Share|

Przyczepa McDonaldów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Przyczepa McDonaldów  ♦ Nie Sie 27 2017, 21:36;





Przyczepa McDonaldów


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t214-summy-mcdonald#2274
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Ekwipunek podręczny: Ciążowy brzuch, telefon

Pisanie Re: Przyczepa McDonaldów  ♦ Wto Wrz 19 2017, 17:42;

/nazajutrz po rozmowie z Max

Głupia Max była, najgłupsza. Całą drogę z mieszkania Max do siebie, Ash przegadała z panem doktorem, a właściewie to wyłożyła mu litanię. Litanię na temat tego, jak głupia i bezrozumna jest jej siostra i że powinna dwa razy się zastanowić, czy naprawdę zmierza w swoim życiu do zostania starą panną już na zawsze. Całe szczęście, pan doktor mądra głowa czegoś stamtąd zapomniał (albo nie zabrał specjalnie, już Ash bardzo dobrze wiedziała!) i zawrócił prosto do niej. Było to całkiem miłym akcentem na zakończenie chujowego dnia.
Kolejny wcale nie miał być lepszy, bo pobladła Mason pierwsze, co poczuła po przebudzeniu to obrzydliwe mdłości. Przeglądała się w lustrze pół godziny, próbując dostrzec minimalne choćby zaokrąglenie podbrzusza, które to - oczywiście - wypatrzyła. Nie pozostało jej zatem nic innego, jak wyciągnąć z szafy powyciąganą koszulkę z napisem Iron Maiden i luźne spodnie z elastyczną gumką. Wyczytała gdzieś, że ucisk podbrzusza działa negatywnie na rozwijający się płód. Stawała się matką.
Z kim więc mogła porozmawiać naprawdę szczerze, jak nie z najlepszą przyjaciółką od grabek i łopatki? Przychodnię na wszelki wypadek omijając z daleka, udała się więc na północną stronę miasta i zapukała w sklejkowe drzwiczki starej przyczepy McDonaldów. Czy jest tam kto?

_________________
Sleep well.
[mru]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t132-ash-mason#402
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Przyczepa McDonaldów  ♦ Wto Wrz 19 2017, 18:16;

Summy sprzątała. Po kolacji i po śniadaniu, jakie wspaniałomyślnie zrobiła dla swojego tatuśka. Bo i nie byle co przygotowała, dumna z siebie i podsuwająca ojcu dokładki. Tak bardzo żałowała, że apetyt mu się pogorszył i chyba tata źle się czuł, bo nie potrafił zjeść zbyt wiele gulaszu z soczewicy i zapiekanego bakłażanu. Sum miała nadzieję, że mężczyzna szybko wydobrzeje i będzie mogła zrobić mu zasmażane buraczki.
Kręcąc się po przyczepie ze świnką pod nogami, zagadywała do czworonożnej przyjaciółki. Jak dobrze, że Lolcia miała większy apetyt i dojadała za innych.
- Zaraz!
Zawołała do gościa za drzwiami i po chwili otworzyła Ash drzwi, uśmiechając się do niej jak głupi do sera. Mason została powitana także przez prosiaka, który zachrumkał radośnie i przecisnął się przez nogi Summy, by przywitać z gościem.
- Wejdź. Mam ciasteczka owsiane.
Summer zostawiła otwarte drzwi i wróciła do czynności porządkowych, dzięki którym stara przyczepa wyglądała całkiem dobrze i nikt nie powiedziałby, że mieszka tu stary świr, porwany kiedyś przez ufo. Jego córka dbała o to by nie wstydzić się przyprowadzić tu przyjaciół i chłopaka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t214-summy-mcdonald#2274
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Ekwipunek podręczny: Ciążowy brzuch, telefon

Pisanie Re: Przyczepa McDonaldów  ♦ Wto Wrz 19 2017, 20:36;

- Cześć - bąknęła, bo od zapachu różnorakich środków czystości już od progu zakręciło jej się w głowie. Dała sobie czas na przywyknięcie, przykucając by podrapać za uchem małą świnkę. Nic to nie dało, zatem nadal czując się troszeczkę niepewnie i obawiając się, że zapaskudzi koleżance świeżo wyczyszczoną podłogę, wtoczyła się do środka. Na wszelki wypadek, nie zamknęła drzwi. Usiadła na kanapie. Bledsza już chyba być nie mogła, chociaż... Gdyby tylko wiedziała o nowym związku koleżanki, na pewno udałoby jej się zblednąć bardziej.

_________________
Sleep well.
[mru]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t132-ash-mason#402
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Przyczepa McDonaldów  ♦ Wto Wrz 19 2017, 22:14;

Musiała jeszcze przemyć tu i tam, co nie zajęło jej zbyt długo. Ot tyle co Ash wejście do środka i zajęcie miejsce. Summer opłukała dłonie i wytarła je w ścierkę, gdy Lola podreptała za Ashley i trąciła ją nosem, chrumkając w celu poinformowania o swej wielkiej miłości do przyjaciółki swej przyjaciółki.
Wyczuwając jej smutny stan bardziej od Summy, nie zamierzała nigdzie odchodzić.
- Ash, czy ty jesteś chora?!
W końcu panna McDonald dostrzegła nie wyraźną minę i bladą cerę swego gościa. Szybko postanowiła napoić ją wodą z cytryną, bojąc się, że ta tu jej zejdzie. Zapominając o ciasteczkach, usiadła obok Ash i podała jej szklankę. Tak jak swoja świnka, Summy patrzyła na Masonównę, wyczekując wytłumaczenia. Dwie pary oczu śledziły każdy ruch Ash, gotowe do działania i pomocy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t214-summy-mcdonald#2274
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Ekwipunek podręczny: Ciążowy brzuch, telefon

Pisanie Re: Przyczepa McDonaldów  ♦ Sro Wrz 20 2017, 17:01;

- Lola – poklepała świnkę po ryjku. Zwierzęta zawsze zauważały takie rzeczy szybciej, niż ludzie. Ash chyba także powinna zaadoptować sobie jakąś Lolę. Albo inną Bunię. Mogłoby dorastać razem z jej dzieckiem, jak na tych wszystkich mamusiowych instagramach wrzucających słodkie focie z dzieciaczkami i zwierzaczkami w roli głównej.
- Tak jakby... - Nabrała trochę żywszych kolorów w okolicy polików i zerknęła na Sum spode łba. Nagle się zawahała, czy komukolwiek powinna w ogóle o tym mówić...?
- Zaraz się zrzygam – oczy Masonówny zaszkliły się. Przyjęła napój, wypijając go bezzwłocznie i duszkiem, byle zabić obrzydliwą słodycz na końcu języka. Miała chęć się poryczeć.

_________________
Sleep well.
[mru]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t132-ash-mason#402
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Przyczepa McDonaldów  ♦ Sro Wrz 20 2017, 22:31;

- Kukurydzy?!
Summy z przejęciem obserwowała przyjaciółkę. Martwiła się i zrzucała winę na spożywanie mięsa, ale nie chcąc denerwować Ash, zagryzła wargę. Gdzieś czytała, że stres nie sprzyja wyzdrowieniu, więc postanowiła łagodnie podejść do problemów żołądkowych przyjaciółki.
- Och, to może krople ci pomogą? - Już się zerwała z miejsca ale zatrzymała wpadając na inny pomysł. Złapała za poduchę i uderzyła w nią, by Ash miała wygodnie i miękko - Albo się połóż, tak. - I na kolejny, zaczesując włosy za uszy. Pochyliła się w stronę młodej Mason - Masz kaca? - Szukała rozwiązania, by jak najlepiej pomóc przyjaciółce - Zadzwonię do Lansa. - Palnęła w końcu, nie znając jednorazowej przygody swych najlepszych przyjaciół.
A Lola aż chrumknęła nerwowo, jakby wiedziała, co to za telenowela się tu właśnie odstawia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t214-summy-mcdonald#2274
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Ekwipunek podręczny: Ciążowy brzuch, telefon

Pisanie Re: Przyczepa McDonaldów  ♦ Sro Wrz 20 2017, 22:50;

- Z masełkiem!
Przeszklone oczy śledziły ruch przyjaciółki. Miotała się i szukała rozwiązania nie wiedząc jeszcze, że jedynym byłby rozprostowany wieszak, który nie wchodził w grę. Ash nie miała jeszcze pojęcia, że w trakcie ciąży zdanie w temacie będzie zmieniać jeszcze kilkukrotnie. Układając się grzecznie na kanapie poczuła się naprawdę, jak chora. Miała już kategorycznie zaprzeczyć pijaństwu, ale słowa utknęły jej w gardle na wieść o pomyśle Sum. Poderwała się gwałtownie, aż zakręciło się w jej jasnej główce.
- Nawet o tym... - podparla się o brzeg fotela - nie! Nie nie nie, w ogóle skąd ten pomysł?! Nikogo nie chcę widzieć, jego też nie chcę! - Zaparła się, a z każdym słowem więcej wilgoci zbierało się pod oczami. Wreszcie spłynęły po policzkach - nie wrócę do szkoły - wyszlochała w rękaw, ocierając nim smarki - do domu też nie wrócę, pomóż mi uciec - na ten genialny pomysł wpadła z kolei pomiędzy jednym szlochem, a drugim. Wzięła Lolę na kolana i przytuliła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t132-ash-mason#402
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Przyczepa McDonaldów  ♦ Czw Wrz 21 2017, 21:14;

Nachylona nad przyjaciółką, w pośpiechu się wyprostowała, nie chcąc oberwać od przyjaciółki. No co ona?! Summy zgłupiała, zaczynając odczuwać przerażenie. Nic nie rozumiała, patrząc na rozpacz w jaką Ash wpadła. Nie wiedząc już czym tłumaczyć zachowanie Mason, Summer poczuła jak włos się jej jeży.
- O Boże, Ash, nie płacz.
Dziewczyna klapnęła obok przyjaciółki i złapała ją za łokieć. Zaraz sama się poryczy!
- Dlaczego chcesz uciekać? Nie możesz uciekać, bo co ja bez ciebie zrobię?
No i sama poczuła łezki w kącikach oczu a Lola zdenerwowana zachowaniem obu panienek, podniosła łeb i trąciła Ash swym mokrym nosem w brodę. Summy myśląc, że ojciec przyjaciółki znowu zaczął pić, rozumiałaby doskonale jej uczucia ale przecież nie mogła pozwolić jej na ucieczkę!
- Proszę, proszę powiedz mi co się stało, Ash!
Rozpaczliwie chcąc zrozumieć tragedię Mason, musiała wiedzieć wszystko. Wszystko!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t214-summy-mcdonald#2274
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Ekwipunek podręczny: Ciążowy brzuch, telefon

Pisanie Re: Przyczepa McDonaldów  ♦ Czw Wrz 21 2017, 22:06;

Starała się, jak tylko mogła. Spuściła głowę, żeby dla odmiany popatrzeć w rozumne oczka małej Loli. Zdecydowanie łatwiej będzie jej mówić do świnki, niż do własnej przyjaciółki! Boże, do czego to doszło?! Nadal gapiąc się na świnkę, przechyliła się w bok, by oprzeć się o ramię Sum. Już była zmęczona, co więc będzie dalej?
- Bo ja już nie wiem co mam robić - smarknęła, aż podskoczyła na fotelu. Lola zdecydowała się zeskoczyć z Ash i umościć się na kolanach Sum. Nią przecież tak nie trzęsło!
- Chyba... Chyba będę miała dziecko - zacisnęła zęby nie będąc pewna, czy powiedziała to na głos, czy jednak tylko pomyślała.

_________________
Sleep well.
[mru]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t132-ash-mason#402
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Przyczepa McDonaldów  ♦ Pią Wrz 22 2017, 11:03;

Ok, tego się nie spodziewała! Takich nowin nie chciała słuchać. W pierwszej chwili pomyślała nawet, że dalej nic nie rozumie. No bo przecież jak można czekać na dziecko w wieku szesnastu lat. Dlatego po wyznaniu Ash, zapadła cisza.
Summy rozdziawiła usta i popatrzyła na Lolę, chyba szukając w niej jakiegoś rozwiązania (a jedyne na jakie mogli liczyć, to te za kilka miesięcy).
- Ale jak?
Nie no, głupie pytanie. Summy spojrzała na przyjaciółkę, ale na lepsze nie było jej stać. Jeszcze przez chwilę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t214-summy-mcdonald#2274
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Ekwipunek podręczny: Ciążowy brzuch, telefon

Pisanie Re: Przyczepa McDonaldów  ♦ Pią Wrz 22 2017, 15:29;

Sum nie chciała takich nowin słuchać, a Ash z trudem się nimi dzieliła. Bo i co teraz? Kto w ogóle chciał w szkole zadawać się z dziewczyną o opinii puszczalskiej? W najlepszym wypadku skończy się na tym, że będzie wśród znajomych ignorowana, a w najgorszym? Obie już bardzo dobrze wiedziały, na co stać dzisiejszą młodzież.
- Srak. Mam Ci tłumaczyć? Dobrze wiesz, jak - odrobinę podniosła głos, zdenerwowana. dziwne pytanie nie ułatwiało zwierzenia się z tak trudnego tematu. Zwłaszcza, że wciąż czekała na jakąś ostateczną reakcję przyjaciółki, która powiedziałaby jej, czy po tym wszystkim czego się dowiedziała, ma jeszcze szansę na choćby odrobinę sympatii z jej strony. Oczekiwała tego, choć nie podzieliła się jeszcze tym najważniejszym. Myślała, że to bez znaczenia.
- Dałam się nabrać, idiotka - spuściła łeb jeszcze niżej, pociągnęła nosem. Jeśli w ogóle zdradzi personalia szczęśliwego, przyszłego ojca, to na pewno nie tak prędko. O ile w ogóle postanowi się tym z kimkolwiek podzielić.

_________________
Sleep well.
[mru]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t132-ash-mason#402
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Przyczepa McDonaldów  ♦ Pią Wrz 22 2017, 18:48;

Aż spłonęła ze wstydu za te pytanie i naganę w głowie przyjaciółki. Przełknęła ślinę i odstawiła świnkę na podłogę, bo zaczynało się jej robić za gorąco i niewygodnie. Lola chrumknęła i odeszła kręcąc tyłkiem. Do swego kącika i swych zajęć.
- Och Ash...
Summy odezwała się dopiero po ostatnich słowach przyjaciółki. Chciała jej coś doradzić, wesprzeć, ale kompletni nie wiedziała co się mówi gdy smarkata rówieśniczka zachodzi w ciąże. Nikt tego w szkole nie uczył, ale Summy doskonale pamiętała co się stało rok temu, gdy jedna z uczennic wpadła. Potencjalny tatusiek wyparł się jakiegokolwiek udziału a dziewczyna z rozpaczy targnęła się na swe życie.
- Ash co za cham cię oszukał?
Summy zdenerwowała się na przykre wspomnienie i złapała przyjaciółkę za dłonie. Nie pozwoli jej krzywdzić. Dokopie każdemu i poprosi Lance o pomoc, bo on nigdy nie zachowałby się jak ostatni gnojek hehe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t214-summy-mcdonald#2274
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 47
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Przyczepa McDonaldów  ♦ Pią Wrz 22 2017, 19:35;

/ początek

Niby nie miał apetytu, niby miał. Stary Barlow bardzo starał się nie robić córce przykrości i nie wypominać jej, że bakłażan mógłby być trochę bardziej podduszony a soczewica lepiej doprawiona. Koniec końców najważniejsze w tym wszystkim było to, że ojciec Summy miał czym przegryzać drogocenny płyn z piersióweczki schowanej pod poduszką na łóżku, na którym właśnie leżał. Zdrzemnął się bidula i nie słyszał że córeczka ma gościa, a w zasadzie dwoje gości w jednym ciele. Dlatego ni stąd ni zowąd na śnie puścił sobie donośnego bąka i aż się przebudził. Rozejrzał się deko nieprzytomnie po pomieszczeniu oddzielonym od reszty zasłoną i zarejestrował, że Summy ma gościa. Niespecjalnie przejął się smrodkiem i podniósł łeb do góry całkowicie nieświadom, że za zasłoną tuż obok odgrywa się właśnie dramat dwóch młodych trzpiotek czujących miętę do jednego chłopaka. Tragikomedia, bo Barlow nie zamierzał pocieszać córki ani jej przyjaciółki. Podniósł się i usiadł na brzegu, rozcierając obolałe czoło. Oczywiście piersióweczka poszła w ruch. Beknął. Szurał po podłodze bosymi stopami w poszukiwaniu starych kapci.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t227-bobby-barlow#2774
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Ekwipunek podręczny: Ciążowy brzuch, telefon

Pisanie Re: Przyczepa McDonaldów  ♦ Pią Wrz 22 2017, 23:36;

Wstydu także musiała dziś najeść się Ash. Perspektywa bycia samotną matką Masonównę po prostu przerażała, ale najgorszym z najgorszych było wyobrażanie sobie reakcji najbliższego otoczenia na tę niecodzienną wiadomość. Dlatego, gdy usłyszała pana Barlow, mało nie wyskoczyła z gaci. Oczywiście w przenośni. Wyskakiwania z gaci miała już po dziurki w nosie. Nawet w reakcji na mało seksowne pierdnięcie i towarzyszący temu nieziemski odór tygodniowych skarpet oblanych przeterminowanym surströmming. Nie, żeby skądś znała ten zapach.
- Dzień dobry - mruknęła skrytemu za kurtyną staruszkowi kochanej Summy i zamilkła. Skupiona na obecności osoby trzeciej w pobliżu kompletnie straciła wątek zastanawiając się, ile zdołał z ich rozmowy usłyszeć... A ile zrozumieć.

_________________
Sleep well.
[mru]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t132-ash-mason#402
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Przyczepa McDonaldów  ♦ Nie Wrz 24 2017, 19:16;

Jak mogła zapomnieć o ojcu za zasłonką?! Tak pochłonięta porządkami, zapomniała o całym świecie, a wizyta przyjaciółki wyparła z jej myśli wszystko inne. Słysząc ojca, Summy wyprostowała się, gwałtownie obracając do drugiej części przyczepy.
Nie chciała, żeby tatusiek słyszał o problemach Ash i miała nadzieję, że ledwo się obudził. Trochę zła na niego, że musiał to zrobić akurat chwilę przed odpowiedzią przyjaciółki, podniosła się i spojrzała na nią przepraszająco.
- Zrobię ci herbaty, tato!
Zawołała do ojczulka, jednocześnie chcąc, żeby został na łóżko i nie wyłaził w samych majtasach. Daleko nie mając, uruchomiła herbaciarkę i wcisnęła się na miejsce obok przyjaciółki.
- Powiesz Max?
Zapytała po cichu, lekko zagłuszona szumem urządzenia. Lola zaś, z mokrym pyszczkiem przez wodę, poczłapała w stronę Barlowa, żeby posmyrać go wilgotnym noskiem po łydce. Na razie tylko ona cieszyła się z pobudki mężczyzny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t214-summy-mcdonald#2274
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Ekwipunek podręczny: Ciążowy brzuch, telefon

Pisanie Re: Przyczepa McDonaldów  ♦ Pon Wrz 25 2017, 20:30;

Z wielkimi z przerażenia oczami wodziła za krzątającą się dziewczyną i nie pisnęła już ani słowa, póki Summy nie usiadła bliżej. Temat ojca dziecka, ku uciesze Ash zszedł na drugi plan. Sama nie miała jeszcze pojęcia, co z tym fantem zrobić. Była jednak absolutnie pewna, że póki nie podejmie decyzji, nie pozwoli nikomu choć sugerować jej jakiegokolwiek rozwiązania. Może i była młodszą z rodzeństwa, ale nawet ona musiała nauczyć się samodzielności. Poleganie całe życie na Max i ojcu nie wchodziło w grę.
- W swoim czasie, jeśli w ogóle - wywróciła oczami. Zamierzała uciekać, a nie trąbić po całym Rode, że wstąpił w nią Duch Święty i poczęła Syna Bożego, albo inne bzdety, w które nie uwierzy nawet Wiadro. - Zjebałam, Max ma swoje własne zmartwienia i dlatego muszę stąd wiać - ostatnie słowo wypowiedziała prawie bezgłośnie.

_________________
Sleep well.
[mru]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t132-ash-mason#402
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 47
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Przyczepa McDonaldów  ♦ Wto Wrz 26 2017, 00:45;

- Dzień dobry.
Szynka. Wieprzowinka. Schabowy.
Przemknęło mu przez myśl gdy tylko mokry pyszczek świni dotknął jego gołej łydki. Nie. Teraz nie mógł sprzedać śwince słodkiego kopniaka, nie przy córce i jej przyjaciółce. Swoją drogą czy nie była to właśnie Masonówna, którą to miał odwiedzić z polecenia Silvera? Przekacowany łeb nie pracował jak powinien i mylił siostry. Głos córki wyrwał go z zamyślenia nad pustką myśli.
- Nie trzeba Kochanie, mogę sobie zrobić sam herbatki. Lola słodki zwierzaku...
Pogłaskał po łbie świnkę w myślach mając nadzieję, że gdy toto urośnie to zamieszka gdzieś indziej by później przydało się na jedzenie. Sięgnął po spodnie ale odłożył je. Bakłażany nie były odpowiednio dosmażone więc należało córce zrobić trochę wstydu jak na wzorowego ojca pijaka przystało. Wymacał fajki i wziął jedną by wsadzić sobie za ucho. Mruknął nawet do siebie, że ubrał się jak należy i chwycił za zasłonę by ją odsunąć i w samych gaciach wyjść na salon. Dobrze że stary był i poranne erekcje nie były już tak częste bo wtedy zawstydziłby się samym sobą... no może liczyłby na to że młodej Masonównej mogłoby się spodobać. Z ich rozmowy nie rozumiał nic. Był w końcu facetem. Przeparadował kilka kroków do aneksu kuchennego i wsłuchał się w słodki szum urządzeń. Roztarł kark, przyjemnie strzeliło.
- Co się wam dziewczyny tak z samego rana na pogaduszki zebrało?
Dyskretnie odsunął stopą Lolę liczącą na jakieś resztki. Nie odwracał się jeszcze, próbując przypomnieć sobie co mu się śniło.
- Ash, wszyscy zdrowi w domu? Dobrze się czujesz? Tak strasznie blado wyglądasz.
Odwrócił się wreszcie uprzednio wyłączając herbaciarkę. Goły włochaty tors zaświecił w przytłumionym świetle przyczepy jak psie jajca. Nie miał ochoty na gorący napój, wolał rum. Uśmiechnął się serdecznie, choć był pewien na sto procent że wyglądało to na grymas psychola porwanego przez ufo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t227-bobby-barlow#2774
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Przyczepa McDonaldów  ♦ Wto Wrz 26 2017, 15:08;

- Nie możesz!
Summy zduszonym okrzykiem, jednocześnie zrugała przyjaciółkę i wyraziła swą największą prośbę. Na prawdę byłaby gotowa nawet jeść znowu mięso (oprócz wieprzowiny!), byle tylko Ash nigdzie nie uciekała. Zbyt przywiązana do Masonówny, nie wyobrażała sobie rozstania.
i na razie to tylko tyle błagania mogła z siebie wyrzucić. Pojawienie się staruszka, wyraziła grymasem pod tytułem No weźże tato, nie rób siary! Całe szczęście, że dbała o niego na tyle, by teraz nie paradował w dziurawych majtach.
- A tak sobie.
Odpowiedziała ojcu, zastanawiając się czy sama nie zwiać z Ash. Oczywiście tylko na chwilę, póki tatko nie postanowi się ubrać, zamiast im przeszkadzać w tak istotnych tematach. Nie miał się dowiedzieć jakich, a już na pewno nie od Summy, która nie mogła zdradzić tajemnicy przyjaciółki. Przynajmniej na razie, bo jeśli Ash miała się uprzeć z ucieczką, McDonald musiałaby interweniować.
Tylko nie wiedziała komu. Siostrze Ash czy może Lancelotowi? Przyjaciel na pewno pomógłby. Może przygarnąłby Ash pod swój dach? Chociaż tymczasowo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t214-summy-mcdonald#2274
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Ekwipunek podręczny: Ciążowy brzuch, telefon

Pisanie Re: Przyczepa McDonaldów  ♦ Wto Wrz 26 2017, 20:14;

Sum nie miała pojęcia o zbyt wielu rzeczach, dlatego Ash przepuszczała jej dobre rady przez filtr własnych doświadczeń, czyli mówiąc inaczej, miała je w dupie. Było to odrobinę nie w porządku w stosunku do Sum, Masonówna też nie była do końca sobą.
- Muszę - zdusiła jęcząco-piszczący odgłos, by przypadkiem nie usłyszał jej Sumciowy tatko, który zaraz wyłonił się zza zasłony. Nie ma to jednak jak normalne ściany i normalne drzwi. Przynajmniej wtedy można w porę zawrzeć ryj. Bezrozumne spojrzenie skierowała na pana Barlow.
- Dobrze, tato kazał pozdrowić - nie, wcale nie kazał - to nic takiego, nowy makijaż, proszę pana - uśmiechnęła się, pocierając ukradkiem czerwone od płaczu oczy. Całe rzesze młodzieży odkrywały właśnie nowy, wampirzy look. Polegał na użyciu zbyt jasnego podkładu i pociągnięcie oczu różową kredką, co wedle światłych, modowych guru miało nadać nutkę tajemniczości. Ash wolała uchodzić za ofiarę dziwnej mody, niżeli emocjonalnych, ciążowych huśtawek. Odwróciła wzrok, nie chcąc dłużej patrzeć w obłąkane ślepia tatusia swojej najlepszej przyjaciółki. Było jej wstyd, na pewno wszystko słyszał!
- Sum, to ten... Co u ciebie? Szkoda, że nie byłaś na festynie. Chociaż może dobrze, bo te ogary... - Wzdrygnęła się na samo wspomnienie. Napędziły jej stracha zwłaszcza, kiedy zorientowała się, jakie kompetencje posiadają jej pijani obrońcy. Dobrze, że choć Max była przy niej, bez niej puściłaby się biegiem i psiska na pewno by ją rozszarpały na kawałki jak bucketowe spodnie... i nogę.

_________________
Sleep well.
[mru]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t132-ash-mason#402
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 47
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Przyczepa McDonaldów  ♦ Wto Wrz 26 2017, 21:16;

Próby przypomnienia sobie kosmicznego snu nie dawały żadnych rezultatów, dlatego gdy Masonówna odezwała się na zadane pytanie jego chwila zamyślenia strzeliła jak dojrzały pryszcz.
- Dziękuję. Pozdrów proszę wszystkich w domu od nas.
W szczególności Max. - Dodał w myślach i odparł beznamiętnie czując kłamstwo wiszące w ustach młodej dziewoi jak smark kręcący się w jej gładkim nosku. Gdyby może nie był skacowany to słyszałby rozmowę młódek i mógłby to wykorzystać jako kartę przetargową w nadchodzącym zadaniu zleconym przez Silvera. A tak no to cóż, zamiast korzyści poczuł narastające ciśnienie pęcherza i nadchodzący wielkimi krokami kolejny pierd. Czuł przez skórę że będzie to erupcja porównywalna z wybuchem Krakatau w 1883 roku. Całe Rode zostanie zmasakrowane i wszyscy to poczują. Na dalsze słowa Ash pokręcił ze zrezygnowaniem obolałą głową.
- Ech wy młodzi i te wasze mody... do stu kosmitów, nigdy tego nie pojmę.
Potrzeba wyjścia stała się już bardzo nagła. Mimo wszystko pijaczek czy nie to potrafił jednak zachować się kulturalnie i wyjść za potrzebą. Ruszył się i chwiejnie bo chwiejnie ale jednak trafił do celu, którymi były drzwi. Otworzył je na oścież i przeciągnął się. Rzucił jeszcze przez ramię do swojej córki:
- Summy, ja nic nie mówię ale proszę Cię nie bierz przykładu z nowych trendów i nie maluj się jeszcze.
Niby troskliwy tatuś. Po wyjściu na zewnątrz oczywiście nie zamknął drzwi. Udał się za róg przyczepy i tam wypuścił donośnie gazy przy sikaniu. Niestety dla siebie biedak nie poczuł, że faktycznie doszło do erupcji i jego białe gacie straciły swoją spraną nieskazitelną biel.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t227-bobby-barlow#2774
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Przyczepa McDonaldów  ♦ Wto Wrz 26 2017, 21:37;

Trochę z powodu stresu, trochę ze wstydu przez ojca, wbiła spojrzenie w róg stolika i zaczęła skubać samoprzylepną ceratę, imitującą drewno. Jakieś szesnaście lat temu miało to wyglądać ładnie, tymczasem okleina zaczęła już schodzić i trzeba było coś z tym zrobić. Na przykład pomóc jej zejść.
Zerkając to na ojca, to na przyjaciółkę, Summy pochyliła się po Lolcię, domagającą uwagi głośnymi chrumknięciami. Całując ją w czubek łebka, przytuliła do siebie i z ulgą zauważyła jak ojciec zbiera się na zewnątrz.
- Chciałam iść, ale Lola źle się czuła.
Wyjaśniła przyjaciółce, chociaż mogło to równie dobrze znaczyć, że ojciec zaś się spił albo urządził burdel po pijaku i Summy musiała go/to ogarnąć. Nikt się jednak nie zdziwiłby, gdyby to znaczyło, co miało znaczyć, bo nastolatka miała trochę kota na punkcie swej świnki i była gotowa do poświęceń.
Z trzeciej jednak strony, może Summy wykręciła się bo była umówiona z ojcem dziecka Ash, której jeszcze nic o nowym związku nie powiedziała? Oho.
- Dobrze, tato! - Niby grzeczna córeczka, zawołała za staruszkiem i gdy tylko drzwi znowu uderzyły we framugę, Summy natychmiast pochyliła się do przyjaciółki - Proszę cię Ash, coś wymyślimy, nikt na razie nie musi wiedzieć. Na ucieczkę trzeba się przygotować, potrzebne pieniądze, cel i... towarzystwo. Nie puszczę cię nigdzie samej!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t214-summy-mcdonald#2274
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Ekwipunek podręczny: Ciążowy brzuch, telefon

Pisanie Re: Przyczepa McDonaldów  ♦ Sro Wrz 27 2017, 01:11;

- Mhm - pokiwała głową żwawo, odprowadzając go wzrokiem, póki nie zniknął za drzwiami przyczepy. Oczywiście, że pozdrowi. Pod warunkiem, że postanowi wrócić do domu, na razie jednak się na to nie zanosiło. - Ale już nic jej nie jest? - Pytała oczywiście o Lolę. Nie miała powodu, by podejrzewać Sum o cokolwiek innego, w szczególności o jakąś schadzkę z ojcem jej przyszłego dziecka. Tak jak i nie niala powodu, by nie wierzyć, że jej ojciec naprawdę ma świra na punkcie kosmitów i naprawdę wierzy, że został przez obcą cywilizację porwany. Czasem też zachowywał się w sposób, który jednoznacznie nasuwał skojarzenie, że coś w tej miejskiej legendzie o analnych sondach musiało być tym przysłowiowym ziarnkiem prawdy. Gwałtownej erupcji slyszalnej zza drzwi nie skomentowała słowem. Wolała myśleć, że się przesłyszała.
- Nikt nie MOŻE wiedzieć - szepnęła, dobitnie kładąc akcent na każdej głosce. - Przed siebie, do Stolicy choćby. Do domu samotnej matki, schroniska, pomocy społecznej, gdziekolwiek! Towarzystwa będę mieć aż nadto - odruchowo położyła rękę na brzuchu. W swoim własnym mniemaniu plan miała iście genialny.
- Nie będą szukać dziewczyny w ciąży, nie mogą, bo nic o niej nie wiedzą! Lekarza obowiązuje tajemnica a ja nikomu nie powiem i ty też nie powiesz. Od tego zależy moje życie. W mieście sobie poradzę, tutaj nie - szeptala gorączkowo, wpatrując się w Sum spojrzeniem godnym człowieka porwanego przez ufo.

_________________
Sleep well.
[mru]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t132-ash-mason#402
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 47
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Przyczepa McDonaldów  ♦ Sro Wrz 27 2017, 21:33;

Sum zostałaby uratowana przed piekącym wstydem gdyby stary Barlow dotrzymał codziennych rytuałów i podrapał się po dupie po zakończeniu całej sprawy z toaletą. Pech chciał że tego dnia nie czuł takiej potrzeby. Trzeba było się w końcu ubrać i przestać paradować przed córką i jej koleżanką w samych gaciach. Ziewnął raz jeszcze i przesłonił dłonią rażące go słońce. Nieświadom wszedł do przyczepy i od razu skierował się ku zasłonie, gdzie niechybnie znajdowała się cała jego garderoba. Zauważył że i jedna trzpiotka i druga mają jakiś intensywny problem na głowie bo zwłaszcza ta druga wyglądała na jakby przestraszoną. Nie, raczej przerażoną. Barlow skojarzył, że może chodzi o festyn.
- Nie przeszkadzajcie sobie dziewczyny, ja zaraz wychodzę. - Chwila zastanowienia podczas sięgania po ubrania. - Kupić wam coś Summy jak będę na mieście? Wrócę góra za godzinę.
Zazwyczaj chodziło o to, by wyciągnąć kasę ale na swoje potrzeby. Irracjonalna sytuacja gdy ojciec wyciąga kasę z córki na chlańsko a nie na odwrót. Ogólnie coś czuło mu się mokro. Chyba się "spocił" choć nie miało co przylgnąć do nagiego torsu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t227-bobby-barlow#2774
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Przyczepa McDonaldów  ♦ Czw Wrz 28 2017, 17:03;

Żwawo pokiwała głową, bo oczywiście Lola była dziś zdrowa jak koń czy ryba. Mimo, że to świnka. Odstawiając ją znowu na podłogę, Summy nie tylko zaczęła się coraz bardziej martwić o przyjaciółkę, ale przede wszystkim coraz bardziej denerwować.
Nic do Ash nie docierało a McDonald kończyły się pomysły na prośby.
- Nie możesz! Nie słyszałaś co robią z dziećmi matek, których nikt nie szuka? Bogacze kupują nerki, serca, wątroby i skórę do przeszczepów. Nie wiedziałaś? Idziesz z dzieckiem do sklepu, odwracasz się na chwilę i puffff malucha nie ma!
Miała nadzieję, że Ash zrezygnuje z ucieczki, nie wyobrażając sobie, by przyjaciółka miała zmierzyć się z czymś tak okropnym! A nie daj Boże jeszcze..
- A jak zechcą twoje części?!
Zapytała z przejęciem, święcie wierząc w te opowieści i wyglądając teraz jak rasowa córka porwanego przez ufo. Podobne obłąkane spojrzenie i grymas na ustach. Summy pochyliła się w stronę przyjaciółki, szybko prostując wraz z powrotem tatuśka.
Popatrzyła na niego i szybko wydała z siebie coś w rodzaju pisku, płaczu, głosu obrzydzenia.
- Boże, mam tego dość!
Krzyknęła i wymaszerowała z przyczepy. Musiała zaczerpnąć powietrza, bo już żołądek miała w gardle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t214-summy-mcdonald#2274
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Ekwipunek podręczny: Ciążowy brzuch, telefon

Pisanie Re: Przyczepa McDonaldów  ♦ Czw Wrz 28 2017, 19:39;

- Panikujesz, przecież nie może być aż tak źle. Ludzie jakoś tam żyją, co nie? Ja też sobie poradzę - rzuciła, wgapiając się w przyjaciółkę. Mogły teraz wyglądać, jakby były córkami jednego ojca, obie tak samo opętane. I obie święcie przekonane o swojej racji.
- Nikt mnie nie zechce! - Poderwała się w górę razem z Summy, nie potrafiąc na dłużej opanować łez. Zaczerwienione oczy wlepiła w przybyłego w glorii i chwale pana Barlow. Konkretnie w jego ubrudzony... tył. Patrzyła tam o sekundę za długo nie zdając sobie sprawy, że musi wyglądać strasznie kretyńsko z tymi rozchylonymi, zaskoczonymi ustami. Rodzony ojciec Sum paradował na jej oczach i to kompletnie osrany! Z tego wszystkiego zapomniała, o co sprzeczała się z przyjaciółką. Słodkawy posmak zwiastujący kolejny napad mdłości wyrwał ją z zadumy.
- Przepraszam - bąknęła, wybiegając z przyczepy. Udając się dokładnie w to samo miejsce, gdzie Bobby przed chwilą odcedzał swoje szanowne kartofelki, pochyliła się nad tym samym, pechowym krzaczkiem... i puściła soczystego pawia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t132-ash-mason#402
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 47
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Przyczepa McDonaldów  ♦ Czw Wrz 28 2017, 20:10;

- No co ja znowu zrobiłem?
Zapytał eter obserwując wpierw wybuchową reakcję swojej córki a potem zmieszaną i bladozieloną twarz Ash. Zresztą ta druga dała susa z przyczepy jakby się paliło. Coś mu tu śmierdziało, przecież nie mogło chodzić o to że chciał być uprzejmy i kupić dziewczynom coś na mieście. To znaczy sobie nie im ale maniery dobre przecież pokazał, tyle razy Sum karciła go o jego zachowanie! Wzruszył ramionami, nastolatki - kto za nimi nadąży?
- Summy, co się stało? Co się stało kochanie? Kupię Wam za swoje, mam jeszcze. O to Ci chodzi córeczko?
Gówno a nie swoje. Po prostu wiedział gdzie Sum od czasu do czasu chowa kasiorkę i podskrobał ostatnio coś więcej niż powinien.
Łup!
Huknęło w głowie jak na dzwonnicy, aż sobie biedak przysiadł i dopiero wówczas poczuł o co chodzi i że smród był realny a nie jedną z halucynacji kaca. W międzyczasie usłyszał żyg Masonównej i wszystko jak klocki lego poskładało mu się do kupy. No właśnie. Gówno przemokło i rozsmarowało się jeszcze na pościel. Trochę było mu wstyd. Tylko trochę.
- A więc jednak się zesrałem. - Ni w tym było żalu, ni radości, po prostu suche stwierdzenie wypowiedziane cicho i spokojnie z uśmiechem na ustach. Złapał za zasłonę i oddzielił się nią od reszty pomieszczenia. Szybka przebierka, szybkie zwinięcie zasranej pościeli i już w minutę był przyzwoicie ubrany. Pozostało się umyć. Brudne rzeczy wsadził do reklamówki i ruszył do wyjścia z przyczepy. Wychylił się na zewnątrz.
- Przepraszam dziewczyny, ja wcale nie chciałem. My starzy ludzie czasami popuszczamy przy pierdzeniu... no wiecie przecież jak to jest. Prawda?
Ten żałosny uśmiech Summy znała od podszewki. Patrzył to na jedną to na drugą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t227-bobby-barlow#2774
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Przyczepa McDonaldów  ♦ Czw Wrz 28 2017, 20:32;

Ledwo uderzyła stopami w ziemię i odetchnęła głęboko. Czując za sobą ruch, odwróciła się, mając nadzieję, że to nie ojciec za nią leci. Widząc zieloną przyjaciółkę, zakręciła się na pięcie i ruszyła za nią, szybko pojmując o co chodzi. Instynkt przetrwania zatrzymał ją w miejscu, jak wcześniej kazał uciekać z przyczepy. Summy zacisnęła powieki, słysząc okrzyk pawia i odwróciła głowę, nie mając ochoty na podziwianie natury.
Westchnęła, podnosząc dłonie do oczu.
A mogła jeszcze spać i niczym się nie przejmować!
- Och Ash, wybacz mojemu ojcu... nie chciał.
Tak jak potrafiła go zbesztać, tak zwykle broniła i tłumaczyła. Bo przecież to nie jego wina, że ufo go porwało i zwichrowało mu mózg. Summy podeszła w końcu do przyjaciółki, gdy zawartość jej żołądka przestała parować. Patrząc na blondynę ze współczuciem, była gotowa odprowadzić ją do domu i nawet to zaproponowała, zostawiając jej decyzję co dalej.
- Nie wiemy! Posprzątałeś?
Słysząc ojca, odwróciła się do niego i podparła pod boki. Najlepsza praktyka przed zostaniem matką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t214-summy-mcdonald#2274
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 47
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Przyczepa McDonaldów  ♦ Sob Wrz 30 2017, 19:26;

- Tak.
Odparł krótko, trzymając w ręce śmierdzącą reklamówkę. Żałosny uśmiech zelżał i zanikł, zastąpiony posępnym wyrazem twarzy człowieka, który ma dość samego siebie i wszystkiego wokół. Obserwował Summy skacowanymi oczami i w myślach stwierdził, że wygląda jak matka w dniu w którym uparła się na karierę muzyczną i odeszła bez słowa zostawiając go z dwójką małych dzieci. Nie pił wówczas jeszcze.
- Idźcie z koleżanką na miasto. - Rzucił propozycją wydawałoby się nie do odrzucenia. - Mam kilka rzeczy do naprawienia w przyczepie i będzie głośno oraz tłoczno. Na miasto wybiorę się później, potrzebujesz czegoś na potem?
Z wiadomo jakich względów nie wybierze się zaraz, musiał się jeszcze umyć. Zrobiło mu się niedobrze od siebie samego. Tego dnia pijaczek Barlow ocknął się z bardzo długiego snu o życiu w żalu do kobiety, która zniszczyła życie trojgu najbliższym jej ludziom. No może dwójce, jeśli nie liczyć niego.
- Summy. - Rzucił jeszcze krótko ale nie powiedział tego co zamierzał, pomimo tego że otworzył usta. Ash Mason nie musiała być świadkiem wyznań. Te zarezerwował dla córki. - Wróć nie wcześniej jak za dwie godziny i nie później jak za cztery.
I zamknął drzwi uprzednio przerzucając reklamówkę ponad przyczepą na jej tyły. Nastała cisza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t227-bobby-barlow#2774
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Ekwipunek podręczny: Ciążowy brzuch, telefon

Pisanie Re: Przyczepa McDonaldów  ♦ Nie Paź 01 2017, 19:00;

Nie, nie wiemy, jak to jest - miała ochotę zakrzyknąć i może nawet zakrzyknęłaby, gdyby nie kolejny spazm umęczonego żołądka. Przez chwilę także nie odpowiedziała Sum na pytanie martwiąc się, że jak otworzy usta, to nie słowa będą tym, co wyjdzie na światło dzienne. Nie sądziła, by cokolwiek mogło ją upokorzyć bardziej, niż nastoletnia ciąża z człowiekiem, który na sprawę ma zapewne wywalone jajca, połączone z radosnym rzyganiem za przyczepą McDonaldów. Nawet wpadka Bobby'ego nie mogła się z tym równać. W oczach Ash, rzecz jasna.
- Tak... Możemy usmażyć naleśniki. Wegańskie, czy jakie tam chcesz - wycofała się ostrożnie z miejsca zbrodni, ocierając ukradkiem łzy, które napłynęły jej do oczu. Po dzisiejszym poranku Ash miała już pewne wyobrażenie tego, dlaczego kosmici postanowili pana Barlow miastu zwrócić.
- Do widzenia - mruknęła, na wszelki wypadek nie patrząc w jego stronę. Pociągnęła Summy za rękaw ze sobą, jeśli chciała brać ze sobą świnkę, miała na to niewiele czasu, bowiem już była targana w stronę głównej ulicy i dalej na południe. Jeśli miała powiedzieć przyjaciółce, co się wydarzyło, musiała to zrobić jeszcze zanim opuści ją determinacja.

/zt -> do mieszkania Masonów

_________________
Sleep well.
[mru]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t132-ash-mason#402
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Przyczepa McDonaldów  ♦ Sob Lut 17 2018, 00:26;

/

Siedziała nad podręcznikami z języka angielskiego, pamiętając o dacie, którą wyznaczył wychowawca. Po swej małej kompromitacji, ze wszystkich sił starała się, żeby nie powtórzyć przygody ze słabą trójczyną albo co gorsza kolejną pałą. Chcąc pokazać nauczycielowi, że nie na darmo dał jej kolejną szansę, wkuwała cytaty z książek, nazwiska bohaterów, przysłowia i cholerną ortografię.
Od nauki odrywało ją tylko głośniejsze chrapanie ojca i zaczepki Loli, którą każdorazowo podrapała za uszkiem. Ostatecznie zamykając książkę pod wpływem wiadomości, wysłanej przez koleżankę, Summy podniosła się i przeciągnęła, nawet nie wiedząc od ilu godzin się uczy. Odpisując na wiadomość, spakowała kilka książek o które została poproszona i przykucnęła przed świnką.
- Pilnuj domku, dobrze? Wrócę niedługo, maluchu.
Cmoknęła przyjaciółkę w łepek i zostawiła jej trochę jedzenia, krzątając się po przyczepie na paluszkach. Nie chciała zbudzić ojca i po cichu zwinęła mu klucze od starego samochodu. Zastanawiając się kto zdecydował się pożyczyć mu wóz, złapała za plecak i wyszła.
Chcąc zdążyć przed zmrokiem, wskoczyła za kółko, licząc na brak kontroli, której nie przeszłaby ze względu na brak prawo jazdy. Na szczęście mając już doświadczenie w odwożeniu pijanego ojca, nie musiała się obawiać, że zarąbie w pierwsze lepsze drzewo. Odpalając silnik, ruszyła w kierunku Farmville.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t214-summy-mcdonald#2274
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Przyczepa McDonaldów  ♦ Czw Maj 10 2018, 03:43;

| z 13 Posterunku

Po informacjach, jakie Rios udzielił Meredith, psycholog podziękowała mężczyźnie. Zanotowała wszystko w swoim skórzanym kajeciku i odebrała oświadczenie, które schowała do teczki. Kobieta zebrała swoje bibeloty i pożegnawszy się z Leonelem, opuściła budynek policji.

Ze względu na to, że Rode nie należało do największych aglomeracji, dojazd na północną część miasta nie zajął mu wiele czasu. Za ciągiem licznych domów wolnostojących, jednorodzinnych, rozpoczynało się osiedle przyczep. Nie było ono wielkie. Można było doliczyć się około siedmiu, z czego jedna na pewno była opuszczona. O tym chociażby świadczył panujący brud, zarośnięte schodki do wejścia. Koło niej Leonel najpierw przejechał.
Dwie przyczepy dalej była ta, która przede wszystkim interesowała mężczyznę. Gdy tylko latynos wysiadł z samochodu, mógł rozejrzeć się po okolicy domostwa McDonaldów. Najbliższa okolica przyczepy była zaniedbana - trochę wyrośnięta trawa, niesprzątnięte śmieci czy niewielki stos pustych butelek po alkoholu. Popielniczka z górą niedopałków i popiołu ozdabiała podniszczone krzesło przed wejściem.
Sam kamper był zabrudzony. Przez niewielkie okienka Leonel nie zobaczyłby nic z prostego powodu - poszarzałe szyby, firany i przesłonki spełniały swoje funkcje w doskonały sposób. Na zewnątrz nie było niczego ciekawego.
Z zamyśleń, latynoskich przekleństw i ewentualnego odpalenia papierosa wyrwać mógł hałas; zwykłe stuknięcie, które miało miejsce w przyczepie. A które należało sprawdzić.

_________________
Sesje:
- Artemis (retro u Pameli, Rosa)
- Dahlia (szpital, Rudi)
- Noah (remiza, Rosa)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 40 lat
Ekwipunek podręczny: rewolwer energetyczny, pacyfikator, nóż, telefon, zapalniczka, papierosy, dokumenty

Pisanie Re: Przyczepa McDonaldów  ♦ Czw Maj 10 2018, 09:10;

Rios już specjalnie nie zwlekał, bo nie było czasu. Skierował radiowóz na północ, a że drogę znał nawet z zamkniętymi oczyma, długo to nie zajęło. Minął domy, bloki, całkowicie nieświadom, że w niedalekiej przyszłości jeden przestanie prawie całkowicie istnieć, po czym skręcił w drogę prowadzącą ku przyczepom. Miejsce istnie zapomniane przez boga, jeśli jakikolwiek istniał. Wiedział, która należy do McDonaldów, tam zatem podjechał. Najbardziej martwiło go, że jeśli były tu jakieś ślady, śnieg mógł dawno zdążyć je przykryć. Na pierwszy rzut oka wszystko wydawało się jednak w porządku; poza oczywistym zaniedbaniem, którym charakteryzowała się ta okolica, nie zauważył nic ciekawego. Rozglądał się w poszukiwaniu czegokolwiek, co mogłoby pomóc, a co nie zdążyło zniknąć pod warstwą zdradzieckiego puchu. Śladów opon, walki, szamotaniny, porzuconych naprędce przedmiotów. Wzrok Riosa prześlizgnął się po petach w popielniczce, a wtedy do jego uszu dotarł hałas, dobiegający z wnętrza. Zmarszczył brwi. Podszedł do wejścia przyczepy i zapukał głośno, nie pozostawiając złudzeń, że chce się dostać do środka.
- Starszy oficer Leonel Rios, chciałbym porozmawiać - zaryzykował przedstawienie się. Jeśli jednak nikt mu nie otworzył, co było raczej dość prawdopodobne, zapukał znów. Tym razem, jeśli nie doczekał się odpowiedzi, szarpnął za klamkę. Może Barlow wychodząc stąd był zbyt pijany, żeby zamknąć drzwi? Bo jeśli nie, będzie je musiał wyłamać siłą, a taka opcja podobała mu się już znacznie mniej, choć szczególnych oporów mieć w tej kwestii nie zamierzał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t123-leonel-rios#346
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Przyczepa McDonaldów  ♦ Czw Maj 10 2018, 15:51;

Tak jak Leonel zakładał - nikt mu nie odpowiedział. Nie było cicho, bo jednak jakieś krzątanie był w stanie usłyszeć, ale ktoś znajdujący się w środku najwyżej uznał, że jeśli pukają to kiedyś przestaną. Brak odpowiedzi mógł w końcu zniechęcić do dalszego dobijania się do nieswojego domu.
W oddali, przy którejś z pozostałych przyczep, rozległo się szczekanie psa. Nie było to niepokojące i można było zignorować… Lub spodziewać się, że ktoś z sąsiadów McDonaldów niedługo przejdzie tą drogą.
Rios mógł sprawdzić wejście. Przesunąć dłońmi po framugach, rozejrzeć się po okolicy…

k6
1, 2 - na górnej części framugi Leonel znajduje klucz do przyczepy, wchodzi bezproblemowo.
3, 4 - Leonel znajduje wyłamany panel przy drzwiach przyczepy, pod którym wciśnięty jest klucz. Jednak w momencie próby otwarcia i przekręcenia zamka - klucz się łamie.
5, 6 - klucza nie ma.

Niezależnie od sposobu otwarcia drzwi od przyczepy, Leonel mógł wejść do środka. Hałas był wyraźniejszy, zapach mocniejszy, ale Rios nie zdążył nawet dobrze się rozejrzeć. W momencie odchylenia skrzydła, tupot racic zyskał na prędkości. Porządne chrumknięcie ostrzegło mężczyznę… A raczej poinformowało? Przywitało?
Leonel Rios został powalony przez świnię sięgającą ledwo do jego kolan. Zwierzę z impetem wbiegło w mężczyznę, wypychając go przed wejście, przez policjant stracił równowagę i wylądował plecami na śniegu. Trochę zabolało.
Spanikowana świnka z paroma wyblakłymi już łatkami biegała koło latynosa.

_________________
Sesje:
- Artemis (retro u Pameli, Rosa)
- Dahlia (szpital, Rudi)
- Noah (remiza, Rosa)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 40 lat
Ekwipunek podręczny: rewolwer energetyczny, pacyfikator, nóż, telefon, zapalniczka, papierosy, dokumenty

Pisanie Re: Przyczepa McDonaldów  ♦ Pią Maj 11 2018, 07:59;

wynik: 4

Gdy drzwi nie ustąpiły, westchnął. Zajrzał pod wycieraczkę, po czym sprawdził dokładnie framugę. Klucz dostał się w jego ręce - bingo. Niestety kiedy tylko przekręcił go w zamku, złamał się, co skwitował wiązanką cichych, hiszpańskich przekleństw. Pozostało mu drzwi wyważyć, w końcu to przyczepa. Wątpliwość budzili sąsiedzi, którzy mogli się tu zjawić, ale przecież nie włamywał się McDonaldów, tylko szukał Summer. Poza tym zdecydowana większość ich sąsiadów była pewnie świadoma, że jeśli cokolwiek cennego się tu ostało, to powinni byli splądrować przyczepę, skoro pozostała bez opieki. Wszedł głębiej do środka zachowując ostrożność, ale nic nie mogło go przygotować na atak poniżej kolan, zatem wylądował na ziemi jak długi, aż poczuł to w głębi starzejących się już kości. W pierwszej chwili nie sposób było ocenić, co właściwie się stało. Dopiero po momencie na odzyskanie oddechu, które upadek wyrwał mu z płuc był w stanie zauważyć, że sprawczyni zamieszania była... Świnką. A jeśli coś go mogło przekonać w stu procentach do tego, że Summer jednak istotnie zaginęła, to była to właśnie ta świnia. Przecież wszyscy w mieście widzieli jak dziewczyna wyprowadzała ją na smyczy. Taka zażyłość raczej nie pozwoliłaby na zostawienie zwierzęcia samego.
Pozbierał się ze śniegu i pogładził stworzenie po łbie, żeby je uspokoić.
- Gdzie zgubiłaś Summer? - Mruknął pod nosem, nie spodziewając się odpowiedzi pomiędzy kolejnymi chrząknięciami. Kiedy już pewniej stanął na nogach i otrzepał kurtkę z białego puchu, po raz kolejny podjął próbę dostania się do przyczepy mając nadzieję, że nie chowają się tam już żadne świnie. Kontrolnie zerknął, czy stworzenie za nim szło. Mogło być głodne, więc oprócz rozglądania się w poszukiwaniu jakichkolwiek śladów Summer, zerknął, czy znajdzie tam cokolwiek jadalnego, żeby dać spanikowanemu zwierzęciu. Co on miał z nią teraz zrobić? Westchnął ciężko, również tutaj szukając śladów pośpiechu czy szamotaniny, czegokolwiek co odbiegało od normy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t123-leonel-rios#346
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Przyczepa McDonaldów  ♦ Pon Maj 14 2018, 03:36;

Podczas wstawania Leonel mógł odczuć tępy, nieco promieniujący ból pleców; trudno było mu sprecyzować, gdzie dokładnie boli. Jakikolwiek ruch, skręt czy wyprostowanie się nie skutkowało jednak kolejnymi nieprzyjemnymi impulsami, więc nie było tak źle i nie musiał się zamartwiać, że jako starszy człowiek po trzydziestce  jako  jeszcze starszy (!) człowiek po czterdziestce skończy z gorsetem ortopedycznym.
Świnka Summer krążyła wokół Leonela. Napawała się zimnym, świeżym powietrzem po kilku dniach w zamknięciu. Gdy policjant sięgnął dłonią do jej łba, Lola odskoczyła początkowo, żeby w następnej chwili poruszyć ryjkiem i zbliżyć się do mężczyzny. Niestety, trufli nie posiadał, żeby mogła je wytropić.
Głośne chrumknięcie było odpowiedzią na jego pytanie. Nie dało się jednak zinterpretować, co miała ona oznaczać. Najwidoczniej imię właścicielki poruszyło tak zwierzę, które w ostateczności ruszyło za policjantem.
Tym razem nie było żadnych niespodzianek, jakie spowodowałyby kolejny upadek… Chyba że zmysł węchu Leonela był na tyle wrażliwy, aby ciężki, duszący zaduch powalił go na kolana; wówczas przy zetknięciu z ziemią zdecydowanie by to go zabolało.
W każdym razie, nie można było dziwić się temu jakie zapachy niosły się po niewielkim metrażu przyczepy McDonaldów. Mieszkanie było niewywietrzone, kurz osiadał na powierzchniach. Nad talerzami w niewielkim zlewie krążyły muchy. To było pierwsze, co Rios mógł zauważyć po wejściu do środka. Jeśli rozglądał się za jedzeniem to dostrzegł nadgniłe jabłka w wiklinowym koszu.
Ogólnie można było odnieść wrażenie, że ktoś, kto ostatni opuszczał przyczepę, nie robił tego w pośpiechu.
Lola chrumknęła z niesmakiem, wpychając się między nogi Riosa. Zastukała raciczkami o podłoże.
Policjant mógł wybrać, co chce najpierw przeszukać: główny salon połączony z jadalnią i kuchnią, mikroskopijny pokój Summer, wnękę Barlowa czy też komórkę będącą łazienką z toaletą.

_________________
Sesje:
- Artemis (retro u Pameli, Rosa)
- Dahlia (szpital, Rudi)
- Noah (remiza, Rosa)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 40 lat
Ekwipunek podręczny: rewolwer energetyczny, pacyfikator, nóż, telefon, zapalniczka, papierosy, dokumenty

Pisanie Re: Przyczepa McDonaldów  ♦ Pon Maj 14 2018, 10:51;

Do bólów pleców Rios zdążył się już przywyczaić. Takie uroki starzenia się. Niewątpliwy plus był taki, że jeśli bolało, to przynajmniej miał pewność, że żyje; zalążek optymizmu zupełnie do niego niepodobny. Smród faktycznie był nieznośny, ale równocześnie wystarczyło przestać oddychać przez nos i nie był to aż tak duży problem. Wyglądało, jakby naprawdę długo nikogo tu nie było, skoro wnętrze było w takim stanie. To nie była kwestia zaniedbania cotygodniowych porządków, a całkowitego porzucenia. Poza tym skoro świnia została, coś zdecydowanie było nie tak. Większość mieszkańców kojarzyła McDonaldównę właśnie przez to, że praktycznie wszędzie zabierała ze sobą miniaturową wersję przyszłego kotleta schabowego. Nie zostawiłaby jej tu.
Zwierzę plątało mu się pod nogami, więc uważał, że na nią nie nadepnąć. W pierwszej kolejności wybrał się do części, która mogła być pokojem Summer. Rozglądał się pospiesznie, ale z uwagą; wypatrywał czegokolwiek odbiegającego od normy, choć tak naprawdę wszystko tutaj było mu całkowicie obce. Swoich dzieci nie miał, nie miał zatem pojęcia, czego szukać w pokoju należącym do nastolatki. W pierwszej kolejności na pewno zerknął do szafy, czy ubrania wciąż tam były. Gdyby uciekła, pewnie część zabrałaby ze sobą. Następnie rozejrzał się w poszukiwaniu komputera, chcąc sprawdzić, czy nie natknie się tam na cokolwiek wskazującego na zaplanowany charakter jej zniknięcia. Przypuszczał, że telefon mimo wszystko zabrałaby ze sobą. Nie wyglądało jednak, jakby ktoś ją porwał. Nie sposób dopatrzeć się śladów szamotaniny. Jednak jeśli opuściła Rode z własnej woli, to przecież nie poszła piechotą, był cholerny mróz. Daleko by na pewno nie uszła. Ale czy było ich stać na samochód? Przecież Barlow na pewno szybko by go przepił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t123-leonel-rios#346
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Przyczepa McDonaldów  ♦ Wto Maj 15 2018, 02:23;

Pokój nastolatki wyglądał jak… pokój nastolatki. Zignorowawszy kolorystykę, warto było zwrócić uwagę na przedmioty i rzeczy walające się na niewielkim, jednoosobowym łóżku czy szafce nocnej lub też równie niedużej powierzchni biurka.
Na pościeli leżał kosz z wypranymi ubraniami, które czekały na uporządkowanie w szafie czy szafkach. Nie były one jeszcze posegregowane, luźno wrzucone do miski. Obok niego leżała otwarta kosmetyczka, w której znajdowały się podstawowe kosmetyki - jakiś puder, tusz do rzęs czy też balsam i błyszczyk do ust. Na lusterku był tłusty odcisk palca, jak i parę smug. Pościel była wygładzona.
Szafka nocna miała niewielką lampkę i budzik o różowej obudowie. Paczka chusteczek, w tym jedna z nich była zużyta i zgnieciona.
Biurko zdecydowanie było najbogatsze w potencjalnie przydatne informacje. Walało się na nim sporo rzeczy, między innymi: szczotka do włosów, stary tablet do czytania, szkatułka i parę luźnych kartek. Wszystko zorganizowane na tyle, żeby był dostęp, ale używane wystarczająco często, aby odkryć pewien bałagan. Leonel mógł też dostrzec parę książek z sygnaturą mówiącą o tym, że jest to własność miejskiej biblioteki. Oprócz tego, biurko posiadało szafkę i szufladę. Koło niego natomiast leżała torba szkolna.
Nad biurkiem było skupisko przeciągniętych przez siebie i przecinających się kolorowych sznurków, do których przyczepione były kartki na klamerkach lub też zdjęcia. Znalazł się nawet rzemyk z jakimś wisiorkiem czy koralikiem.
Szafa, do której Rios zajrzał, była pełna ubrań; częściowo złożonych i częściowo powieszonych. Dwa wieszaki były puste.
Sytuacja stawała się coraz bardziej niepokojąca.

_________________
Sesje:
- Artemis (retro u Pameli, Rosa)
- Dahlia (szpital, Rudi)
- Noah (remiza, Rosa)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 40 lat
Ekwipunek podręczny: rewolwer energetyczny, pacyfikator, nóż, telefon, zapalniczka, papierosy, dokumenty

Pisanie Re: Przyczepa McDonaldów  ♦ Sro Maj 16 2018, 09:28;

Przejrzał wszystkie te szpargały, choć nie znalazł niczego, co chociażby podpowiadało mu, co takiego mogło się właściwie stać i co wpłynęło na zniknięcie Summer. Z pewnością nieco więcej uwagi poświęcił zdjęciom i karteczkom powieszonym na sznurkach, szukając tam jakichś ważniejszych dat czy wydarzeń i sprawdzając, czy któraś mogłaby wydawać się podejrzana lub zbliżona do daty jej rzekomego zaginięcia. Zdjęcia z kolei miały posłużyć do identyfikacji najbliższych znajomych, do których mogliby się zwrócić. Jeśli ktoś cokolwiek wiedział, to z pewnością oni. Dwa puste wieszaki nie świadczyły jeszcze o ucieczce; dlatego jeśli już nic ponadto nie znalazł, a także nie uświadczył żadnego komputera, przeszedł do pozostałych części przyczepy. Odrzucił już porwanie; przynajmniej z tej przyczepy. Wyglądało na to, że opuściła ją z własnej woli, ale jak niby miałaby to zrobić? Samochodu raczej nie mieli. Poszłaby piechotą? W ten mróz raczej nie wchodziło to w grę. Jeśli więc po obchodzie przyczepy nie znalazł niczego, co dałoby mu do myślenia, wyszedł na zewnątrz. Odpalił papierosa i obszedł cały teren raz jeszcze, tym razem szukając śladów wskazujących na to, że jednak mógł tu być samochód, albo jakikolwiek pojazd. Co prawda śnieg zdążyłby przykryć ślady, ale coś mogło się odbić, przymarznąć i dopiero wtedy zostać zakryte. Dlatego paląc niespiesznie, odsuwał czubkiem buta wierzchnią warstwę śniegu, odczuwając dalekie echa frustracji. Zamknął drzwi przyczepy, żeby świnia nie zwiała gdzieś w siną dal, po czym skierował swoje kroki do pierwszej przyczepy w pobliżu tej należącej do McDonaldów i zapukał do drzwi, wcześniej wyrzucając gdzieś w bok niedopałek.
- Starszy oficer Leonel Rios, chciałbym zadać kilka pytań - powiedział, o ile ktoś mu otworzył, albo o ile usłyszał jakiś ruch wewnątrz przyczepy. Jeśli i tu nikogo nie zastał, zamierzał się stąd ulotnić i być może porozmawiać w końcu z jakimiś znajomymi Summer. I odwieźć świnię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t123-leonel-rios#346
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Przyczepa McDonaldów  ♦ Czw Maj 17 2018, 22:43;

Zdjęcia, którym Rios się przyglądał, przedstawiały parę osób ze szkoły, których imienia nie wolno wymawiać. Jednak wśród nich, między innymi, była Ash Mason czy Lance McDonald. Część twarzy Leonel mógł rozpoznać. Choćby jedną z uczennic, która miała jasne włosy, nadęte policzki; kiedyś ją przyłapał na piciu alkoholu w miejscu publicznym i rozpłakała się przed policjantem, byle tylko nie informował rodziców.
Pod zdjęciami było parę notek. Jedna z nich dotyczyła dni i weekendów obecnego miesiąca, które miała spędzić jako opiekunka dla Lizzie. Na tej samej karteczce Rios mógł spotkać się z dwoma nazwiskami: Scott Randall i Jenny Watson. Przy nich widniały także numery telefonów. Dalej była lista zakupów czy filmów do obejrzenia, głównie tematyka dotycząca zombie czy sitcomów.
Na biurku Leonel zauważył zapiski z egzaminami na najbliższe tygodnie. Pod nimi było wypracowanie. W prawym, górnym rogu zakreślone na czerwono było “D-”, co nie było zbyt pocieszającą oceną. Przynajmniej to, co mówiła Meredith, miało rację bytu.
W dalszych częściach przyczepy nie było nic szczególnego - albo parę pustych butelek stało pod małym stolikiem, albo wydanie miejskiej gazety było porysowane i miało nakreślone parę cyfr. Nie pasowały jednak pod układ kodu pocztowego, numeru telefonu czy konta bankowego.
Lola wyszła za Leonelem. Chrumkała tęsknie, panicznie i z żądaniem atencji.
Spacer na wiele się nie przydał. Obszedł przyczepę dwa razy, choć dopiero przy drugim okrążeniu, przez odsuwanie czubkiem buta wierzchniej warstwy śniegu, mógł dojrzeć nikły ślad opon. Był już wystarczająco zasypany, nieco przybrudzony, jednak nic więcej. Ślady jedynie prowadziły do wyjazdu z miasta.
Zwierzyna Summer kroczyła dość pospiesznie, ale dzielnie walcząc z mroźnym podłożem. Naiwnie sądziła, że spacer wokół przyczepy będzie zwiastunem dalszych podróży. Może nawet w świńskim móżdżku mieniły się obrazy o niesamowitym duecie: odważnym, zmęczonym życiem Leonelu Riosie i wygłodniałej, chrumkającej Loli.
Świnka stuknęła ryjkiem w drzwi przyczepy, która została zamknięta. Najwidoczniej był to rodzaj oburzenia.
Pukanie w drzwi sąsiedniej przyczepy nie przyniosło żadnych efektów. Nikt nie odpowiadał, nie było żadnego hałasu, który mógłby zachęcić do ponownego odzewu. Za oknem nie było żadnego ruchu.

k6:
parzyste - Leonel dostał śnieżką w okolice karku; jeśli postać nie ma szalika to musi męczyć się z tym, że śnieg dostał się za kołnierz odzieży wierzchniej.
nieparzyste - Leonel dostał śnieżką w prawą łopatkę.

Niezależnie od powyższego wyniku, Rios początkowo nie mógł wyłapać żartownisia, który zrobił sobie z policjanta tarczę. Nie musiał jednak szukać długo; zaraz krzyk mógł nakierować mężczyznę do oprawcy, a zarazem ofiary. Ta leżała na ziemi. Najprawdopodobniej poślizgnęła się i wywinęła orła.
Janku, mówiłam ci! Marsz do domu — warknęła kobieta, która zbliżała się z zakupami. — Obyś tyłek sobie potłukł tak, że nie usiedzisz. No! — stanęła nad młodym chłopakiem i czekała aż się podniesie. Zerknęła w stronę przyczepy, przy której niedawno stał Leonel.

_________________
Sesje:
- Artemis (retro u Pameli, Rosa)
- Dahlia (szpital, Rudi)
- Noah (remiza, Rosa)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 40 lat
Ekwipunek podręczny: rewolwer energetyczny, pacyfikator, nóż, telefon, zapalniczka, papierosy, dokumenty

Pisanie Re: Przyczepa McDonaldów  ♦ Pią Maj 18 2018, 10:31;

Rios zanotował wszystko; począwszy od twarzy ze zdjęć, na danych Randalla i Watson kończąc, wraz z ich numerami i krótkimi notatkami dotyczącymi tego, kim domniemanie mogą być. W reszcie przyczepy również nie znalazł niczego konkretnego, choć cyfry, nabazgrane na gazecie, nawet jeśli były tylko wynikami losowania lotto, też odnotował gdzieś na boku. Nie sądził, by miały się przydać, ale z drugiej strony nie chciał też tutaj wracać. Wyszedłwszy na zewnątrz, zerkał czy świnka za nim szła. Nie chciał być winny zaginięcia zwierzęcia, które wyraźnie niepocieszone dreptało za nim tu i ówdzie. Uznał, że najlepszym pomysłem będzie zawieźć ją do hodowli, gdzie Elia powinna się nią zająć. Wówczas będzie mógł ją od razu zapytać, od jak dawna Summer nie pojawiała się na wolontariacie. Biorąc pod uwagę, że wypracowanie, które tu znalazł zgadzało się ze słowami Meredith, obecność świni wykluczała ucieczkę Summer z powodu pogarszających się ocen, choć obiektywnie rzecz ujmując, Rios niczego złego w D- nie widział. Ślady opon mogły być śladem, ale wcale nie musiały. Niepokoiły jednak; McDonaldowie nie mieli przecież samochodu, zatem skąd się wzięły ślady? Mieli jakieś gości? Liczył, że dowie się tego od sąsiadów, ale najwyraźniej znowu się przeliczył. Miał już odchodzić, kiedy coś uderzyło go niezbyt mocno w kark. Nie byłoby w tym nic strasznego gdyby nie to, że zaraz poczuł zimno za kołnierzem. Klnąc w myślach odwrócił się w stronę, z której śnieżny pocisk padł, ale niczego nie zauważył, dopóki nie usłyszał wrzasku. Skierował się w tamtą stronę, bynajmniej nie po to, żeby usadzić żartownisia za rzucanie śnieżkami nie tam gdzie trzeba.
- Starszy oficer Leonel Rios - przedstawił się, pokazując kobiecie odznakę. - Mieszka tu pani?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t123-leonel-rios#346
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Przyczepa McDonaldów  ♦ Sro Maj 23 2018, 02:36;

Kobieta była starsza o parę lat od Riosa. Siwy kosmyk włosów był gdzieś po prawej stronie czoła, a reszta w kolorze jasnego brązu, spięta ze sobą. Miała na sobie ciepły ubiór - grubsze spodnie, płaszcz, zimowe buty czy skórzane rękawiczki. Zakupy, które niosła, ciążyły jej.
Nieznajoma pochyliła się w stronę odznaki, którą pokazywał Leonel. Najwidoczniej była krótkowzroczna i w inny sposób nie byłaby w stanie dostrzec niczego więcej niż kształtu ozdoby policjanta. Zerknęła w stronę mężczyzny i skinęła lekko głową.
Nie na długo, mam nadzieję. Parszywca muszę pilnować — kiwnęła na dzieciaka, który gramolił się. Ba. W oczach Riosa mógł być nawet mniejszy, jakby był przekonany, że zaraz dostanie mu się za bycie psotliwym.
Do domu — pouczyła go. Nastolatek wstał i nie otrzepawszy się porządnie ze śniegu już się kierował w odpowiednią stronę. Upomniany przez kobietę cofnął się i odebrał zakupy. Kierował się do przyczepy, przy której wcześniej Rios stał.
Widziałam, że się pan kręcił tutaj — odezwała się kobieta. Wyciągnęła z torebki futerał na okulary, a potem dodatkową parę oczu wcisnęła na swój nos. Kiwnęła do policjanta, żeby za nią szedł. — Coś się stało? Czegoś pan szuka? — zapytała. — Na kawę zapraszam. Albo herbatę — najwidoczniej nie była zwolenniczką stania na mrozie i wolała, przynajmniej o tej porze roku, cieplejsze miejsca.

_________________
Sesje:
- Artemis (retro u Pameli, Rosa)
- Dahlia (szpital, Rudi)
- Noah (remiza, Rosa)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 40 lat
Ekwipunek podręczny: rewolwer energetyczny, pacyfikator, nóż, telefon, zapalniczka, papierosy, dokumenty

Pisanie Re: Przyczepa McDonaldów  ♦ Sro Maj 23 2018, 09:21;

Tak naprawdę jedynym, na co Rios zwracał uwagę patrząc na kobietę to to, czy wpisywała się w stereotypowy obraz mieszkańca tego miejsca. Zazwyczaj osiadał tutaj różnoraki margines społeczny, albo ludzie zwyczajnie biedni. I bynajmniej nie chodziło tu o ocenienia pod tym kątem jej samej, a raczej przydatności jej informacji. Tak naprawdę nie miał nic, więc każda wskazówka byłaby na wagę złota. Tylko pobieżnie zerknął na dzieciaka; mimowolnie zaczął się zastanawiać, czy może znać Summer. Skoro tu mieszkał, przynajmniej w teorii powinien. Być może ta nieszczęsna śnieżka jednak na dobre mu wyjdzie. Schował odznakę za pazuchę.
- Zaginęła Summer McDonald, mieszkała z ojcem w tamtej przyczepie - przerwał na chwilę, wskazując odpowiedni kierunek ręką, podążając już za kobietą. Nie miał czasu na pogawędki przy herbacie, ale jeśli była mu w stanie cokolwiek powiedzieć, był skłonny poświęcić jej dziesięć minut. Jej i jej podopiecznemu. - Widziała pani, czy przez ostatnie dni podjeżdżał tam jakiś samochód? - Dodał po chwili. W myślach odnotował, żeby nie zapomnieć potem o śwince zamkniętej z powrotem w przyczepie. Ślady były tak naprawdę jedynym, co w tej chwili miał, poza twarzami ze zdjęć i numerami, pod które należało zadzwonić.
- A może ty coś widziałeś? Wzrok masz chyba dobry, skoro śnieżką trafiłeś tak celnie - zwrócił się do młodzika z nieprzeniknioną miną. Tak naprawdę wyglądał na w miarę zbliżonego wiekiem do zaginionej, może nawet chodzili razem do szkoły? To by wiele ułatwiło, aczkolwiek nie łudził się, że ten przypadek okaże się istotnym. To by pewnie było zbyt proste.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t123-leonel-rios#346
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Przyczepa McDonaldów  ♦ Czw Maj 24 2018, 03:14;

Zarówno kobieta, jak i chłopak nie wyglądali na biednych. Być może była to część rodziny, której lepiej się wiodło i postanowiła odwiedzić rodzeństwo bądź kuzynostwo. Może chciała się przekonać jak to jest żyć w przyczepie. A być może brała udział w programie Damy i wieśniaczki. Wersja amerykańska i zamieniła się z matką tego chłopaka, która pławiła się w luksusach, a ona - cóż, siedziała w przyczepie.
Nie, ja nie widziałam. Raptem niecały tydzień jestem — przyznała kobieta i zaraz spojrzała na Leonela, jakby ją coś olśniło. Wzrok miała od razu uważniejszy, a twarz się rozjaśniła. — McDonald? To ta… nastolatka? Wiem, że jej ojciec to pijak. Ponoć go zamknęli. Czy to prawda? — zainteresowała się. Mogło to być bezczelne, ale z drugiej strony - jeśli była nietutejsza to najwidoczniej obawiała się o swoje bezpieczeństwo.
Kobieta zaprosiła Leonela do środka. Przyczepa, w przeciwieństwie do tej, w której mieszkała Summer, była uporządkowana. Nigdzie muchy nie latały, żadna świnka nie napadła Riosa, a i był zapach jakichś kwiatów.  Wskazała na wolne miejsce; stół z dwiema dwuosobowymi ławkami. Blat nie miał żadnego nakrycia. Jedynie podkładki antypoślizgowe pod talerze i szklanki, cztery sztuki. Dwie były wyciągnięte, a dwie złożone na boku.
Nastolatek odstawił zakupy na blat. Usłyszawszy pytanie i uwagę Leonela, speszył się. Jednak ponaglony przez kobietę, zajął miejsce naprzeciw Riosa. Ona zaś zajęła się przygotowywaniem herbaty i rozpakowywaniem zakupów. Nie musiała pospieszać chłopaka, żeby odpowiadał.
Znaczy, widziałem samochód. Summer nim jechała — powiedział. — Jej stary, znaczy… Jej tata raz nim zajechał. Prawie mnie przejechał, ale ostatecznie uderzył w słupek. Pijany był, nic dziwnego w sumie — zaczął się spowiadać. — No i kilka dni temu Sum pojechała gdzieś. Z miasta chyba wyjechała. I nie widziałem jej od tamtego czasu — nastolatek zaczął bawić się zamkiem od swojej bluzy jeździł wzdłuż ząbków; w górę i w dół, w górę i w dół, i tak parę razy. Dla kogoś wyczulonego mogło to być drażniące.
Jakiś Ford to był czy inne takie. Granatowe. Powiedziałbym, że sportowe, bo zawieszenie, ale nie wiem skąd Barlow by to wytrzasnął — parsknął nerwowo. — Niskie takie, cały bok porysowany, a jak przydzwonił w słupek to jeszcze lampa z przodu poszła. Chyba ta po prawej nawet — dodał. Leonel mógł to wszystko notować, choć zarazem nie miał pewności czy czasem chłopak nie koloryzował ze szczegółami lub nie mówił tego, co mu ślina na język przyniesie. — Syfiaste całe. No i pojechała. Od tamtego czasu nie widziałem.
Przed Leonelem i Jankiem pojawiły się kubki ze świeżo zaparzoną herbatą.

_________________
Sesje:
- Artemis (retro u Pameli, Rosa)
- Dahlia (szpital, Rudi)
- Noah (remiza, Rosa)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 40 lat
Ekwipunek podręczny: rewolwer energetyczny, pacyfikator, nóż, telefon, zapalniczka, papierosy, dokumenty

Pisanie Re: Przyczepa McDonaldów  ♦ Czw Maj 24 2018, 11:01;

Rozejrzał się pobieżnie po przyczepie, faktycznie zauważając różnicę. Daleko nie trzeba było szukać - tym razem nie wywinął orła, powalony energiczną świnką. Nie dane mu jednak było dłuższe sprawdzanie możliwości mieszkalnych przyczep, bo kobieta się odezwała i wyrwała go z zamyślenia.
- Tak, nastolatka - urwał na chwilę, by sięgnąć po tablet. Poklikał coś przez chwilę, a na ekranie zajaśniało zdjęcie McDonald. Odwrócił ekran w stronę kobiety, żeby jej pokazać. - Szkoła zgłosiła zaginięcie. Jej ojciec znajduje się w szpitalu - wyjaśnił pokrótce, nie zamierzając się wdawać w szczegóły tego, dlaczego się tam znajdował, kwestię jego zamknięcia zbywając dyplomatycznym milczeniem.
Nic nie mówił, kiedy chłopak zaczął opowiadać, choć notował każde jego słowo. Jasne, trzeba było brać pod uwagę, że coś koloryzuje, ale tak naprawdę było to jedyne, co miał.
- Skąd wiesz, że wyjechała z miasta? - Dopytał, podnosząc na niego na chwilę uważne, ciemne spojrzenie. Nie wątpił, po prostu był ciekaw, na ile to przypuszczenie mogło mieć pokrycie. Odnotował też w pamięci, by gdy już stąd wyjdzie, zerknąć na słupek. Nie tylko zweryfikuje tym samym, czy była to prawda, ale przy odrobinie szczęścia powinien tam znaleźć jakieś ślady, choćby w postaci zbitego reflektora albo rys lakieru. Skinął głową w podzięce za herbatę. - Nie kojarzysz może choćby początku tablicy rejestracyjnej? To mogło być auto należące do kogoś z Rode? - Dodał. Miasteczko było małe, może akurat Janek zwrócił uwagę, czy pochodziło stąd. Ostatecznie w Rode mało kto miał samochód, a jeśli już, to na pewno nic z niskim zawieszeniem, bo się to nie nadawało na drogi.
- Janek, znasz Summer? Jak myślisz, gdzie mogła pojechać? Nie obiło ci się coś o uszy?- Zapytał, całkiem niezobowiązująco, w sumie skąd chłopak miał to wiedzieć? Ale był jej znacznie bliższy wiekiem i jakiś tam jej tok rozumowania mógł nie być mu obcy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t123-leonel-rios#346
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Przyczepa McDonaldów  ♦ Sro Maj 30 2018, 01:39;

Kobieta pochyliła się nieznacznie w stronę tabletu. Przyjrzała się zdjęciu i pokiwała głową.
Widziałam ją parę dni temu — co mogło być równoznaczne ze słowami nastolatka i niekoniecznie wskazywało na to, że Summer McDonald później pojawiła się w okolicach swojej przyczepy. Łatwo było wywnioskować, że opiekunka Janka nie będzie zbyt dobrym świadkiem. Była nieco zawiedziona, że Leonel poskąpił dalszych szczegółów nieobecności  dziewczyny i jej ojca. Chcąc nie chcąc, będzie musiała się z tym obejść.
Janek uniósł brwi i przyjrzał się Riosowi. Przecież to takie oczywiste, Boże!, przeszło przez jego myśl. Zarzucił czupryną, która przypominała modę wśród Aryjczyków w na przełomie lat trzydziestych i czterdziestych XX wieku.
No bo jechała na północ? — wskazał palcem w stronę okienka, przy którym siedzieli. — A to jest wyjazd z miasta, nie? — zapytał. Ton może był głupi, ale mimo wszystko nadal trzeba było wziąć poprawkę na to, że nastolatkowie bywali pyskaci. Również w najmniej odpowiednich momentach. — Widziałem, jak wyjeżdżała stąd i pojechała tą drogą — splótł dłonie na blacie stolika, choć zaraz dorwał się do napoju przyszykowanego przez ciotkę.
Ze wskazanego okna było widać, ostatnią przyczepę i drogę, która koło niej ciągnęła się dalej za Rode. Nie było jednak widać ewentualnego rozwidlenia, więc ciężko byłoby stwierdzić czy zmieniono kierunek podróży.
Eee, czy z Rode to wątpię, bo bym poznał! — powiedział chłopak, stuprocentowo przekonany do swojej racji. — Ale blachy to były, wie pan, nasze. Z Pensylwanii. Jakieś KGB coś tam, coś tam — podrapał się za uchem i wykrzywił twarz w zastanowieniu.
No znać znam! — zaperzył się, ale jednak nie miał zamiaru przyznać, że to on jej wysłał walentynkę w zeszłym roku. — Może do jakiejś koleżanki pojechała, bo wie pan, jak się ostatnio z Masonówną pokłóciła to pewnie szukała przyjaciółek gdzie indziej, gdzie nie będą dawać jej łaty córki alkoholika… — miał powiedzieć coś więcej, ale za ostatnie słowa dostał przez łeb. Przy tym zarówno chłopak, jak i mężczyzna mogli usłyszeć uwagę: “Zachowuj się i nie przeginaj”.
Janek zachmurzył się na moment. Siorbnął napoju i poprawił na ławie.
No, ale w każdym razie może gdzieś pojechała do sąsiednich miast.

_________________
Sesje:
- Artemis (retro u Pameli, Rosa)
- Dahlia (szpital, Rudi)
- Noah (remiza, Rosa)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 40 lat
Ekwipunek podręczny: rewolwer energetyczny, pacyfikator, nóż, telefon, zapalniczka, papierosy, dokumenty

Pisanie Re: Przyczepa McDonaldów  ♦ Sro Maj 30 2018, 09:11;

Prawie rozbawiła go pewność na twarzy chłopaka, ale żaden mięsień twarzy nawet mu nie drgnął. Notował w dalszym ciągu, w głowie układając już sobie mniej więcej plan działania. Można było śmiało zaczynać jakieś poszukiwania, a im prędzej, tym lepiej, choć kilka dni które minęły od domniemanego zaginięcia nie stawiały sytuacji w dobrym świetle.
- Kiedy dokładnie to było? - Dopytał, wciąż zapisując każde słowo Janka, tylko na chwilę podnosząc wzrok na widok zza okna. Nie zwrócił uwagi na pyskaty ton chłopaka. Nie przyjechał tu wychowywać cudzych dzieci. Jeśli wyjechała z miasta, samochód nawalił, a ona została w głuszy w takim mrozie, nie chciał nawet myśleć, co mogą znaleźć. O ile znajdą. Tak naprawdę mogła pojechać gdziekolwiek... Choć skoro, jak mniemał, nie miała prawa jazdy, wątpliwym było, żeby wybrała się bardzo daleko. Nie sądził, żeby znalazły się fundusze na dokumenty dla Summer, poza tym skoro zdjęła słupek, wątpliwym było, by ktokolwiek ją uczył jazdy. Musieli sprawdzić pobliże Rode. Z zamyślenia wyrwały go słowa o kłótni. Podkreślił w notatce nazwisko Mason. Upił herbaty, choć tak naprawdę głównie z grzeczności, bo aż go paliło, żeby udać się dalej. Było tyle rzeczy do zrobienia, a czasu tak mało.
- Dziękuję, to bardzo pomocne - podsumował krótko. Pozbierał rzeczy, dopił herbatę i podziękował raz jeszcze z nadzieją, że niczego nie pominął. Najwyżej wyśle się tu kogoś jeszcze. Po pożegnaniu, wyszedł przed przyczepę i wrócił do McDonaldów, gwoli obejrzenia nieszczęsnego słupka. Szukał śladów uderzenia, odłamków reflektora, rys lakieru, czegokolwiek, co mogłoby potwierdzić słowa chłopaka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t123-leonel-rios#346
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Przyczepa McDonaldów  ♦ Czw Maj 31 2018, 02:57;

Janek obserwował z niemałą ciekawością, jak Rios ciągle notował w swoim tableciku-kajeciku. Był nawet gotów zapuścić żurawia, aby sprawdzić, co dokładnie zostało uwzględnione. Zresztą, zapewne chciałby zobaczyć czy wszystkie raporty i spisywane informacje są w takiej samej formie jak w filmach akcji, serialach kryminalnych i tym podobnych tworów czy choćby paranormalnych produkcji, które nie grzeszyły… czymkolwiek właściwie.
Powstrzymywało go zawzięte spojrzenie ciotki. Kobieta stała po przeciwnej stronie przyczepy. Podpierała się jedną dłonią o blat kuchenny, kiedy skończyła już z rozpakowywaniem zakupów. W drugiej ręce trzymała kubek z napojem. Przyglądała się Jankowi i Leonelowi w milczeniu.
Nooo z tydzień temu, ponad nawet — odpowiedział. — Ale nie więcej niż dwa, to na pewno! Bo jeszcze pomagałem jej zakupy zanieść — pochwalił się tym, jaki z niego był dżentelmen i wspaniałomyślny człowiek. Nie dodał jedynie tego, że wpadł na ten pomysł, kiedy młoda McDonald była jakieś pięćdziesiąt metrów od przyczepy.
Oboje pożegnali się z policjantem, który mógł z powrotem wrócić do przyczepy McDonald. Słupek znajdujący się nieopodal był jednym z wielu, które - przynajmniej w jakimś stopniu - odgraniczały ulicę od chodników czy terenu podlegających przyczepom (w umownej kwestii między sąsiadami). Jeden z nich, będący najbliżej wolnej przestrzeni przy przyczepie, w której mieszkała Summer, faktycznie wyróżniał się długą rysą. Nie było jednak odprysku tak, jak Argentyńczyk sobie życzył. Po dłuższej chwili grzebania w śniegu mógł jednak natrafić na niewielki (mniej więcej 2x3cm) odłamek szkła od reflektora samochodowego. Musiał się tym pocieszyć.
Nic więcej Riosowi nie udało się znaleźć, więc mógł na spokojnie zabrać ze sobą świnię, zabezpieczyć ewentualnie przyczepę i skierować się w swoją stronę z nowymi informacjami.

| ZTx2

_________________
Sesje:
- Artemis (retro u Pameli, Rosa)
- Dahlia (szpital, Rudi)
- Noah (remiza, Rosa)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Przyczepa McDonaldów  ♦ ;

Powrót do góry Go down

Przyczepa McDonaldów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Witaj w Rode! :: FABUŁA :: Rode :: Dzielnice mieszkalne-