Share|

Sale pacjentów i korytarz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Sale pacjentów i korytarz  ♦ Wto Wrz 05 2017, 21:19;




SALE PACJENTÓW I KORYTARZ

III PIĘTRO

Trzecie piętro szpitala jest niemal w całości przeznaczone do pomieszczenia sal dla pacjentów. Wejść można tam po schodach lub wjechać windą.
Prosty hol, na którym poustawiane jest pod ścianami kilka łączonych krzeseł oraz dwa przenośne łóżka służące w nagłych wypadkach. Na końcu korytarza są dwa pomieszczenia higieniczno-sanitarne, gdzie można skorzystać z prysznica lub toalety. Sale, w których leżą pacjenci są jedno, dwu lub trzyosobowe a pacjenci przydzielani są do nich zależnie od potrzeb i stanu, w jakim się znajdują. W każdym z pomieszczeń poza łóżkiem znajduje się holowizor oraz dwa nocne stoliczki na rzeczy, poustawiane po obu stronach każdego z łóżek.
Lekarze mają obchód co godzinę. W międzyczasie każdy pacjent ma możliwość wezwania pielęgniarki poprzez naciśnięcie specjalnego przycisku znajdującego się przy łóżku.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Wto Wrz 05 2017, 21:24;

<--- z mieszkania Pankhurstów

Po przyjeździe do szpitala, Ethelyn od razu zapytała gdzie został umieszczony Hubert, przebrała się w kitel i chociaż nie była lekarzem, który pracował na oddziale skonsultowała stan zdrowia staruszka z lekarzem, który akurat miał dyżur. W końcu znała się na sprawach neurologicznych. Potem sprawdziła jeszcze w jakich warunkach leży Pankhurst i wynegocjowała, by inne łóżka w sali na razie pozostały puste. Oczywiście dla bezpieczeństwa innych pacjentów. Obcowanie z Hubertem nie należało do przyjemności, jeśli kogoś nie polubił. A nie lubił chyba wszystkich.
Jeśli Rosa wpadła do sali, mogła zobaczyć, jak Ethel poprawia kołdrę na innym łóżku Hubertowi (nawet jeśli dziadek był przytomny i protestował).
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Wto Wrz 05 2017, 21:44;

< zapewne Koza Chloe

W pierwszej chwili pomyślała Rosa, że Ethel chce zapytać czy wszystko w porządku z implantem. Zabieg był krótki i bezbolesny, ale miała się zgłosić w razie gdyby cokolwiek ją zaniepokoiło. Początkowo Pankhurstówna się stresowała. W internecie przeglądała różne rodzaje takich implantów, kilka z nich wszczepiało się bezpośrednio do pochwy, inne na przykład w ramię, czy w udo. Odetchnęła z ulgą, kiedy Hollinsworth zaproponowała ten drugi model.
Nie to jednak okazało się przyczyną telefonu. Poinformowana o zawale dziadka szybko zwolniła się z pracy żeby pobiec do szpitala. Po drodze wstąpiła do domu, żeby zabrać dziadkowi kilka rzeczy, w tym spis leków dla lekarzy (choć Ethel chyba znała go już na pamięć). Wpadła do budynku trzymając przewieszony przez ramię niewielki plecaczek, w którym znajdowały się dziadkowe majtasy, piżama, ciepłe skarpetki i kapcie.
- O boże, dziadku?- wparowała do sali, w której leżał Hubert. Odetchnęła z nieukrywaną ulgą widząc, że mężczyzna ma się dobrze; marudził na lekarkę w najlepsze. - Ethel, wszystko w porządku?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Wto Wrz 05 2017, 22:10;

Uśmiechnęła się uspokajająco do Rosy, gdy ta gwałtownie otworzyła drzwi.
- Wszystko w porządku. - przytaknęła i zaśmiała się. - Złego licho nie weźmie.
Odsunęła się asekuracyjnie, bo choć Dziad umknął śmierci to pewnie miał na tyle wigoru, by chcieć opluć Ethel, a przynajmniej chcieć zdzielić ją ręką. Chociaż kto wie, może przy wnuczce łagodniał.
- Musi zostać na obserwacji przez kilka dni, ale nie widzę żadnych komplikacji na zdjęciu z tomografu, więc gdy tylko zrobimy wszystkie badania, wypiszemy pana Huberta do domu.
Nawet w przypadku Rosy, jako lekarz Ethelyn pozostawała profesjonalna. Każdego traktowała z równą troską i lekarską opieką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 70
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Wto Wrz 05 2017, 23:12;

Myślał, że umrze! W towarzystwie kundy, chcącej odebrać mu wnuczkę! Najgorsza śmierć. Nie chciał, tak bardzo nie chciał, aż obiecał temu dziadowi niebieskiemu, że się zmieni! Będzie lepszym dziadkiem i nawet nie będzie próbował wysyłać baby do diabła.
Nawet odstawi fajeczkę. No dobra, tego nie obiecywał. Ale mógł ograniczyć i przestać smrodzić Rosiczce w domu. Posrany (potem się okazało, że dosłownie) ze strachu, nie chciał stawać przed żadnym Mateuszem, Januszem czy innym odźwiernym. Chciał zostać na tej przeklętej ziemi i jeszcze raz napić się porządnej whiskey.
Zaciskając oczy, wyglądał jakby bardzo cierpiał. Co prawda tak było, ale dziad po prostu nie chciał oglądać tych cholernych białych kitli!
Trafiając do szpitala nie marudził, przemęczony ale gdy tylko ułożyli go w łóżku i naszpikowali lekami, zaczął odzyskiwać wigor siły nienawiść do świata.
- Gdzie moje ciuchy. Chcę stąd wyjść.
Mamrotał, patrząc na Ethel ze złością. Przestał, gdy pojawiła się Rosa. Na chwilę.
- Rosiczko. Powiedz im, żeby oddali mi ciuchy!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t126-h-pankhurst#358
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Wto Wrz 05 2017, 23:37;

- Dziadku, dziadku! - postawiła plecak na stoliczku przy łóżku i pochyliła się, by przytulić Huberta. Swoją wnuczęcią miłością zabrać od niego trochę nienawiści do całego świata. Ucałowała go w pomarszczone czoło i wyprostowała się. - Leż spokojnie, przyniosłam ci kapeć i skarpetki. Te czerwone, z płomieniami w kostce. Żeby każdy widział że z tobą nie ma żartów.
Usłuchała słów Ethel, że Pankhurst powinien zostać kilka dni na obserwacji. Widziała, że już ma się dobrze, ale lepiej było dmuchać na zimne! Szczególnie w przypadku jego zdrowia. Nie winiła w najmniejszym stopniu lekarki o przyczynienie się do zawału. Wiedziała, że dziadek był nerwowy, a swoje lata też już miał. Nie wyobrażała sobie co by było, gdyby go nagle zabrakło.
- Będę ci przynosić klopsiki, to nie będziesz musiał jeść szpitalnego jedzenia. No i masz tu holowizor, to będziesz mógł oglądać dalej jednego z trzydziestu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Wto Wrz 05 2017, 23:54;

Ethel z rozczuleniem patrzyła na Rosę i jej troskę wobec dziadka. Nawet odsunęła się trochę, by nie stawać się intruzem tych relacji.
- Przykro mi, ale musimy jeszcze pana trochę więzić. - powiedziała z uśmiechem, gdy Hubert koniecznie dopominał się ubrań. Lekarka już współczuła pielęgniarkom. Jednak wiedziała, że jeśli Pankhurst będzie podskakiwać, zaaplikują mu coś na przeciwdziałanie. Nic groźnego, oczywiście.
- Poczekam na zewnątrz.  
Wyszła, stukając obcasami. Hubertowi nic nie groziło, więc nie było co dramatyzować.

zt


Ostatnio zmieniony przez Ethelyn Hollingsworth dnia Nie Wrz 10 2017, 14:53, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 70
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Sro Wrz 06 2017, 10:45;

- Nie chcę. Zabierz mnie do domu. Pielęgniarki są wredne.
Odezwał się najmilszy człowiek pod słońcem. Nie przyznałby się przed nikim, ale był gotów posłuchać się wnuczki. Pozornie jednak nawet na nią marudząc. Ale Rosa wiedziała!
- Dlaczego rozdajesz klucze obcym? Przylazła do grobu mnie wkopać. Nie chce jej widzieć w moim domu, zrozumiano? - Marudził dalej, łypiąc za wychodzącą Ethel - Klopsiki... zjem w domu. - Prawie się zgodził ale wredny charakter dał o sobie znać. On tu nie zostanie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t126-h-pankhurst#358
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Sro Wrz 06 2017, 13:07;

- Dziadkuuuu - westchnęła przysiadając na krawędzi łóżka. - Zostawiłam Ethel klucze, bo umówiłam się z nią że przyjdzie cię przebadać. Żebyś nie musiał iść do przychodni.
Wzięła Huberta za ręką i pogładziła palcem zewnętrzną stronę starczej dłoni. Co ona miała z nim za przeboje! Skinęła głową wychodzącej Ethel.
- Słyszałam, że w sali obok leży pan Hawkins. Będziesz mógł mu podokuczać. A jak poprosisz o długopis i krzyżówki to wiesz, co będziesz mógł robić? Rozkręcić go, zrobić rurkę i pluć w Hawkinsa papierem.
Wiedziała, że podsunięcie mu tego pomysłu będzie fatalne w skutkach dla personelu szpitala, ale musiała jakoś przekonać dziadka żeby tu został i dał się zbadać. A ona w tym czasie będzie mogła trochę posprzątać w jego pokoju. Odkurzyć, zebrać wszystkie łupiny po orzeszkach, które wcinał, wyprać pościel i narzutę na fotel. Wywietrzyć pomieszczenie, żeby pozbyć się zapachu tytoniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 70
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Sro Wrz 06 2017, 19:13;

- Przecież nic mi nie jest!
Burknął, za nic mając zawał sprzed godziny. Już nawet zapomniał co obiecywał jaśnie niebieskiemu. Teraz w głowie mają jedynie powrót do domu, miał nadzieję, że jego wnuczka go nie porzuci w szpitalu. Bo zawsze się bał, że jak już do niego trafi, to nigdy nie wyjdzie.
- Hawkins, Hawkins... plucie? Dziecinada!
Zawyrokował, ale oczy mu się zaświeciły a diabełek na ramieniu zaczął zacierać ręce. Hubert zrobił obrażoną minę. Tę samą, którą robiła Rosa jak była mała. Przynajmniej było wiadomo, że to nie podrzutek. I jak zaprogramowany, dziad sięgnął po pilot i cyknął w holowizor akurat gdy poleciała czołówka Jeden z trzydziestu.
- Nic mi w pokoju nie przestawiaj.
Dorzucił jeszcze, nim teleturniej pochłonął go w całości. Bo on wiedział co ta mała Rosa chce zrobić pod jego nieobecność. Już mu groziła wyrzuceniem jego ulubionego fotela. A na innym na pewno dostanie hemoroidów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t126-h-pankhurst#358
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Sro Wrz 06 2017, 20:47;

- Nie jest, nie jest. Ale lepiej, żeby było jeszcze mniej!
Miała nadzieję, że dziadek nie narozrabia za bardzo plując obślinionymi papierkami w pana Hawkinsa. Toczyli z Hubertem cichą, sąsiedzką wojnę. Pankhurst podbierał Hawkinsowi korespondencję, a ten w odwecie podrzucał pod jego okno kupę swojego psa. I tak w kółko.
- Dobrze, nic nie przestawię. Tylko przewietrzę trochę i pościeram kurze - pokiwała głową w myślach już rozplanowując pranie. Posiedziała jeszcze chwilę z dziadkiem odpowiadając z nim na pytania zadawane w teleturnieju i obśmiewając wszystkich uczestników, którzy nie znali odpowiedzi. Kiedy jednak to ona z dziadkiem się myliła, oboje milczeli. Przecież nie musieli wiedzieć wszystkiego! Pożegnała się z nim później powtarzając raz jeszcze co mu zapakowała do plecaka i wróciła do domu.

zt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 70
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Pią Wrz 15 2017, 21:17;

Minęła doba. Całe dwadzieścia trzy godziny i siedemnaście minut! Doba! Dla dziada. Wypomniałby to komu, ale oczywiście nikt się obok niego nie kręcił, gdy był potrzebny. Dziad leżał na łóżku, znowu oglądając Jeden z trzydziestu. Sam!
Z początku dobrze się bawił, bijąc na łeb wszystkich uczestników i odpowiadając na większość pytań. Ale gdzieś w połowie spojrzał na drzwi i zrobiło mu się strasznie przykro (słyszysz, Rosa?!), że tkwi w szpitalu a własna wnuczka już nie zagląda.
Zostawiając włączony telewizor (dla niepoznaki, bo taki był sprytny), dziad złapał za kulę o zwrot których wydzierał się przez całą godzinę po śniadaniu. Odrzucając koc, opuścił półtora nogi i podparł się na kulach, wstając z łóżka. W paskudnoniebieskiej koszuli szpitalnej, ruszył do wyjścia.
Pokuśtykał do progu sali i wyjrzał na korytarz. Jeśli tylko nikogo nie zobaczył, wyszedł. Bo postanowił. Minutę temu postanowił, że ucieknie ze szpitala!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t126-h-pankhurst#358
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Pią Wrz 15 2017, 21:36;

Po korytarzu kręciła się pani Scott. Była już schorowana i niedowidziała. Podpierając się na balkoniku powolutku szła do toalety. Hubert miał więc czyste przejście i miał szansę przemknąć niezauważony. Zbliżała się jednak pełna godzina, co oznaczało, że lada moment zacznie się obchód. Pani Scott była już na wysokości sali numer trzysta piętnaście. Toalety mieściły się tuż przy schodach na dół. Po drugiej stronie była winda.

K6 losowe:

1,4- z sali naprzeciwko wychodzi... pan Hawkins. Od razu zauważa dziada i otwiera usta by coś powiedzieć. Siostra Basen mówiła, że Pankhurst miał leżeć!
3,6- droga wciąż jest wolna!
2,5- ekranik nad windą zaświecił. Ktoś jedzie do góry!

_________________
Sesje:
- Artemis (retro u Pameli, Rosa)
- Dahlia (szpital, Rudi)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 70
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Pią Wrz 15 2017, 21:57;

2

O nie, Hubert teraz się nie zatrzyma! Zrobił krok, zatrzasnął drzwi, by nikt nie zobaczył pustej sali od razu i ruszył ku schodom łypiąc napani Scott. Sapiąc i marudząc pod nosem, tęsknił za fajeczką, która została w domu. Odebrana i nieużywana, bo świat schodził na psy.
Brak fajeczki był jeszcze gorszy niż koszula szpitalna, wiązana na plecach i odsłaniająca tyłek przy każdym gwałtowniejszym ruchu. Hubert chyba nie zdawał sobie sprawy, że to właśnie dzieje się za jego plecami. Parł do przodu, bo przyświecał mu najważniejszy cel - MUSI SOBIE ZAPALIĆ.
Nawet jak będzie musiał pokonać sto jeden schodów. Bo jakiś leń mu zabrał windę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t126-h-pankhurst#358
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Pią Wrz 15 2017, 22:35;

Przed Hubertem było do pokonania sto jeden schodów i więcej. Leżał na trzecim piętrze! Tam, gdzie niegdyś Paddler i Bucket świecili genitaliami przed siostrą Basen. Cyferka na ekraniku się zmieniła. Winda wyjechała z pierwszego piętra na drugie. Hubert miał sekundy, żeby wyprzedzić panią Scott, która stała mu na drodze. Szła spokojnie: malutki kroczek, przesunięcie balkonika, malutki kroczek. Wydawała z siebie starczy, charczący odgłos zmęczenia.

_________________
Sesje:
- Artemis (retro u Pameli, Rosa)
- Dahlia (szpital, Rudi)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 70
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Nie Wrz 17 2017, 11:07;

Kto leżał, ten leżał! Pankhurst parł naprzód, mocno uderzając kulami o kafelki szpitala i wyklinając na wszystko dookoła. Także na panią Scott, nie mogącą zdecydować się na jedną stronę korytarza. Dziad skręcił w prawo, chcąc wyminąć staruchę, gdy tej się odbiło nieco w bok i Hubert już wiedział, że się nie przeciśnie. Dlatego ruszył na drugą stronę, ostatecznie babę potrącając kulą w balkonik.
- Patrz jak leziesz!
Burknął na panią Scott i przyspieszył, czując jak pot zalewa mu czoło. Nawet na nią nie spojrzał, przechodząc obok. Jeszcze baba zaraz zemrze a dziad nie chciał, żeby mu takie coś przeszkodziło w ucieczce. Zmęczony dziad spojrzał na windę i jeśli miałby nie zdążyć, to może ucieknie do jakiej sali na moment?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t126-h-pankhurst#358
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Nie Wrz 17 2017, 20:43;

Pani Scott przesunęła się powolutku o kolejny kroczek, kiedy Hubert bezczelnie uderzył kulą w jej balkonik! Zatrzymała się i uniosła głowę by na niego spojrzeć. Na Huberta, a nie na balkonik. Zmarszczyła brwi i zmrużyła oczy, co wyglądało naprawdę groźnie przez jej wielkie okulary o gubych szkłach.
- Co wyprawiasz, ty... ty Belzebubie! - krzyknęła cieniutkim, starczym głosikiem. Nie będzie jej tu jakiś Pankhurst podskakiwał! Przyspieszyła, z zamiarem dogonienia go.
Dzyń! Winda dotarła na trzecie piętro. Drzwi rozsunęły się, a na korytarz wyszedł doktor Beowulf. Wpatrzony w dokumenty przypięte do podkładki nie spoglądał przed siebie. Nie widział więc że odbywa się tu szaleńczy, zdziadziały wyścig.

K6 losowa:
1,4- Hubert ma szansę skryć się w najbliższej sali
2,5- Beowulf unosi głowę i orientuje się, co się wyprawia. "Panie Pankhurst!" woła. "A gdzie pan się spiedzy? Kupka przycisnęła?"
3,6- Beowulf unosi głowę i orientuje się, co się wyprawia. "Panie Pankhurst! Ja właśnie do pana!"

_________________
Sesje:
- Artemis (retro u Pameli, Rosa)
- Dahlia (szpital, Rudi)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 70
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Nie Wrz 17 2017, 21:39;

1

- Zamknij się starucho!
Odburknął jej dziad, dorzucając jeszcze, żeby polazła do diabła. Czując oddech na swych plecach, spojrzał za siebie i dostrzegając balkonowy pogoń, sam również przyspieszył. Wyciągając ramiona daleko przed siebie, jeszcze dalej wyciągał kule i szybko podnosił nogę, żeby postawić ten kulawy krok.
Aż się spocił pod pachami, gdy dźwięk windy obwieścił jej przybycie. Dlatego dziad kicnął sobie do sali, do której na szczęście dotarł. Aż go coś przydusiło w gardle i byłby się rozkaszlał, ale przecież nie mógł dać się złapać. Dlatego też łokciem popchnął drzwi, żeby się zamknęły (przed babą szczególnie) i przycisnął łapę do us, kaszląc w pięść. Miał nadzieję, że starucha po drodze zapomni gdzie lezie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t126-h-pankhurst#358
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Nie Wrz 17 2017, 23:16;

- Belzebub! Jak cię zaraz złapię...! - piszczała Scott, goniąc Dziada tak szybko, jak tylko mogła. Zdyszała się, więc musiała na moment przystanąć.
Doktor Beowulf dopiero po zrobieniu kilku kroków uniósł głowę i rozejrzał się by sprawdzić, czy nikt nie kręci mu się pod nogami. Na oddziale leżąło pełno starych ludzi i bóg wie, co czasem potrafili wyprawiać. Mogłoby komuś na przykład strzelić do głowy by uciec. Zobaczył jedynie umęczoną Scott, która urządziła sobie postój.
Hubert zamknął się cwanie w jednej z sal. Kaszlnąć również udało mu się cicho. To by było na tyle, jeśli chodziło o szczęście. W najbliższym łóżku siedział pan Chalres Hawkins. Rozwiązywał w najlepsze krzyżówkę, kiedy jakiś stary gołodupiec w fartuchu, z kulami zakłócił jego spokój. Dopiero gdy dziad się odwrócił, rozpoznał w nim sąsiada.
- Haaa! Pankhurst! Schowaj tę swoją starą dupę! - rzucił w niego długopisem.- Chowasz się przed pielęgniarkami?- zarechotał. Nie miał trzech zębów. Jednego stracił przez Huberta.

_________________
Sesje:
- Artemis (retro u Pameli, Rosa)
- Dahlia (szpital, Rudi)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 70
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Wto Wrz 19 2017, 22:01;

Hubert zawisnął na kulach, nie mając sił na nic więcej. Jak boga nie kochał, serce by mu wysiadło jeszcze raz, gdyby musiał uciekać dalej. Głupia, stara Scott. Wszystko jej wina. Gdyby nie stanęłaby mu na drodze, spokojnie dotarłby do celu.
Odwracając się, bo pragnienie dopadło, Hubert spojrzał na Hawkinsa ze złością. Jeszcze go mu brakowało! Widząc nadlatujący długopis, dziad wolno podniósł kulę, by się osłonić. Nie zdążył i dostał prosto w pierś.
- Ty stary pryku, leniwy! Znowu się obijasz, ramolu!
Hubert ruszył w stronę kolegi, którego kolegą nigdy nie nazwałby! Odwróciłby się na pięcie i zignorował Hawkinsa, ale ględa był mu potrzebny. Dlatego Pankhurst dźgnął go kulą w żebra.
- Wstawaj, zgredzie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t126-h-pankhurst#358
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Sob Wrz 23 2017, 01:20;

- Przynajmniej gołym dupskiem nie świecę obcym, stary pierniku! - oburzył się Hawkins, bowiem wedle swojej opinii wcale a wcale się nie lenił. Ciężko chorował na przewlekłą grypę, i lekarz zatrzymał go na obserwację. Tak samo jak Huberta. Ale nie narzekał Hawkins, siostra Pamela była całkiem urocza!
- Gdzie mi z tą brudną kulą, stary capie! - mężczyzna odtrącił od siebie nogę kuli. Nie zamierzał mu pozwolić na rozlanie znajdującej się w kubku na stoliku nocnym herbaty z rumianku. Był też pewien, że w tej jego przewlekłej grypie to Hubert maczał palce, chcąc go na tamten świat posłać.

_________________
Sesje:
- Artemis (retro u Pameli, Rosa)
- Dahlia (szpital, Rudi)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 70
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Nie Wrz 24 2017, 20:38;

Rozkaszlał się dziad i zwątpił w jakikolwiek użytek tego starego piernika. Niech go piekło pochłonie, leniwego mazgaja! Hubert uderzył kulą w podłogę i wytarł rękawem zaplutą brodę, mamrocząc pod nosem. Zdzieliłby Hawkinsa jeszcze raz ale nie miał już sił.
- Twoja stara capi.
Odgryzł się i zaczął powoli obracać dupą do dziada. Tęsknił za swoją nogą. Dodawała mu tyle możliwości gnębienia Hawkinsa. Tak jak kiedyś, gdy wlazł po drabinie do jego sypialni i powrzucał mu kilkanaście żab do łóżka. Opłacało się zbieranie ich przez tydzień!
- Założę się o dziesięć kredytów, że nie masz odwagi czmychnąć z pokoju na fajeczkę.
Jak się nie ma w nogach, to ma się w głowie, albo jakoś tak. Pankhurst wyzwał więc kolegę od leni i tchórzy, kuśtykając wciąż do drzwi. Zerknie na korytarz i sprawdzi drogę, o.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t126-h-pankhurst#358
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Sro Wrz 27 2017, 03:31;

- Starą moją zostaw w spokoju, pierdzielu! - Hawkins zmarszczył groźnie swoje siwe, krzaczaste brwi. - Schów to dupsko golasie!
Hawkins miał nie lada ubaw ze wszystkich wygibasów Pankhursta po stracie nogi. Nigdy mu jednak tego nie życzył. Mimo, że na głos mówił, że dobrze tak staremu ramolowi, to w głębi duszy było mu go żal. Nie tylko jego, ale i siebie, gdyż wiedział, że już nic nie będzie takie samo!
- Nie będziesz mi mówić, na co mam odwagę! - od razu dał się sprowokować, bo tak już te dwa dziady miały. Jeden coś powiedział, drugi zawsze musiał oponować. - Gdzie leziesz, ramolu!? - odłożył krzyżówkę na stolik i dźwignął się z łóżka. O nie, nie będzie gorszy niż ten stary pryk. Jak kuśtykał na papieroska, to on też chciał. I był pewien, że zejdzie na dół szybciej, niż Pankhurst doskacze tam na swojej jednej nodze. Baran bez protezy!, pomyślał. Chwilę potem oba pierniki przepychały się w stronę drzwi.

_________________
Sesje:
- Artemis (retro u Pameli, Rosa)
- Dahlia (szpital, Rudi)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 70
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Sro Wrz 27 2017, 16:28;

Uśmiechnął się pod nosem, ale tylko dlatego, że stał do Hawkinsa dupą i ten nie widział jak się dziad specjalnie naigrywa. Dogadywanie było ulubioną rozrywką Pankhursta. Umarłby gdyby już nie mógł tego robić. Po utracie nogi chyba jeszcze bardziej się w tym rozkręcił, bo kalectwo utrudniało robienie psikusów.
- Do diabła!
Mruknął na pytanie Hawkinsa, szybko wkurzając się, gdy dziad mu wlazł pod nogi. Aż go szturchnął z łokcia w bebechy, żeby sobie nie myślał. Huberta się nie wyprzedza!
- Spieprzaj mi z drogi! Pierwszy byłem!
Ryknął na Hawkinsa, zapominając, że może to ściągnąć lekarza albo pielęgniarki. Zapierając się kulami o podłogę, twardo trzymał pion, nie zamierzając wychodzić z pokoju ostatni. Bo zaczął pierwszy! Aż się zaklinował między framugą a drzwiami szarpanymi przez Hawkinsa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t126-h-pankhurst#358
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Pią Wrz 29 2017, 00:28;

- Sam spieprzaj! Nie będziesz mi mówił co mam robić! - zdenerwował się Hawkins szarpiąc za klamkę. Nie zamierzał wypuszczać stąd Huberta przed sobą. To była jego sala i to on miał pierwszeństwo. To przecież było jasne jak słońce.
- Gdzie się pchasz?! - naparł z boku, żeby przepchać się przed Pankhurstem, przez co zaklinowali się we framudze obaj. On, Hubert i jego dwie kule. - Przesuń się!
Doktor Ned, który wciąż jeszcze stał na korytarzu by przypilnować, że pani Scott dotrze w końcu do łazienki obserwował ich z nieukrywanym rozbawieniem. Uwielbiał, kiedy jakieś staruchy wszczynały burdy na oddziale.

_________________
Sesje:
- Artemis (retro u Pameli, Rosa)
- Dahlia (szpital, Rudi)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 70
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Nie Paź 01 2017, 10:46;

- To ty nie będziesz mi mówił co mam robić!
Odpyskował dziad, bo ani nie zamierzał spieprzać, ani też spokojnie słuchać zakazów i nakazów. Jak będzie chciał mówić Hawkinsowi co ma robić, to będzie mówić! Stęknął ciężko, bo krzyczenie na towarzysza i wpychanie go we framugę, było za bardzo męczące.
- Pierwszy byłem! - Przegadywał się z Hawkinsem, bo musiał mieć ostatnie zdanie. - Ty patafiańcu! - Pot zaczął spływać po starczym czole i plecach, mocząc materiał koszuli. Ze złości dziad uderzył kolegę końcem kuli w paluchy stopy.
Ale przez ten niecny uczynek, zachwiał się w miejscu i tracąc równowagę, jak długi wyłożył się na korytarzu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t126-h-pankhurst#358
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Czw Paź 05 2017, 00:54;

- Gadasz jak moja stara! - odpyskował Hawkins szamocząc się by wyjść na korytarz. Zamierzał być tam pierwszy! Zmęczył się przy tym nie mniej od Pankhursta. W dodatku właśnie sobie przypomniał, że Hubert strzelał w niego papierowymi, obślinionymi kulkami przez rurkę od długopisu, kiedy wyszedł na popołudniowy spacer po korytarzu.
- Chamie ty! - zawołał opluwając się z tego wszystkiego.- AAA! - zawołał jeszcze głośniej, kiedy dostał kulą w paluch. Zabolało jak diabli! Podskoczył w momencie, kiedy dziad tracił równowagę. Poskutkowało to uwolnieniem się obu mężczyzn z uścisku we framudze i twardym lądowaniu na podłodze. Jeden po jednej, drugi po drugiej stronie.
Doktor Beowulf wywrócił oczami i usilnie kryjąc uśmiech ruszył w stronę Pankhursta, żeby go podnieść i sprawdzić, czy nic mu się nie stało. A później to samo zrobić z Hawkinsem.
- I trzeba było się tak szarpać? Powinniście panowie nauczyć się, że trzeba spokojnie, a nie tak na dziko. Panie Hawkins, a co to za zły humor? Mam dla was coś, co pomoże i oczyści organizm. Siostro Basen! - wcisnął jeden z przycisków na tablecie, ażeby wezwać pielęgniarkę. Niech no zaraz przygotuje pacjentów do lewatywy!

_________________
Sesje:
- Artemis (retro u Pameli, Rosa)
- Dahlia (szpital, Rudi)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 70
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Wto Paź 10 2017, 15:48;

Jak tylko podniósł się do pionu, odtrącił łapy Beowulfa, bo przecież nie potrzebował pomocy. Wisząc na kulach, sapnął ze zniecierpliwieniem, słysząc groźbę pod postacią siostry Basen. O nie! Aż ruszył ku schodom.
- Po moim trupie! Żadna baba mnie tykać nie będzie!
Stanowczo wyraził swe zdanie, ale koniec końców wylądował w swojej sali, pod opieką pielęgniarki.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t126-h-pankhurst#358
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Sro Paź 18 2017, 14:50;

/ z domu Pankhurstów

Podążał za poleceniami Artema, szczędząc sobie jednak uspokajającego przemawiania do starego. Z pewnym przestrachem, całą drogę siedząc jak na szpilkach i bokiem do dziada, nie spuszczał z niego czujnego oka. Przez całą drogę wyobrażał sobie, jak stary rzuca mu się do gardła. Jednocześnie więc starał się nie krzyżować z nim spojrzenia, by nie prowokować. Dureń stracił czujność, zapomniał, że choć Rosa była dla niego kimś więcej, nic się w istocie nie zmieniło. Do centrum dowodzenia pod rozczochraną kopułą nadal nie docierało, że mógł przypłacić swoją nieuwagę życiem. Marzyciel, nieuważny - Charles w istocie był jak ojciec. Nic dziwnego, że Oscar umarł młodo, a głupi syn omal nie powtórzył wyczynu ojca. Ten drugi miał szansę umrzeć bezpotomnie. Tak się nie stało, przynajmniej tym razem.
Po dojechaniu na miejsce lekarze bezzwłocznie zajęli się Hubertem, za nimi poszedł także Artem. Charles natomiast został przypilnować korytarza. Kończył już piętnaste okrążenie, kiedy obok niego przeszła pielęgniarka.
- Przepraszam, czy... - Wychrypiał w jej stronę, ta jednak nawet nie zaszczyciła go spojrzeniem. Zrezygnowany Bucket usiadł na jednym z krzesełek i ukrył twarz w dłoniach. Bił się z myślami. Powinien przecież zadzwonić do Rosy, powiedzieć jej, co zrobił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Sro Paź 18 2017, 16:42;

Dzięki podanej aspirynie kupili Hubertowi trochę czasu. W sam raz tyle, aby dotrzeć do szpitala i na oddział, gdzie Artemis mógł oddać pacjenta w ręce specjalistów. Osobiście doglądał badania przez co Charles miotał się samotnie po korytarzu pełen najgorszych myśli. Warleggan po przejrzeniu bogatej kartoteki Pankhursta nie mógł się zadziwić jak silną wolę przeżycia posiadał. Kilka zawałów, stłuczenia, zapalenia płuc i inne dżumy. Niezniszczalny jak memy w internecie. Upewniwszy się, że i tym razem dziad się wykaraskał z opresji, wrócił do Bucketa. Widok przyjaciela w tak opłakanym stanie poruszył obszar mózgowy Artemisa, odpowiedzialny za empatię. Usiadł koło niego, ale nie objął bo akurat kuśtykała koło nich Konstancja, której udało się zrobić sobie pośrednią krzywdę by móc podczepić się pod kroplówkę ze szpitalnymi narkotykami. Skinął krótko głową na powitanie.
— Będzie jeszcze długo żył. — powiedział spoglądając jak karolowy żółwik wychodzi z ukrycia. — Opowiesz mi co dokładnie się stało? Poszedłeś odwiedzić Rosę?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Sro Paź 18 2017, 19:51;

Zapiekł go zarośnięty policzek - spomiędzy kłaków wyciągnął fragment drewnianej framugi, kawałek szkła i kilka drzazg. Machinalnymi, powolnymi ruchami dłubał w pokaleczonej twarzy, gardząc pomocą medyczną, nie było potrzeby łatania ran, nie fizycznie. Będzie mógł jednak mówić o wielkim szczęściu, dopiero, kiedy okaże się, że nie przypłaci swojego durnego błędu serią wizyt u psychiatry. Czuł się bowiem, jak gówno. Adrenalina puściła, pozostało zmęczenie widoczne w oczach, które leniwie zmierzyły sylwetkę przyjaciela od dołu do góry.
- Oj, kurwa - wyprostował się, by wyciągnąć z kieszeni kolejnego papierosa - chciałem się tylko dogadać. - Obmacał kieszeń, z której zaraz wyciągnął zapalniczkę. Gotów był narkotyzować się tytoniem na środku szpitalnego korytarza z typowym dla siebie wyjebaniem na nieodpowiednie czas i miejsce.
- Jest szansa, że wyjdzie dzisiaj? - Był już znacznie bardziej spokojny, po pierwszym dymku umysł powoli się rozjaśniał. Musiał tam wrócić, póki Rosa jeszcze nie skończyła zmiany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Czw Paź 19 2017, 01:57;

Czekał cierpliwie. Współczuł Charlesowi takiej karuzeli życia, ale ktoś musiał cierpieć, aby inni wiedli spokojne, nudne życie. Nie naciskał na zwierzenia wiedząc, że przyjaciel się przed nim otworzy. Skrzywił się na widok łamania przepisów. Zabrał papierosa zanim zaciągnął się po raz kolejny.
— Tu niewolno palić. — powiedział totalną oczywistość. — Dogadać w jakiej sprawie? — domyślał się kontekstu i mógł jedynie współczuć. Pankhurst nie należał do wesołego dziadka, który cieszył się szczęściem wnuczki. Uparty i zgnuśniały.
— Nie. Musi zostać na obserwacji. W szczególności, że to nie jego pierwszy zawał. Gdybyś tylko zobaczył jego kartotekę... Ponad sto plików. — odpowiedział drapiąc się po zarośniętym policzku. — Jak podłubiesz jeszcze bardziej w swojej facjacie to dostaniesz angaż w horrorze. Chodź, powyjmuję resztki i zdezynfekuje zanim dostaniesz gronkowca i amputuję ci twarz. — starał się zażartować żeby rozładować atmosferę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Czw Paź 19 2017, 18:41;

Mruknął niezadowolony, ale papierosa oddał. Głupie czujniki dymu pewnie zaraz opryskałyby obu serwując szybki prysznic, gdyby popalił jeszcze trochę dłużej. Odbije to sobie z nawiązką w warsztacie. Dziś zamknie interes na głucho, najpilniejsze roboty i tak już obrobił.
- Wspaniale - wymruczał bezbarwnym tonem, wskazującym ni to na radość, ni smutek. Nie chciało mu się też mielić ozorem na temat swoich beznadziejnych i gówno wartych planów, bo były... No właśnie, gówno warte. Rozbita w progu butelka alkoholu, której fragmenty wyciągał z włosów mówiły same za siebie.
- Dogadać - uciął temat. Zamiast dogadania się, dał staremu pretekst do intensywniejszego toczenia piany na jego widok, a Rosie kolejny minus, który mogła mu wpisać w zeszycik. Jeszcze nie wiedział, że czekają go także bezsenne noce. W tego wyrażenia znaczeniu negatywnym, niestety.
- A rób, co chcesz - westchnął. Wypompowany psychicznie do reszty dał się zaprowadzić, gdziekolwiek tylko Artem chciał. Zaraz dodał nieco ciszej - co jeśli on następnym razem kogoś zabije? - Zapowietrzył się. Pomyślał w tym momencie o Rosie i jak będzie się czuła ze świadomością, że jej dziadek to morderca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Sob Paź 21 2017, 02:11;

Zaprowadził go, a jakże do pomieszczenia zabiegowego, które było uposażone w podstawowe urządzenia i środki medyczne. Pchnął lekko Bucketa na skórzane siedzisko, aby samemu zniknąć za drzwiczkami szafek. Mamrotał do siebie pod nosem, przeklinając brak porządku. Zachowanie mechanika należało do rodzaju tych przed którymi Artemis uciekał ponieważ nie do końca wiedział jak ma zareagować. W końcu ile można dmuchać pękniętą dętkę, prawda? Z ich dwojga to Warleggan zachowywał się dojrzalej, głównie z powodu nieangażowania się w związki z dziewczynami. Od dawna było wiadomo, że mężczyznom ubywa 3/4 mózgu gdy zaczynają latać za właścicielką rusztowania cycków.
— Pankhurst? — zapytał uprzejmie podchodząc do Charlesa w rękawiczkach i mini szczypcach. — Kogoś, w sensie, że w końcu ciebie? — ujął władczo podbródek mechanika, zbliżył się krzyżując ich spojrzenia i... Na pewno bolało, gdy wyjął jedną z większych framug. — Jak to się stało, że nie zasłoniłeś twarzy? To odruch przecież. Pankhurst ma swoje lata. Możesz donieść na niego policji i odbiorą mu broń jak i prawo do posiadania. Każdy lekarz podpisze odpowiednie papiery. Wątpię jednak, aby to polepszyło wasze stosunki. W Nowym Jorku rodzina dawno poddałaby go eutanazji. Mojego dziadka to spotkało. — rozgadał się wyjmując odpryski framugi z facjaty Karola. Co jakiś czas ściskał chomicze policzki.
— Na twoim miejscu zacisnąłbym zęby i dbał o Pankhursta. Konfrontacji unikaj. Bądź przy Rosie, dzieciaka to najwyżej zmajstruj po ślubie, a on to doceni choć nigdy ci tego nie powie. Ewentualnie na łożu śmierci. — Artem podniósł głowę, pokiwał, przewrócił oczami jakby coś liczył, układał po czym powrócił do przywracania wiadrowej skórze przystojności i jędrności.
— Jego kartoteka jest imponująca ale wiele mu nie zostało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Sob Paź 21 2017, 16:47;

Istotnie, Artem stanowił głos rozsądku nierozważnego, w dodatku upartego Charlesa. Był przeciwwagą, która spadła na niego, jak manna z nieba. Nie siedział jednak w jego skórze, nie do końca musiał więc rozumieć, dlaczego Bucketowi zależy tak bardzo na pojednaniu z dziadkiem Rosy. Na pierwsze pytanie nie odpowiedział, nie chcąc przywoływać z pamięci tej pustki i uczucia osuwania się w przepaść, jakie poczuł po wystrzale. Sam za siebie jednak mówił fakt, że ten sam facet, który nie widział nic złego w śmieszkowaniu o swojej rodzinnej tragedii i dziedzicznym talencie do polowań, nie uśmiechnął się na wspomnienie własnego doświadczenia bliskiej śmierci.
- Nie wiem - przyznał, krzywiąc się z bólu, gdy Artem wyciągał drzazgę z jego skóry. W istocie, nie rozumiał swojego zachowania. Ze swojej pamięci nie potrafił przywołać żadnych szczegółów. Z ciemnych ślepi Bucketa popłynęły łzy - prawidłowa reakcja odruchowa, Artem mógł jednak zinterpretować te łzy, jak tylko chciał. - Nie, żadnych doniesień, ani żadnych dzieci. Jak do cholery wyobrażasz sobie ślub? - Pociągnął nosem, łzawiąc już na całego. O implancie antykoncepcyjnym, który Ethel wszczepiła Rosie, także nie wspomniał ani słowem. Nie miało to absolutnie żadnego znaczenia. Tak czy inaczej jakiekolwiek śluby, czy ciąże nie wchodziły w rachubę. Nie w tej chwili.
- Zapominasz zresztą o drugiej stronie. Jedyne, co mogę to czekać, aż oboje poumierają.
Brutalne, ale prawdziwe. Cierpliwie znosząc ostatnie ppdszczypywania i konsekwentnie unikając bezpośredniego kontaktu wzrokowego, zaczekał aż Artem doprowadzi jego twarz po należytego ładu.
- Dzięki - burknął, siląc się nawet na lekki uśmiech - wracam do domu - chciał wrócić do chałupy Pankhurstów, ostatecznie zrezygnował z pomysłu. Artem miał rację - pozbawienie dziada jego ukochanej broni mijało się z celem. Głos rozsądku ponownie zadziałał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Sob Paź 21 2017, 20:54;

To co dla Charlesa było przeszkodą nie do pokonania dla Artemisa nie stanowiło problemu. Odebrali od życia zgoła inną naukę, stąd dwojakie spojrzenia na sytuacje. Dlatego też doktor był oszczędny w radach, bardzo często ograniczając się do serdecznego klepnięcia w plecy i troskliwe wypowiedzianych słów, aby nie robił niczego głupiego.
Łzy Bucketa wywołały u Warleggana reakcję pytającą 'spojrzeniem'. Na głos niczego nie komentował, co by mu się pacjent nie rozkleił całkowicie czy też zamknął w sobie z powodu krytyki. Podał mu pudełko z chusteczkami. Nieśmiertelny wynalazek XXI wieku.
— Czasem nic nie robienie również jest dobrą reakcją. — stwierdził polubownie i filozoficznie. Dobrze, że nie podjęto tematu eutanazji. Charles odkryłby jeszcze nieznaną sobie ciemną stroną współlokatora.
— Zaczekasz na mnie? Muszę wypisać kilka papierów i zajrzę jeszcze do Pankhursta. — powiedział zamykając szafkę. — Nie wiem co mnie podkusiło, ale umówiłem się z Anderson. Wiesz, tą córką rzeźnika. Myślisz, że lepiej będzie jak ubiorę krawat czy tylko elegancką koszulę? — to był problem wagi światowej. Oboje opuścili pokój zabiegowy. Bucket zszedł na dół, a Artemis pospieszył po dokumentację by później zerknąć jeszcze na Huberta.

z.t x 2 (?)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 27
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Nie Paź 22 2017, 01:04;

Olewał dwuznaczne spojrzenie Artema. Przecież się nie mazał, to i nie będzie się tłumaczył z tego, że mu się trochę oczy spociły! Chusteczki nie przyjął, dla samej zasady, choć zapewne gdy tylko przekroczy próg gabinetu wytrze nos w rękaw. Teraz jednak skupił się na wyliczeniu w pamięci, ile piw mogło się teraz znajdować w warsztatowej lodówce... I czy jednak nie pokusić się o nieco większy woltaż. Spojrzał w dół, na swoją piękną umazaną koszulę i aż odmówił bezgłośną modlitwę o jej dopranie.
- No. Chyba muszę powiedzieć Rosie - mruknął, nieco niechętnie. Przyszło mu do głowy, że byłoby bardzo miło, gdyby przestał wreszcie co najmniej raz w miesiącu prowokować sytuacji, po których trudno mu było spojrzeć Pankhurstównie w oczy. Ostatni rok wystawił ich przyjaźń na naprawdę ciężką próbę, a wszystko niemal wyłącznie było winą Charlesa. Uchylił drzwi gabinetu i pomaszerował na korytarz.
- Czystą weź - dodał od czapy, zapewne odnosząc się do pytania o krawat i koszulę. Zapewne. Jego myśli popłynęły tylko sobie znanym torem i w takim stanie funkcjonował przez cały wieczór. A noc przyniosła koszmary.

/ Koniec sesji konkursowej
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t110-charles-bucket#310
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Nie Paź 22 2017, 21:40;

< północna część miasta, po rozmowie telefonicznej z Bucketem

Pędziła do szpitala tak szybko, jak tylko mogła. Zwolniła się wcześniej z pracy, choć Fanny wcale nie przyjęła tego z zadowolenie. Będzie musiała następnym razem się jej odwdzięczyć, pomyślała Rosa naciskając guzik windy. Drogę znała niemal na pamięć, tyle razy już tu była, choć niekoniecznie ze względu na zawał dziadka. Miał też stary Pankhurst inne przypadłości. Zaczepiając po drodze lekarza rozejrzała się po korytarzu za numerem sali, w której leżał dziadek. Serce biło jej mocno zarówno ze strachu jak i złości. Jak ten bałwan mógł! W ogóle jej nie słuchał, wszystko miał w tej swojej dupie! Psioczyła pod nosem na Charlesa podążając za kolejnymi cyferkami. W końcu znalazła. Zapukała i weszła do środka.
- Dziadku? - zapytała niepewnie. Zawsze mógł leżeć tu ktoś jeszcze. Znów miała ze sobą plecak z kilkoma rzeczami, które szybko zgarnęła z domu. Weszła i wyszła tylnymi, kuchennymi drzwiami, nie widziała przestrzelonej framugi. Nie rozglądała się. Piżama, skarpetki (żeby mógł zmieniać), kapeć, bielizna i szczoteczka do zębów. O paście zapomniała, będzie musiał od kogoś pożyczyć. Ręcznik też, może dostanie szpitalny. Przysunęła sobie krzesło i usiadła przy łóżku Huberta. - Jak się czujesz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 70
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Nie Paź 22 2017, 21:51;

Spał. Naszprycowany lekami i środkami uspokajającymi. Szczególnie środkami uspokajającymi, ponieważ dziad miał tendencję do marudzenia, gdy tylko widmo śmierci znikało za rogiem. Najpewniej na łożu śmierci też zechciałby komuś dopiec i ponarzekać.
Na szczęście zasnął, nabierając sił do kolejnych złośliwości. A raczej drzemał, bo na dźwięk głosu wnuczki, otworzył oczy. Jeszcze zmęczony, ale chyba już nie stojący nad grobem, poruszył ręką i dotknął dłoni Rosiczki. Trochę się bał, że na niego nakrzyczy, więc uśmiechnął się krzywo.
- Dobrze, już dobrze.
Odpowiedział, nie tylko ze strachu przed gniewem wnuczki, ale także żeby przekonać ją, że może już wrócić do domu. Podnosząc głowę, spojrzał ku drzwiom, mając nadzieję, że żadna baba ze strzykawką tam nie stoi. Na szczęście nikogo nie dostrzegając, znowu spojrzał na wnuczkę.
- Wracamy do domu?
Spytał, no bo przecież jak nie spyta, to Rosa sama na to nie wpadnie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t126-h-pankhurst#358
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Nie Paź 22 2017, 22:11;

Zdjęła plecak i postawiła go na nocnym stoliczku przy łóżku. Wysunęła się, przechyliła na krześle by łokciami oprzeć się o materac. Chryciła rękę dziadka w obie dłonie.
- Na pewno? Nic nie kłuje? Oddychasz normalnie? Co się stało? - Wyprostowała się, żeby wyciągnąć z plecaka rzeczy Huberta. Tiszert z kaczuszką i dresowe spodnie (druga piżama była w praniu), zielone skarpetki, hubertowy laczek. Szczoteczkę do zębów schowała do szuflady etażerki.
- Nie, nie możesz wrócić do domu. Miałeś zawał serca. Drugi w tym miesiącu! Co wyście z Bucketem wyprawiali? - była pewna, że nie tylko Charles nagrandził podczas tego spotkania. Za dobrze znała swojego dziadka. A miało być tak dobrze, już wszystko sobie poukładała. Zamierzała od czasu do czasu wspominać dziadkowi o Charlesie, mówić co ten dobrego zrobił, a to przypominać czasem jak ją na podwórku bronił przed wyśmiewającymi dzieciakami. A to o tym, że się swojej babci sprzeciwił, a to, że też lubi czasem obejrzeć Jednego z Trzydziestu (nawet, jeśli nie była to do końca prawda). I wszystko trafił szlag.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 70
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Nie Paź 22 2017, 22:46;

- Tak. Nie. Tak. Nic.
Odpowiadał, coraz bardziej tracąc na cierpliwości. Bo lęk przed gniewem wnuczki, to jedno, ale trudny charakter, to drugie. Dziad miał więcej wad niż zalet, a tych drugich niewielu znało. No bo jak by tak spytać Rosy, to co wymieniłaby? No co?
Dziad już się zaczął denerwować, słysząc wypominanie i pytanie o Wiadro.
- No co wyprawiali, no co. Przylazł i nie chciał odejść. - Mamrotał, bardziej do siebie, niż odpowiadając wnuczce - Co mi się będzie jakiś Bucket po moim domu szlajał. No co. - Popatrzył na koszulkę z kaczuszką i aż poczerwieniał. Nie zamierzał się w tym Hawkinsowi pokazać! Już doskonale wiedział, że gdzieś tu leży. Bo zawsze był tam, gdzie dziad chciał. Zawsze.
- A ty co z nim? Co?
Zapytał, podnosząc się, bo aż mu złość sił dodała. Do diabła ze szpitalem, Pankhurst nie zejdzie z tego świata pierwszy. Nie przed babką, bo już jej obiecał zatańczyć na grobie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t126-h-pankhurst#358
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Nie Paź 22 2017, 23:04;

- Jak to nic, jak to nic!? - zapytała ostro, kładąc tiszert z uśmiechniętą kaczuszką na kołdrze. Pachniał świeżym praniem. Rosa ostatnio nic innego nie robiła, tylko prała brudne rzeczy. Jak nie Karola, to dziadka. Wyciągnęła też siatkę, w której znajdowały się wszystkie tabletki Huberta. Była pewna, że siostra Basen zna ich listę na pamięć.
- I dlatego dziadek aż zawału dostał? Żeby Charliego przegonić? Sąsiedzi mnie palcem wytykali! - nie zdążyła nikogo zapytać o to, co się stało. Dlatego postanowiła poudawać, że już ją doszły pierwsze słuchy. Westchnęła ciężko, kiedy Hubert zaczął się podnosić. Czy to musiało być takie trudne? Znowu w myślach przeklęła Bucketa nieświadoma, że dziadek mógł go zabić.
- No co ja z nim, no co - od razu widać, że rodzina. Nawet ton miała taki sam! - W przeciwieństwie do ciebie i tej starej kundy my się z Charlesem lubimy.
Ryzyk fizyk, mleko już się rozlało. Udawanie, że jest inaczej tylko pogorszy sytuację.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 70
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Pon Paź 23 2017, 16:24;

Aż go zatkało, gdy Rosa przybrała ostry ton. Więcej odwagi do kłótni z wnuczką miał obok swego fotela i przy włączonym telewizorze. Bo była szansa, że dziewucha nie usłyszy marudzenia swego dziadka. Mruknął tylko Do diabła z sąsiadami, udając jak bardzo dużo sił ma.
Ręce mu jednak zadrżały, gdy opierając się na nich, usiadł na łóżku. Nie mógł być niż niż wnuczka, bo Rosa gotowa była go zagadać i nie dać dojść do głosu. I chociaż spodziewał się co usłyszy, to jednak poczuł się jak uderzony torebką. Ciężką.
- Co to ma znaczyć? Ja ci dam lubić Bucketa... po moim trupie!
Gniew wylał się z dziada razem z ze śliną, którą popluł. Pankhurst nabrał powietrza i rozejrzał się po sali, oddychając ciężko i szybko. Wkurwiony ani myślał odpuszczać. Choćby miał przejść jeszcze dwa kolejne zawały. Ale to już mu teraz nie groziło.
- Nie chce go widzieć!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t126-h-pankhurst#358
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Pon Paź 23 2017, 21:33;

Pomogła mu usiąść, żeby się nie nadwyrężał za bardzo. I tak będzie; ale dopiero, gdy ona sobie stąd pójdzie.
- Dziadek nie pluje tak, bo się mu w piżamę wytrę! - dalej marszczyła groźnie brwi. Wytarła ręką ślinę z policzka. Wstała na chwilę, żeby zajrzeć na korytarz i poprosić przechodzącą akurat pielęgniarkę o szklankę wody i poinformować o tym, że przyniosła leki Huberta.
- Ale ja chcę - wróciła do łóżka wzdychając ciężko. Wiedziała, że będzie musiała przez to przejść. Ale inaczej, w innych okolicznościach, w inny sposób. Znowu nazwała Karola w myślach 'szkudnym kotem'. - Przyjaźnię się z nim od lat. Natłukł temu Wilkinsowi, który się ciągle ze mnie naśmiewał w szkole i zabierał kanapki - chwyciła dziadka za rękę, żeby przypadkiem nie próbował złościć się jeszcze bardziej. I jednocześnie pokazać mu, jak bardzo jej zależy. - Wystarczająco przeszłam przez twój konflikt z Bucketową. I w zasadzie, to dalej się z nią możesz nie znosić, bo ja tej krowy też nie znoszę i nie wybaczę jej nigdy tego co wygaduje o mamie i tacie! Ale Charles jest dla mnie bardzo ważny. Tak jak ty. Ha! Jesteście najważniejszymi mężczyznami w moim życiu - mimowolnie zadarła nieco nos, przez patos wypływający z ostatniego zdania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 70
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Wto Paź 24 2017, 08:47;

W swym upartym przekonaniu o tym jak bardzo Wiadra są złe i nie warte złamanego grosza, nie chciał odpuścić. Stary już i zbyt długo tkwiący w nienawiści, zaciskał szczękę, zgrzytając zębami. Z Bucketem! Dlaczego akurat z Bucketem?!
Dziad nie chciał wnuczce spojrzeć w oczy, bojąc się nie jej zmarszczonych brwi ale spojrzenia pełnego miłości. No w dupie się jej poprzewracało! Przeklęty Bucket, namieszał dziewczynie w głowie! Tak, na pewno o to chodziło. Dziad zakaszlał i rozejrzał się za fajeczką. No bo nie strzymie!
- To żeś wymyśliła. Znajdź se lepszego.
Nie dawał za wygraną, pewny chwilowej miłostki wnuczki. Już on dobrze wiedział, że nie wszystko trwa do końca życia.
- Źle ci ze mną? Znudziło ci się? Jakiego Bucketa będzie woleć, na stare latfsicubsskcfnjs.
Zaczął mamrotać coraz bardziej sam do siebie, przez co trudno było Rosie zrozumieć konkretne słowa. Ale wiadomo o co się pieklił. Wszystko po staremu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t126-h-pankhurst#358
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Wto Paź 24 2017, 19:47;

Nie liczyła na to, że dziadek nagle zmieni nastawienie. Wciąż trzymała go za rękę nie zamierzając puścić. Nie będzie dzisiaj strojenia żadnych fochów! Jeszcze nie wiedziała co zastanie w domu.
- Dziadku, nie mów tak. Kocham cię i nie chcę, żebyś się wściekał - użyła karty miłości rodzinnej, zaciskając przy okazji mocniej palce na starczej dłoni. - Ale Charlesa też kocham. A Charles kocha mnie.
Popatrzyła na Huberta marszczącego brwi i czoło. Złościł się, złośnik jak tylko potrafił.
- Przestanie dziadek wyolbrzymiać i zmyślać. Jak ma mi się dziadek znudzić, jak jest moim dziadkiem, co?
Pielęgniarka zajrzała do sali, przynosząc szklankę wody, o którą poprosiła Rosa. Dziewczyna jej podziękowała i podsunęła Pankhurstowi pod nos.
- Nie chcesz dziadku mojego szczęścia? Przed swoją babką też mnie bronił. No, dziadzia.
Jak była mała, tak właśnie do niego mówiła. Nie zamierzała popuścić, była tak samo uparta jak i on! Nie jej wina przecież, że wyszło jak wyszło, i to akurat Bucket stał się jej najlepszym przyjacielem. Ha, może jakby wtedy Hubert go nie pogonił, to wszystko byłoby inaczej?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 70
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Wto Paź 24 2017, 21:45;

Zacisnął zęby, nie mając plus dziesięć do obrony przed kartą miłości. Mógł tylko udawać, ze go ona nie rusza. Sapnął przez nos, mieląc złość w ustach. Ale by zagryzł teraz zęby na fajeczce! Patrząc wszędzie, tylko nie na wnuczkę, w końcu zerknął na jej dłonie, którymi trzymała jego.
A to mała franca, wiedziała jak podejść staruszka. Ale ten nie zamierzał od razu się z nią zgadzać. Poruszył się na materacu i westchnął ciężko, łypiąc na pielęgniarkę. No i na co tu przylazła? Trochę obrażony, odwrócił głowę od drzwi i spojrzał w okno, utrzymując na nim wzrok, póki Rosa znowu nie pojawił się obok.
Dziad odebrał szklankę od wnuczki i napił się wody, ciągle jeszcze niezadowolony. Dziadzia rozmiękczyło mu serce w ekspresowym tempie, ale przecież nie byłoby zabawy, gdyby Pankurst machnął teraz ręką.
- Nie dziadziuj mi teraz.
Mruknął, opuszczając szklankę z wodą. Rozejrzał się po kolanach, pościeli, szafce obok łóżka, siłując się z własnymi myślami, kartą miłości i nienawiści.
- Rób co chcesz, ale zastrzelę drania, jak tylko cię skrzywdzi.
Powiedział w końcu, patrząc w sufit. Zazdrosny i zły, bo do tej pory Hubert był jedyny i najważniejszy! Kochając wnuczkę, zawsze chciał, żeby była szczęśliwa, chociaż pewnie burzył to swym upierdliwym charakterem. Wiedział, że nie jest najlepszym dziadkiem, rodzicem, przyjacielem. Ale żeby na Bucketa go wymieniać?!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t126-h-pankhurst#358
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Wto Paź 24 2017, 23:05;

Poczekała aż dziadek się napije. Bo jak zacznie jej na coś odpowiadać, to się zaraz zakrztusi, a jeszcze tego by brakowało! Rosa przechyliła się jeszcze bardziej, aż ułożyła głowę na jednym z kolan dziadka. Na tej całej, zdrowej nodze.
- Nie możesz go zastrzelić, bo wtedy poszedłbyś do więzienia. I wtedy nie miałabym anie Charliego ani ciebie - stwierdziła. - Ale będzie mu można wtedy zdrowo nakopać - uśmiechnęła się, żeby w końcu rozluźnić atmosferę. Ulżyło jej. Już nie będzie musiała udawać, że idzie spotkać się z koleżankami. Zmyślać o wydłużonych godzinach w pracy ani rozmawiać wieczorem półszeptem, żeby nocne wizyty się nie wydały. W pewnym sensie poczuła... spokój.
- A za miesiąc przyjdzie do nas na obiad. Albo na kolację. I zjemy wszyscy razem. Ugotuję coś dobrego. Może upiekę kurczaka? - podniosła się i rozejrzała za pilotem od holowizora. Może będą nadawać Jednego z Trzydziestu, albo jakiś odcinek Hodowca Chocobów Szuka Żony? Włączyła ustrojstwo i zaczęła skakać po kanałach. A może Trapez Fortuny? Zamierzała tu posiedzieć przy dziadku tak długo, aż skończą się godziny odwiedzin i pielęgniarka każe jej wrócić do domu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 70
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Sro Paź 25 2017, 19:11;

Obserwował co ta cwaniara robi, doskonale wiedząc, że wnusia pod włos go bierze. Przez tyle lat jeszcze nie nauczył się jak nie dać się jej podejść. Odwrócił głowę, dalej nie do końca przekonany, ale pogłaskał ją po włosach, jak dawniej. Nigdy nie przyszło mu do głowy, że Rosiczka ze wszystkich facetów w Rode, wybierze akurat Bucketa. Co za pech!
- Co? Jaki obiad?
Oburzył się znowu, marszcząc czoło. Pokręcił głową, nie zamierzając jeść żadnego kurczaka z Charlesem. Drżącą ręką podniósł szklankę i napił się znowu wody. Ale by zjadł teraz kurczaka!
- Wcale mi się to nie podoba - Odezwał się, wcale nie mówiąc o zapowiedzi nowego serialu Gra o dzwon - Chcesz, to sobie z nim chodź, ale nie będę się umawiał na żadne kolacje. Nie chce go widzieć w moim domu, zrozumiano?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t126-h-pankhurst#358
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 24
Ekwipunek podręczny: trzydzieści kredytów, telefon, gumka do włosów, czasem Karol

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ Czw Paź 26 2017, 16:21;

Przymknęła na moment oczy, kiedy Hubert pogłaskał ją po głowie.
- A obiad, kolacja - powtórzyła. Znalazła program, na którym emitowano Miliarderów w momencie, kiedy pojawiły się reklamy i odłożyła pilot, po czym ponownie spojrzała na Pankhursta.
- A ja chcę, żebyś choć spróbował go poznać. No chociaż ten jeden raz. No proszę... zależy mi na tym.
Nie musiała nawet kłamać. Zaakceptowanie Charlesa ze strony dziadka byłoby najwspanialszą rzeczą na świecie! A gdyby się udało, mogliby co miesiąc jadać wspólnie kolację. Zaprosiłaby jeszcze Ethel i Rudoplha. Cała, poprzyszywana rodzina przy jednym stole.
- Czemu ty jesteś taki uparty dziadzia, co?
Potarła palcami wewnętrzne kąciki oczu. Był już wieczór, a ona przyjechała tu od razu po pracy. Starała się jednak ukryć zmęczenie. Zamierzała jeszcze udać się do Bucketowego warsztatu, żeby zobaczyć się z Charliem. Z nim reż musiała się rozmówić!
- Jadłeś już kolację? Może przywiozę ci jutro coś z Kozy?- wiedziała, że dziadek nie przepada za szpitalnym jedzeniem. Między Bogiem a prawdą zapewne nie przepadał za nim dla zasady. Rosa bowiem wcale nie była wybitną kucharką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t117-rosa-pankhurst#322
Sponsored content
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Sale pacjentów i korytarz  ♦ ;

Powrót do góry Go down

Sale pacjentów i korytarz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

Similar topics

-
» Sala narad
» Korytarz
» Korytarz
» Podziemny korytarz
» Czerwony korytarz

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Witaj w Rode! :: FABUŁA :: Rode :: Dzielnica Południowa :: Szpital-