie choć odrobinę przestawić się z życia, jaki charakteryzował starych kawalerów na tryb bardziej odpowiedzialny. Coś mu się nawet udało. Pomogła mu w tym Rosa, a jakże. Chcąc udowodnić sobie samemu, jak i swojej babci, że wcale nie jest takim brudnym nieudacznikiem za jakiego go uważa, za pieniądze z kolejnej naprawy uzupełnił garderobę o trochę eleganckiej odzieży, przezornie nie pokazując się więcej Hiacyncie w wymemłanych i usmarowanych Bóg wie czym podkoszulkach. Z racji tego, że po przeprowadzce Artema sam powoli zaczął adaptować górę warsztatu do swoich potrzeb, widywała go na tyle rzadko, że było to wykonalne. Wieczór przed wizytą u Ethel zaś, umówił się z Elią na profilaktyczną wizytę ze swoim warsztatowym burkiem. Parę ładnych napraw później odłożył tyle, że mógł spłacić choć część długu, który choć nie on zaciągnął, to czuł się za niego bezpośrednio odpowiedzialny.
W pobliskim spożywczym zaopatrzył się w butelkę wina i tak przygotowany pojawił się przed drzwiami doktor Holinsgworth i zapukał. Choć podświadomie przeczuwał, że będzie oceniany, był w całkiem dobrym nastroju. Nawet uśmiechnął się pogodnie do gospodyni, kiedy uchyliła drzwi. Wyciągnął przed siebie butelkę wina. Czerwone, wytrawne. Może nie z najwyższej półki, ale jednak!
- Mogłem zapytać Rosę, jakie lubisz - wytłumaczył się na wstępie, gdyby akurat nie trafił z wyborem. Do tej pory nie chciał dopuścić do siebie myśli, że może stresować się zwykłą rozmową, teraz jednak nie mógł zaprzeczyć. To było niemal tak krępujące, jakby naprawdę otworzyła mu rodzona matka Pankhurstówny. A przez wzgląd na temat, jaki chciał w rozmowie podjąć, krępowało go to podwójnie. Obawę maskował uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth  ♦ Wto Lis 28 2017, 19:33;

Otworzyła Charlesowi z uśmiechem, bo przecież miała pogodne usposobienie. Nawet się zaśmiała, gdy wręczał jej butelkę.
- Już od progu próbujesz mnie kupić, no, no!
Zapraszającym ruchem dłoni zaprosiła go do salonu, po czym zamknęła drzwi na tę parę zamków. Ciekawski kot oczywiście musiał przydreptać i zlustrować wzrokiem nowego przybysza. Bucket nigdy jeszcze nie miał z nim przyjemności, więc Henry Marsh patrzył na niego trochę nieufnie. Ethel nic sobie nie robiła z zachowania kota, po prostu podreptała do pokoju, bose stopy wydawały charakterystyczny dźwięk. Postawiła wino na stole, lecz nie puściła szyjki butelki.
- No więc? O co chodzi, Charlie? - przekrzywiła głowę.
Miała ochotę poinformować, że Rosa pisała, jak dobrze się we dwoje bawią i zapytać, czy ma problemy ze sprostaniem oczekiwaniom Pankhurstówny. Oczywiście nie zrobiła tego, a dłoń nie puszczała wina, bo może Bucket będzie go potrzebował.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth  ♦ Wto Lis 28 2017, 20:03;

- Ja? Kupić? Zbankrutowałbym - mruknął, ściągając buty. Lada moment koło stóp Bucketa zakręcił się szanowny pan domu kot pani doktor. Mógł wąchać na zdrowie, skarpety były nowe i czyste. Choć Charles okiem osoby postronnej mógł niekiedy sprawiać wrażenie brudasa, głównie przez swoje dłonie, których przez zawód, jaki wykonuje, nie zawsze dawało się domyć, to bynajmniej brudasem nie był. Ignorując na razie puchatą kulę, podążył za Ethel. Miał tylko nadzieję, że nie będzie musiał się wkupić w jego łaski, był raczej psiarzem, a udawać - nawet przed Ethel - nie miał zamiaru.
- No to... - Przestąpił z nogi na nogę - poczytałem trochę o tych implantach. No wiesz, jakich... - Odruchowo sięgnął do ramienia, jakby to pod jego skórą miał właśnie wydzielać te wszystkie hormony. W inny sposób zobrazować swoich myśli nie potrafił. Zresztą, Ethel na pewno już bardzo dobrze wiedziała, o co chodzi - i wiem już, ile takie coś kosztuje i założę się, że Rosę nie byłoby na to stać. Ja za to ostatnio się trochę odbiłem, wpadło mi grosza i chciałem część... znaczy się, po kawałku spłacić. W końcu to moja sprawa, nie? - Sięgnął do kieszeni, z której wyciągnął sto pięćdziesiąt kredytów. Położył je na stole, tuż przy butelce wina - i ja wiem, że troska i tak dalej, nie musisz mi tłumaczyć. Doceniam, oboje doceniamy, ale nie powinnaś ponosić kosztów naszego... No - wyszczerzył zęby w uśmiechu i schował ręce za siebie, gdyby przypadkiem próbowała mu te pieniądze wcisnąć z powrotem. To na pewno było za mało, co do tego wątpliwości nie miał, ale co się odwlecze, to się spłaci, kiedy będzie miał więcej pieniędzy. Czy coś. Szczęśliwie jeszcze Charles miał siły, by podołać Rosie, jeśli nie w sposób tradycyjny, to inny. Na szczęście umiał sobie radzić. Implant zatem na pewno im jeszcze posłuży.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth  ♦ Wto Lis 28 2017, 21:00;

- Owszem. - odpowiedziała uprzejmie, bo również nie miała w zwyczaju przed kimkolwiek udawać.
Nie była materialistką i szczerze gardziła łapówkami, jako formą załatwiania spraw. Była nieprzekupna, a próby wyceniania jej doprowadzały pannę Hollingsworth do furii. Wyjątkiem wydawał się tutaj tylko Bradford. Jeszcze nie do końca wierzyła, że kupił jej to łóżko za pięćdziesiąt kafli, ale jeżeli to zrobił, zamierzała wycyckać go do samej granicy. Nie dlatego, że zależało jej na rzeczach, ale dlatego, że w stosunku do policjanta miała nieodpartą ochotę być po prostu złośliwą. Miała w zamiarze wszystko mu zwrócić, cokolwiek jej da. Nie potrzebowała żadnych pamiątek. (No może tylko to łóżko sobie zachowa...)
Słuchała co też wygaduje Charlie i w miarę wypływających z jego ust słów marszczyła brwi, a usta zaciskały się, by powstrzymać komentarze. Przeniosła dłoń z butelki na blat stołu, pochyliła się trochę w stronę mężczyzny. Cofnęła się, gdy ten wyłożył pieniądze. Wypuściła z płuc powietrze.
- Przyszedłeś tu, żeby mnie obrażać? - zapytała. W głosie miała niedowierzanie, że w ogóle wpadł na taki idiotyczny pomysł. - Czy Rosa wie z czym do mnie przyszedłeś? - sięgnęła po telefon. - Bo jeśli nie, to zaraz sie dowie. Wybije ci takie pomysły z głowy, lepiej niż ja.
Ethel bardzo dobrze wiedziała, jak bardzo Rosie podniesie się ciśnienie. I wiedziała, jak wtedy reaguje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth  ♦ Wto Lis 28 2017, 21:25;

Charles nie sądził, że tak szybko, ani że w ogóle, ta rozmowa wymknie się spod jego kontroli. Nie miał przecież złych zamiarów, a intencje też były czyste, jak łza. A zostały tak opacznie odebrane! Aż otworzył usta ze zdziwienia, przez chwilę nie wydostał się z nich jednak ani jeden dźwięk.
- A-ale... Jak... Nie obraziłem...! - Wydusił z siebie wreszcie, dla równowagi cofając się o krok. O mały włos, a nadepnąłby Henry'emu na ogon. Oburzony kociak odskoczył i zasyczał na bucketową łydkę. Nie lubiły go te wąsate potwory, oj nie lubiły! - ...Obraziłem? - Zapytał głupio, tym razem dla odmiany wyciągając ręce przed siebie, jako bufor bezpieczeństwa pomiędzy nim, a wściekłą Hollingsworth. Naturalnie, że przyszedł tu trochę tak jakby w tajemnicy przed Rosą, a nawet jeśli ona domyślała się, gdzie jej ukochany mógł się podziewać dzisiejszego wieczora, to na pewno nie podejrzewała, że przyszedł tu oddać jakieś pieniądze.
- Co ty, chcesz jej... Ej, przecież ja nic złego... Chciałem tylko zrobić to, co powinienem, nie? - Pogubił się już całkowicie, kompletnie nie wiedział już, co robi nie tak. Kiedy Hubertowi przyznał wprost i bez ogródek, że ma zamiar spotykać się z jego wnuczką, mało nie przypłacił tego życiem, a co najmniej postrzałem. Babcię doprowadził do ostateczności, że biedna musiała aż symulować zawał na wieść, że jej wnuk kocha Pankhurstównę, a Ethel mało nie wydrapała mu oczu za próbę opłacenia antykoncepcji. Strach pomyśleć, kogo jeszcze uda mu się doprowadzić na skraj wytrzymałości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth  ♦ Sro Lis 29 2017, 18:36;

Podniosła pięść i wycelowała palcem w Charliego. Żeby sobie nie myślał, że mu to tak łatwo odpuści.
- Opiekuję sie Rosą odkąd latała po podwórku z rozwalonymi kolanami. Altruistycznie, z dobrego serca. Wszystko co dla niej robię, robię bo ją kocham, jak siostrę, a ty mi teraz tę miłość będziesz wyceniać? Będziesz ją spłacać, jak zaciągnięty dług? - pokręciła głową. W każdym geście Ethel kryło się niedowierzanie.
Cofnęła się, sięgnęła do szuflady po korkociąg i ze złością wbiła go korek od wina. Oczywiście wcześniej odłożyła telefon. Przekręciła kilka razy, by narzędzie dobrze siedziało w drewnie.
- Masz trzydzieści sekund, żeby zabrać te pieniądze. W przeciwnym razie wepchnę ci je do gardła i wyrzucę z mieszkania. - wyrwała korek. - No szybciutko! - ponagliła, rzucając mężczyźnie ostre spojrzenie. - Jak chcesz na coś wydawać pieniądze, to lepiej odkładaj na jakąś miłą wycieczkę dla Rosy, żeby nie musiała wiecznie tkwić w tej dziurze.
Naprawdę ją uraziło, że Bucket chciał oddawać pieniądze za implant. W życiu by się takich głupot nie spodziewała. Nie była jakąś emocjonalną lichwiarką, żeby jej płacić kredytami za przysługi robione przyjaciołom. Naprawdę sprawiała wrażenie, że mogłaby się czuć w porządku z przyjęciem pieniędzy jak za spłatę długu? Aż się skrzywiła w duchu.
- A skąd niby ci przyszło do głowy, że powinieneś? - zapytała.
Postawiła na stole dwa kieliszki. Jeden wypełniła do połowy, przy drugim się zatrzymała.
- Prowadzisz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth  ♦ Sro Lis 29 2017, 19:21;

- Ja nie... - Odsunął się lekko, zezując na jej wyprostowany palec. W życiu nie spodziewałby się, że mogłoby to Ethel urazić, bo i nie zamierzał spłacać jej miłości, czy cokolwiek w tym stylu. Bo choć może i nie opiekował się Rosą tak długo, jak ona, a swego czasu nawet dawał jej się solidnie we znaki, to kiedy wreszcie nieco zmądrzał i wydoroślał, prał po pyskach śmierdzieli powtarzających paskudne plotki i wypisywał kartki walentynkowe, z których ani jedna ostatecznie nie trafiała do adresatki. Poza tym spędzili niezliczone noce na przyjacielskich rozmowach, doprowadzali siebie nawzajem do ładu po imprezach, w skrócie przyjaźnili, na przekór dziadkom. Gdyby Charles się tak nie czaił, może już dawno mieliby z Ethel odbębnioną pierwszą tego typu rozmowę? To zapewne właśnie dlatego czuł się zobowiązany przyjąć sprawę implantu na siebie. Żeby wreszcie wziąć jakąś sprawę w swoje ręce. Jeszcze przed przekroczeniem progu mieszkania wydawało mu się, że to wyśmienity pomysł.
- Mhmm, dobra, odłożę - wypuścił głośno powietrze z płuc i zgarnął ze stołu pieniądze. Już sobie postanowił, że dobrze je wykorzysta.
- Nie wiem - wzruszył ramionami - pomyślałem, że to moja sprawa, bo gdyby nie ja, to Rosa nie pędziłaby na ten zabieg i... A, zresztą, nieważne. Nie chciałem cię obrazić - odetchnął raz jeszcze, zrobiło mu się strasznie głupio. Jedynym plusem był fakt, że litościwa Ethel nie powiadomiła od razu o wszystkim Rosy. Wtedy zapewne nasłuchałby się jeszcze i od niej. Nieco nerwowym ruchem potarł czoło. On już załatwił, albo raczej kompletnie skrewił, próbując załatwić swoją sprawę, jaką miał do Ethel. Pozostawała jeszcze nierozstrzygnięta kwestia tego, o czym ona chciała porozmawiać z nim. Mógł się tylko domyślać i łudzić, że jest gotów na gradobicie pytań od troskliwej pani doktor. Wino było więc nawet wskazane.
- Spaceruję - uśmiechnął się. Formalnie rzecz biorąc, nigdy nie zdobył uprawnień do kierowania pojazdami. Ilekroć zatem ktoś widział Bucketa za kierownicą samochodu, przyłapywał go, krótko rzecz ujmując, na łamaniu prawa. Po alkoholu na szczęście nigdy za kółko nie wsiadał.
- To... też chciałaś o czymś porozmawiać? - Podniósł swój kieliszek i rozejrzał się po pomieszczeniu. Przez myśl mu przeszło, że Ethel przecież nie zrobi mu nic gorszego niż to, co do tej pory zrobił mu Hubert. Był więc dobrej myśli, nawet pomimo swojej wcześniejszej wpadki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth  ♦ Sro Lis 29 2017, 20:49;

- Ty nie. - przedrzeźniała go. - Co ty nie?
W końcu sama wypuściła powietrze z płuc, dając sobie trochę na wstrzymanie. Charlesa ratowało to, że Rosa go kochała, a skoro go kochała, to należała mu się jakaś taryfa ulgowa. Niewielka, ale jednak. Pankhurstównę może i trochę traktowała jak dziecko, bo z roli siostry wskakiwała czasem na rolę matki. Bucketa nie zamierzała traktować jak dziecko i przetrzepywać mu skóry. Był dorosłym mężczyzną.
Nalała mu wina i posunęła kieliszkiem po blacie stołu w stronę Charliego. Usiadła, wzrokiem pokazała, by zrobił to samo.
- Posłuchaj, tu naprawdę nie chodzi o ciebie. To sprawa przede wszystkim Rosy. - tym razem to Ethel wzruszyła ramionami. - Jej ciało, jej wybory. Seks to naturalna kolej rzeczy związków, prawda? - puściła do Charlesa oczko. Lecz zaraz się jakby spięła. Z Raphaelem przecież było zupełnie odwrotnie. - Albo i nie. - upiła łyk wina. - Wierz mi, gdybyś ty się nie pojawił, pewnie pojawiłby się jakiś inny chłopiec. Mężczyzna. - poprawiła się. - Nie jesteście już dziećmi.
Zastukała palcami o blat stołu. No tak. Ona również chciała o czymś porozmawiać. A nawet nie tyle, że chciała, co po prostu Bucket sam chciał się nawinąć.
- Uhm. - przyznała. - Żebyś mi Rosy nie skrzywdził, żebyś był rozsądny, żebyś wiedział czego ona chce. - opuściła wzrok na kieliszek z winem. Nie patrzyła na Bucketa chyba tylko po to, by nie pokazywać wyrazem oczu, jak bardzo jej zależy na Pankhurstównie. A może przede wszystkim, by nie pokazywać, że wolałaby, by wiele rzeczy ułożyło się w życiu dziewczyny zupełnie inaczej. - Czego tak naprawdę chce. Wiesz, jaka jest. Może i ma niewyparzoną buzię, ale prędzej sobie odejmie, niż komuś nie pomoże. Ma za dobre serce, jak na dzisiejsze czasy. - uśmiechnęła się półgębkiem.
Powinna się trochę uczyć ode mnie uczyć. Oczywiście nie powiedziała tego na głos.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth  ♦ Sro Lis 29 2017, 21:31;

Być może Charles myślał zbyt wiele i zbyt wiele analizował. Chciał wierzyć, że ilekroć Rosa podejmuje jakąś decyzję, czy zmienia coś w swoim życiu, to robi to między innymi z myślą o nim. Nawet, jeśli miałaby to robić złośliwie. Tak było w przypadku jej pijackiego budowania namiotów z Elią w ogrodzie u Chambersa i tak też myślał w kontekście implantu. Oczywiście, tak wcale nie musiało być, co Ethel bardzo szybko mu wyłożyła. Jego mina mówiła sama za siebie. Poczuł się jeszcze bardziej, jak idiota.
- Tak - przyznał cicho i zanurzył usta w winie. Sam przy tym zdawał się zapomnieć, co wywijał przez ostatni rok swojej nieobecności w Rode. Nie był święty, popełniał głupie błędy, często też za nie obrywał. Nie chciał jednak przyjąć do wiadomości, że mógłby w taki sposób kiedyś skrzywdzić Rosę. Ethel w tej chwili głosiła więc truizmy. Nie mógł jej przecież powiedzieć, że przynajmniej dopóki chodziło o seks, bardzo dobrze wiedział, jakie Rosa ma potrzeby i czego oczekuje. Cała reszta była dla niego jedną, wielką niewiadomą. Nie wiedział, czy będzie potrafił wyczuć moment, kiedy może pójść o krok dalej. Raz już przecież zdarzyło im się kompletnie nie rozumieć wzajemnych intencji.
- Ma - przyznał, wiercąc się na krześle, jak przy owsicy - na razie chyba sobie radzę - bąknął, błądząc wzrokiem po blacie. Zabawne, że to głównie Ethel się w tej chwili uzewnętrzniała, a mimo to właśnie on poczuł się taki... obnażony. Sięgnął do kieliszka po kolejny, jeszcze głębszy łyk.
- Może ją stąd zabiorę... Kiedyś. Jak się uda - dobrze wiedział co, a właściwie kto, stoi teraz na przeszkodzie i nigdy z Rosą nawet o tym nie dyskutował. Miał zresztą wrażenie, że było na to o wiele za wcześnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth  ♦ Czw Lis 30 2017, 18:44;

Podparła głowę dłonią i zaczęła przypatrywać się Bucketowi. Nie żeby go zawstydzić, leczy sobie dokładnie obejrzeć jego reakcje. Nie był butny, nie miał przerośniętego ego, wykazywał się refleksją w odniesieniu do tego, co się mówi. Nie jak niektórzy mężczyźni. Nie jak... Aż przymknęła oczy, żeby nie pokazać złości. Co też przyszło jej do głowy, żeby porównywać Raphaela do Charliego? Byli zupełnie różni. I może to będzie stanowić gwarant szczęścia Rosy.
- No właśnie. A Rosa nie jest małą dziewczynką. Nie musisz się nią opiekować, po prostu ją wspieraj. - upiła łyk. - I nie staraj się załatwiać za nią jej spraw.
Uśmiechnęła się lekko, widząc jak Charlie się wierci i kręci. Och, wygląda na to, że jeszcze nie do końca wie, jak się odnaleźć w tym związku. To było nawet całkiem urocze. Ethel nie zamierzała ciskać my jego niepewnością prosto w twarz.
- Nie wyglądasz na takiego, który nie miałby sobie poradzić z Rosą. - uśmiechnęła się trochę życzliwiej. Bądź co bądź, jeśli relacje Rosy i Charliego będą długoterminowe, to może Hollingsworth zostanie teściową.
Upiła łyk wina. Ona również wiedziała, co zatrzymuje Rosę w Rode. Nie życzyła Hubertowi śmierci, nie była potworem. Po prostu... Gdyby nie on, Rosa mogłaby mieć zupełnie inne życie.
Tylko czy to usprawiedliwiało sposób myślenia Ethel? Jestem okropnym człowiekiem. - zganiła sie w myślach.
- Na pewno się uda.
Hubert kiedyś musi umrzeć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth  ♦ Czw Lis 30 2017, 21:42;

Gdyby tylko potrafił czytać w myślach i wiedział, jakie wrażenie zrobił na Ethel, urósłby niechybnie o jakieś dodatkowe pół metra. Rzadko był chwalony. Jeśli nie liczyć Rosy, najwięcej ostatnimi czasy chwalił go były pracodawca, Gustavo, a facet był naprawdę oszczędny w pochwałach. Wszystko trwało, dopóki chłopa nie wsadzili za morderstwo. Od babci Charles nie mógł liczyć na żadne dobre słowo. Nawet, kiedy starając się zrobić przyjemność na święta kupił jej ulubione chryzantemy, nasłuchał się, że są jakieś takie za żółte, okropnie śmierdzą i w ogóle to na pewno kupione nie w przykościelnej kwiaciarni, tylko u tej heretyczki w centrum. Nie trzeba było wielkiej refleksji by dojść do wniosku, że Bucket zwyczajnie Hiacyncie dogodzić nie był w stanie. Choć jeszcze niekiedy próbował.
- Mhmm... - Wzruszył ramionami. Bywał niekiedy naprawdę uparty i jak już coś sobie postanowił, to choćby miał paść trupem, zrobi to. Tak było między innymi z Hubertem. Nie znaczyło to jednak, że nigdy, przenigdy nie przyjmował do wiadomości cudzych rad. Ethel miała tę przewagę, że była kobietą, która do tego na wstępie okazała swoją siłę. Mógł się Bucket wtedy albo zacietrzewić, albo wysłuchać. Wybrał to drugie.
- Sugerujesz mi tym nadgorliwość? - Wyraźnie się rozluźnił, nawet niemal dopił już swój kieliszek. Skoro Ethel nie celowała więcej w niego swoim wypolerowanym, zadbanym paznokciem, mógł być spokojny o swoje oczy. Odwzajemnił uśmiech - to boję się jak miałby wyglądać taki, który sobie nie poradzi - zakpił sam z siebie. Nie miał kompletnie nic przeciwko takiej teściowej, dogadał się z nią przecież sto razy łatwiej, niż kiedykolwiek dogada się ze starym Pankhurstem. To go odrobinę podniosło na duchu, bo i on, choć na głos tego nigdy nie powiedział, miał niekiedy podobne zdanie, co Ethel. Rosa rezygnowała z wielu rzeczy, wszystko dla ukochanego dziadka, który ją wychował. On nie do końca potrafił wejść w jej skórę, jego babcia była zupełnie inna. Nieco trudniej było się do niej przywiązać. Może także odrobinę podświadomie przez ostatnich kilka miesięcy przejął pewne poglądy Artema...?
- Mam nadzieję - oparł łokcie na stole i trochę się do Ethel przysunął - Wiem, że Rosa przywykła już do plotek, ale ostatnio pojawiło się coś, co trochę mnie zdenerwowało, jeśli mam być szczery - dał chwilę Ethel na przetrawienie tej wiadomości. Przerwa ta miała pomóc mu pozbierać myśli, chciał dobrze sformułować to, co powie. By panna Hollingsworth znów nie odebrała czegoś opacznie. - Słyszałaś o tej książce? Tym całym... erotyku, gdzie ktoś dopatrzył się podobieństw głównej bohaterki do Rosy? Nawet bym o tym nie wiedział, gdyby nie powiedziała mi o tym znajoma. - Dewoty plotkowały, a Charles miał tego dość. Nie mógł przecierpieć, że jakiś chory pojeb wcisnął dziewczynę tak podobną do Rosy w karty swojej żenującej książki. Jeszcze nie wiedział, co z tym zrobi, ale nie wykluczał, że spróbuje znaleźć jej autora. Choć znów zapewne wyszłoby, że załatwia sprawy Rosy za nią. - Czytałaś to?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth  ♦ Sob Gru 02 2017, 15:34;

Nigdy nie miała okazji rozmawiać z Bucketem sam na sam, ba!, nawet nigdy nie rozmawiała z nim dłużej. Tylko tyle, żeby zorientować się z kim przyjaźni się Rosa. I właściwie tylko po tym, jak wróciła do Rode. Wcześniej znała go tylko z opowieści dziewczyny, a te - powiedzmy sobie szczerze - były mocno subiektywne.
- Niczego ci nie sugeruję. - zaśmiała się. - Po prostu wierzę, że sobie poradzisz. Poradzicie. A przynajmniej teraz odnoszę takie wrażenie. - pokręciła głową. - Nie, nie zamierzam ci grozić, co się stanie, jak skrzywdzisz Rosę. Nic z tych rzeczy. - uśmiechnęła się szeroko. - Masz u mnie kredyt zaufania.
Gdyby Charlie naprawdę skrzywdził Rosę - ale tak naprawdę, naprawdę - to Ethel nie miałaby żadnych skrupułów ani wyrzutów sumienia. Przerobiłaby mózg mechanika na miazgę i nawet by jej powieka nie drgnęła. Ale przecież matki chronią swoje dzieci, to naturalne. Tyle tylko, że Hollingsworth nie spodziewałaby się niczego drastycznego po Charliem. Jasne, związek jego i Rosy mógł się rozpaść, ale to nie była jeszcze żadna zbrodnia.
- Co? - mruknęła nieco gardłowo, bo nie miała wątpliwej przyjemności wiedzieć o tej erotycznej książce. Aż jej się coś zagotowało w środku. Ktoś przekroczył granicę. - Jakiej książce? Masz ją w pliku? Wiesz, kto za tym stoi?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth  ♦ Sob Gru 02 2017, 17:29;

Uśmiechnął się. Jednak to nie on i Rosa byli wariatami siedzącymi z głową w chmurach, próbującymi zbudować związek na czymś, co nie miało prawa się udać. Oczywiście, ostatecznie mogło im nie wyjść, a ich wspólna historia zakończyłaby się szybciej, niż zaczęła. Na razie jednak Bucket był dobrej myśli.
- Dzięki - podsumował krótko jej wypowiedź i zawiesił spojrzenie na białym futrzaku kręcącym się pomiędzy nogami stołu i od czasu do czasu znikającym pod blatem, by zapewne otrzeć się o łydki Ethel.
- No... Książce - mruknął, wyciągając telefon - miałem, ale usunąłem to gówno. Zaraz znajdę - kilka mrożących krew w żyłach minut później przysunął płaski ekran w stronę Hollingsworth. Opowieść o dość sugestywnym tytule "Malinowe usteczka" była zaiste jednym wielkim zbiegiem okoliczności. Jej główna bohaterka nazwana została Rosa Purplehust, wychowywał ją dziadek, odkąd zginęli jej rodzice. Dziewczyna zostaje kochanką starszego o 30 lat mężczyzny i razem w jego piwnicy wyprawiają rzeczy, o jakich nawet Bucket nie śmiał nigdy pomyśleć. 50 twarzy Greja w wersji nieco bardziej obleśnej. Choć zapewne znaleźli się ludzie, którzy marzyli o tak pięknej i pełnej poświęceń miłości dwojga ludzi.
- Próbowałem znaleźć autora, ale to pewnie pseudonim - odpowiedział spokojnie. Swego czasu denerwował się nawet na samą myśl o tej książce, teraz już mu nieco przeszło. Chciał - jak Rosa - po prostu się tym nie przejmować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth  ♦ Sob Gru 02 2017, 22:43;

Henry Marsh rzeczywiście kręcił się przy stole, domagając się uwagi od Ethel. Ta jednak była już do tego przyzwyczajona i nigdy do końca nie dawała kotu tego, czego siersiuch sobie życzy. Kochała go, lecz wciąż musiała mu dawać do zrozumienia na co może sobie pozwolić, a na co nie. Zupełnie jak z mężczyznami. Tylko w tym przypadku chyba żadnego nigdy nie kochała.
Aż zgrzytnęła zębami, tak mocno zacisnęły jej się szczęki, gdy zobaczyła to, co wyświetliło się na telefonie Bucketa.
- Czy Rosa wie? Pokazywałeś jej to? - podniosła wzrok na mężczyznę. Była tak zła, że miała ochotę zacząć rzucać przedmiotami. To miasto nie miało umiaru. Ludzie nie mieli umiaru. Hubert zrobił Rosie po prostu krzywdę, zatrzymując ją tutaj. Powinien ją wyrzucić z domu, jeśli to miałoby pomóc. A przy tym wszystkim w plotkach na temat Pankhurstów lubowała się najbardziej stara Bucketowa.
- Może powinieneś zapytać babki? - rzuciła niechętnie, nawet nie ukrywając złości. - Może ona go zna. - wymownie skrzywiła usta. Zastukała paznokciem w blat stołu. - Gdybym tylko go dorwała... - mruknęła pod nosem.
Bardzo nie podobało jej się to, że przyszedł jej do głowy Raphael. I to, że jest policjantem. I to, że ma tak wielkie ego, że jakby je odpowiednio dźgnąć, to może by jej pomógł znaleźć tego żartownisia. Oczywiście to wiązało się z poproszeniem Bradforda o pomoc. Nie była do końca pewna, czy jest na to gotowa i czy jej duma to zniesie.
Tyle tylko, że...
Tu chodziło o Rosę. Więc nerwowo chwyciła za telefon i wystukała paluszkami parę zdań.
- Spróbuję ze swojej strony. To oczywiście już nic nie zmieni, ale... - wzruszyła ramionami. - Chętnie postraszę tego żartownisia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth  ♦ Sob Gru 02 2017, 23:19;

Charles był o dziwo spokojny. Już przerabiał ten etap, który teraz przechodziła Ethel. Jedna wyprowadzona z równowagi osoba, nawet na taki metraż, to było wystarczająco. Charles dał lekarce czas na zapoznanie się z materiałem źródłowym. Wolał nie komentować treści, bo musiałby dołączyć do grona rozzłoszczonych. A ostatnio przecież tak dobrze dawał sobie radę z emocjami!
- Wie o tym, musiałem jej powiedzieć. Czy wie co tam jest? Może i tak, ja jej nie pokazywałem. Ale wie, gdzie szukać - wzruszył ramionami. Nie miał pojęcia o tym, że Rosa jeszcze nie zajrzała, choć właściwie to wcale by się nie zdziwił. Sam nie tak dawno bał się zaglądać w odebrane wiadomości w obawie, że zobaczy tam kolejny urywek ze swojego nowojorskiego życia. Ostatnio jednak wszystko ucichło, Karol zmienił numer i życie zaczynało wracać do normy. Ostatnio nawet przestał każdorazowo przeszukiwać warsztat w poszukiwaniu wyimaginowanych intruzów.
- A może jednak nie zna? - Sam skrzywił się mimowolnie na wspomnienie swojej babki. Już dość mu się za nią dostawało, nie chciał tego przerabiać jeszcze z Ethel. Może na wyrost ale zastanawiał się, kiedy dojdzie do tego, że to on będzie podejrzewany o napisanie tej książki. Wziął cztery głębokie oddechy i dopiero wrócił do tematu. Pomyślał o papierosach ukrytych w kieszeni spodni. Chętnie zapaliłby sobie jednego, ewentualnie cztery. Na pewno to zrobi, w drodze powrotnej.
- Może nic nie zmieni, a może właśnie zmieni. Ten pojeb może gdzieś tu mieszkać, mijać ją codziennie. Nie zostawię tak tego na pewno - ujął krótko i zapatrzył się na swoje splecione dłonie. Tu nawet nie chodziło o tę całą książkę, ale o to, co siedziało w głowie tego, który to dzieło spłodził. Musiał tylko wymyślić, jak dobrać się do prawdy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth  ♦ Nie Gru 03 2017, 14:51;

Zmarszczyła lekko brwi. Nie w wyrazie złości, lecz w wyrazie żalu. Rosa nie zasługiwała na takie traktowanie przez innych, a mimo to znosiła to przez tak wiele lat. Ethel wierzyła, że mogła się do tego przyzwyczaić, jednak sama nie mogła przejść z tym do porządku dziennego. To było po prostu nie fair. Złe. Niesprawiedliwe. Fakt, sama doskonale wiedziała, że na takich zasadach działa świat. Miała po prostu pobożne życzenie, by te reguły nie dotyczyły Rosy.
- Jeśli jeszcze tego nie zrobiła, to pewnie to sprawdzi w końcu. - przetarła dłońmi twarz. - Jezu. Jak ja nienawidzę takich gnojków. Wszystkim bym ich... - zacisnęła zęby. Zrobiłaby z nich króliki doświadczalne, poprzestawiałaby im całe fragmenty mózgu.
Popatrzyła na Charlesa z nieokreslonym grymasem na twarzy.
- I czemu się krzywisz? - rzuciła. - Nie czepiam się, sam wiesz, jak jest. - wzruszyła ramionami. - Przecież cię nie identyfikuje z twoją babką. Tak, jak nie identyfikuje Rosy z Hubertem.
Dostała odpowiedzi na wysłane wiadomości.
- Prześlij tę książkę Rudiemu. - poleciła. - Zajmiemy się tym. Mój znajomy policjant też pomoże. - dodała, nieco chłodniejszym tonem głosu. - Najbardziej przydałby nam się jakiś haker, który odszukałby pierwotne źródło plików i znalazłby adres IP z którego to w ogóle wyszło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth  ♦ Nie Gru 03 2017, 17:10;

Charles swego czasu, choć miało to miejsce dobre dwadzieścia lat temu, wcale nie był lepszy. Nie zawsze przecież przyjaźnił się z Rosą. On także dołożył swoje i nie usprawiedliwiało go nawet to, że był młody, naiwny i takie rzeczy mu po prostu wpajano. Pamiętał dobrze takie sytuacje, choć minęły od tego już długie lata. Sam ten fakt pamiętał nawet lepiej, niż dawną koleżankę z podwórka, z która razem obsypywali Pankhurstównę piaskiem i przeżywali od głupich kóz.
- Dowiedziałaby się prędzej, czy później. Pytanie tylko od kogo i w jakich okolicznościach - oboje dobrze wiedzieli, jacy klienci potrafili przychodzić na obiadki do Kozy i jakimi komplementami obsypywali kelnerki. Charlesowi jednak wciąż najbardziej nie podobał się jej szef. Typ obleśnego wujka komplementujacego cycki nastoletniej siostrzenicy. Nie lubił go, po prostu. A po ich spotkaniu w restauracji, nie lubił go jeszcze bardziej. Nie miał jednak żadnych podstaw, by podejrzewać go o wysmarowanie tej obrzydliwej opowieści. To mógł być przecież prawie każdy!
- Wiem - odparł krótko, nie chcąc ciągnąć tematu ich dziadków. W międzyczasie i on dostał wiadomości. Od Fiony i Pameli. Aż zawiercił się na krześle.
- Prześlę - odłożył telefon i spojrzał znów na Ethel. Uniósł lekko brew, gdy powiało chłodem na wspomnienie znajomego policjanta. Coś mu podpowiadało, by to zignorować. Ethel i problemy z prawem nie dodawały się ani trochę, nawet biorąc pod uwagę jej sławę, jako lekarza. Jemu też zdarzyło się przy naprawie tylko pogłębić awarię, nie oceniał więc. Neurochirurgia była zapewne jeszcze łatwiejsza do spartolenia.
- Może miałbym hakera - tym razem to on przetarł twarz dłonią - ale właśnie jest chyba... Niedysponowany. - Odetchnął ciężko zastanawiając się, co dalej. Rosa miała swój epizod jako bohaterka obleśnej opowieści, Felix przeżywał ciężki kryzys tożsamości, a Vincent leżał pobity w szpitalu. - Jak będę wiedział, co z nim, dam ci znać. Tak samo z książką - przesłał link Heferthowi i obrócił telefonem w palcach w oczekiwaniu na jeszcze jakieś wieści.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth  ♦ Nie Gru 03 2017, 17:42;

Oczywiście, że Ethel wiedziała, jacy klienci przychodzą do Kozy. I doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że Rosa jest atrakcyjną dziewczyną. Właśnie dlatego unikała Kozy, jak ognia. Znała siebie i wiedziała, jak to może się skończyć. Zrobiłaby pewnie awanturę na cały bar, gdyby w jej obecności, ktoś rzucił jakimś komentarzem do Pankhurstówny. A potem zabrałaby Rosę za łokieć i złożyła przy tym za nią wypowiedzenie. Czy się to Rosie podobało, czy nie. Ethel musiała się bardzo pilnować, by nie decydować za nią. Bądź co bądź to Pankhurst wiedziała najlepiej, co jest dla niej dobre. A nawet jak nie wiedziała, Hollingsworth nie mogła jej do niczego zmusić. Nie powinna, w każdym razie.
- Uhm. Lepiej, że od ciebie. Choć pewnie nie pomaga świadomość, że skoro jej o tym powiedziałeś, to znaczy, że wiesz, jaka jest zawartość. - odgarnęła włosy do tyłu głowy.
Nawet, gdyby Charlie zapytał o Raphaela, Ethel machnęłaby tylko ręką. I Bradford i to, co ją z nim łączy, było teraz drugoplanowe, nieistotne w świetle tej świńskiej książeczki.
Westchnęła.
- W porządku. Po prostu przekazujmy sobie informacje i dorwijmy tego żartownisia. Na pewno przyda mu się małe... umoralnianie.
W głowie lekarki kiełkowały różne warianty kary. Najbardziej chyba jej odpowiadała zasada: "oko za oko, ząb za ząb". Kilka nagich fotek żartownisia wpuszczone do sieci powinny go zniechęcić do podobnych żartów. Dodatkowo wcale by się nie obraziła, gdyby Charlie przestawił mu szczękę. Nic groźnego. Była lekarzem, mogła od razu pomóc. Ale co się żartowniś nacierpi to jego.
Czy jednak rzeczywiście Ethel była do czegoś takiego zdolna?
Dopiła swój kieliszek wina i prychnęła.
- Nie mam zamiaru tego zostawić na pastwę rozejścia się po kościach. - mruknęła na koniec.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth  ♦ Nie Gru 03 2017, 19:49;

- Wiem, ale chyba mi ufa - wzruszył ramionami. Kto, jak kto, ale on wiedział, że cała ta bajeczka napisana przez jakiegoś zapewne podstarzałego erotomana-amatora, była jedną, wielką bujdą na resorach. Niespecjalnie obchodziło go więc, co bohaterka książki wyprawiała w zaciszu. Wiedza o tym była jednak bezcenna w momencie, gdyby ktoś zapragnął go poczęstować jakąś soczystą rewelacją. Wiedział wtedy od razu, jak podobną uwagę zbyć. Nikt mu na szczęście podobnej rzeczy nie zaserwował, dlatego był tak spokojny - nie rozpaplałem tego po całym Rode, właściwie to powiedziałem tylko tobie. No i jej. - Mruknął, już samemu wyobrażając sobie, co zrobiłby autorowi, gdyby go dopadł. Owszem, zaczęłoby się od przetrącenia szczęki, a kto wie, może nawet zakończyłoby się na tym, że zdolności reprodukcyjne osobnika spadłyby do zera? Nie tylko Ethel miała w sobie małego okrutnika...
- Nie ma sprawy, dzięki za rozmowę - mechanik właśnie umówił się z panią doktor, by przy pomocy policji i - być może - niewielkiej ingerencji hakera - dorwać człowieka i wykonać na nim samosąd. I nie wiedzieć czemu, Bucketowi bardzo spodobała się ta wizja. On także dopił swoją resztkę alkoholu i spojrzał na ekran telefonu. Miał jeszcze kilka rzeczy do załatwienia. Między innymi wizytę w szpitalu. O ile go tam wpuszczą.
- Będę się zbierał, jeszcze raz dzięki - uśmiechnął się. Kilka minut rozmowy o sprawach nieistotnych przed drzwiami wejściowymi i już był z powrotem na ulicy, w drodze do warsztatu. Potem zaś szpital.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth  ♦ Nie Gru 03 2017, 21:55;

/ Początek

Po klatce schodowej rozległ się jakiś huk i kilka przekleństw. Ktoś marudził na zbyt małą ilość miejsc, na co inny przypomniał mu, że jak uszkodzą którykolwiek z elementów przesyłki to przez najbliższe pięć lat nie będą w stanie się za nią wypłacić. Dobrze, że dostawcy musieli wnosić łóżko tylko na drugie piętro, a właściwie jego elementy, które mieli następnie poskręcać u klientki.
Jeden z mężczyzn nacisnął dzwonek i czekał aż zostaną wpuszczeni do mieszkania. Marudził coś przy tym o wymyślatych babach. Nacisnął dzwonek jeszcze raz, tym razem przytrzymując go chwilę dłużej. Zasadniczo zastawili całe przejście, więc dobrze by było, aby te drzwi w końcu się otworzyły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth  ♦ Nie Gru 03 2017, 22:09;

Usłyszała dzwonek za pierwszym razem. Za drugim poczuła irytację. Kto, do cholery, mógł być taki niecierpliwy? Nie znała nikogo, kto tak bardzo dobijałby się do jej mieszkania. Wyświetliła obraz z kamery z korytarza i aż otworzyła buzię. Dobrze, że nikt jej nie widział. Miała ochotę zadzwonić do Raphaela i od razu urządzić mu awanturę, że mógłby przynajmniej dać jej znać, kiedy nastąpi dostawa.
Zamiast tego otworzyła drzwi.
- Dzień dobry. - przywitała się uprzejmie, bo przecież była uprzejmą kobietą. - Nie spodziewałam się dzisiaj panów, więc proszę mi wybaczyć, ale stare łóżko wciąż jest w sypialni. Mam nadzieję, że panowie pomogą mi to ogarnąć. - usmiechała się słodko, bo przecież nie miała żadnego powodu, by od razu warczeć na dostawców. Zresztą, nie miała takiego zwyczaju.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth  ♦ Nie Gru 03 2017, 22:40;

Nim pan Zenenk zdążył nacisnąć dzwonek po raz trzeci, drzwi mieszkania się otworzyły.
- Dobry, dobry. Pani tutaj pokwituje.- wysunął w stronę Ethel dokumenty, by ta potwierdziła odbiór. Panowie znacząco odbiegali od standardów firmy, w której zostało zamówione łóżko, ale w końcu to było Rode a nie Nowy Jork.
Pan Zenek spojrzał na kolegę. No tak. Tego mogli się spodziewać, ale jako, że Ethel uśmiechała się słodko jak aniołek, któż by się oparł temu urokowi i może jakiś dodatkowy napiwek wpadnie to pokiwał głową.
- Ogarniemy, ogarniemy.
Panowie zabrali się do pracy. Po jakimś czasie stare łóżko zostało rozebrane i zgodnie z życzeniem Ethel wyniesione do piwnicy. Z dwóch sąsiadów z ciekawością zerkało co też dzieje się u doktor Hollingsworth. Po kolejnych dwóch godzinach, nowe łóżko stało gotowe do wypróbowania. Panowie pożegnali się i wyszli.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth  ♦ Pią Gru 08 2017, 17:58;

/początek
Zgodnie z tym jak umówiły się wcześniej Taya przyszła do Ethel w odwiedziny, z butelką wina, które lekarka lubiła. Głównie dlatego, że sama pewnie niewiele z niego wypije, mimo tego co zapowiadała w smsach. Godzina zapewne była wieczorna, na dworze już coraz chłodniej. Taya stanęła przed drzwiami Ethel i zapukała w nie, czekając na odpowiedź. Nie wchodziła sama z siebie, nawet jeśli drzwi byłyby otwarte. W głowie wciąż miała chaos, chociaż pierwsze dni po były zdecydowanie gorsze. Wymieniła kilka smsów z Theo, spotkali się na późny obiad, coś się działo - i zmieniało, ale nie do końca wiedziała jak to odbierać i traktować. Miała nadzieję, że dzisiejsza rozmowa trochę ją.. uspokoi? Właściwie nie wiedziała czego po tym wieczorze oczekuje. Jakby nie było, z mężczyznami miała marne doświadczenie - jeśli chodzi o ich ilość, choć to nie brzmi najlepiej. Może bardziej jeśli mowa o postępowaniu z takowymi.


Ostatnio zmieniony przez Taya Crimson dnia Sob Gru 09 2017, 12:33, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t182-taya-crimson#1299
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth  ♦ Pią Gru 08 2017, 18:00;

Taya pewnie musiała wcześniej pokonać zewnętrzne wejście do budynku. Nawet jeśli Ethelyn je otworzyła, to drzwi do mieszkania i tak zostawały zamknięte. Jak to mówią - przezorny zawsze ubezpieczony. I choć lekarce daleko było do paranoi, to doskonale zdawała sobie sprawę z tego, w jakim mieście i świecie przyszło jej żyć.
Kobieta otworzyła przyjaciółce z uśmiechem na twarzy. Ruchem ręki zaprosiła ją do środka. Henry Marsh wszedł majestatycznie do pokoju, by sprawdzić któż to odwiedza jego panią. Zorientowawszy się, że to Taya, podbiegł do niej, by otrzeć się o nogi i domagać pieszczot.
- Cześć. - rzuciła Ethel i już szła w stronę kuchni. - Cieszę się, że w końcu wpadłaś. Moje młodsze koleżanki wydają się mieć coraz bardziej swoje własne życie. - zaśmiała się. Chodziło jej głównie o Rosę, która przepadła jak kamień w wodę. Ethel nie miała jej tego za złe. W końcu Charlie pewnie wymagał dużo czasu. Zwłaszcza, że Rosa miała przy sobie permanentne zabezpieczenie przeciw ciąży. Także w ostatnim czasie Ethel odwiedzali tylko Rudolph i Raphael.
- Co tam? - zapytała od razu, patrząc z wyczekiwaniem na Tayę. Bo przecież te wszystkie wcześniejsze smsy to była nie lada zagadka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth  ♦ Pią Gru 08 2017, 18:02;

Weszła do środka, zamykając za sobą drzwi. Pochyliła się do kota, drapiąc go za uchem, stając w drzwiach kuchni.
-dużo. Właściwie zadziwiająco. Jestem młodszą koleżanką? - zauważyła, unosząc brwi i patrząc co Ethel robi. - w sumie jestem - Machnęła ręką, skończyła głaskać kota i wyprostowała się.
-może najpierw co u Ciebie? Z tym grzejnikiem do łóżka? - bo na tym kończyła się jej wiedza o Raphaelu.
Jeśli było trzeba to pomogła jej z zaniesieniem czegokolwiek co było trzeba do kanapy, czyli całkiem niedaleko. Usiadła na niej, zsunęła baleriny ze stóp (nie lubiła tych butów).
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t182-taya-crimson#1299
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth  ♦ Pią Gru 08 2017, 18:04;

- Jesteś, jesteś. - zaśmiała się.
Jakby nie było dzieliło je sześć lat. Niby nie dużo, ale też nie całkiem mało. Jakby nie było - Ethel zaprosiła koleżankę do salonu (salon miała połączony z niewielkim aneksem kuchennym). Podziękowała za wino, lecz nie zamierzała chować go na później. Jak wiadomo czerwone wytrawne było zdrowe, a panna Hollingsworth chwaliła sobie zdrowy tryb życia. Wyciągnęła korkociąg i zaczęła otwierać butelkę.
- Grzeje. - odpowiedziała lakonicznie. Raphael wzbudzał w niej sprzeczne emocje. - Naprawdę nic specjalnego. Zapewne krótka znajomość. Na pewno się domyślasz o jakim charakterze.
Taya mogła sobie spokojnie usiąść na kanapie, podczas, gdy Ethel zajmowała się całą resztą. Mogły przy tym swobodnie rozmawiać.
- No więc co u ciebie? Jak tam impreza? Co z tym całym Theo?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth  ♦ Pią Gru 08 2017, 18:05;

- Nie wiem czy mi to odpowiada czy niekoniecznie - zmarszczyła nos, rozbawiona, siadając w salonie zwrócona w stronę Ethel, chociaż zwykle czuła się dziwnie nie robiąc nic, gdy ktoś się czymś zajmował. A na otwieraniu wina jednak Ethel znała się lepiej niż ona.
- Domyślam się, ale brzmisz jakbyś nie do końca wiedziała co z tym zrobić - zauważyła, znając już przecież kobietę trochę. Pewnie rozmawiały też o jakiś innych grzejnikach, bo te zapewne trafiły się w tym czasie także (?).
- Właśnie.. dziwnie. Ale chyba dobrze. Pomijając to, że całość wydawała mi się jednak.. dziecinna? Nie wiem, może po prostu jestem za stara czy coś. Ale było zabawnie - zamilkła na moment, podciągneła nogi na kanape, usiadła po turecku.
- Tak czy siak.. Do miasta wróciły w tym samym czasie dwie osoby, które zostały w hotelu. Theo właśnie i Vincent. O ile z Theo miałam kontakt przed wyjazdem, to z Vincentem niewielki, tyle o ile.. - wzruszyła ramionami - Ale po latach okazało się, że całkiem dobrze się dogadujemy. I że ja jestem absolutnie okropna w odczytywaniu... niewerbalnych sygnałów? - uniosla brew, chyba do samej siebie, bo te określenie jej nie pasowalo. Prychnęła.
- Także domówka otwarła mi oczy, chyba trochę - oparła się na kanapie i spojrzała na przyjaciółkę.
- Ale pierwsze co zrobiłam to chciałam porozmawiać z Vincentem, tylko chyba to nie był najlepszy pomysł jak był całkiem pijany.. - pokręciła głową znów - Tak czy siak, pomyślałam, że najlepiej wszystko mu wyjaśnić od razu, żeby nie było nieporozumień i żeby nie wyobrażał sobie.. nie wiem czego. Bo chwilę wcześniej swoje zainteresowanie dość dosadnie wyraził Theo - zakończyła, bo w głowie miała wciąż kotłowaninę i obawiałą się, że Ethel słyszy tylko bezsensowny bełkot, który dla niej nie ma najmniejszego sensu. Popatrzyła na nią, chcąc sprawdzić czy ta nadąża albo raczej ogarnia to, co Taya ma na myśli w chwili obecnej. Ona sama nie do końca wiedziała chyba.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t182-taya-crimson#1299
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth  ♦ Pią Gru 08 2017, 18:06;

- Nic na to nie poradzę, że urodziłaś się później. - zaśmiała się beztrosko.
Od czasu powrotu do Rode Ethel z nikim się nie wiązała, ani też nie spotykała. Mogła opowiadać Tai jedynie urywki z przeszłości, choć nawet wtedy nie spotykała się z nikim tylko i wyłącznie dla seksu.
- Bo nie wiem. - przyznała, a jakby na potwierdzenie jej słów korek pyknął przy wyciąganiu. - Denerwuje mnie, że się dobrze przy nim czuje. Choć potrafi mnie doprowadzić do furii w ciągu kilku sekund. - wzruszyła ramionami i rozlała wino do dwóch kieliszków. - No i seks jest naprawdę dobry. - zrobiła znaczącą minę. - A przez “naprawdę dobry” rozumiem NAPRAWDĘ dobry.
Dobrze, że miała Tayę, z którą mogła otwarcie porozmawiać o tym, co czuje i jaki ma stosunek do danych sytuacji. Rudolpha kochała niczym nie zmąconą miłością, ale jednak nie była partnerem do rozmów o tym, jaki Raphael jest dobry w łożku.
Słuchając, co też Taya ma do powiedzenia, przeszła do kanapy, by usiąść. Jeden kieliszek podała koleżance. Henry Marsh pojawił się znikąd i wpakował właścicielce na kolana. Podrapała go odruchowo.
- O, czyli widzę, że masz powodzenie! - ucieszyła się. - Bardzo dobrze. Może to trochę ożywi to twoje smutne serduszko. Rozumiem, że skoro odmówiłaś Vincentowi, to jesteś zainteresowana Theo? - wlepiła wzrok w Tayę. - Błagam, powiedz, że tak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth  ♦ Pią Gru 08 2017, 18:07;

- Ale to chyba dobrze, że się dobrze czujesz? To znaczy, tak to działa.. zwykle? Że chcemy się dobrze przy kimś czuć - zapukała palcami w podłokietnik kanapy, nie widząc w takim uczuciu żadnego problemu - Chyba, że nie zamierzałaś się przywiązywać. Przywiązac się do grzejnika byloby całkiem.. - zamilkła. - No. Zależy jak na to spojrzeć - dokończyła po chwili rozbawiona.
- Co by było złego w przywiązaniu się na dłużej, jeśli to by wyszło z obu stron? - zapytała ze wzruszeniem ramion, wzięła kieliszek w dłoń. Naprawdę nie wiedziała co moze Ethel w tym nie odpowiadać. Lubiła go, dobrze się przy nim czuła, mówiła, że da się z niego wyciągnąć coś wiecej niż grzejnik. A do tego był dobry w łóżku. Nie rozumiała co może być nie tak.
- Sama sobie musisz ożywić smutne serduszko.. Co zresztą chyba robisz, patrząc na twoje niezadowolenie z faktu wykształcania uczuć do grzejnika - fuknęla, napiła się wina. Wytrawne. Nie wiedziała czy jej to odpowiada, chyba tak, słodkie byłoby gorsze.
- Nooo… - odetchnęła - W sumie to tak. Tak jakoś.. wyszło. Ale.. widzę, że Theo stara się, żeby mnie tym nie przytłoczyć? Nie zarzucić, jakoś? O ile to brzmi sensownie. Nie wisi na mnie.. Więc jest, no, wygodniej - jakoś ciężko jej było o tym mówić, ale komu jak nie Ethel? No właśnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t182-taya-crimson#1299
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth  ♦ Pią Gru 08 2017, 18:08;

Słuchała przyjaciółki trochę z niedowierzaniem. Były zupełnie różne. Taya podchodziła do relacji damsko-męskich całkowicie niewinnie i szczerze. Doprawdy, urocze. Ethel na tym tle wychodziła jak ostatnia suka - bo przecież chciała wydrzeć od Raphaela tyle, ile się dało, a potem rozejść się bez wyrzutów sumienia. Owszem, bardzo chciała wierzyć w prawdziwą miłość. I może i wierzyła. A już na pewno życzyła jej wszystkim kobietom. Sama jednak nie widziała się w takiej roli. Nie sądziła, że może kogoś pokochać.
- Jakich znowu uczuć? - prychnęła. - O nie, nie, nie. - pokiwała palcem. - Ja do niego nic nie czuję, Tayu. Oprócz namiętności. I może jeszcze obedrę go z kasy, żeby mu pokazać, że nie można mnie kupić. Bo się szarpie na cholernie drogie prezenty. - aż upiła łyk wina z oburzenia. - I to jeszcze nie jest takie trudne, żeby nim manipulować. Wystarczy, że mu trochę wjadę na ambicje. - wzruszyła ramionami.
Prawda była troszeczkę inna, niż Ethel to przedstawiała. Raphael czasem jej ustępował lub dawał się złapać na jej gierki, tylko dlatego, by pokazać jak bardzo przewiduje jej ruchy i nic sobie z tego nie robi. Co ostatecznie doprowadzało Hollingsworth do szału, bo chciała go doprowadzić do stanu, w którym nie przekroczy już granicy.
- Widzisz, więc wychodzi na to, że ten cały Theo wie, jak do ciebie podchodzić. To ważne. To znaczy, że szanuje i ciebie i twoje uczucia. - pokiwała głową. - Chyba powinnaś się trochę bardziej na niego otworzyć. - przekrzywiła głowę. - Tak swoją drogą. Jak bardzo się już na niego otworzyłaś?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth  ♦ Pią Gru 08 2017, 18:11;

Westchnęła niemal teatralnie. I jak tu z nią rozmawiać? Nic do niego nie czuje? Gdyby to było nic to by jej nie denerwowalo.
- Ale uczucia to wiesz, niekoniecznie od razu na śmierć i do końca życia, tak? - to, że jej się tak trafiło to co innego, po prostu miała cholernie wiele szczęścia w życiu, trafić na kogoś takiego jak Chris. I tyle.
- Po prostu.. pozytywne uczucia. I myślę nie trzeba tego od razu wielce opisywać.. - a potem pojawiła się wizja obdzierania z kasy i Taya znów westchnęła cieżko. Nieuleczalny przypadek.
- Dobrze, poddaję się - uniosła ręce w górę, w tym tą z kieliszkiem - Jak go chcesz obdzierać, z kasy czy z ciuchów, chyba nie dasz się przekonać, że może warto czasem odpuścić i zobaczyć co się stanie dalej - napiła się też. Po czym pomyślała, że może to jej sposób na zobaczenie co dalej po prostu. Ciężki, ale kto wie jaki był Raphael w tej kwestii? Może mu to odpowiadało.
Przewróciła oczami.
- Odpowiem ci tak.. dobrze nam się ze sobą rozmawia, bo chyba obydwoje od początku staramy się być bardzo szczerzy i niczego bezsensownie nie ukrywać.. żeby nie robić problemów tam, gdzie ich nie ma. "Domyśl się" nie działa - wzruszyła ramionami - A jeśli chodzi o seks, to nie, nie spaliśmy ze sobą. Poza tym.. widzieliśmy się.. raz od parapetówki? Nie śpieszy mi się - pomijając to, że czuła się trochę.. przyrdzewiała. Ale to inna sprawa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t182-taya-crimson#1299
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth  ♦ Pią Gru 08 2017, 18:12;

Czasem miała ochotę doprowadzić Tayę do totalnego sponiewierania przez alkohol i rzucić ją w objęcia jakiegoś przystojnego, nafaszerowanego testosteronem mężczyzny. Albo mężczyzn. Może wtedy Ethel przestałaby wypadać na jej tle aż tak blado. Nie, żeby jej to jakoś specjalnie przeszkadzało. Po prostu Crimson była mocną opozycją, choć sama pewnie nie zdawała sobie z tego sprawy.
- Ok! Lubię go. W porządku? - pokręciła głową, dając za wygraną. - Ma podobne poczucie humoru, co ja. Lubi gierki w takim samym stopniu, co ja. Dobrze się czuję w jego towarzystwie. Ale… - ona również uniosła dłonie. - Ale to nie jest materiał na związek! To, że oboje się na razie ze sobą dobrze czujemy, nic kompletnie nie znaczy! To tylko seks. Nic więcej.
Gdyby Ethel znała myśli Tai to pewnie od razu zaczęłaby oponować, że przecież nie ma żadnego dalej. A juz na pewno żadne “dalej” nie odpowiadałoby Raphaelowi. On przecież był zainteresowany tylko krótkotrwałymi związkami. Potrafiła z tym przejść do porządku dziennego.
- Powinnaś się z nim przespać. - rzuciła bezceremonialnie, a jeśli Taya zrobiła oczy, to popatrzyła na przyjaciółkę z równym zaskoczeniem. - No co? Przydałoby ci się to! A jeśli się z nim dobrze dogadujesz, to mogłabyś coś zrobić w kierunku, żeby razem wylądować w łóżku. Bo jak znam życie,to mu wyznaczyłaś takie granice, że sama pewnie nie zrobi pierwszego kroku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth  ♦ Pią Gru 08 2017, 18:14;

- W końcu do czegoś dochodzimy! - uśmiechnęła się, mając na myśli to, że Ethel go LUBI. Albo raczej to, że powiedziała to na głos - Dobrze, nie mówię, że związek. Relacja, w każdym razie chyba coś więcej niż seks. Nie trzeba tego od razu nazywać, zresztą na nazwy najwidoczniej reagujesz alergią - pokręciła głową w rozbawieniu.
Dobrze, że Ethel nie powiedziała jej nigdy tego o upiciu jej i rzuceniu w ramiona jakiegoś meżczyzny. A może powiedziała?
Oczywiście, że zrobiła wielkie oczy.
- Do czego niby by mi się przydało, hm? - fuknęła, bo miały na ten temat całkiem inne zdanie i to chyba od dnia, w którym się poznały - Jeśli się dalej będziemy dogadywać to pewnie zrobię. I co ty z tymi granicami, co? Skąd niby wiesz - mruknęła popijając wino, bo Ethel chyba trafiła w punkt. Trzymała Theo na dystans, a on ten dystans respektował i to bez najmniejszego skrzywienia się choćby, co dopiero mówić o naciskaniu na nią w jakimkolwiek zakresie. No, może w tym, że powinna zrobić sobie jakiś odpoczynek od pracy czasem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t182-taya-crimson#1299
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth  ♦ Pią Gru 08 2017, 18:15;

- W innym wypadku nie mogłam z nim pójść do łóżka więcej niż raz. Ale to nie jest “coś więcej niż seks”. - upierała się. - Lepiej pij wino zamiast się tak głupio uśmiechać! - wskazała skinieniem palca na kieliszek z winem Tai. - Po prostu… - wzruszyła ramionami. - Od początku postawiliśmy sprawę jasno. Żadnych uczuć. Żadnego związku. I oboje wiemy, że to tylko na chwilę. Nie mam ochoty na rozczarowanie, a już na pewno nie mam ochoty czuć cokolwiek do kogoś, kto ani sobie tego nie życzy, ani tego nie uszanuje. To wcale nie alergia. Trzymam się zasad, to wszystko.
Upiła łyk wina. Henry Marsh zakręcił się na jej kolanach, próbując ułożyć w wygodnej pozycji, a gdy już ją znalazł, mruczał sobie cichutko. Ethel znowu podrapała go odruchowo.
- Do dobrego samopoczucia! - odparłowała. - Dla zdrowia. Jestem lekarzem, rekomenduję. - upiła jeszcze jeden łyk wina i z roześmianą twarzą popatrzyła na Tayę. - Może ja się bronię przez związkami, ale ty, moja droga, bronisz się w ogóle przed mężczyznami. Wiem, że kochałaś Chrisa, ale jego już nie ma. Od dłuuuuuugich lat. Powinnaś w końcu zrobić krok do przodu. Potrzebujesz kogoś u swojego boku. - wzruszyła ramionami. - Ale to tylko moje zdanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth  ♦ Pią Gru 08 2017, 18:17;

Przewróciła oczami, opierając się na kanapie.
- Dobrze, dobrze, relacja oparta na seksie. Ale może ewoluować! Może się okazać, że obydwoje byście chcieli porozmawiać na ten temat na przykład.. Albo cokolwiek. Po prostu, może.. nie wiem, nie zamykaj się na możliwości, skoro nie tylko fajnie się z nim uprawia seks. Może on też o tym myśli, ale obydwoje będziecie się zaslaniać zasadami.. i tyle - zmarszczyła nos w niezadowoleniu na wyobrażenie sobei takiej wizji, smutnej, nawet bardzo.
- Mogłabyś się nie zasłaniać lekarskimi rekomendacjami, co? Z moim zdrowiem i samopoczuciem jest wszystko w porządku, nie potrzebuję seksu, żeby czuć się lepiej. I jakim cudem ja potrzebuję “kogoś u swego boku”, a ty nie, co? Zauważam tu pewną nieścisłość - wytknęła jej, samej też popijając wino, choć zapewne o wiele woniej niż robiła to Ethel, zaprawiona w winianych bojach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t182-taya-crimson#1299
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth  ♦ Pią Gru 08 2017, 18:18;

- Proszę cię! - zacięła w końcu usta w wąską linię. - Nie staraj się na siłę edukować mnie w kwestii relacji damsko-męskich. Nie potrzebuję miłości. Koniec. Kropka. To nie jest romantyczny film, Taya. To jest proza życia. A w tej prozie życia, którą sobie wybrałam jest mężczyzna, który NIE pomyśli o związku. - upiła łyk wina, a potem zapatrzyła się na czerwony trunek. - Więc, proszę, nie nabijaj mi głowy, jakimiś szczęśliwymi zakończeniami. Możesz mnie co najwyżej tym skrzywdzić, a nie pomóc.
Tak naprawdę bała się miłości, jak ognia. W żaden sposób nie umiała sobie wyobrazić związku, który by jej odpowiadał. Raz się do tego zmusiła, zamydliła sobie oczy, wytrzymała z Thomasem ponad rok w poważnym związku. A potem musiała zwiać do tej dziury, bo nie zamierzała przyjmować pierścionka zaręczynowego.
- Niby jaką nieścisłość? - popatrzyła na Tayę z niejakim rozbawieniem. - Już raz się zakochałaś bardzo mocno, już raz się komuś oddałaś w całości i byłaś przy tym szczęśliwa. To jasne, że potrzebujesz takich relacji, zwłaszcza, że te wcześniejsze zostały ci odebrane bez twojej woli. Ja niczego takiego nie doświadczyłam. Nie bycie z kimś wcale mnie nie krzywdzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth  ♦ Pią Gru 08 2017, 18:18;

- Dobrze, dobrze, już nic nie mówię! - uniosła ręce w górę w geście poddania się w tej rozmowie. Ethel ciężko było coś takiego przegadać. Ale zastanwiała się nad tym, czy jeśli da jej kilka dni, może trochę więcej.. kobieta pewnie to przemyśli i do jakiś tam wniosków dojdzie. Nawet jeśli się nie przyzna. Gorzej, że chyba nie chciała się przyznać sama przed sobą w tej sytuacji. Zakręciła winem w kieliszku, trochę bezcelowo, bo była tam resztka wina.
Nie uważała, że związek mialby skrzywdzić Ethel, ta po prostu sobie to wmówiła i to tak głęboko, że sama tak uważała. Ale może jednak nie każdy potrzebował drugiej osoby.. chociaż jakoś w to nie chciało jej się wierzyć. Można było chcieć.. odpoczynku, chciec czegoś nowego, można było leczyć złamane serca, ale koniec konców 95% ludzi jakoś ciągnęło do drugiego człowieka, w relacji romantycznej.
- To jest.. nie wiem. Kompletnie inne - wzruszyła ramionami - Bez motylków w brzuchu na swój widok. Nie wiem w sumie jak to powinno wyglądać. Po prostu.. ktoś, koło kogo mogę zasnąc jest miłą wizją, ale nie myślę o tym ze łzami szczęścia w oczach i z zaciśniętym od zakochania żołądkiem - odwróciła wzrok, zastanawiając nad tym i nad tym jak związki wyglądają u innych osób niż Ethel i ona. No dobrze, widziała Rosę i Charlesa, ale to.. cóż, to miała wrażenie było właśnie to, do czego im z Theo bylo bardzo, bardzo daleko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t182-taya-crimson#1299
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth  ♦ Pią Gru 08 2017, 18:20;

- Dobrze! - skwitowała tylko.
Nie chodziło jej o to, że miłość sama w sobie ją skrzywdzi. Chodziło jej o to, że Taya mówi to wszystko w kontekście Raphaela, a Ethel naprawdę nie chciała przekraczać granicy pod tytułem “lubię go i jest dobry w łóżku”. Miała na myśli to, że gdyby się w Raphaelu zakochała, bo uwierzyłaby w sugestie Tai, to miałaby… przejebane. Krótko mówiąc. Bradford nie był materiałem na kogoś, przy kim mogłaby spędzić resztę życia. Czy choćby kilka lat. A przynajmniej teraz jej się tak wydawało, patrząc na jego zachowanie. Zależało mu tylko na łóżku. To wszystko. Ethel nie powinna wykraczać poza to. Dbała o swój własny komfort psychiczny.
- Nie wiesz, jak powinno wyglądać twoje zakochanie, a prawisz mi morały, jak powinno wyglądać moje. - przewróciła oczami. Wychyliła się, by sięgnąć po butelkę z winem. Dolała i sobie i przyjaciółce.
- Myślę, że wydaje ci się, że nikt nie będzie równie dobry co Chris. - wzruszyła ramionami. - Co do jednego na pewno masz rację. Nie znajdziesz nikogo, kto będzie, jak on. Theo może jest inny, ale pewnie równie dobry. Mam nadzieję. Bo jeśli nie, to skopię mu dupsko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth  ♦ Pią Gru 08 2017, 18:22;

Tego jednak Taya nie wiedziała, bo Ethel nie podzieliła się wszystkimi szczegółami odnośnie samego Raphaela, nie miała więc odniesienia.
- No nie wiem. Nie mam zielonego pojęcia, tak naprawdę - przyznała, obserwując jak kobieta dolewa wino do obu kieliszków - Nie jestem tak naiwna, by szukać kogoś, kto jest taki sam, bo to niemożliwe. Nie ma co porównywać.. bo i sytuacja jest kompletnie inna. I ciężko cokolwiek więcej powiedzieć, na tę chwilę. Doszliśmy do wniosku, że można spróbować, ale okazuje się też, że obydwoje mamy tendencję by zamykać sobie ewentualne możliwości i rozwój bardzo szybko, bo.. obydwoje boimy się zaangażowania. Pięknie, co? W wyobraźni widzę jak w pewnym momencie po prostu z dnia na dzień przestajemy się do siebie odzywać i tylko z lekkim zakłopotaniem skiniemy sobie głową w kolejce w piekarni - parsknęła, usiadła wygodniej na kanapie, poprawiajac się.
- Ale tego nie wiem.. Bo jednak przyznaliśmy, że chcemy spróbować, więc moze to da nam jakąś motywację - dodała. Zamilkła na moment.
- Mówiłam ci jeszcze.. o Vincencie, prawda? - uniosła na nią wzrok, zagryzla wargę - Problem był taki, że wynajmował pokój u Theo. Wyprowadził się teraz. Nie do końca wiem.. co z nim zrobić. Szkoda mi znajomości, bardzo go lubie, ale..nie wiem czy po prostu nie jest tylko gorzej, dla niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t182-taya-crimson#1299
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth  ♦ Pią Gru 08 2017, 18:23;

Nie podzieliła się szczegółami, ale powiedziała, że Raphael jest mężczyzną, który NIE pomyśli o związku! Może Taya tego nie wyczytała między zdaniami, bo bardzo chciała, by Ethel się zakochała? By była szczęśliwa z kimś u boku? To było nawet całkiem urocze.
- Rozmawialiście o tym, to dobrze. - poprawiła się na kanapie, podkładając sobie pod plecy poduszkę. - Więc oboje wiecie, że chcecie czegoś więcej. Tylko wiesz, jeśli ani ty, ani on nie będziecie chcieli robić żadnych kroków na przód, to może nie warto w to inwestować. Ten cały Vincent, o którym wspominałaś, wydaje się o wiele bardziej zaangażowany. Może potrzebujesz mężczyzny z pasją, a nie śniętą rybę? - uniosła brew. - Ktoś ekspresywny byłby chyba dobrą przeciwwagą dla twojej spokojnej natury.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth  ♦ Pią Gru 08 2017, 18:24;

Oczywiście, że chciała jej szczęścia z kimś u boku! Nawet jak nie mówiła tego za często, no dobrze, poza tym razem pewnie wcale, chyba ze w tych momentach, kiedy Ethel jej sugerowała znalezienie sobie kogoś.
- Nie tyle, że nie będziemy chcieli, co będzie to od nas wymagać więcej.. zaangażowania. Czy jakkolwiek to nazwać. Co do śniętej ryby, to.. cóż. To na pewno nie Theo, czasem mam z nim przeprawę jak z trzylatkiem.. Prawie pobił się z pielęgniarzem gdy złamałam kostkę, ale udało mu się wyłgać od odpowiedzialności - parsknęła na wspomnienie tego epizodu i pokręciła głową jakby z niedowierzaniem.
- A Vincent.. cóż. Krótko po swoim przyjeździe zaproponował wspólne oglądanie takiej starej serii filmów i seriali, zgodziłam się. Rozmawialiśmy trochę przy okazji, gdzieś w tym wszystkim wyszła rozmowa o tym, że.. nie jest zainteresowany kobietami, bo nie czuje do nich pociągu. Znaczy, w sumie, do żadnej z płci. I że nigdy nie był zakochany. Zasugerowałam, że niektórzy ludzie są demiseksualni i być może po prostu tak jest w jego przypadku. Przy tym traktowałam go jak.. kolegę, ale chyba trochę za bardzo jak kogoś, komu się na pewno nie podobam - westchnęła, spojrzała na Ethel chcąc sprawdzić czy ta rozumie o czym mowa - Dlatego nie wiem jak z nim teraz postępować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t182-taya-crimson#1299
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth  ♦ Pią Gru 08 2017, 18:25;

Rozłożyła ręce i zaśmiała się. Prawie przy tym wylała trochę wina.
- Ok! Więc nie jest śniętą rybą. W porządku. To dobrze. Wojownik. Niech będzie. - mówiła krótkimi zdaniami, bo się powstrzymywała od śmiechu. Najpierw miała Rosę, która nie zdawała sobie sprawy, co czuje do Charlesa, a teraz miała Tayę, która kombinowała jak koń pod górę. Jakby miała poważne problemy z relacjami towarzyskimi. I pewnie trochę miała. Ethel wciąż pamiętała ich pierwsze spotkanie, gdy lekarka wróciła do Rode.
- No to masz dwóch amantów. Pozazdrościć. - uśmiechnęła się lekko, poważniejąc nieco. - Tak naprawdę decyzja zależy od ciebie, od tego co sama czujesz i do którego cokokolwiek czujesz. Tylko nie wyobrażaj sobie, że uda ci się utrzymać przyjaźń z tym, który będzie drugi. Jeśli obaj cię kochają, to żaden z nich nie pogodzi się z przyjaźnią z tobą i oglądaniem cię, jak jesteś szczęśliwa z tym, którego wybrałaś. - zakręciła kieliszkiem. - Poza tym to bardzo egoistyczne myśleć o tym, że go lubisz i nie chcesz tracić tej znajomości. To na pewno nic dobrego ci nie przyniesie. Ani tym bardziej jemu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth  ♦ Pią Gru 08 2017, 18:26;

Roześmiała się słysząc ton jej głosu, wojownik, tak, na pewno. Gdyby mu to powiedziała i to takim tonem pewnie by się trochę obruszył.
- Właśnie to sobie chciałam wyobrażać. Nie chcę tracic znajomości, bo naprawdę to miało możliwość przerodzić się w przyjaźń. Ale nie wiem.. wydaje mi się, że dość jasno wytyczyłam granicę. Poza tym staram się.. Nie wspominać Vincentowi o niczym związanym z Theo, nie.. stawiać ich w sytuacji gdzie musimy być we trójkę. Sam mówił, że jemu też zależy na tej znajomości.. ale.. co sugerujesz? - zwróciła się do przyjaciółki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t182-taya-crimson#1299
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth  ♦ Pią Gru 08 2017, 18:26;

Pokręciła głową.
- Taya, o czym ty w ogóle mówisz? Słyszysz siebie? A jak słyszysz to czy rozumiesz co przechodzi przez twoje śliczne usteczka? - westchnęła. - Nie znam sytuacji, nie wiem, jak obaj są zaangażowani. Biorąc pod uwagę czas, pewnie słabo, bo ile to trwa? Kilka tygodni? Nie mam pojęcia czy uda ci się ogarnąć to w taki sposób, by z żadnym nie tracić kontaktu. Być może robisz po prostu z igły widły. Przed chwilą radziłaś mi, żebym w przypadku Raphaela po prostu zobaczyła co się stanie. Może zrób to samo? Bo jak na razie to za dużo myślisz.
Upiła łyk wina. Duży. Popatrzyła przed siebie, nad czymś się zastanawiała.
- Idź z którymś do łóżka. - powiedziała poważnie, ale w duchu prawie wybuchnęła śmiechem. To już było jak mantra. Od trzech lat doradzała to Tai. Teraz już trochę półżartem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth  ♦ Pią Gru 08 2017, 18:27;

- Tak, właśnie się usłyszalam - skrzywiła się do siebie, uświadamiając sobie to wszystko - Półtora miesiąca. Może dwa.. więc króko. Bardzo krótko. Ale nie chcę.. być nie fair? Nie wiem. Nie chcę odsuwać od siebie Vincenta tylko dlatego, bo on wydaje isę też tego nie chcieć - westchnęłą ciężko, zamknęła się, pokręciła głową.
- Może masz rację. Za dużo myślę - napiła się, wpatrując się w kota na kolanach przyjaciółki.
- Ethel! - fuknęła na kobietę, podniosła na nią wzrok i uśmiechnęła się widząc jej minę - Zaczynam mieć wrażenie, że tobie bardziej na tym zależy niż mnie, naprawdę. A do łóżka nie zamierzam iść z żadnym na hurra. Zresztą.. Vincent jest po operacji, w szpitalu. Ktoś go napadł - westchnęła - WIęc tak jakby byłby na przegranej pozycji, gdyby w ogóle startował. A już mu powiedziałam co uważam.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t182-taya-crimson#1299
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth  ♦ Pią Gru 08 2017, 18:27;

- No widzisz. - rozłożyła ręce zupełnie jakby mówiła, że wszystko zostało wyjaśnione. - Nie wiem w ogóle po co się tym przejmujesz. - zamilkła na chwilę, jakby się nad czymś zastanawiała, a potem spojrzała na przyjaciółkę. - No tak. Jesteś beznadziejnym przypadkiem, który zwraca za dużą uwagę na uczucia innych. Zdradzę ci tajemnicę, nie jesteś w stanie wszystkich zadowolić i uszczęśliwić!
Podrapała kota za uchem, a potem bezwiednie zaczęła wodzić dłonią po jego brzuszku. To było bardzo dobrze, że się razem zaprzyjaźniły - ona i Taya. Były od siebie zupełnie inne, mogły się równoważyć.
- Oczywiście, że mi zależy! - odfuknęła oburzona. - Seks to bardzo przyjemna sprawa. A jako twoja przyjaciółka powinnam mieć na uwadze, żebyś miała przyjemnie w życiu, co nie? - zatopiła usta w winie, a potem nie odrywając się od kieliszka, popatrzyła w bok i wymamrotała żartobliwie, niby ukrywając swoje słowa: - Skoro Vincent jest w szpitalu, to masz dylemat z głowy. Bierz Theo. Nalegam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth  ♦ Pią Gru 08 2017, 18:29;

- wcale nie staram się wszystkich uszczesliwić.. po prostu tych, na których mi zależy. To wszystko - wzruszyła ramionami. Dla niej to było oczywiste i martwiła się o te kilka osób. Może dlatego, że nie miała już żadnej faktycznej rodziny i w taki dziwny sposób szukała jakiegoś zastępstwa? Całkiem prawdopodobne.
- Mi jest wystarczająco przyjemnie bez tego, naprawdę. Daję radę -parsknęła popijając wino dalej. Dla niej było to niezrozumiałe, a może raczej ciężkie do zrozumienia, tyle czasu nie miała nikogo i zajmowała się innymi sprawami, po prostu nie myślała o tym.
- no, to dylemat z głowy, nie ma co. Idę mu zadzwonić, powiedzieć że to zalecenie lekarskie - roześmiała się myśląc o minie biednego Theo, który nic by z tego nie rozumiał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t182-taya-crimson#1299
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth  ♦ Pią Gru 08 2017, 21:24;

- To aż wszystko. - upiła łyk wina. Butelka już się skończyła, więc wstała, by odstawić pustą, a być może wymienić nba pełną. Obróciła się przy stole może nieco gwałtowniej w stronę Tai. Zupełnie jakby wpadła jej do głowy jakaś nagła myśl. - Wiesz co? Myślę, że za mało myślisz o sobie. Masz tak od momentu, jak się poznałyśmy. A z twoich opowiadań wnioskuję, że miałaś tak też wcześniej. - podniosła ręce w obronnym geście. - Nie patrz tak na mnie. Powinnaś to po prostu zmienić.
Zastanawiała się przez chwilę, aż w końcu podeszła do szafki, by wyciągnąć kolejne czerwone wino. Wbiła korkociąg w korek, zakręciła.
- Zdecydowanie powinnaś zadzwonić. - upierała się.
Nie umiała walczyć o to, by się samej zakochać, ale szczerze życzyła to tym, którzy byli dla niej ważni. Rosie, Tai, Rudiemu. Miłość to przecież piękne doświadczenie, prawda? Jeśli chodzi o samą Hollingsworth, to już dawno straciła dla siebie nadzieję. Jedyne, co mogła robić, to dobrze się bawić. Tu i teraz. I tak wszyscy umrzemy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth  ♦ Pią Gru 08 2017, 21:33;

- Myślę tylko o sobie, bo nie bardzo mam kogokolwiek do myslenia! A Ty radzisz sobie świetnie sama, jak widać - czy był w tym wyrzut? Nie, chociaż mógł tak brzmieć. Najwyraźniej wino zaczynało szumieć w głowie Tayi, bo ta mówiła chyba bardziej otwarcie co czuje, mniej ważąc słowa.
- Zdecydowanie powinnam to jutro zawieźć Vincowi kilka rzeczy do szpitala, razem z Theo zresztą - mruknęła. Nie myślała o miłości, bo to całkiem odległy koncept dla niej obecnie. Myślała raczej o tym, że być może będzi dobrze razem z kimś spędzać czas, w innym kontekście niż z przyjaciółką.
- Ty za to powinnaś dopuścić do siebie możliwość pojawienia się uczuć. Chociaż z grzejnikiem.. nie wiem, skoro sobie tyle nagadaliście na wstępie - chodziło jej o ten cały układ.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t182-taya-crimson#1299
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth  ♦ Pią Gru 08 2017, 21:49;

- Mam Rudiego. - wyciągnęła korek z charakterystycznym pyknięciem. - Nie jestem sama. I nikogo więcej już nie potrzebuję. A myślenie o sobie wychodzi mi całkiem nieźle, nie?
Broniła się, choć przecież nie to miała na myśli Taya. Najwyraźniej wino zaczęło też działać na Ethel, bo myśli kotłowały się koloniami i nie zawsze miały związek z rozmową, jak widać. Trochę jakby używała skrótów myślowych.
- Jeszcze skończysz w jakimś trójkącie. - zawyrokowała.
Nie, nie zazdrościła. Może i by zazdrościła, gdyby były inne proporcje. Ale dwóch mężczyzn? Nope.
- Jestem bardzo uczuciowa! - żachnęła się. Podeszła do kanapy i zwaliła się na nią, po czym uzupełniła oba kieliszki. - Tylko nie dla wszystkich. Na pewno nie dla Bradforda. Nic sobie z nim nie nagadałam. Poza tym powtórzę po raz milionowy: nie chcę mieć takiego mężczyzny. Jest wyborem krótkodystansowym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
Sponsored content
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth  ♦ ;

Powrót do góry Go down

Mieszkanie nr 7 - dr Hollingsworth

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 3 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Similar topics

-
» Mieszkanie
» Mieszkanie Emmy
» Stare Opuszczone Mieszkanie
» Letnie Mieszkanie Heisenberga
» Biuro i mieszkanie Gwen

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Witaj w Rode! :: FABUŁA :: Rode :: Dzielnice mieszkalne-