Share|

Sale pacjentów i korytarz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Sale pacjentów i korytarz  ♦ Wto Wrz 05 2017, 21:19;

First topic message reminder :




SALE PACJENTÓW I KORYTARZ

III PIĘTRO

Trzecie piętro szpitala jest niemal w całości przeznaczone do pomieszczenia sal dla pacjentów. Wejść można tam po schodach lub wjechać windą.
Prosty hol, na którym poustawiane jest pod ścianami kilka łączonych krzeseł oraz dwa przenośne łóżka służące w nagłych wypadkach. Na końcu korytarza są dwa pomieszczenia higieniczno-sanitarne, gdzie można skorzystać z prysznica lub toalety. Sale, w których leżą pacjenci są jedno, dwu lub trzyosobowe a pacjenci przydzielani są do nich zależnie od potrzeb i stanu, w jakim się znajdują. W każdym z pomieszczeń poza łóżkiem znajduje się holowizor oraz dwa nocne stoliczki na rzeczy, poustawiane po obu stronach każdego z łóżek.
Lekarze mają obchód co godzinę. W międzyczasie każdy pacjent ma możliwość wezwania pielęgniarki poprzez naciśnięcie specjalnego przycisku znajdującego się przy łóżku.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 28
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Czw Paź 26 2017, 17:26;

/start

Fiona maszerowała korytarzem poszukując Ethel. Dowiedziała się, na który oddział powinna zajrzeć, choć dostała też informację, że pani doktor niekoniecznie jeszcze tam będzie. Nie było w tym tragedii, ostatecznie mogła spotkać się z nią też po prywatności. Choć właściwie przyszła na prośbę wuja załatwić mu receptę na tabletki na ciśnienie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t173-fiona-o-dwyer
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 70
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Czw Paź 26 2017, 20:47;

Niemal przykuty do szpitalnego łóżka (bo kule mu ukradli!), nie miał jak uciec przed prośbami wnuczki. Do diabła z tymi zawałami! Dla zasady chciał dalej grać twardziela i nie zgadzać się na żadne obiadki, ale każde kolejne błagania Rosy, miękczyły go coraz bardziej.
Nie prosiła tak o nic od czasu szczeniaczka. Zgodził się na niego i nie jego winą było, że kundel się zgubił. Może Bucket też się któregoś dnia straci?
- No dobra, no.
Westchnął z rezygnacją. Może za miesiąc Rosa już się znudzi Karolem i wcale go nie przyprowadzi? Dziad pokręcił głową, licząc na szybki posiłek i powrót na swój fotel. Ani myślał obiadkować w jeszcze większym gronie! Widząc zmęczenie wnuczki, poczuł wyrzuty sumienia. Poklepał więc Rosę po dłoni i kiwnął głową.
- Jutro. Teraz wracaj do domu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t126-h-pankhurst#358
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Czw Paź 26 2017, 23:25;

- A. Odpowiedź A! - rzuciła w stronę holowizora, gdy tylko skończyły się reklamy, a uczestnik programu stanął przed kolejnym pytaniem. Wcale nie była taka pewna odpowiedzi. Takie miała przeczucie!
Następnie przypomniała sobie, że dziadkowi trzeba jeszcze spodni od piżamy, żeby nie został w samej koszulce z kaczuszką. Wyciągnęła je z plecaka. Flanelowe, w szkocką kratę. Ciepłe, żeby nie zmarzł przypadkiem. Popatrzyła na Huberta w milczeniu. Przez dłuższą chwilę.
- Dziękuję - odezwała się w końcu z uśmiechem. Położyła spodnie obok tiszertu i pochyliła ażeby ucałować dziadka w siwą głowę. - Przyjdę jutro rano przed pracą, przyniosę ci termos z herbatą. A potem zajrzę po południu. Tylko nie rozrabiaj, bo nie chcę, żeby mi się pielęgniarki skarżyły.
Poprawiła mu kołdrę i zabrała plecak. Przed wyjściem z sali pożyczyła jeszcze Hubertowi dobrej nocy.
Ledwie znalazła się na korytarzu - wpadła na Fionę. Myślała, że już wyjechała.
- Myślałam, że wyjechałaś - powiedziała do niej z niewielkim uśmiechem na twarzy. - Cześć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 28
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Czw Paź 26 2017, 23:33;

- Oh - wyrzuciła z siebie Fiona, gdy niemal z rozpędu nie weszła w Rosę. Pewnie zagapiła się, bo uśmiechnął się do niej jakiś młody lekarz. Albo przywidziało jej się, że zobaczyła Ethel.
- Bo wyjechałam. Ale znowu wróciłam - odparła odruchowo też się uśmiechając. - Cześć. Odwiedzasz kogoś? - zagadnęła, bo koniec końców właśnie wyszła z sali chorych. - Tylko nie mów, że Charles znowu zatańczył z ogarami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t173-fiona-o-dwyer
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Pią Paź 27 2017, 00:11;

- Och, no tak - skinęła głową. Tej to się powodziło. Musiała mieć masę pieniędzy, żeby tak latać w te i nazad do Rode. Nie, żeby Rosa zaglądała Fionie do portfela! Poprawiła ramiączka plecaka. - Charles? Nie, nie.
Prawdę powiedziawszy, nie znała szczegółów festynowego wypadu nad jezioro derpskie. Miała jedynie ogólnikowe pojęcie o tym, że Bucket dał się pogryźć, i że wylądował w szpitalu. Widziała nawet kilka blizn na jego przedramieniu i nodze.
Niby wszystko było w porządku, a jednak Rosie dziwnie było rozmawiać z Fioną, kiedy między słowami padało imię Charliego. Obie z nim spały, mogłyby zapewne opowiedzieć sobie kilka śmiesznych historyjek. Ale nie, to było zbyt krępujące. Dla Rosy.
- Byłam u dziadka. Znowu miał zawał. Przyniosłam mu kilka rzeczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 28
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Pią Paź 27 2017, 00:24;

No, komu jak komu, ale Fionie funduszy akurat nie brakowało. Już na pierwszy rzut oka dało się stwierdzić, że nigdy nie piszczało w jej rodzinie biedą. Poza tym Fiona miała coś, czego niełatwo było się nauczyć będąc zwykłym, nieistotnym dla świata szaraczkiem - aurę zwycięzcy. Specyficzną pewność siebie. Jakby cały świat leżał u jej stóp, a ona mogła osiągnąć wszystko.
- Och, przykro mi to słyszeć... - popatrzyła na nią ze współczuciem. - Jeśli czegoś potrzebujesz, daj znać. Wuj może wpierw nie zechcieć dać ci urlopu, ale na pewno uda mi się go przekonać, jakbyś potrzebowała kilku dni wolnego...
Nie wiedziała co więcej mogłaby zaproponować Rosie. Bo raczej nie gotówkę.
- Tak swoją drogą... Wiem, że nie zdążyłyśmy w końcu naprawdę porozmawiać. I że szpital to chyba nie najlepsze miejsce na takie pogawędki, ale chciałam się tylko upewnić, że no wiesz, że wszystko między nami w porządku.
Nie musiała mówić o co chodziło. A raczej o kogo. Bo obie dobrze wiedziały o kogo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t173-fiona-o-dwyer
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Pią Paź 27 2017, 01:10;

Co jak co, ale pieniędzy Rosa by nie przyjęła. Była na to zbyt dumna. Tak naprawdę nie oczekiwała od Fiony żadnej pomocy, w końcu Hubert nie był jej sprawą.
- W porządku, będę pamiętać. Wydaje mi się, że dam sobie radę bez wolnego. Dziś się zamieniłam z Fanny. zobaczę. Dzięki.
Przeczesała palcami włosy, przechyliła przerzucając ciężar ciała z jednej nogi na drugą. Miała nadzieję uniknąć tego tematu, tej rozmowy. Nie bardzo wiedziała o czym w ogóle rozmawiać.
- Ee... no nie byliśmy wtedy razem, ze sobą, więc... - wzruszyła ramionami. - Wszystko okej. To po prostu trochę takie... no wiesz. No ale co zrobić - wzruszyła ramionami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 28
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Pią Paź 27 2017, 14:00;

Fiona nie była tak nietaktowna, by proponować komuś pieniądze. Jeśli już widziała gdzieś taką konieczność robiła to bardziej subtelnie.
- Wiem, ale wolałam się upewnić. Nie chciałabym żeby były między nami jakieś zgrzyty. Wiem, że i tak jest już między nami nieswojo i że prędko się to nie zmieni. Może pomogłoby znowu upić się z Fanny? Jak ona się o swoich przeżyciach z Herykiem rozgada to przynajmniej wszyscy będą czuć się nieswojo - rozesmiała się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t173-fiona-o-dwyer
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Pią Paź 27 2017, 19:26;

- Mm... tak, pewnie trzeba będzie tak zrobić - znowu pokiwała głową. Może Fiona miała rację. Sama Rosa jednak nie miała ochoty się upijać. To była jednak kwestia kłopotów z dziadkiem, a nie niechęci do panny O'Dwyer. - Chyba... potrzeba trochę czasu. Po prostu - wzruszyła ramionami. Nie mogła Fionie powiedzieć, że "hej, wszystko spoko, chodźmy na piwo!" nawet, jeśli po części naprawdę tak było. Tak po prostu się złożyło, to nie była niczyja wina. Takie rzeczy się zdarzały.
- Muszę jeszcze gdzieś zajrzeć zanim wrócę do domu. Pogadamy później, okej? Naprawdę, przez ten zawał mam trochę... no wiesz.
Musiała załatwić jeszcze kilka spraw. I sprawdzić, czy nie zapomniała zapłacić rachunku za prąd! Któż by się spodziewał, że w szpitalu wylądowała właśnie Maxima z tych knypkiem, Paddlerem? Pożegnała się z Fioną i wyszła z budynku, żeby obrócić na rowerze jeszcze do północnej części miasta.

zt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 28
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Pią Paź 27 2017, 21:16;

- Jasne, wiem, jak dziadkowi się poprawi - powiedziała ze zrozumieniem.
Właściwie nie było już co przeciągać tej rozmowy, bo Rosa wyraźnie nie była w nastroju na pogawędki, a smalltalkowanie na siłę i tak nie poprawiłoby ich sytuacji. Toteż gdy się pożegnały Fions ruszyła dalej korytarzem w poszukiwaniu Ethel...

---> intensywna terapia
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t173-fiona-o-dwyer
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 46
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Czw Lis 02 2017, 07:44;

---> Intensywna terapia

Nie miałem nic do powiedzenia. Właściwie miałem wiele, ale nie teraz, westchnąłem lekko, potem nawet się lekko uśmiechnąłem do Max. Nawet nie wiem czy widziała. Była... hmm sam już nie wiedziałem. I Nawet jak napluje mi w twarz nie odwrócę się od niej. Mogę być jej wrzodem na dupie albo osobą w którą w końcu zacznie wierzyć.
Dlatego nie chciałem się jej sprzeciwiać. Nawet jakby powiedziała "tatusiu kochany rzuć się z przełęczy" pewnie bym to uczynił, wlazł bym i zrobił to ponownie.
Mimo wszystko grzecznie i bez słowa wyszedłem za Ash. W drzwiach jeszcze raz spojrzałem na Max, potem zamknąłem za sobą drzwi.
Podrapałem się po brodzie, potem zmierzyłem Ash wzrokiem.
- Jak się czujesz? Ręka Max się zagoi! – mruknąłem jednak myślami byłem gdzie indziej, co innego mnie martwiło i co innego nie dawało mi spokoju.
- Ash… - zacząłem, no tak dzisiaj cała nasza uwaga była skupina na Max – Jacy oni?
No tak patrząc prosto w oczy młodszej córki czekałem na szczerą odpowiedź. Minę miałem całkiem poważną, koniec żartów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t135-marilyn-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Ekwipunek podręczny: Ciążowy brzuch, telefon

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Czw Lis 02 2017, 14:11;

Ash wbrew pozorom cieszyło, że dziś to nie ona jest na świeczniku. Zdarzało jej się odgrywać gwiazdę, tym bardziej jednak była pod tym względem znacznie spokojniejsza.
- Tato - zaczęła. Znów zrobiło jej się niedobrze. Wyraz twarzy miała taki, jaki za każdym razem, kiedy odzywały się jej problemy żołądkowe. Już jako dziecko była bardzo delikatna. Zupełna odwrotność Max.
- Max ma kłopoty, długi jakieś u tego... jakiegoś Hamnona. Musi za... zapłacić dziesięć tysięcy, za jakiegoś Silvera... Czy tam odwrotnie - przekręciła imiona, jednak rdzeń historii pozostał niezmieniony. Widząc surowe spojrzenie ojca, spuściła wzrok. Obejrzała bardzo dokładnie podłogę szpitalnego korytarza, kiedy uniosła go ponownie.
- Wszystko słyszałam - pociągnęła nosem. Jeszcze bardziej chciała uciekać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t132-ash-mason#402
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 46
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Czw Lis 02 2017, 15:18;

Słuchałem jej z uwagą rejestrując jej słowa. O ile pierwszego nie kojarzyłem drugiego znali chyba wszyscy w mieście. Kto wie czy moka kokaina nie pochodziła właśnie od niego, miałem swojego dostawcę który zapewne był pośrednikiem. Interesy z Silverem nigdy nie należały do przyjemnych tak jak on sam. To co powiedziała Ash wcale mnie nie uspokoiło, wręcz odwrotnie.
Przetarłem dłonią twarz, zaciskając mocniej usta. Wydawało się że Max jest rozsądna, a pakowała się w kłopoty. Interesy z Silverem to nic innego jak teraźniejszy lub przyszły problem. Człowiek ten umiał postępować z ludźmi był niemal psychologiem w swojej dziedzinie, a jego siła perswazji nie raz była wystarczająco przekonująca.
- Max ci powiedziała? – zapytałem ze spokojem. Zmartwiło mnie to bardzo ale nie dałem po sobie poznać – wiesz ile, znasz szczegóły. Dodałem po czym uśmiechnąłem się by jakoś rozluźnić atmosferę. Podszedłem bliżej objąłem za ramię przyciskając do siebie.
- Poradzimy jakoś, coś wymyślę, wiesz co… myślę że nie powinnaś mówić Max że mi mówisz o tym, ja jej też nie powiem, przynajmniej na razie, póki Max trochę nie ochłonie z ostatnich wydarzeń… Ja… ja spróbuje pogadać z Silverem.
Zamyśliłem się
Kurwa kłopot za kłopotem czy nie mogło być normalnie. Te wychowanie jest tak ciężkie. Gdy były małe problemy ograniczały się do zagilanego nosa.
- Obiecasz mi to? Ona się wkurzy gdy się dowie że o tym rozmawialiśmy… Wiesz skąd ta suma, za co?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t135-marilyn-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Ekwipunek podręczny: Ciążowy brzuch, telefon

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Czw Lis 02 2017, 17:36;

- Po prostu to wiem. - Odparła, nie zamierzając zdradzać się z tym, że była wtedy w mieszkaniu. Że od dwóch mężczyzn, którzy wpadli wtedy do Max, dzieliła ją wtedy tylko licha ścianka działowa. Że tylko tyle dzieliło ją od jej losu, włącznie z wytarganiem za włosy. Ash wiedziała aż za dobrze, że w sprzyjającej sytuacji Marylin może zechcieć wykorzystać to jako argument, że jest nieodpowiedzialną siostrą. A to przecież nie do końca było tak. Niemniej, w gniewie opowiada się przecież różne rzeczy, za które potem nie chce się brać odpowiedzialności. Może po części tak było teraz z Ash.
- Nie wiem, dług, dziesięć tysięcy - powtórzyła, przylegając do ojca, jak mała przylepa. Milczała przez chwilę - to nie jej dług, ktoś ją sobie wskazał jako.... tego, no... - Zapomniała słowa poręczyciel, aż z tych nerwów zakręciło ją w nosie. Czuła, że lada chwila znów się popłacze, jak bóbr.
- Nie idź tam sam, dobra? On ma ludzi - Mruknęła mu w ubranie tak naprawdę nie do końca wiedząc ani co dokładnie zamierza Marylin, ani jak zamierza dogadać się z kimś, kto nasłał dwóch facetów na jedną kobietę. Chciała tylko, by Marylin wiedział, co się dzieje u starszej z córek. Nic więcej - niech się wkurza, wywaliła nas z sali - smarknęła ze złością. Nie odpuści siostrze tej zniewagi.

_________________
Sleep well.
[mru]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t132-ash-mason#402
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 46
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Pią Lis 03 2017, 10:17;

- Po prostu…  mruknąłem jednak na moje twarzy był uśmiech. Na pewno nie zamierzałem tego zostawić od tak. Nawet gdyby mnie wyklęła Max nie zostawię jej. Ani jednej ani drugiej bym nie zostawił, w końcu mam tylko je.
- Nie jej dług? To dlaczego przyszli do niej? Co Silver chce od Max? – znowu przeciągnąłem dłonią po twarzy tak jak poprzednim razem. Uświadomiłem sobie że musze się ogolić i pójść do Silvera. Musiałem mieć jakiś plan. Nie miałem takiej gotówki. Nie spałem na forsie. Musiałem ją zdobyć. Teraz ten obowiązek spadł na mnie. Mimo że Max nigdy nie wyciągnie do mnie dłoni, ja wiedziałem że musze się tym zająć, z obowiązku. To była moja córka.
- Tak tak… nie pójdę – rzuciłem trochę zamyślony. Jasne że pójdę tam sam.
- Wiesz zarówno ona jak i ty jesteście dla mnie ważne tak samo równo jak i każda z osobna, tylko Wy i nikt inny się nie liczy. Max może mnie nie na widzieć, ale to nic nie zmienia – mózg zaczynał mi wrzeć czułem że zaraz się ugotuje, twarz jednak miałem pogodną. Musiałem coś wymyślić, nigdy nie potrzebowałem kasy tak dużej na wczoraj, to co miałem starczało na życie, a jak nigdy nie potrzebowałem więcej. Hm będę musiał się wspiąć na wyżyny. Tylko czego? Wieży kościoła? Nie tam kasy nie ma, chociaż ten krzyż? Sporo by za ważył. Nie nie byłem złodziejem!
Jeszcze mocniej przycisnąłem Ash do siebie, jakbym szukał gdzieś w niej wsparcia.
- Ash, obiecaj mi że nie będziesz pakować się w kłopoty... przynajmniej na razie - uśmiechnąłem się patrząc na młodą twarz dziewczyny. W głowie dudniło jedno słowo kurwa, kurwa, kurwa mać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t135-marilyn-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Ekwipunek podręczny: Ciążowy brzuch, telefon

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Pią Lis 03 2017, 20:15;

- Jezu, tato, bo jakiś dupek ją wskazał i pojechał w świat! Nie wiem, mam dość, jestem głodna, muszę wrócić do domu, przebrać się i w ogóle czy ty kazałeś Jo zabrać mnie do kina, czy ty jesteś normalny, tato?! - Oburzyła się zaraz, kiedy tylko wyrzuciła z siebie wieści o problemach Max. Wciąż trzymała się blisko, nie wypuszczała Marylina nawet na chwilę. Odrobinę jej tego brakowało.
- Przynajmniej na razie, to jest do kiedy? - Dopytała, zaciskając ramiona mocniej wokół taty. Powinna była zapytać Artema, jak długo jeszcze uda jej się ukrywać ciążę...
- Pójdę do tego głupiego kina, jeśli ci tak zależy - odetchnęła głośno, ostatecznie się poddając. Spróbuje być grzecznym dzieckiem. Przez chwilę.

_________________
Sleep well.
[mru]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t132-ash-mason#402
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Sob Lis 04 2017, 01:18;

/ z sali; po rozmowie z Max

Pozałatwiał co trzeba, dając Max wolny wybór jeśli chodził o wypis. Nie był jej aniołem stróżem, ani nikim kto miałby prawo ingerować w życie. Pamela okazała się pomocną duszą i pożyczyła pacjentce swoje ubrania. Artem obiecał, że odkupi. Lepsze, droższe. Wracał z pobliskiego obchodu, kiedy natrafił na Masonów. Widząc głowę rodziny od razu uznał iż pora na poważną rozmowę i to nie o ubezpieczeniu, a o Ash. Przystanął nieopodal, czekając na wyraźny znak żeby podejść.
— Max dostała już wypis. — poinformował. Zerknął na młodą, potem na starego. I jak tu miał zacząć poważny temat?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 46
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Sob Lis 04 2017, 02:03;

Normalnie miał zacząć!
- Kurw....de...czeeee... to nie o to chodzi...fajny chłopak... - wzruszyłem ramionami. Jeszcze pomyśli ze chce ją zamknąć. Nie chciałem, musiałem mieć baczenie, ale pod schodami jej zamknąć nie mogłem. Na pewno miała powodzenie wszak urok po tacie! Mentalnie w tym samym momencie przeczesałem włosy, mentalnie tylko! Bo stałem generalnie nie ruchomo. Co miałem powiedzieć młodej dorastającej córce.?! Nie ona za mnie życie miała ogarniać.
- Ok, nie było tematu, załatwi się! - uśmiechając się po raz któryś, nawet nie wiedziałem.
Potem skupiłem uwagę na Ash...
- Nie zależy mi.... myślałem... zresztą nie wiem... - losie panie najjaśniejszy... już nie wiem tylko wspomniałem dla szczyla, a ta już wie... TECHNOLOGIA - jeśli nie chcesz nie musisz, myślałem, że chłopakowi zależy... ja po prostu... - zacząłem się tłumaczyć.
Musiałem rozgraniczyć dojrzewanie młodszej córki z dorosłością starszej. Tylko kurwa jak??
Wtedy wybiegła Max, a za nią lekarz, nim cokolwiek zdążyłem powiedzieć do córki ta zniknęła w korytarzu. Może dlatego, że lekarz zaszedł mi drogę. Ale ale...
- Taaak widziałem - skomentowałem oddalającą się Max. Potem wzrok przeniosłem na doktora.
- Czyli ile? - rzuciłem. Wiedziałem, że chodzi o pieniądze. Bo o co....?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t135-marilyn-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Sob Lis 04 2017, 03:33;

Artemis martwił się o Max więc nie miał oporów przed Marilynem, aby ostatecznie zdradzić szczegóły. Współczuł mu, bo musiał ogarniać dwie kobiety, a wkrótce na świat przyjdzie kolejny Mason. Miesiące zlecą jak biczem strzelił.
Westchnął zerkając na Ash.
— Szesnaście tysięcy kredytów. Plus pięćset, odsetki. Zaproponowałem Max rozłożenie na raty, miesięcznie musi przelać na konto szpitala ponad tysiąc trzysta kredytów. — obserwował twarze swoich rozmówcy. Zaszokował kwotą? Jeśli dodałoby się do tego dług u Silvera to suma stawała się zawrotna.
— Przy jakimkolwiek zaleganiu, obawiam się, że szpital odmówi świadczeń. Dojdzie do tego wpis w państwowy rejestr... Niemniej chciałbym porozmawiać z panem i... — zerknął na Ashley. Domyślała się? — I z pańską córką. Skoro już tu państwo są. Razem. Proszę za mną.

---> Gabinet Artemisa
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Pią Gru 01 2017, 22:09;

/ dzień po operacji

Vincent miał w zasadzie cały dzień wyjęty z życiorysu. Zdecydowanie nienajlepiej zniósł narkozę. Obudził się nad ranem, na krótką pogawędkę z Fioną, po czym zaraz usnął. Potem się ocknął około południa, przy zmianie kroplówki. Znów wieczorem, gdy wpakowano go na nosze i przeniesiono z OIOM-u. Tu jego reakcje zbadał neurolog, zmieniono opatrunek i pozwolono mu spać dalej.
I tak nastał dzień drugi, gdzie...tak, nadal drzemał. Na palcu miał nakładkę, która badala jego rytm serca, w żyle wenflon i generalnie wyglądał słabiutko, ale i tak o niebo lepiej, niż jak go tu przywieźli.
Przynajmniej się wyspi

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Pią Gru 01 2017, 22:21;

/dzień następny

Taya dopiero na drugi dzień poszła do szpitala, nie chcąc panikować.. a mimo wszystko wydawało jej się, że zaraz zemdleje. Tylko czemu? Przecież nic się nie stało. Na pewno.
Weszła do szpitala, ogarnęła recepcję. W domu wygrzebała pierścionek zaręczynowy swojej matki, dla uwiarygodnienia swojej historii. Historii banalnej. Ale działającej. Już widziała te plotki.
Dostała informacje, dostała wytyczne co do tego gdzie ma się udać i poszła. Na miękkich nogach, bo bała się tego jak wygląda Edams, chociaż już wiedziała co mu jest.
Na salę weszła ciuchutko, rozglądając się, nie chcąc ewentualnie budzić.. Wypatrzyła Vincenta i podeszła do jego łóżka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t182-taya-crimson#1299
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Pią Gru 01 2017, 22:28;

Vincent mruknął coś pod nosem i odwrócił głowę na bok. Śniło mu się coś tak debilnego, że aż z tej irytacji miał się za chwilę obudzić. Śniło mu się, że był w jakiejś alternatywnej rzeczywistości i wszyscy byli wampirami lub wilkołakami i był jeden skośnooki nadwampir który z niewiadomych przyczyn mógł wszystko i robił co tylko mu się podobało. Totalny powergaming, bez jaj.
Rozchylił powieki, patrząc przed siebie nieco sennie. Zmarszczył czoło, przetarł twarz dłonią, nadal nie notując obecności Tayi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Pią Gru 01 2017, 22:31;

Podeszła do jego łóżka, nie siadała jednak, stanęła tylko obok.
- Vncent.. - odezwała się cicho, bo ten wyglądał jakby miał zasnąc dalej, a w sumie chyba nie chciala go budzić. Wyglądał na wykończonego. Był blady.. niezdrowy. Ciężko się dziwic. Spojrzała na monitorki. Na kroplówkę i zagryzła wargi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t182-taya-crimson#1299
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Pią Gru 01 2017, 22:52;

Odwrócił głowę w kierunku, z którego dochodził ten uwielbiany przez niego głos. Zamrugał, by wyostrzyć obraz i oto ujrzał anioła.
- Taya... - uśmiechnął się nieco sennie, ale zdecydowanie sprawiła mu radość tą wizy...
Zarazzaraz. Taya nie miała prawa wiedzieć, że tu jest. Pewno spędzała teraz miło czas z Theo. Więc albo ma majaki, albo...
-Czyli umarłem. Pięknie. - wymamrotał
Ale hek, czy to oznaczało, że trafił do nieba? Skoro tak, to na co te kroplowki i cały pozostały shit?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Pią Gru 01 2017, 22:55;

- Nie umarłeś, na szczęście. Ale podobno byłeś blisko - podeszła do niego, wyciągnęła dłoń i poprawiła mu opadające na twarz włosy, których pewnie nie rejestrował za bardzo po całym tym zabiegu i ilości narkotyków, którą w siebie miał wpakowaną.
- Jak się czujesz? - miała milion pytań ale starała się tego nie robić. Ręka jej się trzęsła tylko, jeśli zauważył.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t182-taya-crimson#1299
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Pią Gru 01 2017, 23:13;

Chyba był jeszcze nieco oszołomiony i śpiący. Jeszcze nie do końca łapał, że ona tu faktycznie jest, że to nie sen, że Taya faktycznie dotyka jego twarzy i włosów.
- Podobno...- wymamrotał - Niewiele pamiętam.
Jego samopoczucie dalekie było od fantastycznego. Wszystko go bolało, mdliło go z głodu, ale nie dość że nie miał ochoty jeść, to nawet nie było mu wolno. No i był tu uziemiony, bez jakichkolwiek form rozrywki.
- Bywało lepiej. - uśmiechnął się kącikiem ust. - Ciągle śpię
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Pią Gru 01 2017, 23:19;

- Wykończony organizm szuka regeneracji - w końcu faktycznie przysiadła na skraju łóżka, na wysokości jego brzucha, może ciut wyzej. Uważała oczywiście, by mu nic nie zrobić. Oparła dłon na jego bicepsie, bo do dłoni było za daleko. Najchętniej, oczywiście, by go przytuliła, ale wolała nie, bo jeszcze coś go będzie boleć. Obserwowała go uważnie, nie odwracając wzroku z twrazy mężczyzny.
- Bałam się, że coś się stało.. Masz wyłączony telefon - nie wiedziała, że ten jest zniszczony.
- I w sumie mialam rację - nie wiedziała co mówić dalej, bo nie chciała go zarzucić tym wszystkim, co miała w głowie.
Strachem, głupimi myślami, tym jak się tu dostała, czy coś potrzebuje, kiedy wychodzi, jakie są rokowania, czy jakoś mu pomóc...? Czy kogoś powiadomić, skoro telefon nie działa i co może dla niego teraz zrobić? Chwila.
Czy ona miała łzy w oczach?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t182-taya-crimson#1299
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Pią Gru 01 2017, 23:43;

Gdy usiadła obok, odwrócił nieznacznie głowę, by również na nią patrzeć.
- Hmm? No , tak jakby nie działa...- tak jakby. Zwyczajnie pan Diego Ramirez go rozłożył na części pierwsze, przy użyciu własnego buta. Stuprocentowa skuteczność. Restart tu nie pomoże.
Patrzył na Tayę i jej oczy robiły się... wilgotne? No way. Musiało mu się wydawać.
- Jak się dowiedziałaś, że tu jestem? - zapytał cicho,
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Pią Gru 01 2017, 23:46;

- Byłam w twoim mieszkaniu, ale było puste.. W końcu pomyślałam, żeby przyjść tutaj, chociaż jakoś.. wolałam to odsuwać w czasie.. - jak mogł się domyslac, dowiedzieć się, że ktoś ci bliski lezy na oddziale po operacji, bo został pobity? Nikt chyba nie chciał takich i podobnych informacji.
Uniosla dłoń, na której miala pierscionek z diamentem.
- A na miejscu.. Na czas moich odwiedzin jestem twoją narzeczoną - wyjaśniła. Uśmiechneła się, a łza spłynęła jej po policzku. Odwróciła od razu głowę, otarła skórę wierzchem dłoni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t182-taya-crimson#1299
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Sob Gru 02 2017, 00:02;

Z pewnością nie była to informacja, którą ktokolwiek chciałby usłyszeć. Tak samo raczej mało kto by się cieszył, gdyby owa osoba płakała z tego powodu, tak jaj właśnie zaczynała Taya.
- Nienienie, nie płacz, proszę...- jęknął - Przecież już wszystko okej. - z pewnością to babskie hormony, bo przecież nie gorące uczucie względem niego.
Narzeczona? No nieźle, dorobił się narzeczonej jak leżał pod narkozą! A w zasadzie to dwóch, bo Fiona zdaje się użyła tego samego patentu. To się nazywa zwierzęcy magnetyzm.
- Och mam niezły gust. - uśmiechnął się blado - ... choć drugi raz wybrałbym nieco inny
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Sob Gru 02 2017, 00:07;

Ścisneła jego ramię przez moment, uśmiechnęła się i na drugim policzku też pojawiła się łza. Sięgnełą do torebki po chusteczkę, pociągając nosem i wytarła się.
- Nie płaczę przecież - mruknęła, chociaż to wybitne kłamstwo i obydwoje o tym wiedzieli. Niemniej jednak nie chciała mu sie tu rozpłakać przecież, po prostu.. tak wyszło.
- To był pierścionek mojej mamy - wyjaśniła, znów dotknęła jego ręki, jakby nagle miałsię rozpłynać.
- Co się stało..? Co pamiętasz? - zapytała ostrożnie, pociagajac nosem wciąż, nie mogła opanować tych mokrych policzków.
- Mam kogoś poinformować? Potrzebujesz telefonu? W pracy wiedzą? - a jednak, zarzuciła go pytaniami, chyba po to by powstrzymać łzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t182-taya-crimson#1299
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Sob Gru 02 2017, 10:24;

No i płakała. Z jego powodu. Nie wiedział czy się cieszyć, czy ma czuć wyrzuty sumienia. Lepiej to drugie, tak dla jego zdrowia psychicznego. Wiedział, że była tu ze swoich czysto przyjazno-matczynych pobudek, nie było co sobie dopisywać teorii czy wyobrażać nie wiadomo co.
- Tak, tak. Ty nie płaczesz, a ja się potknąłem i spadłem ze schodów - mruknął
Zerknął jeszcze raz na "pierścionek zaręczynowy". Po mamie. Aj chyba zaliczył lekkie..
- ...faux pas. - uśmiechnął się pod nosem blado - ...ale i tak wybrałbym trochę inny
Czy pamiętał? Pamiętał doskonale. Pamiętał tą nieudolną próbę ucieczki, lufę rewolweru na jego plecach i ostrze nacinające skórę na jego szyi...każde słowo Diego Ramireza, każdy jego cios i finezyjne podduszanie reklamówką. Pamiętał też dokładnie, gdzie, a raczej do kogo Diego się uda, jeżeli Vincent powiadomi policję...lub kogokolwiek.
- Niewiele. Trenowałem i miałem po prostu pecha .- oj, zdecydowanie miał. - Trafiłem na dwóch psycholi i tyle. - no jeżeli Ramirez nie był psychiczny....to nie wiem.
Taya zadawała dużo pytań na raz. Aż go głowa zaczęła boleć. A może to od schodzących z niego prochów.
-Szpital pewno powiadomił pracodawcę...a jak nie, to Fiona. - wymamrotał - Spotkałem ją w drodze do domu, to ona zadzwoniła  po karetkę. - gdyby nie panna O'Dwyer, właśnie by leżał w kostnicy. To był dług, który ciężko będzie spłacić.
- Nie...nie chcę szumu wokół siebie...no i...kogo miałbym powiadomić? - rodziny nie miał. Taya i Charles wiedzieli. Resztę to obchodziło co zeszłoroczny śnieg w Nowym Jorku, bo tu chyba o śnieg ciężko.
Telefon. Karta SIM i tak została na podłodze, wśród zwłok telefonu.
- Karta SIM jest w mieszkaniu, bez sensu. Nie mam pojęcia, kto ma klucze. Pewnie Fiona. Może zostawiła w rejestracji. -przydałby mu się w sumie laptop. I jakieś komiksy. I mocny drink.
Spojrzał na Crimson podkrążonymi oczyma.
- Nie powinnaś się podawać za moją narzeczoną, Tay. Wystarczająco dużo o Tobie plotkują, nie dokładaj sobie z mojego powodu. - no i czy Theo był tu wystarczająco wyrozumiały? Zapewne tak, toć to człowiek kryształ, jobu twaja mać.  Swoją drogą...że to łyknęli...Fiona wykorzystała ten sam patent, by sie dostać na OIOM. Albo mają burdel w papierach, albo sie rozejdzie, że jestem zaręczony z dwoma naraz - uśmiechnął się pod nosem
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Sob Gru 02 2017, 12:40;

Właściwie to nie ma co ukrwać, bo tak, z jego powodu, martwiła się okropnie, jak miałaby teraz nie płakac? Ot, emocje z niej schodziły, a cały czas trzymała się dzielnie i mówiła sbobie, że nic mu się nie stało. Teraz okazuje się, że jednak stało.
- Pecha.. To jest wiecej niż pech - pokręciła głową, ogarniając go wzrokiem - Musisz jej podziękować później, gdyby cię nie znalazła.. - zacisneła zęby, bo przecież nie chciała płakać. Odetchnęła głęboko, żeby się uspokoić, wytarła nos ostatni raz i wrzuciła chusteczkę do śmeitniczka stojącego obok łóżka. Oparła dłonie na swoich udach.
- Mnie.. na przykład. Powinieneś wypełnić kartę kogo informować w razie wypadku, masz coś takiego? Mógłbyś mnie tam wpisać - zasugerowała. Bo kto niby ma mu pomóc, skoro nie ma rodziny? Zresztą tak, jak ona przecież. A kogoś jednak wypadało mieć tam wpisanego. Choćby żeby podlał kwiatki w mieszkaniu. Wyciągneła mały planer i długopis z torebki.
- Czyli.. muszę skontaktować się z Fioną jeśli nie ma kluczy w recepcji i ogarnąć ci telefon, bo pewnie bez tego to jak bez ręki.. - spisała sobie co musi zrobić - Przynieść ci też laptopa? - zagryzła końcówkę długopisu, patrząc na niego pytająco. Chyba nie dopuszczała do siebie wizji, że Vinc może nie chciec jej pomocy.
- Nie dokładam.. Chociaż - westchnęła - może trochę. Ale pewnie nie usłyszę nic, czego już kiedyś nie słyszałam. Wiesz.. Rejestratorka jest inna. Może ma tam tylko imię i nazwisko, moze nawet nie, ale przy ogólnym opisie jesteśmy dość podobne z Fioną, chyba? - zastanowiła się, popukała się długopisem w dolną wargę, spojrzałą na kartkę w zamyśleniu.
- Coś jeszcze potrzebujesz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t182-taya-crimson#1299
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Sob Gru 02 2017, 12:58;

To zdecydowanie było więcej niż pech. Poszukiwać informacji o typie, który parę dni później ci mierzy w plery z rewolwera. A tej reklamówki to do końca życia nie zapomni, to było straszne.
Wpisać ją? Tayę? Nie, żeby coś...ale no... Pewnie gdyby nie był wciąż blady, to by mu uszy poczerwieniały.
- Nie pomyślałem o tym. - powiedział zgodnie z prawdą. W końcu znali się lepiej półtora miesiąca? To by było ultra kripi, gdyby po odkryciu, co do niej czuje,wpisał ją jako osobę upoważnioną.
Taya zaczęła planować i zapisywać, a on był...nie wiem zdziwiony? Trochę mu było głupio ? Gdyby był na miejscu Theo, chyba byłby zazdrosny. Wyglądało na to, że w tej materii, nie był tak dojrzały, jak myślał.
-Taya...spokojnie. Będę tu tylko tydzień. Nie musisz się fatygować, masz wystarczająco dużo roboty
Czego potrzebuje?
Ciebie Taya, potrzebuję Ciebie!!!
- N...Nic...naprawdę. - nieznacznie uniósł rękęi sięgnął do tej, którą Taya miała niżej, by położyć dłoń na jej nadgarstku.
- Jest okej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Sob Gru 02 2017, 13:19;

- Wiem, też bym nie pomyślała.. ale możesz tak zrobić, jeśli chcesz - dodała tę końcówkę, bo przeciez mógł nie chcieć - Gdyby coś się stało kiedyś, przynajmniej bym o tym wiedziała i mogła przywieźć ci laptopa, co? - uśmiechnęła się, starając się żeby to nie było robienie nie wiadomo czego z tej sytuacji.
Nie wiedziała czy Theo byłby zazdrosny czy nie, właściwie sądziła, że nawet jeśli to nie jakoś bardzo. Na pewno do niego zadzwoni jak stąd wyjdzie.
- Tydzień to całkiem sporo czasu, zdążysz się wynudzić.. To nie jest dla mnie problem - zapewniła go, spojrzała na jego dłoń i odłożyła długopis, żeby objąc jego dłoń swoją.
Westchnęła, zanim podniosła wzrok na niego.
- Czyli wychodzisz za tydzień? Masz jakieś restrykcje co do diety, czy mogę ci przynieść ten jagielnik, który czekał w lodówce?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t182-taya-crimson#1299
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Sob Gru 02 2017, 13:45;

Jej dotyk działał na niego kojąco. Gdy ich dłonie się spotkały, delikatnie rozsunął palce, by móc je spleść razem. Jej dłoń była cudownie ciepła...choć przy jego tak lodowatej łapie, to nie było wybitnym zaskoczeniem.
- A ty masz kogoś wpisanego ? -uśmiechnął się kącikiem ust.
Jagielnik. Gdyby nie ten pieprzony Rodriguez, obejrzeliby przedwczoraj serial, objadali się ciastem i nie byłoby całego tego zamieszkania.
Albo inaczej...gdyby nie przyjał "fuchy" od Felixa, nie byłoby całej sprawy. Jego głupota.
- Obawiam się, że nie mogę. Póki co dostaję tylko kroplówki...a następne kilka dni pewnie jakieś kaszki. A potem jakieś...rozgotowane warzywka - skrzywił się. - Nie wiem, co mi się dokładnie stało i co operowali. Coś z powłoką brzuszną, jelitami, krwotokiem....Brzmiało niezbyt apetycznie. - skrzywił się -O ćwiczeniach na jakiś czas mogę zapomnieć.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Sob Gru 02 2017, 14:01;

Zacisnęła palce na jego dłoni, głównie by ją ogrzać. Zmarszczyła brwi.
- Masz lodowate ręce, nigdy wcześniej tak nie miałeś - zazwyczaj jednak grzał jak mała farelka, pewnie przez uprawianie sportu miał lekko większą temperaturę ciała.
- Hm.. mam. Marylina, barmana z pubu. Dużo mi pomógł po śmierci Chrisa - kciukiem odruchowo gładziła jego dłoń, nie myśląc za bardzo o tym co robi.
- W takim razie ten cię ominie, ale jak już będziesz mógł jeść wszystko normalnie, to zrobię snickersa, co o tym myślisz? - zapropoonwała z uśmiechem. W wypisie pewnie bedzie miał co mu dokładnie było i co zrobili.
- Może uda się trochę cię podtuczyć przez ten czas - spróbowała obrócić to w żart i pokazać dobrą stronę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t182-taya-crimson#1299
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Sob Gru 02 2017, 14:19;

-To przez brak ruchu. - i pewnie, że stracił w *uj krwi, ale tego na głos nie powiedział, bo Taya wydawała się być jeszcze nieco wytrącona z równowagi.
Och, tęskno mu było za tymi czasami, gdy oglądali seriale, a ona się o niego opierała i przeczesywała palcami jego włosy, nie podejrzewając, że ten może czuć coś więcej niż przyjaźń.
- Och, Marylin. - widział go raz, czy dwa, gdy pracował u Tayi, by opłacić sobie pokój.
Sernik. Jagielnik. Poczuł się jeszcze bardziej głodny.
- Nooo...chociaż ostatnio chodzi za mną pepperoni...- rozmarzył się
Pepperoni, piwo i jagielnik. Idealne połączenie. Dobrze, że przy swojej miłości do jedzenia, lubił uprawiać sport, bo by wyglądał jak kuleczka, lub stereotypowy informatyk.
- Podtuczyć na warzywkach...na-ah, nie sądzę. - uśmiechnął się blado. To nie był dobry moment na śmiechy, bo szwy go dość mocno rwały i wolał nie sprawdzać ich wytrzymałości.
Spojrzał na Crimson. No kurna jak ona ma nie być w niej zakochany ? Martwiła się o niego, narażała swoją reputację by go odwiedzić...Tak! Przyznał się! Zakochany! BUSTED !
- Wiesz...chyba byłem trochę zdygany...myślałem, że uprawiając parkour, jestem wystarczająco przyzwyczajony do skoków adrenaliny- również gładził kciukiem jej cieplusią dłoń - ...ale jednak nie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Sob Gru 02 2017, 14:38;

- I przez utratę krwi. Pielęgniarka mi powiedziała - odłozyła długopis i notatnik i złapała jego dloń w obie swoje - Nie jest ci zimno ogólnie? Mogę poprosić o dodatkowy koc czy kołdrę albo o podkręcenie grzejników - zasugerowała po chwili, bo przecież mógł marznąć, ale się nie przyzna tylko będzie cierpiał w ciszy, a to przecież też ma wpływ na rekonwalescencję.
- Może być i peperoni jak już bedziesz mógł jeść takie rzeczy - zapewniła go, kiwając lekko głową. Teraz zresztą zgodziła by się pewnie na codzienne przynoszenie mu jakiś smakołyków, żeby mu było lepiej. Ale nie mógł.. Więc może chociaż kisielki w różnych smakach?
- Węglowodany, mój drogi. Ryże, makarony.. to też pewnie będziesz mógł. A to tuczące - wyjaśniła o co jej chodzi. Obserwowała jego twarz, bojąc się, że coś go za bardzo boli i powinien dostać środki przeciwbólowe, ale nie, chyba nie wyglądał aż tak źle
- Nie dziwię się, to jednak inna sytuacja.. Bo ćwicząc ty sam sobie te skoki zapewniasz.. a tutaj nie miałeś nad niczym kontroli - skrzywiła się mysląc o tym co mu sie musialo tam stac.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t182-taya-crimson#1299
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Sob Gru 02 2017, 15:03;

Damn. Nic się przed nią nie ukryje. Dobrze, że nie powiedział Fionie prawdy, bo by pewnie jakoś okrężną drogą dotarło do pani Crimson.
- Nie jest źle. - powiedział, bo z drugiej strony w kocu, byłoby mu potem za gorąco.
Nie miał absolutnie żadne kontroli. Zwykle miał nerwy na wodzy, tu go zupełnie zawiodły. A gdy Diego odkrył jego powiązanie z Tayą...kompletnie już tego nie kontrolował. Gdyby mu kazał się nadziać na pręt, pewno by to zrobił. Nigdy nie był w takim stresie jak wtedy.
- To było... - zaczął cicho - ...byłem... - chyba brakowało mu nieco słów...albo nie chciał znów powiedzieć za dużo. Zwierzył się jej kiedyś z największego sekretu i do tej pory tego żałował. Bo co by jej powiedział? Że był przerażony, że się bał, że już nigdy jej nie zobaczy ? Na niej by to wrażenia nie zrobiła, tylko wprowadziło kwaśną atmosferę.
Pokręcił głową.
- Mniejsza. Już po wszystkim. - zamilkł na moment - To co tam? Co słychać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Sob Gru 02 2017, 15:31;

Może i faktycznie dobrze, że nie wiedziała dokładnie co i jak się stało wtedy z Diego. Pewnie czuła by się w jakiś pokręcony sposób winna.
Ścisnęła jego dłoń, gdy zaczął mówić. Widziała te chwilę przerażenia w jego oczach, zagubienia kompletnego, jakby nie wiedział co powiedzieć albo jak to ubrać w słowa.
Na usta cisneła się masa idiotycznych frazesów od "juz dobrze" po "na szczęście nic gorszego się nie stało" i inne takie. Nic takiego jednak nie powiedziała.
Popatrzyła na niego dłuższy czas, nie odpowiadając na pytanie, z zaciśnietymi zębami, jakby się zastanawiała.. Chciała odciągnąć jego myśli od tego, co się stało.
- Dobrze, jak zwykle. Ale kto mi teraz będzie dostawy rozładowywał? - uśmiechnęła się - Pub ogarnięty, Marylin juz wrocił, w hotelu po staremu. Myślisz, że jak się babka Bucket dowie, to przyniesie ci tutaj swojego kapuśniaczka? - wyszczerzyła sie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t182-taya-crimson#1299
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Sob Gru 02 2017, 15:49;

Uśmiechnął się również. Szczęśliwie Taya nie podjęła urwanego tematu.
- Masz Theo, na pewno ci pomoże - aż go usta rozbolały, od tego wymuszonego uśmiechu. Bo przecież taaaak się cieszy jej szczęściem, nie?
Oh, hell no !!!
- Nie strasz mnie nawet. Ten kapuśniak, to na co dzień igranie ze śmiercią. A w moim obecnym stanie to wyrok śmierci. - tak, to byłaby długa i bardzo bolesna śmierć - Babcia Charlesa...to naprawdę ciężki temat. Zawsze go krytykowała i porównywała do mnie...bałem się, że Charles mnie w końcu za to znienawidzi. To naprawdę....bardzo specyficzna staruszka...ale była dla mnie i jest...trochę jak taka zastępcza babcia. - nie miał dziadków z żadnej strony. W zasadzie nie miał w tej chwili żadnej rodziny. Miał chyba kogoś od wujka Bena w LA i chyba nie do końca chcieli utrzymywać kontakt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Sob Gru 02 2017, 16:03;

Widziała ten wymuszony uśmiech, ale nie skomentowała. Nic z tym nie zrobi. Ograniczała kontakty w trójkę, nie chciała tworzyć niezręcznej atmosfery - głównie chyba dla Vinca, ale też nei chciała odpuszczać znajomości z kimś, kogo przecież bardzo lubiła. Zbliżyli się do siebie znacznie przez ten czas.
- właśnie tego się obawiam, pielęgniarki będą musialy wyrzucic tę broń masowego rażenia, bo babcia pewnie nie zamierza cię zabić.. nie specjalnie przynajmniej - uśmiechneła się. Wiedziała, że Vinc nikogo tu nie ma, tym bardziej dlatego starała się być obok. Nie do końca wiedziała jednak w jakiej formie "być", żeby.. nie czuł się źle. Nie potrafiła tego do końca rozgryźć i znaleźć złotego środka.
- Dopytam pielęgniarki co możesz jeść i postaram się coś przynieść. Kwiatki z napisem "get well" sobie odpuszczę, co?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t182-taya-crimson#1299
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Sob Gru 02 2017, 16:29;

Tu tak naprawdę nie było złotego środka. każda z opcji niosła ze sobą przykre konsekwencje. Trzeba było....chyba po prostu przeczekać ? Albo może w jego życiu pojawi się kiedyś ktoś inny? Może? Teraz o tym nawet nie chciał myśleć.
- Myślę, że na czas pobytu w szpitalu, będą mnie podkarmiać jakimiś kleikami - uśmiechnął się kącikiem ust - A potem...coś się ogarnie. Czas najwyższy nauczyć się gotować
Wujek Google zawsze pomoże, nie? Wyjaśni co to blanszowanie, gotowanie na parze i sous vide. Nie może resztę życia żyć na zupkach chińskich.
- No może bez kwiatków. - zaśmiał się i natychmiast tego pożałował. Aż go całego wygięło z bólu.- Nie rozśmieszaj mnie, proszę
Tak i to był taki głupi moment, w którym wiesz, że ci nie wolno się śmiać, a masz ochotę śmiać się jeszcze bardziej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Sob Gru 02 2017, 16:51;

- Zdecydowanie, będziesz musiał wziąć kilka lekcji w kuchni w hotelu - poradziła, bo kucharza nie mieli takiego najgorszego wcale. Nie było na co narzekać.
- Przepraszam - wystraszyła się od razu widząc, jak zgiął się z bólu. Przysunęła się do niego - Ej ej, koniec chichotania, dobrze? - jej zmartwiona mina kontrastowała z jego rozbawieniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t182-taya-crimson#1299
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Nie Gru 03 2017, 09:50;

Z jednej strony chciało mu się śmiać, z drugiej jednak było to zbyt bolesne, więc się powstrzymał. Wystarczyło sobie przypomnieć kilka faktów i od razu mu mniej do śmiechu było.
- Już już.
Głupio było mu prosić, by go jeszcze odwiedziła. Przecież miała swoje obowiązki, swojego mężczyznę, z którym spędzała czas, bo i też pewnie chciała mieć czas dla siebie.
Przysunęła się do niego bliżej, dzięki czemu mógł sięgnąć dłonią do jej twarzy. Nie przyłożył jej jednak do policzka, musnął jedynie opuszkami palców, jakby się bał, że ta ją odtrąci.
- No już, nie martw się tak. Już po wszystkim. Za jakiś czas będę się znów mógł obżerać jagielnikiem i skakać między piętrami. - opuścił dłoń, jeżeli ta jej nie zatrzymała

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Nie Gru 03 2017, 09:55;

Zmrużyła jedynie lekko oczy, gdy ją dotknął i skierowała twarz w stronę jego dłoni.
- Wiesz ile to wszystko będzie trwać? Cała rehabilitacja, zanim będziesz mógł normalnie jeść i się ruszać? Pewnie będziesz nieznośny.. - uśmiechnęła się, myśląc o tym że Vinc pewnie jak dziecko z ograniczonym ruchem będzie ciężki do zniesienia. Może lepiej będzie jak dostanie laptopa.
- tydzień masz tu być, tak? - upewniła się i zastanowiła na chwilę.
- jutro wpadnę z twoimi rzeczami, to na pewno. A potem zobaczę jak mi się uda być. Może uda mi się też jutro ogarnąć jakiś telefon dla Ciebie. Albo jeszcze dzisiaj, żeby Ci przynieść. Co ty na to?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t182-taya-crimson#1299
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Nie Gru 03 2017, 10:08;

Te zmrużone oczy podpowiedziały mu, że słusznie zabrał swoją dłoń. Położył ją z powrotem na mostku.
- Nieznośny? Bez przesady. Nie jadam na co dzień jakoś... ekskluzywnie.
Wiecie, jak to były student. Zupki chińskie, tortille" z czym popadnie," dnia jednogarnkowe " kurczak i co znajdzie w lodówce" i kanapki. Dużo kanapek z szynką i serem.
- Nie mam pojęcia. Tu mam być tydzień, więcej nie wiem. Muszę zagadać do lekarza.
Taya znów zaczęła się rozkręcać.
- Taya naprawdę nie musisz tego robić. - chyba znów było mu głupio
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Nie Gru 03 2017, 14:02;

- Nieznośny, bo nie będziesz mógł się ruszać - sprostowała, wyciągnęła ręke po jego dłoń, żeby ją ugrzać, o ile na to pozwolil.
- Nie muszę, ale chcę, to chyba różnica, co? Chyba, że ci to przeszkadza, to możesz przeleżeć tu ten tydzien sam i bez żadnych sprzętów. Wolisz tak? - uniosła lekko brew, czekajac na odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t182-taya-crimson#1299
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Nie Gru 03 2017, 16:23;

Pozwolił, oczywiście, że pozwolił, choć kłóciło się to zupełnie ze zdrowym rozsądkiem. Bo po co samemu sobie wszystko utrudniać? A jednak, utrudniał. Byle tylko mieć ją bliżej, choć na chwilę.
- No to możliwe... Ale to nadrobię seriale, bo ostatnio miałem przerwę. - ścisnął jej dłoń mocniej. Jego wciąż była dziwnie zimna. Zwykle robił w towarzystwie za kaloryfer.-- Na pewno nie przeszkadza. Nie chcę robić kłopotu, to wszystko.
Choć zamiast tych wszystkich sprzętów, wolałby jej towarzystwo. Bez dwóch zdań

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t292-vincent-edams
Sponsored content
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ ;

Powrót do góry Go down

Sale pacjentów i korytarz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

Similar topics

-
» Sala narad
» Korytarz
» Korytarz
» Podziemny korytarz
» Czerwony korytarz

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Witaj w Rode! :: FABUŁA :: Rode :: Dzielnica Południowa :: Szpital-