Napisz nowy tematOdpowiedz do tematuShare|

I don't get to make you nervous. But I got to, tonight

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Reputacja: akceptowana
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: I don't get to make you nervous. But I got to, tonight   Sob Sie 19 2017, 21:55

KTO: Ethelyn & Rudolph
KIEDY: grudzień 2223, parę dni po ferelnej operacji
GDZIE: mieszkanie Rudolpha

To nie było tak, że nie wiedziała, co robi. Wręcz przeciwnie - bardzo dobrze wiedziała, co robi. Zabrakło jej tylko doświadczenia. doświadczenia. Jedna setna milimetra, nieodpowiedni nerw... Zachowała zimną krew do samego końca. Patrzyła na zmieniające się na monitorze parametry pacjenta, wydawała polecenia, stwarzając pozory, że jeszcze można naprawić to, co spierdoliła. Potem wyszla do rodziny i powiedziała rzeczowo, co się stało. Wyraziła swoje wyrazy współczucia. Ze spokojem słuchała gróźļ, choć wiedziała, że są prawdziwe. Z kamienną twarzą słuchała w gabinecie ordynatora jakie poniesie konsekwencje. Z równomiernym ciśnieniem krwi wsiadła do samochodu, by dojechać do domu. Ba! Po drodze nawet zrobiła zakupy. Głównie alkohol.
A potem zatrzasnęła za sobą drzwi własnego mieszkania. I serca. Wyłączyła telefon, kabel od routera niemal wyrwała ze ściany, nie reagowała na pukania do drzwi. Zresztą - nie było i tak zbyt wielu chętnych do interesowania się jej losem. Rosa, Taya, Rudolph... Nikogo innego. Rodzice już dawno wyprowadzili się do Kanady.
Kilka dni cierpiala w samotności i tylko w swoim własnym towarzystwie. A teraz stała przed drzwiami mieszkania Rudolpha. Blada, wychudzona, ubrana w długą luźną sukienkę i okryta zaledwie ponczo. Czapka na głowie opadała jej na jedną stronę. Oczy zdradzały zmęczenie. Mogła to wyłączyć na milion sposobów, znała przecież masę neurologicznych sztuczek. Lekki impuls w odpowiednie miejsce w mózgu i mogła na znieczuleniu przetrawić wyrzuty sumienia i strach przed niewiadomym. Ale nie. Niczego nie złagodziła. Stała więc jak jakiś ludzki artefakt sprzed dwustu lat, cierpiący psychiczne katusze bez żadnego neurologicznego wsparcia, jakie przecież było dostępne choćby w aptekach w dzisiejszych czasach.
Drżąca dłoń zapukała, cicho, jakby w nadziei, że Rudolph jednak niczego nie usłyszy, a Ethelyn będzie mogła odejść. Objęła ramiona. Jeśli drzwi się otworzyły, nie uniosła wzroku.
Tak bardzo było jej wstyd.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: I don't get to make you nervous. But I got to, tonight   Sro Sie 23 2017, 21:24

Zdążyło obić mu się o uszy to i owo. Nie miał jednak czasu, aby zorientować się, jak faktycznie było. Nie szedł do źródła, które dałoby mu stuprocentową pewność poprzez odpowiedź, jakiej by zaufał. Zresztą, należał do tej grupy ludzi, która interesowała się wtedy, gdy była jakaś korzyść bądź też ktoś sam go w to wciągnął. Nie chciało mu się zazwyczaj wtrącać. Trochę hipokryzji i sprzeczności od zawsze było w jego zachowaniu, ale nie było to na tyle silne, by ludzie głównie z tym kojarzyli Hefertha.
Próbował nawet raz czy dwa razy dodzwonić się do Ethel, aczkolwiek brak odpowiedzi czy wyłączony telefon był wystarczająco wymowny. Bywał niedomyślny, szanował prywatność, nie był nachalny. Nic, tylko cieszyć się z takiego człowieka, choć czasem można by było go posądzać o jakąś nieczułość czy coś w tym stylu.
Gdy Ethel stała pod drzwiami Rudolpha, mężczyzna był w salonie. Stał przed projekcją jednej z gier. Kiwał się od czasu do czasu na boki, robił wymachy. Czujnik ruchu rejestrował każde działanie. Przechwytywał każde machnięcie jednym z akcesoriów potrzebnych do gier. Był właściwie w trakcie przepoławiania przeszkód. Zaklął donośnie gdy miecz w grze zablokował się między szczelinami. Wtedy też lekarka wybrała sobie doskonały moment na to, aby mu przeszkodzić. Heferth zerknął w stronę drzwi frontowych, jednocześnie tracąc życie w grze.
Ignorując zabawę, właściciel kasyna skierował się na korytarz i otworzył drzwi. Bez słowa spojrzał na Hollingsworth. Nieco zdziwił się tym, jak prezentowała się jego towarzyszka. Oparł kijek o swój kark i cofnął o krok. Otworzył szerzej drzwi.
Wyglądasz jak siedem nieszczęść, Ethel — odezwał się na przywitanie, zamykając za nią drzwi. Spojrzał kontrolnie, czekając na odzew z jej strony.

_________________
rudolph heferth
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t104-rudolph-heferth#301
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Reputacja: akceptowana
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: I don't get to make you nervous. But I got to, tonight   Sro Sie 23 2017, 23:14

Podniosła na Rudolpha naburmuszone spojrzenie. Miała nadzieję, że ją chociaż przytuli, że wykaże choć odrobinę empatii i przyzwoitości. Że zachowa się, jak przyjaciel. Zastanawiała się czy przypadkiem nie odwrócić się na pięcie i nie odejść.
- Mogę cię wyleczyć z bycia dupkiem, wiesz? - wydęła niepomalowane usta, co samym swym niepomalowaniem czyniło je nierzeczywistymi. - Nawet nie będę musiała szperać mechanicznie, po prostu potraktuję prądem, co trzeba. - skrzywiła się nagle. - Chyba, że zamienię cię w warzywo.
Wciąż stala za progiem. Nieszczęśliwa, a teraz jeszcze dodatkowo trochę wroga. Próbowała to ukryć za zwyczajowym szczekaniem, choć przecież za wiele ukryć się nie dawało w jej obecnym stanie. Poruszyła się, drgnęła właściwie. Chyba rzeczywiście chciała odejść, a jednak przekroczyła próg mieszkania Hefertha. Kij na karku mężczyzny zaszczyciła tylko jednym spojrzeniem. Aż prowokował pytanie czy Rudolph wie, co może z nim zrobić. Zdjęła buty - ha! nawet szpilek nie miała, znoszone trampki wylądowały pod ścianą - i kroki swe skierowała w stronę kuchni. Wciąż obejmowała samą siebie.
- Aż dziw bierze, że nie wiesz, co masz robić, gdy nie odbieram. - mruknęła trochę do siebie, a trochę do mężczyzny. Jej głos został przytłumiony przez ścianę stworzoną z drzwi lodówki, które właśnie otwierała. Schyliła się, zbliżając twarz do półek. Wychyliła się do tyłu, by widzieć mężczyznę. - Albo ci się nie chce. - Znowu schowała za drzwiami lodówki. - Mógłbyś czasem chcieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: I don't get to make you nervous. But I got to, tonight   Sro Sie 23 2017, 23:44

Zdębiał jak polizana przez Ethel Rosa.
W pierwszej chwili miał ochotę powiedzieć coś równie chamskiego. Nawet czuł te słowa na swoim języku. Patrzył przez moment na lekarkę. Rozchylił usta, żeby coś powiedzieć, ale ostatecznie je zwilżył i policzył do dziesięciu. Odpuścił. Zatem kto tu był większym dupkiem?
Zdziwiłby się, gdyby sobie poszła.
Odwrócił się plecami do drzwi, kiedy Hollingsworth postanowiła łaskawie przekroczyć próg jego mieszkania.
Wydajesz się... niższa — skwitował, jakże zauważalnie. Zapewne niewiele brakowałoby do takich komentarzy, że kobieta wyszłaby oburzona czy rozżalona jego zachowaniem. — Więc jest źle — Rudi miał swoje kryteria oceniania, jak słaba była sytuacja. Niekiedy było to absurdalne, głupie, a czasem oburzające. Powinna jednak pogratulować spostrzegawczości.
Ruszył za Hollingsworth, zatrzymując się po zewnętrznej stronie drzwi lodówki. Plus był taki, że sprzęt kuchenny nie stał przy prostopadłej ścianie, w rogu, a mniej więcej na środku. Uniósł brwi, kiedy podjęła się tematu, żeby znowu go opierdolić. Zerknął krótko w sufit, kiedy lekarka schowała się za drzwiczkami. Rudolph też zaraz przez nie się przechylił. Stanął za Ethel, nachylił się nad jej ramieniem, bo jednak był minimalnie wyższy.
Lody są na dole, alkoholu tu nie znajdziesz... — poinstruował. W lodówce nie było nic na odgrzanie, nic do przygotowania w mikrofali. Źle nie jadał! — Poza tym wiesz dobrze, że nie lubię być nachalny — wytłumaczył się i wtedy dopiero odbił, by stanąć obok. Tak, że Ethel nie mogła się schować za drzwiami lodówki.
Co się stało podczas operacji?

_________________
rudolph heferth
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t104-rudolph-heferth#301
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Reputacja: akceptowana
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: I don't get to make you nervous. But I got to, tonight   Czw Sie 24 2017, 00:09

To nachylanie się za plecami nie wywoływało dyskomfortu. Znali się już tyle lat, że bliskość nie stanowiła problemu. Bo jak bez bliskości protekcjonalnie ciągnąć kogoś za policzek albo dawać kuksańca w ramię? Może i ciskała w Rudolpha złośliwościami, ale ta wspólna chwila przeszukiwania lodówki wyglądała tak, jak powinna była wyglądać i w jakiś paradoksalny sposób wywoływała poczucie bezpieczeństwa. Albo i wspólnoty może nawet. Bo Ethelyn na pewno do czegoś się tu dobierze.
- Dlaczego nie masz alkoholu? - westchnęła i odwróciła się przed ramię, by napotkać spojrzenie nachylonego mężczyzny. - Wiem. - przez chwilę mu się przyglądała, a potem znów zainteresowała się lodówką. - Dlatego porzuciłam dumę i sama do ciebie przyszłam, żebyś mógł mnie uchronić przed rozpaczą i wiecznym zatraceniem.
Sięgnęła do zamrażalki, by wydobyć lody. Dobrze, że miał chociaż to. Swoją drogą - dlaczego miał? Nie łaczyla go z wielką miłością pałaną do lodów. Miał zapasy dla niej, czy dla innych kobiet? Odwróciła się z kubkiem w dłoni i zamknęła lodówkę. W pierwszej chwili tylko zmarszczyla brwi, nic nie powiedziała. Zamiast tego otworzyła szufladę, wyciągnęła dwie łyżeczki, jedną podała Rudolphowi, a drugą sama zatopiła w lodach.
- A co się mogło stać? - mruknęła pod nosem. Grzebała łyżką w lodzie, a potem wpakowała sobie całkiem sporą ilość w usta. Prawie jej mózg zmroziło. - Złebhałahm. - powiedziała z łyżeczką w buzi. Przełknęła, bo Rudolpha pewnie taka informacja nie zadowalała. - Miałam tylko uratować pacjenta, ale byłam nadgorliwa i dodatkowo chciałam poprawić. Za bardzo otarłam się o podwzgórze i... prosto mówiąc, przecięłam nerwy łączące świadomość i inteligencję z podstawowymi funkcjami życiowymi. - popatrzyła gdzieś w bok z niezidentyfikowanym wyrazem twarzy. - Mam ponad trzydzieści lat, kota i karierę, która właśnie runęła w gruzach. Rodzina Blacków prędzej mnie zniszczy, niż pozwoli by opinia publiczna zapomniała o tym błędzie. Nieważne jakie były moje wcześniejsze zasługi. - wróciła spojrzeniem do Rudolpha. - Jesteś pewien, że nie masz żadnego alkoholu?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: I don't get to make you nervous. But I got to, tonight   Czw Sie 31 2017, 16:49

Byli już za starzy na taki dyskomfort. Nie byli dramatyczni i nieśmiali, żeby wstydzić się tym, kto jak stoi! Do swojej lodówki mógł zajrzeć śmiało.
Nie myślałem o tym, by wstawić alkohol do lodówki, bo i po co, skoro masz kostkarkę do lodu? — zerknął na Ethel. Nie było jakiegokolwiek skrępowania. Po tylu latach to ktoś mógłby ich podejrzewać o intymną relację albo sprzyjającą takim okolicznościom. Mógł obawiać się jedynie, że Hollingsworth mu pociągnie z łokcia w nos, mimo że sam nie robił nic, aby na to zasłużyć.
Zdziwiłby się, słysząc zdziwienie Ethel. Każdy lubił lody, więc każdy takowe posiadał. Nie byłby w stanie przypomnieć sobie kogoś, kto nie przepada za tego typu słodyczą. Uśmiechnął się lekko do lekarki. Zastanawiał się, czemu uznała, że akurat on się do tego nadaje.
Odsunął się, gdy Ethel kombinowała przy lodówce. Kijek do konsoli opuścił i wyłączył. Wziął łyżeczkę i przeszedł do salonu bez słowa. Wyciszył grę, odłożył akcesoria i założył koszulkę, gdyż dotychczas przebywał półnago. Otworzył również okno. Dym nikotynowy mógł drażnić. Ulatniał się z nieodpowiednio dogaszonego papierosa w popielniczce.
Usiadł wygodnie, nogi od razu zarzucił na szeroki podnóżek, więc Hollingsworth równie wygodnie mogła sobie usiąść.
Rudolph nieco nonszalancko wsparł się przedramieniem o podłokietnik i przechylił z zamiarem wzięcia porcji lodów na łyżeczkę, kiedy kobieta zaczęła wyjaśniać swój problem. Wystarczyło krótkie spojrzenie, które poinformowało, że zdecydowanie za mało mu powiedziała.
Najprawdopodobniej pierwsze, co mógłby palnąć, gdyby nie myślał wcale to to, że na pewno nie chciałby znaleźć się w jej skórze w tamtym momencie ani w chwili, gdy dostanie pozew od Blacków. Milczał, wysłuchując do końca historii, która w taki sposób gnębiła Ethel, że ta musiała przyjść do Hefertha.
Sądzisz, że na pewno aż tak psy na tobie zawieszą? — zapytał. Nie miał przy tym złośliwego tonu, żeby Ethel sobie nie pomyślała, że taki nieczuły. — Nie można tego podciągnąć jako skutek uboczny czy możliwa konsekwencja przy takiej operacji? — zadał kolejne pytanie i uśmiechnął się półgębkiem do lekarki. Przełknął lody i westchnął.
Nie mówiłem, że nie mam alkoholu. Tylko że nie ma go w lodówce — mądraliński się znalazł. Wcisnął łyżeczkę w lody i podniósł się z kanapy. — Czego się napijesz? — zapytał, zerkając na kobietę.
Menu gry błysnęło żelastwem, zwracając na siebie uwagę. Jedno z niewielu źródeł światła.

_________________
rudolph heferth
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t104-rudolph-heferth#301
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Reputacja: akceptowana
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: I don't get to make you nervous. But I got to, tonight   Nie Wrz 03 2017, 12:39

Wykrzywiła lekko usta i zmienionym głosem przedrzeźniała Rudolpha:
- Bo i po co, skoro masz kostkarkę do lodu? - pokręciła głową, po czym wróciła do normalnego głosu. - Serio?
Przeszła do pokoju za Rudolphem, przesuwając wzrokiem po mięśniach pleców, a potem obserwując jak zakłada koszulkę. Nie było w tym żadnego napięcia, nie patrzyła na Rudiego, jak na mężczyznę, ale jak na przystojny egzemplarz męskiego gatunku. Pomyślała tylko przelotnie, że jeśli kiedykolwiek będzie miał kobietę, to ta kobieta pewnie z dumą będzie go przedstawiać koleżankom.
Podczas, gdy Rudi się ubierał, ona robiła wręcz coś zupełnie innego. Ściągnęła czapkę, nieuczesane włosy prezentowały kilka niesfornych kosmyków sterczących nie tak, jak trzeba, co jeszcze zostało spotęgowane, gdy ściągała ponczo.
Klapnęła przy przyjacielu ramię w ramię, kolana podciągnęła niemal pod brodę. Wzięła sobie lodów na łyżeczkę i podstawiła kubełek Rudiemu pod nos, by też sobie wygrzebał co nieco.
- Mogę. - mruknęła. - I zrobiłam to przy pisaniu raportu. Howard mi pomagał. - Rudi pewnie kojarzył, że dr Victor Howard był ordynatorem. - Przez sympatię do mnie i szacunek dla mojej pracy zrobił wszystko, by Blackowie nie mogli się do tego raportu przyczepić, choć i tak się przyczepią. I wiesz co mi powiedział? Że mnie przeprasza. A wiesz co to oznacza? Że całe środowisko lekarskie odsunie mnie od siebie, jak trędowatą. - pochyliła się nad kubełkiem lodów, ale nawet one nie były w stanie osłodzić jej życia. - Problem polega na tym, Rudi... - urwała, jakby nie była pewna, czy chce powiedzieć to, co powinna powiedzieć. Westchnęła. - Problem polega na tym, że ja naprawdę zawaliłam. Jak to mówią, nadgorliwość gorsza od faszyzmu...
Westchnął, wstał, w końcu zaproponował alkohol. Ethelyn podniosła na niego zaszklone spojrzenie. Nie, nie miała zamiaru płakać. Po prostu... Po prostu coś wpadło jej do oka, nie?
- Wszystkiego? - zasugerowała i zaśmiała się gorzko. - Wino na początek będzie ok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: I don't get to make you nervous. But I got to, tonight   Czw Wrz 07 2017, 00:27

O ile część z nich nie usłyszy zgryźliwych uwag i komentarzy od Ethel, która wówczas zadbałaby o niesamowitą reputację Rudolpha, gdyby jego potencjalna partnerka zechciała dowiedzieć się czegoś więcej.
Rozsmakował się w lodach. Można by było podejrzewać, że lada moment zje więcej niż Ethel miała w zamiarze. O ile coś takiego kobieta planowała. Rudi może nie jadł wszystkich słodyczy na świecie, aczkolwiek nie odmawiał lodom i ciastom. Jakkolwiek by to nie zabrzmiało.
No, no. Błąd w sztuce, tak to się nazywa? — zapytał i zamilkł, dając jej znowu możliwość wypowiedzenia się.  Zmarszczył brwi i poprawił się na kanapie, siadając wygodniej. Jak pan i władca. Własnego mieszkania to na pewno. — Dlaczego przeprosiny miałyby oznaczać, że wszyscy od ciebie się odsuną? Bo poręczył za ciebie czy potraktował z, nie wiem, politowaniem? — spojrzał na Hollingsworth. Może niezbyt otwarcie, ale w jakiś sposób przyznawał się do tego, że nie ogarnia.
Odwrócił twarz w jej stronę, a łyżeczka zawisła nad kubełkiem lodów. I tak chwilę patrzył. Podobnie jak Ethel westchnął i spojrzał na ekran przedstawiający szarobury obraz gór we mgle. Zastanawiał się czy powinien coś powiedzieć, czy tylko pocieszyć swoimi uszami, aby miała kogoś, kto ją wysłucha.
Skierował się w odpowiednią stronę, gdzie na niewielkich kółeczkach, schowanych pod obudową, był wysoki stolik. Z szufladą, szafką i szkłem na blacie. Miał wyższe brzegi, aby nic nie zleciało. Złapał za uchwyt i pociągnął za sobą, tuż przed kanapę. Przynajmniej nie będą musieli się nachodzić.
Jakie wino? — zapytał. Najwidoczniej barek konsekwentnie uzupełniał, żeby było różnorodnie.
Po otrzymaniu odpowiedzi Rudolph sięgnął po odpowiednie szkło, odpowiednią butelkę z zamiarem nalania. Sobie, jeszcze, nic nie przygotował.
Kiedyś trafiłem na faceta, którego nadgorliwość doprowadziła do mieszkania pod mostem. Sądził, że jak wygrał trzy razy okrągłą sumę, to może tak dalej. I za każdym razem wykładał coraz więcej i więcej, a potem va banque. Jeszcze tego samego wieczora został wywalony z domu — taka forma pocieszenia była bardzo idiotyczna pomocna. — Okoliczność typowa, banalna. Ale wyciągnął z tego jakieś wnioski.

_________________
rudolph heferth
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t104-rudolph-heferth#301
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Reputacja: akceptowana
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: I don't get to make you nervous. But I got to, tonight   Pią Wrz 08 2017, 12:31

Łyżeczka zawisła na chwilę z ust Ethel, gdy kobieta patrzyła na twarz przyjaciela, twarz wyrażającą niezrozumienie. Kochała go jak brata, ale - doprawdy - miał ogromne problemy z inteligencją emocjonalną. Kojarzenie faktów mu się rozjeżdżało, jeśli na horyzoncie pojawiał się problem natury abstrakcyjnej. Może powinna mu troch® pogrzebać w mózgu w poszukiwaniu potwierdzenia jego randomowej socjopatii.
- Halo! - rzuciła zlośliwie, wyciągnąwszy uprzednio łyżeczkę z ust i wymachnęła nią jak małym sztylecikiem. - Mamy do czynienia z Blackami. Na wszelki wypadek, jakbyś się urodził wczoraj, przypomnę, że to jedna z bardziej wpływowych rodzin w Rode. Myślisz, że środowisko lekarskie bardziej sobie ceni to, by być w stosunku do mnie w porządku czy żeby nie narażać się Blackom? Wszyscy wiemy, jak to wygląda. - skrzywiła się. - To Rode, a nie jakaś pieprzona utopia z amerykańskiego serialu sprzed Milenium.
Rzadko używała wulgaryzmów, właściwie w ogóle. Jeśli już używała, to oznaczało, że nie jest w zbyt dobrej kondycji, skoro daje wygrywać własnemu rozdrażnieniu.
- Czerwone. Wytrawne. Niech będzie cierpkie, jak moje życie. - burknęła.
A potem otworzyła szerzej oczy, słuchając przypowieści Rudolpha. Trudno było jej ukryć niedowierzanie. Serio? Ethel szybko weryfikowała swoje poglady. To nie była wadliwa inteligencja emocjonalna. To był emocjonalny autyzm.
- Przypomnij mi dlaczego się przyjaźnimy. - jedną brew miała uniesioną. - Bo właśnie wyparowały mi z głowy wszystkie powody.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: I don't get to make you nervous. But I got to, tonight   Pią Wrz 08 2017, 17:02

Wywrócił oczami. No przecież jak on mógł zapomnieć o tym wszystkim? To było takie oczywiste!
Gorzej, że Rudolph nieszczególnie tym się przejmował. Głównie ze względu na to, że miał własny interes, własne środki i inaczej to postrzegał. Ktoś odważniej mógłby określić, że miał to po prostu w dupie czy gdziekolwiek indziej. Zatem trudno było mu ustosunkować się. Wystarczyły mu gadki z Woodem.
Sądziłem, że lubisz takie seriale. Namiętnie oglądałaś jakichś braci podróżujących samochodem i ryczałaś, ilekroć nie trafili do piekła, czyśćca, czy nawet szpitalnej poczekalni — zaczął z wolna, mrużąc oczy na Hollingsworth z pewną konsternacją.
To prędzej gorzkie, całkowicie — napomknął w pocieszający sposób. Był przecież kochany, tylko lekarka za wszelką cenę doszukiwała się w nim najgorszych cech, w ogóle nie patrząc na te pozytywne! Mógłby dramatyzować w ten sposób, że Ethelyn go nie docenia i szuka tylko powodów, aby go obrażać, ubliżać i ranić jego serce, jego ego. Mógłby narzekać i wzdychać, że Hollingsworth wcale go nie słucha, a przynajmniej nie słucha w należyty sposób, nie patrząc na całość sprawy w bardziej metaforycznym znaczeniu. Mógłby pozmyślać, byle tylko była ta namiastka poddenerwowania między nimi. Jak zawsze.
Uniósł brwi, nieświadom tego, że kobieta go obraża w jego własnym domu. W swojej podświadomości, oczywiście, i narratorsko do tego!
Bo masz do mnie słabość, to raz — zaczął odpowiadać. — Dalej... Bo broniliśmy Rosy, która broniła się sitkiem... Co jeszcze — zajął miejsce po uprzednim podaniu kieliszka kobiecie. — Zresztą, dobrze wiesz, jak ze mną jest. Przynajmniej powinnaś, jeśli kiedykolwiek mnie słuchałaś w takiej sytuacji. Współczuję ci, okej, liczę, że będzie dobrze, ale sama wiesz, w czym zawiniłaś — wzruszył ramieniem. — I taka jest prawda. Każdy coś w czymś zjebał, no to nie można oczekiwać poklasku, a postanowić co innego. I ja wiem, że ty wiesz, że ja ci życzę jak najlepiej.

_________________
rudolph heferth
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t104-rudolph-heferth#301
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Reputacja: akceptowana
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: I don't get to make you nervous. But I got to, tonight   Pią Wrz 08 2017, 18:06

- No nie wiem. Tam też nic nie było sprawiedliwe. - wywróciła oczami.
Nie chciała wnikać w to, że rzeczywiście przeżywała kolejne pójścia do piekła, demony, pozorne zdrady i zmiany sił układów dobra i zła. Zresztą! To było dawno temu, kiedy jeszcze fascynowały ją seriale z początku tysiąclecia. Patrzyła na wymieniającego powody Rudiego, poprawiła się na kanapie, gdy usiadł obok niej. Przyjęła wino, ale upiła zaledwie łyk. Odłożyła kieliszek, poprawiła się jeszcze raz, po to tylko by się przekręcić i wczepić w mężczyznę jak miś koala. Przytuliła się, obejmując go w pasie, głowę położyła mu na piersi. Do kogo innego miałaby pójść, by poczuć się lepiej? Rudolph był najlepszym z możliwych wyborów.
- Zawsze cię słucham. - powiedziała po wysłuchaniu wywodu. - Wiem.
Ścisnęła go mocniej i westchnęła. Mówiła szczerze, doskonale wiedziała o czym Rudolph do niej mówił. I wiedziała, że tak właśnie będzie. I to w nim lubiła. Między innymi to sprawiało, że są przyjaciółmi. Mogła sobie być złośliwa non stop, ale... No właśnie. Po prostu mogła. Rudi niczego nie brał na poważnie. To znaczy wiedział, co należy odbierać poważnie.
- To jest ten moment, w którym też mnie przytulasz. - poinstruowała z wymoszonym, acz szczerym rozbawieniem. - Żebym nie czuła się niezręcznie. I żebym mogła wyssać z ciebie ukojenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: I don't get to make you nervous. But I got to, tonight   Nie Wrz 10 2017, 15:32

Idealistka.
Pocisk, komplement... Jakkolwiek to zinterpretować, to pewnie pasowałoby do Ethel. Rudolph jednak przy tym parsknął i nie komentował dalej. Nie oglądał serialu, ale swego czasu Ethelyn bardzo często opowiadała mu poszczególne wydarzenia, jakie miały miejsce w produkcji. A że czegoś nie ogarniał to wyjaśniała mu całą okoliczność, postacie, a i jeszcze kwestie, o których musiał wiedzieć. Dobrze, że w międzyczasie skupiał się na jakiejś pracy, bo uszy by mu zwiędły.
Ale dobrze się słuchało, wbrew pozorom.
Nieznacznie zdziwił się w chwili, gdy Ethel przytuliła się do mężczyzny. Nie zaszokował go jej gest, ale nagłość decyzji, jako że wcześniej (to jest - dzisiaj) stroniła od tego, ganiąc go od progu. Oparł dno szklanki o szeroki podłokietnik kanapy, a wolnym ramieniem objął Hollingsworth. Najpierw ją pogładził po plecach, kiedy poprawiała uścisk na jego tułowiu. Następnie przeniósł rękę na końce włosów i zaczął się nimi bezmyślnie bawić.
Już to robię — parsknął cicho i napił się alkoholu. — Ale jeśli szukasz ukojenia to powodzenia, naprawdę.

_________________
rudolph heferth
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t104-rudolph-heferth#301
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Reputacja: akceptowana
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: I don't get to make you nervous. But I got to, tonight   Nie Wrz 10 2017, 16:54

Przymknęła oczy, czując dloń na plecach. Mogli wznosić się na wyżyny złośliwości we wzajemnych dialogach, ale prawda była taka, że Heferth był chyba jedyną osobą, na której Ethel mogła polegać. I na której chciała polegać. To do niego dzowniła wyżalić się na swoich chłopców, gdy była na studiach. To jemu opowiadała o testach, jakie na nich wykonywała. To on dostawał mmsy, gdy złamała obcas biegnąc na taksówkę. On odbierał długaśne maile po premierach ulubionych filmów Ethelyn. (Nawet jeśli podejrzewała, że w ogóle tego nie czytał). Wiedziała, że pomóglby jej w każdej sytuacji bez zbędnych pytań.
- Wiesz... Myślałam, że jestem idealna jako neurochirurg. - Wiedział. Oczywiście, że wiedział. Nie móglby nie wiedzieć po tych wszystkich rozmowach z Ethelyn. Jej lekarskie ego wystrzeliło gdzieś mniej więcej do sąsiedniego Układu Słonecznego. Teraz zostało brutalnie ściągnięte na ziemię. - Dobrze zapowiadająca się, chwalona, dusza towarzystwa w środowisku lekarskim. A teraz to... - mówiła spokojnie, bez większych emocji. - Wiedziałam... Powinnam wiedzieć, że to kiedyś nastąpi. Błąd. To normalne, jeśli lekarz świadomie podejmuje ryzyko. Niezależnie od tego, jak bardzo chciałoby się chronić pacjentów, to nieuniknione. Byłam zbyt zadufana we własnych umiejętnościach. Dlatego teraz to takie trudne. Poza tym... Przecież poświęciłam dla medycyny wszystko, dla neurochirurgii. Po prostu się boję, że mi to odbiorą. Kim będę, jeśli nie będę mogła być lekarzem?
To było pytanie retoryczne. Jeśli odbiorą jej całkowite prawo do wykonywania zawodu, to będzie musiała sobie poradzić w inny sposób. Tak się rozgadała, że aż zaschło jej w ustach, a w takiej pozycji nie sposób było przyłożyć kieliszek do ust. Przycisnęła się więc na sekundę do Rudiego jeszcze raz, by w końcu unieść się na rękach i cmoknąć mężczyznę w zarośnięty policzek. Był jej jak brat. Ojciec na pewno byłby dumny z takiego syna, była tego pewna.
- Dzięki, Rudi. - uśmiechnęła się szeroko, choć nadal trochę smutno. - Dzięki tobie, mam gdzie wywlekać swoje smutki. - sięgnęła po kieliszek i usiadła już normalnie. - A teraz popracujmy nad wyłączeniem układu nerwowego. - upiła całkiem spory łyk wina.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: I don't get to make you nervous. But I got to, tonight   Wto Wrz 12 2017, 14:34

Rudolph mógłby dumnie krzyknąć “a nie mówiłem?” gdy parę lat temu mówił Ethel, żeby choć trochę spuściła z tonu. Sam nie był skromny, jednak wówczas jej podejście było poniekąd przerażające. Teraz mógłby przecież sobie kpić z bycia podrzędnym prorokiem Rode.
Milczał, słuchając żali i obaw Hollingsworth. Słuszne do rozważenia, uzmysłowienia sobie tego i owego. Nie dawał żadnej pewności, ale skłaniał się ku myśli, że pójdzie lepiej niż Ethelyn na ten moment zakłada. O ile rozwiązanie sprawy na pół gwizdka w ogóle ją zadowala. Na to nieszczególnie zwracał uwagę.
Zawsze możesz zostać lekarzem bez uprawnień, który będzie leczył typów spod ciemnej gwiazdy lub cenioną wśród mieszkańców znachorką, którą będą przeklinać lekarze — powiedział z nikłym rozbawieniem. Oba zajęcia były powiązane z jej wykształceniem. Jedno ryzykowne, drugie bardziej skłaniające się ku wolontariatowi. Wątpił, żeby to mogło ucieszyć kobietę.
Przy okazji mógłby ponownie ją załamać tym, że inaczej odebrał to pytanie zamiast retorycznego. Doskonale wiedział, że go nie pytała, ale drobna chwila złośliwości poprzez żartobliwą wypowiedź być może obojgu poprawi nastroje.
Uśmiechnął się lekko do Ethel, gdy ta się uniosła, podniosła, pocałowała w policzek i ponownie sięgnęła po alkohol. W trybie natychmiastowym pojawiła mu się propozycja wyłączenia układu nerwowego - udało jej się to w inny sposób, dlatego tutaj była! Powstrzymał się i wrócił do swojego alkoholu.
Dolać ci od razu?

_________________
rudolph heferth
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t104-rudolph-heferth#301
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Reputacja: akceptowana
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: I don't get to make you nervous. But I got to, tonight   Sro Wrz 13 2017, 21:54

- Ty to masz pomysły. - sarknęła może trochę gniewnie.
Irytacja wynikała z tego, że... nigdy tego by nie wykluczyła. Leczyłaby nawet, jeśli to miałoby mieć charakter nieco nielegalny lub "lewy". Zbyt wiele temu poświęciła, by móc sie powstrzymać przed praktykowaniem. Oczywiście, nie byłoby to satysfakcjonujące. Nawet teraz Ethelyn nie brała tego pod uwagę. Jednak gdyby została do tego zmuszona... Choć kto wie. Jak już zostało powiedziane - była idealistką. Może własne pragnienia przegrałyby z moralnością i etyką. Rode na pewno nie sprzyjało takim zachowaniom.
- Och, a więc potrafisz się do mnie uśmiechać! - udała zaskoczoną, kończąc ten swój pełen czułości gesta zakłócania strefy intymnej Rudolpha. Chwilę potem siedziała już w stosownej pozycji, całkowicie świadoma, że złośliwości grzęzną na końcu Heferthowego języka. Jakże ją dzisiaj oszczędzał. Miły człowiek. Mogłaby go cmoknąć nawet w drugi policzek z tej okazji.
- Poproszę. - upiła dwa potężne łyki wina i wyciągnęła kieliszek w stronę mężczyzny. - Nie ma co się rozdrabniać. Lepiej tutaj z tobą niż gdziekolwiek indziej. Jeszcze by mi jakieś głupie pomysły przyszły do głowy.
Jeszcze nie wiedziała, że za kilka tygodni to zrobi - zrobi coś głupiego. Jak na przykład pyskowanie w barze do kogoś, kto nie jest Rudolphem. I jak zabawy z kimś, kto później okaże się Raphaelem, znajomym Rudolpha.
- Jak sprawy w kasynie? - zagaiła rozmowę, gdy już otrzymała kolejną porcję wina. - Wytrzepałeś już wszystkie drobniaki z kieszeni mieszkańców Rode?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: I don't get to make you nervous. But I got to, tonight   Czw Wrz 28 2017, 16:33

Rudolph także rzucił taką propozycję pracy z przekonania, że Ethel - mimo sytuacji, w jakiej się znalazła - była zbyt dumna, aby podjąć się innej pracy. Oddanie się medycynie z zamiarem rozwoju w tym kierunku było decydujące i wiedział, a raczej spodziewał się, że lekarce ciężko byłoby zrezygnować z tego zawodu. Bądź co bądź, godziny spędzone na nauce i rezydenturze poszłyby się pieprzyć.
Niespodzianka! — w ten sposób zareagował na komentarz o zaskoczeniu.
Sięgnął po butelkę alkoholu wymaganego przez Ethel i polał jej zdrowo - nie tak jak się powinno, ale od razu więcej trunku, żeby nie skakać do barku na kółkach i z powrotem.
Na każdego przyjdzie pora. Prędzej czy później. Tak, o, filozoficznie ci powiem — pokiwał głową, z niemałą powagą, którą można było dostrzec na jego twarzy. Oczy mężczyznę zdradzały.
Wrócił do swojego alkoholu. Na moment, bo zaraz musiał zacząć odpowiadać.
Kasyno jak kasyno. Rozwija się całkiem dobrze. Czekam na naprawę dwóch maszyn, więc serwis na dniach powinien się odezwać i potem z tydzień czekać aż jaśniepaństwo przywiozą co moje, ale tak to jest wszystko w jak najlepszym porządku — powiedział. Napił się znowu i zmrużył oczy na Ethel. — Ja nie muszę. Oni sami się wytrzepują w nadziei na wygraną — odparł.
Uważasz, że to zła forma zarobku? — był ciekaw, co tak naprawdę Hollingsworth sądzi. Wcześniej nie wypytywał i nie prosił o rozwinięcie jej myśli, kiedy zdecydowanie życzyła mu powodzenia w otwarciu biznesu. Nie wiedział więc czy to potępia, czy jest to dla niej całkowicie bez znaczenia.

_________________
rudolph heferth
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t104-rudolph-heferth#301
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Reputacja: akceptowana
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: I don't get to make you nervous. But I got to, tonight   Sob Wrz 30 2017, 12:37

Przyjęła wino, wcześniej patrząc jak linia alkoholu podnosi się na osi kieliszka. Nie protestowała. Nie przyszła przecież do Rudolpha na jednego grzecznego drinka do obiadu. Okoliczności wymagały czegoś zupełnie innego. Uczucie porażki grzęzło w gardle, stając się trudną do przełknięcia gulą. Jasne, alkohol niczego nie zmieni, nigdy nie zmieniał - co się stało, to się nie odstanie. Niemniej jednak dobrze było czasem się zresetować. Ethelyn co prawda mogła to zrobić w inny sposób - użyć jednej ze swoich zabawek lub przygotować sobie ziołowy wywar odprężający, podrasowany współczesnymi dokonaniami chemicznymi. Mogła. Oczywiście. Tyle że sponiewieranie przez alkohol przynosiło pewnego rodzaju katharsis, a dyskomfrot kolejnego dnia zastępował ból psychiczny, tym fizycznym. Barbarzyńskie, starodawne praktyki. Na ich cześć kobieta pociągnęła całkiem spory łyk, maczając usta w alkoholu.
- Czasem nie pozostaje ci nic innego, jak tylko filozofia, co nie, Rudi? Dobrze, że mam świadomość twojej troski o mnie i przyjaźni. W przeciwnym razie bym cię chyba zabiła.
Uśmiechnęła się lekko do własnych myśli, już trochę odurzona alkoholem. Nie dawał jej tego, czego chciała, ale zdecydowanie dawał jej to, czego potrzebowała. Zastanowiła się przelotnie, czy zdawał sobie z tego sptrawę. Gdzieś w tle Rudolph opowiadał o kasynie.
- Nie. - pokręciła głową i wzruszyła ramionami. - Każdy ma wolną wolę, każdy robi to, co mu ta wola podpowiada. Likwidacja kasyn nie uratowałaby świata. Ani likwidacja burdeli. Ani likwidacja klinik neurologicznych, zajmujących się ulepszaniem. Ani prohibicja. Po prostu niektórzy mają umiar, inni nie. Wszystkie biznesy wykorzystują ludzkie słabości lub pragnienia. - znowu upiła parę łyków. - To nie my rujnujemy ludziom życia, sami sobie to robią.
Jakże gładkie rozgrzeszenie. Milczała przez chwilę, by w końcu powiedzieć to, co ją trapiło. Znaczy - co dodatkowego ją trapiło.
- Mogłabym wrocić do Brytani. - powiedziała cicho. - W dalszym ciągu mam tam znajomości, o wiele bardziej wpływowe niż lekarze z takiej pipidówy jak Rode. Zrobiłabym parę rzeczy wbrew sobie, poszłabym do łóżka z kim trzeba i pewnie bym odzyskała wszystkie prawa ot tak. - pstryknęła palcami. - A potem bym to wyparła ze świadomości i cieszyłabym się ponownym grzebaniem ludziom w mozgach. - podniosła na mężczyznę nieco przygasłe spojrzenie, stłumione wewnętrznymi rozterkami i smutkiem. Postarała się uśmiechnąć. - Dzwoniłabym często do ciebie i Rosy. - dodała, jakby chciała tym usprawiedliwić to, że ich zostawi, choć wiedziała, że i tak pewnie Heferth by jej nie powstrzymywał przed taką decyzją.
Choć może się myliła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: I don't get to make you nervous. But I got to, tonight   Wto Paź 03 2017, 22:26

To już nawet nie chodzi o troskę, ale właśnie przyjaźń i sympatię. Kto załamywałby cię w takich momentach jak nie ja? — spytał. Ton głosu miał dumny. Jakby to było osiągnięcie, a nie pewna wada, a przynajmniej tak niektórzy potrafiliby postrzegać tę cechę u Hefertha. To właściwie miało miejsce głównie przy osobach, z którymi znajomość była kilkuletnia i też relacja była dość silna. Rudolph nie zachowywał się podobnie w towarzystwie kogoś, z kim mniej w życiu przegadał niż można byłoby założyć. Mężczyzna, bądź co bądź, rozdzielał znajomości i wiedział, przy kim może pozwolić sobie na więcej (bo, tak jak Ethel, będą potrafili zignorować czy też przymrużyć na to oko), a przy kim lepiej stronić od żartobliwych, nieco pasywno-agresywnych zachowań.
Wysłuchał tego, co kobieta miała do powiedzenia. Uniósł brew i kąciki ust niemalże w tym samym momencie.
Z kim przystajesz, takim się stajesz, huh? Filozofowanie i system moralny też tobie się udzielił — zauważył. Nie powiedział tego w sposób złośliwy i nie wytykał jej nadgorliwości przy operacji, choć przecież miał ku temu idealną okazję i temat. Nie po to tutaj przyszła.
W każdym razie, nie mógł zaprzeczyć. Miała rację. Zapotrzebowanie na poszczególne biznesy spowodowane było słabościami innych. Tym, że coś ich ciągnęło, z czegoś korzystali nadmiernie i poświęcali temu wiele. Co sprytniejszy na tym korzystał, co głupszy - ulegał.
Poprawił się na kanapie. Po męsku założył nogę na nogę. Wychylił szklankę i napił się alkoholu. Zmrużył jedno oko, łypiąc tym drugim na Ethel, gdy nie dała mu dojść do słowa, prawiąc monolog o Brytanii i tłumaczeniu się. Pociągnął nosem, jakby nagle mu zapach w pomieszczeniu przeszkodził. Dosyć często miał problem z zatokami, ale nigdy nie myślał o tym, aby leczyć.
Myślisz o tym, masz postanowione czy rozważasz w przypadku tutejszych problemów? — zapytał całkiem bezpardonowo, przyglądając się uważnie Ethel, gdy mówiła o tej podróży. — Raczej o Rosę nie ma co się martwić. Wygląda na dorosłą, choć pod łbem to pewnie jeszcze siano ma — parsknął. — Zmartwiłaby się. Ja prędzej liczyłbym na przewodnictwo tam — spojrzał wymownie na Hollingsworth i uśmiechnął się półgębkiem. — Ale nie ukrywam. Dziwi mnie to, dziwi.

_________________
rudolph heferth
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t104-rudolph-heferth#301
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Reputacja: akceptowana
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: I don't get to make you nervous. But I got to, tonight   Sro Paź 18 2017, 22:21

- Nie wiem, Rudi. - odpowiedziała całkiem poważnie, ale z wyraźną ulgą. - Chyba nie mam nikogo, oprócz ciebie.
I to jej chyba nawet odpowiadało. Heferth stanowił pewnego rodzaju filar jej życia. Był wtedy, kiedy powinien być, jednocześnie dając Ethel wystarczająco dużo przestrzeni i swobody. Ona odwdzięczała się tym samym. Mógł na nią liczyć w każdych okolicznościach. Dla niego nie wahałaby się przed niczym. A przynajmniej do tej pory mogła śmiało tak powiedzieć.
- Najwyraźniej bardzo mocno na siebie oddziałujemy. - powiedziała z teatralnym zaskoczeniem i nawet przyłożyładłoń do piersi na znak niewypowiedzianego szoku.
Mówiąc, nie podnosiła wzroku na przyjaciela. Wpatrywała się w alkohol. Nie widziała, jak łypie na nią okiem. Usłyszała za to, jak pociąga nosem. Może to były zatoki, a może miało to ukryte dno. Gdy jednak zaczął mówić, odwróciła spojrzenie w jego stronę. Zastanawiała się czy to forma pocieszenia, czy poziom empatii równy amebie. Znała odpowiedź.
- A jak myślisz? - odpowiedziała pytanie na pytanie. Tym razem nie było to pytanie retoryczne. Tym razem Ethel była naprawdę ciekawa opinii Rudolpha na jej temat. Wolała niczego nie zakładać. Tak się składało, że w tym momencie życia była momentami trochę niepewna. Nie skomentowała całej reszty. Tylko te ostatnie słowa sprawiły, że wypiła całą zawartość kieliszka do dna. A miała tego całkiem sporo. Przechyliła nóżkę kieliszka wysoko, głowę odchyliła nieco do tyłu. Na szyi widać było momenty przełykania.
- Co dokładnie? - odstawiła puste szkło. - Moja moralność i etyka?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: I don't get to make you nervous. But I got to, tonight   Sob Lis 18 2017, 03:00

Uśmiechnął się. Oczy mu się, co prawda, nie zaszkliły, ale Ethel wiedziała, że Rudolph to docenia. Od czasu do czasu wspominali to sobie. Że mimo złośliwości i tego, że któreś czasem się obrazi, to jednak mogli na siebie liczyć w niejednej sytuacji.
Mrugnął wesoło. Oczywiście, że w jakimś stopniu na siebie oddziaływali. Nerwowo, radośnie, bywało różnie. Bywały momenty, w których Ethelyn zapewne miała ochotę wydrapać Heferthowi oczy, a on sam był bliski uduszenia kobiety, a sympatia wówczas ich wstrzymywała od takich działań.
Myślę, że masz postanowione — stwierdził swobodnie. Wzruszył w dodatku ramieniem. — Wolisz być zorganizowana i mieć wszystko przygotowane. Trudno mi przypomnieć sobie, kiedy jesteś naprawdę spontaniczna — podrapał się po nosie. — W każdym razie, to jednak rzutuje. Nie wiem czy zboczenie zawodowe i poczucie, że musisz mieć wszystko pod kontrolą, czy co. Może nawet źle interpretuję — zamyślił się Rudolph. Wbrew pozorom, mimo tego jak długa była ich znajomość i przyjaźń, to nie zawsze był w stanie trafnie określić zachowanie Ethel. Również nie przewidywał wszystkiego tak, jak faktycznie mogłoby nastąpić. Oboje mieli różne reakcje, czasem całkiem inaczej odbierali daną sytuację i mieli inne przemyślenia. Mimo to, mężczyzna teraz nie mówił tego w taki sposób, żeby jak najszybciej i jak najbardziej dopiec lekarce.
Wyciągnął rękę i dźgnął Hollingsworth w bok. Upewnił się, że zdążyła przełknąć alkohol. W końcu to nie on był od ratowania życia.
Czy ja wiem. Mało kto jest stuprocentowy moralny... Inaczej, więcej znajdziesz osób o podwójnych standardach niż szczerych ze sobą i z otoczeniem. Dziwi mnie trochę decyzja, że jednak chciałabyś wyjechać tak daleko, a z drugiej wcale nie dziwi. Skoro nie tu, to tam, co nie? — zerknął ukradkiem na przyjaciółkę.
Oblizał wargi i napił się alkoholu. Uniósł brwi, wskazując na kieliszek; czy chciała dolewki?

_________________
rudolph heferth
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t104-rudolph-heferth#301
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Reputacja: akceptowana
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: I don't get to make you nervous. But I got to, tonight   Pon Lis 27 2017, 19:54

- Uhm. - mruknęła, jakby potwierdzała przypuszczenia Hefertha, po czym odetchnęła. - Nic nie mam zaplanowane, Rudi. Dopóki cała ta sytuacja się nie rozwiąże w jedną albo drugą stronę, nawet nie jestem w stanie niczego planować. Tylko błądzić jak dziecko we mgle w różnorodnych przypuszczeniach. - uśmiechnęła się łagodnie. - Jeśli chodzi o pracę, to owszem, nie ma tam miejsca na spontaniczność. Rekompensuję to w innych dziedzinach życia. No ale jeśli twierdzisz, że nie jestem, to strach pomyśleć, jakim jestem człowiekiem, skoro spontaniczność w moich standardach, jest spięciem w twoich.
Zmieniła pozycję, siadając teraz po turecku, sukienka z ciężkiego materiały rozlała się po nogach, zarysowując ich kształty. Znowu zaczynała wpadać w mroczne otchłanie parszywego umysłu, gdy Heferth dźgnął ją w bok. Aż podskoczyła, łaskotek nie miała, ale wrażliwe ciało - owszem. Najpierw rzuciła przyjacielowi spojrzenie pełne wyrzutu, a zaraz potem uśmiechnęła się lekko, z wdzięcznością. Doceniała jego starania.
- Niby tak. - przyznała. Skinęła głową, owszem, chciała dolewki, choć czuła już alkohol krążący w żyłach. Lada moment zacznie jej się plątać język. Przechyliła się w stronę Rudolpha, gdy ten nalał jej już wino i wróciła na miejsce. - A jak jest z tobą? Jak z twoją moralnością? - tym razem to ona dźgnęła go w bok palcem. Ponaglająco.
Wycofała się na chwilę. W pijackim amoku przychodziły jej do głowy dziwne pytania.
- Co byś zrobił, gdybym wyjechała?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: I don't get to make you nervous. But I got to, tonight   Sro Gru 06 2017, 20:17

No to zdziwiła Hefertha. Albo przyczyniła się do tego, że mężczyzna zdał sobie sprawę, że może mimo tylu lat przyjaźni nadal faktycznie nie ma wystarczająco sporej wiedzy na temat swojej przyjaciółki? Albo po prostu ten raz zdarzyło się inaczej niż zakładał.
Od razu spięciem — westchnął, wzruszając ramionami. — Po prostu mniej prawdopodobny u ciebie jest spontan niż u mnie — sprecyzował. Niemniej, oboje wiedzieli, że mają odpowiedzialną pracę, zajęcia. W innych aspektach, co prawda, ale każde mogło mieć lub zrobić krzywdę i musieli się pilnować. Nie byli jednak jedynymi, bo dotyczyło to niemalże każdego człowieka.
Heferth dolał alkoholu. I sobie, i Ethel. Kieliszek podał kobiecie ostrożnie, a potem sięgnął po swoją szklankę i znowu opadł na oparcie wygodnej kanapy. Nie spodziewał się, że dźgnie go między żebra, chwilę po zadaniu pytania. Była taka niecierpliwa, a Rudolph musiał w końcu pomyśleć nad odpowiedzią. I jedną, i drugą, i nawet trzecią!
Co masz na myśli z moją moralnością? — zapytał, bo nie był pewien czy dobrze rozumie, o co jej chodzi. Nie chciał rozgadywać się na temat, o który Ethel nie pytała!
Okupowałbym twoje mieszkanie do czasu powrotu albo pomógł je sprzedać. Utrzymywałbym kontakt i co miesiąc wysyłał mail dotyczący rozwoju miasteczka, a przynajmniej dwa razy w tygodniu holorozmowa — powiedział naprędce. — Pewnie miesiąc później przyjechałbym w odwiedziny, bo nie miałbym z kim się kłócić w mieście.  

_________________
rudolph heferth
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t104-rudolph-heferth#301
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Reputacja: akceptowana
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: I don't get to make you nervous. But I got to, tonight   Sob Gru 23 2017, 19:04

- Doprawdy? - uniosła brwi.
Nawet jeśli Rudolph miał rację, była skłonna się z nim kłócić. Trochę dla zasady, a trochę dlatego, że już była trochę pijana, a w tym stanie zawsze musiała mieć ostatnie zdanie. Przyjęła pełny kieliszek i od razu upiła, żeby przypadkiem nic się nie ulało. Zwłaszcza, że przyjaciel opadł na oparcie kanapy i swoim ciężarem poruszył poduszkami. Kolejne alkoholowe łyki tylko utwierdzały Ethel w przekonaniu, że etanol krąży w jej krwi już w zbyt gęstej formie. Jeszcze trochę i zacznie odczuwać ciężar powiek.
- Noooo... - przeciągnęła trochę. - Jakie masz granice i jak bardzo przekraczają to, co jest moralne w ogólnym rozumieniu. Kręcisz jakieś biznesy pod ladą? Skrycie romansujesz z czyjąś żoną? - rozłożyłaby ręce, ale w porę się zorientowała, że w jednej ma kieliszek. - Albo z czyimś mężem? - brnęła dalej, żartobliwie. - Przypomnij mi, dlaczego nie ma jeszcze pani Heferth. - przybliżyła się, opierając się na ramieniu mężczyzny, jakby chciała mu dać do zrozumienia, że w pełnej poufałości przyjmie każdą spowiedź. Poza tym naprawdę chciało jej się spać. Zrobiła się trochę uważniejsza, gdy odpowiadał na jej ostatnie pytanie.
- A nie prościej byłoby ci mnie zatrzymać przy sobie? - zapytała, zdradzając się, że oczekiwała raczej takiej odpowiedzi. Że ją zatrzyma.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: I don't get to make you nervous. But I got to, tonight   Pią Sty 12 2018, 23:42

Rudolph doskonale zdawał sobie sprawę, że w momencie, kiedy Ethelyn ma wypite - nie ma sensu się kłócić. Nie mógł wówczas liczyć na spokój. Alkohol dodawał kobiecie animuszu i po prostu niekiedy można byłoby pomyśleć, że stawiała sobie za punkt honoru to, aby coś powiedzieć jako ostatnia. Może i nie zawsze miała rację, ale siłą rzeczy takie zachowanie potrafiło być irytujące.
Na szczęście Heferth zdążył się na to uodpornić i tylko uśmiechać z lekkim politowaniem. Teraz więc nie potwierdził i nie odpowiedział na Doprawdy?
Pytasz o to czy pozwoliłbym na znęcanie się nad zwierzętami? — zagadnął zaczepnie Rudi. — Trochę bardziej sprecyzowane… Ale nie wiem czy sypiałem z czyjąś żoną. Zapewne mogłaby o tym nie mówić. Z mężami nie sypiałem — zerknął rozbawiony na Ethel.
Zastanowił się nad jej pytaniem. Mogła usłyszeć gardłowe “hmm”, kiedy Rudi pozwolił sobie na łyk alkoholu.
Może obawiają się twojej zazdrości? — zapytał. — Albo obawiają się, że mam jakieś niedozwolone interesy w kasynie, co będzie dla nich problematyczne? Albo jestem po prostu na tyle mało interesujący… — bzdura, w końcu Heferth był bardzo ciekawym człowiekiem! — Sam nad tym się nie zastanawiałem. Jakoś nie mam potrzeby ustatkowania się.
Albo może się bał i miał uraz po ostatnim, kilkuletnim związku. Trudno powiedzieć. Zarówno Rudi, jak i narrator byli niezdecydowani.
Nie lubię zatrzymywać wbrew czyjejś woli. Lepiej towarzyszyć — powiedział. — Zresztą, wydaje mi się, że i tak byś się urwała, więc wolałbym z tobą podróżować niż żebyśmy kisili się w Rode.
Przyjrzał się Ethel.
Tobie już chyba wystarczy alkoholu, co?

_________________
rudolph heferth
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t104-rudolph-heferth#301
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Reputacja: akceptowana
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: I don't get to make you nervous. But I got to, tonight   Sob Sty 13 2018, 23:20

Rzeczywiście - kłócenie się z Ethel w towarzyski sposób rzadko przynosiło jej kapitulację. I to, jak była trzeźwa, w pijackim amoku stawała się jeszcze bardziej zacięta. Dodatkowo wręcz uwielbiała takie dyskusje prowadzone z Heferthem. Wiedziała, że nawet jeśli jest irytująca, to przyjaciel akceptuje ją z całym inwentarzem zachowań.
- Jak zwykle nie potrafisz być poważny! - zarzuciła mu, wisząc mu na ramieniu.
Może nie była do końca sobą po ostatnich wydarzeniach, ale jednak Rudolph powinien doceniń, że jest jednak w stanie nietrzeźwym. Na pewno wolał to, niż agresywno-depresyjne usposobienie Hollingsworth, gdy ta zmagała się z własnym wewnętrznym światem ambicji, błędów i zaprzepaszczonej kariery.
- I dobrze! - zaśmiała się. Zaczynała się robić głośna, a słowa zlewały się ze sobą. Jednocześnie czuła się śpiąca. - Byłabym cholernie zazdrosna. - spoważniała. - Oczywiście w trosce o twoje dobro. - zastrzegła, by słuchać dalszej części wypowiedzi. Machnęła wolną ręką. - Może po prostu jej tu nie ma i musisz ruszyć dupę z Rode. - podsunęła sugestywnie, znowu wieszając się bardziej na ramieniu przyjaciela. - Każdy potrzebuje miłości. - zdradziła mu szeptem.
Oczy szkliły jej się od alkoholu i pewnie z pijackiego wzruszenia, gdy Heferth mowił to, co tak naprawdę chciała usłyszeć. Rozczuliła się nie na żarty, zwłaszcza, że cała ta sprawa z nieudaną operacją sprawiła, że w ostatnim czasie czuła się naprawdę podle. Połozyła dłoń na policzku mężczyzny i pocałowała go w ten drugi.
- Też cię kocham.
Przypuszczała, że właśnie dlatego zapytał o ten alkohol.  Miała w kieliszku połowę zawartości, więc przechyliła go, wypijając do dna.
- Teraz wystarczy. - odpowiedziała markotnie, obejmując na chwilę Rudolpha za szyję, lecz zaraz potem zsuwając się na jego kolana i wchodząc w fazę snu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: I don't get to make you nervous. But I got to, tonight   Pią Sty 19 2018, 23:21

Rudolph zacisnął wargi. Skóra wokół wąskiej linii nieznacznie pobielała. Zarost był na tyle krótki, że bez problemu lekarka była w stanie to zauważyć. Mężczyzna nie wydawał się być rozeźlony takim oskarżeniem. Dobrze wiedział, że często nie bywał poważny albo jego komentarze rzadko kiedy były dojrzałe. I tak wiedział, że go kocha.
Parsknął jednak, gdy przyznała się do tego, że byłaby zazdrosna. Nie zdziwiła go tym! Nawet raz - czy tam dwa razy - zdarzyło się, że Rudi był świadkiem takiego braku akceptacji ze strony przyjaciółki wobec wybranki Hefertha.
To było głębokie — sarknął na szept kobiety.
Zmrużył oczy, gdy Ethelyn musnęła go nie tylko alkoholowym oddechem, ale też wargami. Nie peszył się jak kiedyś, gdy po takim działaniu wycierał policzek z niesmakiem. Był przyzwyczajony.
Uśmiechnął się.
Gdy Hollingsworth zsunęła się na jego kolana, właściciel kasyna spokojnie dopił alkohol w swojej szklance. Tę odstawił na bok i ostrożnie, powoli przemieścił Ethel tak, aby móc kobietę zanieść do swojej sypialni.
Najpierw chciał się rozeznać jak bardzo (nie)świadoma i śpiąca jest kobieta.

_________________
rudolph heferth
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t104-rudolph-heferth#301
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Reputacja: akceptowana
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: I don't get to make you nervous. But I got to, tonight   Sob Sty 20 2018, 10:56

Podczas, gdy Rudolph dopijał wino, Ethelyn coraz bardziej osuwała się w objęcia Morfeusza, zapadając w sen. Kontaktowała tylko resztką świadomości, ale wiedziała, że zdecydowanie powinna iść spać. Zanim Heferth zaczął się zabierać do przenoszenia, objęła go w pasie, wtulając twarz w jego brzuch. Zupełnie jakby się układała do wygodnej pozycji, w której zamierzała zostać do rana.
- To był ołów. Heferth. To wino. - mamrotała pod nosem. - Jestem teraz taka ciężka.
W ostateczności nie protestowała przy przenosinach. Choć rzeczywiście czuła się, jakby ważyła kilka ton, robiła co mogła, by ułatwić Rudolphowi zadanie, wczepiając się w niego jak koala, co niekoniecznie mogło być pomocne.
Ułożona na łożku, przesunęła po nim dłońmi, znowu coś mamrocząc do siebie, ale tego już nie był w stanie zrozumieć. Alkoholowe otępienie kazało jej spać, alecz sukienka podwijała niewygodnie i krępowała. Z trudem usiadła po turecku, zbierając sukienkę w pasie, a potem ściągając ją przez głowę. A przynajmniej - usiłując, bo materiał zaplątał się przy ostatnim etapie.
Ok, zgoda, była w staniku, ale przecież znali się tyle lat, że to na pewno nie była dla Hefertha nowość! Nawet jeżeli kiedyś krzywił się na niewinne pocałunki od Ethel i wycierał sobie policzki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 34
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: I don't get to make you nervous. But I got to, tonight   Czw Lut 01 2018, 03:29

Może jeszcze te kilka(naście) lat temu Rudolph byłby speszony, że kobieta (przyjaciółka!) tak chętnie i śmiało rozbiera się w jego łóżku, kiedy to on sam wcześniej nie zalecał się w jednoznaczny sposób. Lata znajomości, w tym przyjaźni, w jakimś stopniu jednak potrafiły znieczulić Hefertha na wdzięki Hollingsworth. Nie musiała się więc obawiać czegoś, co pogorszyłoby ich relację czy wprowadziłoby na jakiś czas dyskomfort w rozmowach.
Bez słowa czy zająknięcia świadczącego o poirytowaniu, podszedł do kobiety. Wyciągnął ręce do Ethel z zamiarem pomocy.
No, najpierw jedna ręka — poinstruował i chwycił za odpowiednią kończynę. Wyjął ze splątanego wokół niej materiału. — I teraz druga — dodał, robiąc to samo z kolejną ręką. Poprawił jeszcze przy włosach, aby nie szarpnęła za nie przypadkowo. Taki był delikatny i ostrożny przy swoich działaniach.
Chcesz koszulkę? — zapytał mimo wszystko.
Jeśli jednak nie uzyskał odpowiedzi zwrotnej od kobiety - lub postanowiła namyślać się, zamroczona alkoholem i ogólnym zmęczeniem - to Rudi wziął się za ściąganie z siebie ubrań. Tuż po tym jak sukienkę Ethel odłożył na skrzynię przy łóżku. Mebel był znienawidzony przez Hefertha, który nie raz i nie dwa zdążył wyrżnąć przez kant lub uderzyć w róg małym palcem stopy. Bolało jak cholera.

_________________
rudolph heferth
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t104-rudolph-heferth#301
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 33
Reputacja: akceptowana
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: I don't get to make you nervous. But I got to, tonight   Sob Lut 03 2018, 14:17

Mamrotała niewyraźnie, z tą schowaną w materiale głową. Możliwe, że Rudolph wyczytał z tych dźwięków jakieś przekleństwa, może trochę żałości przemieszanej z determinacją. Przy czym determinacja mogła dotyczyć równie dobrze życia, co i tej cholernej sukienki. Szamotała się trochę z materiałem, lecz gdy mężczyzna zaoferował się z pomocą, oddech jej się uspokoił. Wykonywała polecenia, jak zaprogramowana. Komu miała ufać, jak nie jemu? Nawet w pijackim upojeniu odczuwała delikatność Hefertha.
- Dźkuję. - powiedziała głosem, który mógł przywodzić na myśl małe zwierzątko. Małe pijane zwierzątko. (Albo i nie. Upijanie małych zwierzątek jest nieludzkie).
- Uhm. - mruknęła tylko na potwierdzenie.
Przez chwilę (która równie dobrze mogła trwać całą wieczność) zastanawiała się w jakim stanie będzie jutro rano wyglądać jej makijaż. Totalnie zapomniała, że przecież od czasu, gdy zaczęła się mazać po tej całej awanturze z warzywoBlackiem, przestała się malować i zabarykadowała się w mieszkaniu.
Gdy Rudolph podał jej koszulkę, odwróciła się dyskretnie, ściągnęła stanik i naciągnęła na siebie ubranie. Nawet nie do końca się zastanawiała czy przypadkiem nie pokazuje za dużo. Ale przecież jej nagie plecy nie zabiją Hefertha!
Zdołała jeszcze ściągnąć rajstopy. W iście spektakularnym sposób, który nie miał nic wspólnego z gracją. Potem wpakowała się pod kołdrę. Miękkość i zapach Hefertha podziałały jak kojące tabletki usypiające. Ethelyn zastnęła w dosłownie kilkanaście sekund.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t148-dr-ethelyn-hollingsworth
Sponsored content
Ogólne
Dodatkowe

PisanieTemat: Re: I don't get to make you nervous. But I got to, tonight   

Powrót do góry Go down

I don't get to make you nervous. But I got to, tonight

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1

Similar topics

-
» make-up room

Permissions in this forum:Możesz odpowiadać w tematach
Witaj w Rode! :: POCZĄTEK :: Strefa Gracza :: Retrospekcje-
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu