Share|

Mieszkanie Masonów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 46
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Mieszkanie Masonów  ♦ Wto Lip 25 2017, 13:17;

First topic message reminder :




Mieszkanie Masonów nr 7

Mieszkanie mieści się na pierwszym piętrze w narożnej klatce. Po wejściu po paru stopniach na drzwiach wisi przetarty numer siedem. To tutaj całe życie mieszkali Masonowie. Nie jest z tych najdroższych mimo to jest zadbane, czyste i schludne.
Po przekręceniu kluczy w dwóch zamkach i wejściu do środka rozciąga się kilkumetrowy korytarz. W którym umieszczone są drzwi dwa po prawej, dwa po lewej i jedne na końcu korytarza. Po lewej znajduje się łazienka oraz niewielki składzik. Wcześniej przeznaczony na garderobę, obecnie mini graciarnia w której można znaleźć dosłownie wszystko. Rzeczy potrzebne jak i mniej nie potrzebne lub niepotrzebne w ogóle. Po prawej stronie kuchnia z niewielkim kredensem i stolikiem przy oknie z trzema krzesłami w koło.
Kolejny pokój zamykany na klucz to królestwo Ash. Niewielki pokoik gdzie mieszkały dwie siostry, obecnie starsza wyfrunęła z gniazda na drugi koniec miasta. MM musiał to jakoś przeboleć.
Na końcu korytarza znajduje się największy pokój. Marilyna kiedyś i jego żony. Pełni on role jednocześnie pokoju dziennego i sypialni. MM rzadko przyjmuje gości. A do spania używa kanapy której po śmierci żony nawet nie rozkłada. Pokój ma wyjście na niewielki balkonik na którym stoją dwa krzesła przy stoliku, a na nim metalowa popielnica. Widok całkiem znośny na kościół.
Mieszkanie ozdabiało kiedyś mnóstwo roślin oraz kolorowe obrazy przyrody obecnie na parapecie stoi kilka drewnianych figurek. Rośliny uschły, a obrazy zastąpił wieszak na ubrania.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t135-marilyn-mason

AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 46
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Pią Lis 17 2017, 11:46;

Gdy Ash otworzyła drzwi szerzej, wyprostowałem się i stanąłem na wprost chłopaka, jednak trochę za nią. Nie miałem Joja w zasięgu ręki. Może szkoda. Chwilę mu się przyglądałem, bez słowa, chłodno mierzyłem go wzrokiem. Dostrzegłem patelnie którą próbował schować za cienkimi nóżkami. Co on na mnie z patelnią ocipiał?!
Zachowywał się dziwnie… Bał się? Był winny? Od razu skojarzyłem rozmowę naszą na ulicy. Wtedy też był dziwny. On już wie… On to uczynił, on ukłuł moją córeczkę. Aż się wzdrygnąłem w środku.
- Skaleczyłem się – mruknąłem tylko. Wciąż wbijając przenikliwe spojrzenie w chłopaka.
- Dzień dobry – dodałem po krótkiej chwili milczenia. Dopiero teraz spojrzałem na bladą Ash. W głowie tłukło mi się pytanie. Zapytać nie zapytać. Teraz? A jak to nie on? Nie na pewno on. Boi się jak przestraszona zwierzyna wiedząca że już nie ucieknie, że już jest niemal martwa. Nie wiedziałem co miałem zrobić. Stałem wmurowany w łazienkowe płytki, Przez bandaż sączyła się czerwona krew. Czułem jak pulsuje jak próbuje się wydostać z rozciętej rany. Po za tym byłem całkowicie głupi.
No powiedz to mówiło moje spojrzenie, przyznaj się Joji!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t135-marilyn-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Ekwipunek podręczny: Ciążowy brzuch, telefon

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Sob Lis 18 2017, 17:08;

Parę chwil później odzyskała mowę tylko po to, by powtórzyć słowa ojca. Takie wrażenie zrobiła na niej ta patelnia! Kto by pomyślał, że tego chłopaka stać było na taki heroizm?
- Tata się skaleczył. Dobrze że miałam te opatrunki co ostatnio nakupiłam Max, bo jakby się wykrwawił to ratownicy mieliby problem, kogo reanimować najpierw - Wywróciła oczami, otwierając drzwi nieco szerzej. Nadal miała pewne opory przed chociażby przejściem obok kuchni. Dlatego też nie rozglądała się na boki, wpatrzona była tylko w Joji'ego - nie wydurniaj się, w czym niby przeszkadzasz? - Kontrolnie obejrzała się do tyłu, spojrzała na ojca. Bo chyba niespodziewany gość mu nie przeszkadzał, co nie?

_________________
Sleep well.
[mru]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t132-ash-mason#402
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 17
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Nie Lis 19 2017, 12:47;

Spojrzenie Masona faktycznie paraliżowało, ale sam Joji zupełnie go nie rozumiał. Wiedział tylko, że nie ma odwagi się ruszyć ani nic powiedzieć. Wpatrywał się w ojca Ash tak długo, aż sam dziewczyna się do niego nie odezwała.
- Ja... no nie wydurniam się no! To ja może.. ja może to odłożę. Przepraszam, myślałem, ze będę musiał przyłożyć włamywaczowi...  - wskazał na patelnię, którą wyciągnął zza pleców. Spoglądając raz po raz na Masona, wycofał się do kuchni.
Gdy wrócił przed oblicze rodziciela młodej Masonóny (oraz jej samej) wydukał cicho:
- Ash, to może pójdziemy do ciebie? - zaproponował.
Bał się, ze zaraz Marylin będzie mu zadawać jakieś dziwne pytania. Tak, ten jego wzrok to zwiastował. Jakieś kazanie albo przesłuchanie. A Joji zdecydowanie nie był na to gotowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t289-joji-abe#4366
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 46
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Pon Lis 20 2017, 11:34;

Ruszyłem się w końcu. Te kilka godzin (haha dni czy tygodni) zaczynało mnie przytłaczać. Dałem krok do przodu jednocześnie sugerując by nie stali w progu. Miałem o czym myśleć, lawina problemów rozpędzała się. Musiałem coś zrobić, by nie rozpędziła się na dobre.
- Myślałem, że jajecznice będziesz smażyć – uśmiechnąłem się w końcu lekko. Nie musiałem swoim zachowaniem jeszcze bardziej wzmagać ciśnienia. Podnosić go do granic. I tak sytuacja z Ash była wystarczająco napięta, do tego problemy finansowe Max. Właśnie to też trzeba było jakoś poukładać.
- W sumie mógłbyś to zrobić – wyszczerzyłem zęby w szczerym uśmiechu. Skoro już jest, trzyma patelnie w ręku. Zamilkałem na chwilę, poważna mina. W końcu znowu uśmiech trochę sztuczny ale jednak – żartowałem.
Klepnąłem go w ramię lewą, zdrową ręką, minąłem i ruszyłem do kuchni. Może chłopak o niczym nie wiedział. Zresztą nie byłem detektywem, ani policjantem. Nie zamierzałem go wypytywać. To Ash miała mi powiedzieć, nie chciałem jej cisnąć, ja sam musiałem ochłonąć. Musiałem zachować rozsądek w końcu byłem dorosłym facetem, a nie jakimś podlotkiem.
- Idźcie, zostawię was samych, muszę wyjść na miasto, coś załatwić… – nie, nie napić się. I tak Joji nie zrobi więcej niż zrobił, drugi raz w ciąże nie zajdzie. Tak miałem cholerną ochotę się napić, pierwszy raz odkąd przestałem pić dzisiaj miałem ochotę naprawdę się nawalić.
- Majonez jeszcze jest w lodówce – rzuciłem do Ash, kącik ust uniósł się do góry ponownie. Musiałem uspokoić te domowe namiecie. Nie pomagało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t135-marilyn-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Ekwipunek podręczny: Ciążowy brzuch, telefon

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Pon Lis 20 2017, 19:42;

Siłą rzeczy nie potrafiła opanować uśmiechu. Joji naprawdę chciał lać potencjalnego włamywacza patelnią, zamiast dzwonić na policję, albo uciekać, gdzie pieprz rośnie! Godna podziwu odwaga, którą Ash zanotowała sobie w swoim jeszcze nie do końca dotlenionym umyśle. Jej tatuś tymczasem zaczynał sobie żartować. To chyba dobrze, co nie?
- Ja ci zrobię jajecznicę - odwróciła się i przylgnęła do Marylina na krótką chwilę. Pamiętała dobrze, jak jeszcze była zbyt mała i miała zbyt krótkie ręce, by objąć go w całości. Teraz nie miała już z tym problemu, wciąż jednak czuła się przy nim tak mała...
- Dobrze, ja spróbuję może tam... posprzątać, czy coś - aż przełknęła głośno ślinę na samą myśl o krwi, rozbitym szkle i horrorowej scenerii, jaka czekała na nią w kuchni. Zabrała ze sobą z łazienki rolkę papieru toaletowego. Póki nie ogarnie w kuchni, nie będzie mogła przecież do niej pójść po majonez!
- Dobrze, tata - uśmiechnęła się raz jeszcze i stanąwszy w progu kuchennych drzwi, rozwinęła na raz ćwierć rolki papieru i przykryła nim ślady krwi.
- Uważaj, Jo! Szkło - Ostrzegła go i popędziła po klapki i gumowe rękawice. Klapki na nogi, rękawice na łapki, nie odwrotnie! Jakoś się doczyści tę podłogę, może tym razem bez incydentów.

_________________
Sleep well.
[mru]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t132-ash-mason#402
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 46
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Sro Lis 22 2017, 01:56;

- Nie nie ja to posprzątam! - rzuciłem szybko, po czym wypchnąłem, znaczy delikatnie wyprowadziłem ich z kuchni. Wyciągnąłem pięć metrów papierowych ręczników z dłoni Ash, a kiedy do mnie przylgnęła pocałowałem ją delikatnie w czoło.
- Nooo idźcie już - dodałem.
Musiałem to przemyśleć, nie mogłem też pozwolić by Ash przez chwilę poczuła się sama ze swoim brzuchatym problemem. Nie miała szans by się sprzeciwić ojcu, mam nadzieję ze oporów też nie stawiała. Nie wyrywała się do sprzątania. Zresztą wiedziałem jak reaguje na krew. Miała to po matce.
Gdy zniknęli w swoim pokoju ja zabrałem się za porządki. Po jakimś czasie, chyba trzydziestu dwóch minutach było skończone.
- Wychodzę - rzuciłem zarzucając kurtkę na plecy. Potem mogli słyszeć tylko zamykane drzwi.
Ciąża to nie choroba, a ja nie mogłem przez dziewięć miesięcy trzymać ją za rękę. Chwilę stałem za drzwiami jeszcze myśląc o sytuacji Ash, spojrzałem na rozciętą rękę a potem wyszedłem z kamienicy.
W którą stronę? Po prostu wyszedłem.

ZT/ Marilyn
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t135-marilyn-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Ekwipunek podręczny: Ciążowy brzuch, telefon

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Pią Gru 08 2017, 00:27;

/Rozgrywka przeniesiona do retro.

zt

_________________
Sleep well.
[mru]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t132-ash-mason#402
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 17
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Pon Sty 08 2018, 19:49;

// z jarmarku świątecznego

Chwilę jeszcze Ash z Jojim powłóczyła się po jarmarku. Chłopak dopił grzańca i od razu dostał pijackich rumieńców, zupełnie nie przygotowany na alkohole mocniejsze niż piwo typu sikacz. Nie przeszkadzało mu to jednak, póki miał przez to dobry humor. Ten zdecydowanie się jeszcze bardziej polepszył, gdy wraz z przyjaciółką zawitał do mieszkania jej ojca. Chwila spokoju?
- Ej, dzięki za buziaka - odparł, opierając się o ścianę w przedpokoju. Z kieszeni kurtki wydobył ponownie ostrokrzew, który miał za jemiołę. Nie użył go jednak, a odstawił na szafkę na buty. 
- I co, mała... jakie plany na faktycznie święta? O, albo lepiej, sylwestra? Ciężka wixa na soczku, czy może lulu i spać? 
Chciał dopytać, czy może z Lancem będzie się widzieć, ale ugryzł się w język, nie chcąc sobie samemu psuć nastroju.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t289-joji-abe#4366
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Ekwipunek podręczny: Ciążowy brzuch, telefon

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Pon Sty 08 2018, 21:30;

Wyglądało na to, że oboje mieli faktycznie zaznać tu chwilę spokoju. Marylina w okolicy ni widu, ni słychu, z jego pokoju dochodził jedynie mało przyjemny zapach. Na to Masonówna krzywiąc nos udała się tam, by szybko otworzyć okno.
- Drobiazg - odparła mało przytomnie, domykając za sobą drzwi Marylinowego królestwa. Sama zdążyła już z siebie zrzucić kurtkę i buty. Kiedy już przyzwyczaiła się do wielkiego balona w miejscu, gdzie kiedyś miała ledwie widoczny, mały brzuszek codzienne czynności sprawiały jej już mniej kłopotu... No, prawie wszystkie czynności. By ściągnąć głupie buty, potrzebowała odpowiednio wysokiego siedzenia i specjalnie do tego celu wypracowanej, mało uwodzicielskiej pozycji rozkraczonego niedźwiedzia. Jednak poradziła sobie i to wyjątkowo bez bluzgania pod nosem.
- Nie wiem... Nic nie planowałam na sylwestra, żeby pan Randall miał kogo poprosić o opiekę nad Lizzy. Pewnie będzie chciał gdzieś pójść a ja... - Spuściła wzrok, jednocześnie wskazując na przymocowany do niej inkubator. Raczej nikt nie chciałby takiego widoku na jakiejś zadymionej domówce, albo też innym klubie. - ...Nie wyobrażasz mnie sobie chyba na parkiecie? Mogłabym kogoś zabić! - ...albo znów spaść ze schodów. Poprowadziła Jo do kuchni proponując po drodze herbatę, albo inny soczek.

_________________
Sleep well.
[mru]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t132-ash-mason#402
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 17
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Pon Sty 08 2018, 21:58;

Poszedł za Ash do kuchni, zawsze gotowy do pomocy. I tak właśnie teraz chciał wyręczyć młodą mamę w parszeniu herbaty. Kazał Masonównie usiąść, a on sam, bez większych problemów odnalazł się na włościach Marylina. 
- A no tak... ale co, brzuch ci w pracy nie przeszkadza? Wiesz, teraz to z tygodnia na tydzień będzie ci ciężej, czy co - no, szczery był. Się naczytał o tym jak się czują i wyglądają kobiety w trzecim trymestrze, to nie żarty. 
- Słuchaj, no jak ten, będziesz musiała pracować, to ja chętnie z tobą. Żebyś sama nie było, co nie? - wzruszył ramionami, jakby to było nic. Zagotował wodę, po czym poszukał odpowiednich kubków.
- I uprzedzam pytanie, żadnych wielkich planów nie mam. Znaczy wiesz, kumple coś tam chcą zrobić, ale no kurcze, tak co roku to samo? A teraz to by było coś innego, sylwester z brzuchatą, bez alkoholu i trawy! Przygoda!
Zaśmiał się sam na tę myśl, stawiając przed Ash kubek z gorącą herbatą. 
- A z tym tańcem to nie przesadzaj. Podobno w modzie są tańce TOCZONE. Położysz się an ziemię, a ja cię będę toczyć. 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t289-joji-abe#4366
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Ekwipunek podręczny: Ciążowy brzuch, telefon

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Sro Sty 10 2018, 14:02;

Skoro Jo tak bardzo chciał służyć męską ręką, Ash nie oponowała. Rozsiadając się wygodnie na kuchennym krześle dała mu działać. Jeszcze tylko poinstruowała go, który słoik z napisem cukier faktycznie zawiera to właśnie w środku i pozwoliła sobie na tąpniecie swoim grubym ciężarnym zadku i odpoczynek od tych kilku męczących godzin stania na nogach. Bo i racja - czasem ze swoim balastem nie nadążała za małą, żywiołową Lizzy i gdyby nie fakt, że dziewczynka była taka grzeczna... praca u Randalla mogłaby być niekończącym się koszmarem. Na szczęście nie była.
- Lizzy to prawdziwy aniołek - wzruszyła ramionami - posadzić ją na toalecie, czasami przebrać czy uczesać to nie takie trudne. A że do terminu jeszcze trochę czasu... kubki są tu, naprzeciwko - poinstruowała chłopaka. Od czasu wypadku do samej przerwy świątecznej ani razu nie pojawiła się w szkole, korzystając z długiego, lekarskiego zwolnienia. Czas ten wykorzystała miedzy innymi na ogarnięcie rozgardiaszu w kuchennych szafkach. Odkryła przy tej okazji starą kryjówkę ojca na rzeczy wiadome. Nie pisnęła słowem o tym fakcie nikomu. Nawet Max.
- Dobra, jak będzie taka potrzeba to poproszę pana Randalla, żebyś mógł posiedzieć ze mną... Ale serio?! Wolisz spędzić sylwestra z wielorybem i małym dzieckiem?! Nie musisz się nade mną użalać, serio! To już tak jakby normalka. - Wcale nie normalka, pomyślała zagryzając usta. Miała chęć wyszaleć się jeszcze przez parę lat, jeśli nie paręnaście. Z drugiej strony wcale nie robiło jej się lepiej na myśl, że ktoś kłamie i rezygnuje ze swoich planów tylko po to, żeby ona poczuła się lepiej. Toczony taniec przy tym nie poprawił jej nastroju a przypomniał wręcz, dlaczego musiała się ostatecznie zdecydować na indywidualny tok nauczania. Miała ochotę jednocześnie przytulić McDonalda i rzucić mu się do gardła. Ostatecznie jednak doszli do czegoś na kształt porozumienia.
- Nie chcę się toczyć, wolę posiedzieć - odparła, uśmiechając się słabo.

_________________
Sleep well.
[mru]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t132-ash-mason#402
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 17
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Sro Sty 10 2018, 17:42;

Usiadł naprzeciw dziewczyny, przy niewielkim kuchennym stole. Pijąc swoją herbatę, potakiwał każdemu słowu dziewczyny, co mogło być dosyć konfundujące; zważywszy na to, że Ash podejrzewała be o robienie jej łaski.
- Lubię wieloryby - odpowiedział w końcu, odstawiając kubek z pingwinem na blat - jak byłem mały, to uwielbiałem oglądać o nich programy przyrodnicze. A teraz?! Będzie okazja poznać jednego w jego habitacie!
Zaśmiał się głośno, kontrolnie spoglądając na Ach, czy ta mu nie da po głowie. Na szczęście wykorzystał to, ze dziewczynie jest ciężko się zerwać z krzesła, to i uniknie kary za słabe dowcipy.
- Ej no, zresztą, moi starzy się bardziej ucieszą, że pójdę pomóc ci w PRACY, a nie chlać z kolegami. A moja mama to nawet cię lubi. Więc wiesz.
Pospiesznie chwycił kubek, żeby skryć za nim swój powiększający się rumieniec. Na szczęście mógł go zawsze usprawiedliwić wypitym wcześniej, grzańcem. 
- I nie użalam się nad tobą - dodał, poważniej - to ostatnie co bym teraz robił. To nic i tak nie zmieni, mleko się rozlało. Po prostu wolę, żebyś nie była sama w taki dzień. Mówię to jako przyjaciel. I jako przyjaciel tez ci powiem, że zjebałaś. No ale co? Sama dobre o tym wiesz, ani ci kazania ni są potrzebne ani nic. Ja się też usiłuję dostosować do nowej sytuacji. Żeby potem... no, nie wiem. Nie zniknąć z twojego życia jak się pojawią pieluchy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t289-joji-abe#4366
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Ekwipunek podręczny: Ciążowy brzuch, telefon

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Czw Sty 11 2018, 21:00;

Czy robił jej łaskę, czy nie - lubiła go. To całkiem spory przywilej zważywszy na to, ile znajomości, czy nawet przyjaźni Masonówny poszło ostatnimi miesiącami do piachu. Choćby na chwilę. Łaska to było w tym wypadku i tak nie najgorsze, co mogło ją spotkać. Obróciła się do Jo i oparła łokcie o blat stołu. Zmrużyła oczy, mierząc go ślepiami, w których ukryte było coś na kształt ciekawości... Trochę też i niedowierzania.
- To musiałeś być bardzo mały, skoro tego nie pamiętam - udawała naburmuszoną, choć jednocześnie zrobiło jej się całkiem cieplutko na sercu. Co wcale nie zmieniało faktu, że chętnie trzepnęłaby go po głowie, gdyby tylko chciało jej się wstawać! Opuściła teatralnie dłonie na blat, poddając się. Wyglądało więc na to, że Jo spędzi Sylwesta z wielorybem, cóż mogło go w taką noc spotkać lepszego?
- Okej, zorganizuję jakieś żarcie, żeby wystarczyło dla dwóch wielorybów, szampan dla dzieci... i posiedzimy! No - pozornie nie zwracając uwagi na kwestię podejścia mamy chłopaka do Masonówny, wlepiła w niego spojrzenie jeszcze raz. Zdawała się być gestem kumpla rozczulona, nawet miała chęć sięgnąć przez szerokość stołu i złapać go za rękę. Nie zrobiła tego jednak, z kilku powodów.
- Dzięki... I w ogóle to co jej naopowiadałeś, że tak mnie lubi, co? - Musiała spytać. Rzadko kiedy ciężarne szesnastki wzbudzały sympatię. Nie bez powodu zresztą.

_________________
Sleep well.
[mru]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t132-ash-mason#402
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 17
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Pią Sty 12 2018, 14:38;

Zastanawiał się chwilę, może trochę nazbyt teatralnie - chciał tym wahaniem i milczeniem nieco ją podirytować. Ale w przyjacielski sposób.
- Co jej nagadałem? Hm, no po pierwsze zapewniłem, że to nie moje dziecko - zaśmiał się głośno.
- Oj no wiesz, jaka jest moja matka. Sam fakt, że nie mówi o tobie źle, to znak, ze cię akceptuje. Zresztą, by spróbowała mówić źle!
Wyprostował się i naprężył swoje wątłe muskuły. A guzik prawda, nic by nie zrobił, bo mama by go prędzej kapciem pogoniła niż pozwoliła pyskować!
- Ej kurcze.. skoro ona tak szybko uwierzyła w to, że to nie moje dziecko... to znaczy, że moja własna mama nie wierzy w to, że byłbym w stanie z taką fajną dziewczynę! O nie... mamoooo - jęknął, całkowicie rozczarowany tak niską oceną własnej rodzicielki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t289-joji-abe#4366
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Ekwipunek podręczny: Ciążowy brzuch, telefon

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Sob Sty 13 2018, 00:46;

Nieco zmieszała się Masonówna. Celowo bowiem nie wyprowadzała ani ojca, ani Max z błędu, w efekcie czego oboje byli nadal zapewne święcie przekonani, że to Jo jest sprawcą jej małego, jeszcze pływającego w wodach płodowych, problemu. Wciąż kwestia ojcostwa Lancelota nie chciała przejść jej przez gardło, dlatego grzecznie i bez zająknięcia nikomu, trzymała ją w ścisłym sekrecie. Czasem zdawało jej się, że nawet w zbyt ścisłym.
- Oj... - Tak, kojarzyła matkę Jo i rzec można byłoby, że w pewnym sensie wpisywała się ona w stereotyp typowej Rodeńskiej kobiety w sile wieku. Niewątpliwie, kiedy miała coś do powiedzenia, mówiła. Odnośnie każdej, ale to każdej kwestii.
- A może jednak ci po prostu wierzy na słowo, co? Gdyby miała o tobie aż tak niskie mniemanie, to pewnie też nie czaiłaby się, tylko powiedziała wprost! - Teraz to ona się zaśmiała, odzyskując animusz - a zresztą, zawsze może też być tak, że wcale nie jestem taka fajna jak ci się wydaje i dlatego się o ciebie nie martwi bo wie, że nie jesteś aż tak głupi! - Odbiła piłeczkę w tej grze, w której nieco nieświadomie wzięła udział. Wierząc, że podchody Jo to zwykłe przyjacielskie przekomarzanki, nie szczędziła mu takich komentarzy i nie brała też do siebie, gdy ewentualnie potwierdzał jej przypuszczenia.

_________________
Sleep well.
[mru]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t132-ash-mason#402
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 17
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Sob Sty 13 2018, 14:26;

Joji, Ash no i teraz matka chłopaka wiedzieli, że to nie młody Abe ojcem nie był. Ale miasto to co innego. Jako, że młoda Masonówna nie wyprowadzała nikogo z mylnego wrażenia, nie chcąc się dzielić prawdą - podejrzenia mieszkańców padły na jedynego "winnego". Tego, który spędzał najwięcej czasu z Ash, na tego, który ją odwiedzał w jej domu, nawet gdy brzuch już stał się widoczny. Joji Abe w głowach obcego ludu był winnym całej ten teen dramy z bobasem. 
Chłopak zdawał sobie z tego sprawę. Dlatego teraz, po chwilach luźnej i żartobliwej rozmowy, jego twarz przybrała nieco poważniejszy wyraz. 
- Ej, Ash, słuchaj. Bo ja... ja wiem co się gada. W sumie brzucha już nie ukryjesz... dobrze wiemy, co sobie mogą myśleć inni. No, że wiesz, że to ja jednak ci tego dzieciaka zrobiłem.
Wzruszył ramionami, jakby mu na tej opinii nie zależało.
- Nie chcesz mówić, kto jest ojcem, twoje prawo. Możesz też wpisać w dokumentach, że ojciec nieznany, ale wiesz, to zawsze może być problem potem. Jakieś tak prawnicze blablabla, no czytałem o tym na forum, co nie? Wiesz, ja ci linka podeśle potem. Chodzi ogólnie o alimenty no i wiesz, no opiekę nad dzieciakiem. Na razie to twój ojciec będę prawnym opiekunem, zanim nie skończysz osiemnastu lat. A... a potem to tak sama bez alimentów? Może warto się zastanowić, co? Żeby mieć, na życie. 
Pokręcił głową. 
- Trochę się pogubiłem. Ale chodzi mi o to, żebyś się zastanowiła nad tym, czy chcesz, żeby to dziecko miało jakiegokolwiek ojca. Nie ważne, czy biologicznego, czy nie. Bo jak będzie miało to mu w życiu chyba łatwiej będzie, co? 
Przełknął ślinę.
- I jak nie chcesz nikogo wyprowadzać z błędu co twojego brzucha no to... mogę się z tobą nawet ożenić, żebyś tylko jakiś głupich pomysłów nie miała znowu. Jak te ucieczki czy rzucanie szkoły. I jak to załatwimy przed tym jak ci bobas wyskoczy spomiędzy nóg, to będzie prawnie moje dziecko, co nie? A ja już PRAWIE robotę znalazłem!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t289-joji-abe#4366
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Ekwipunek podręczny: Ciążowy brzuch, telefon

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Sob Sty 13 2018, 21:19;

Miasto, ponad to, że Joji jest ojcem dziecka panny Mason, twierdziło, że ojca Summer porwali kosmici, połowa mieszkanek poniżej pięćdziesiątego roku życia to rozwiązłe wywłoki, a cała reszta to zwykli wrogowie wiary. Wymieniać by można było jeszcze dłużej, fakt jednak pozostawał faktem. Już niemal nikt nie wierzył w większość z tych rewelacji, z których próżno było wygrzebać jakąkolwiek wartą odnotowania perełkę. Bardziej ranili rówieśnicy i to od nich właśnie Ash mogła nareszcie odetchnąć. Pod tym względem mogła dziękować McDonaldowi za ich niefortunny wypadek, który położył ją do łóżka na tak długo i poniekąd nie pozwolił wrócić do szkoły. Tylko biedny Joji musiał dalej wysłuchiwać całej tej bandy zawistnych, którzy zazdrościli młodej Masonównie szczęścia!
Przez cały monolog Joji'ego, gapiła się ze spuszczoną głową w parującą herbatę. Ona także się swego czasu naczytała - o tym, jak czarna herbata działa na rozwój płodu, że hamuje rozwój komórek i źle wpływa na rozwój wrażliwego układu nerwowego zarodka. Od tamtej pary piła tylko miętę, ewentualnie soczki.
- Może będzie miało, może nie - zaperzyła się, nie chcąc przyjąć do wiadomości, że będzie potrzebowała czyjejkolwiek pomocy, bo jak to tak?! Przecież była Masonem, a Mason nigdy nie prosił o pomoc. Max nie prosiła, ona też nie będzie. Lance już zobowiązał się przyłożyć rękę do wychowania dziecka, ale tylko w jej gestii leżało, czy mu na to zezwoli. Tak myślała i tego zamierzała się trzymać. Obecność w tym wszystkim osoby trzeciej, do tego chcącej się zaangażować, a nawet przyznać do dziecka... Poniekąd komplikowała pewne sprawy. Już wyobrażała sobie konfrontację dwóch ojców w ratuszu. Zacisnęła zęby w reakcję na te równie nieporadne, co urocze zaręczyny. Ciężar bezradności zacisnął jej gardło, miała wręcz wrażenie, że przyciąga ją do ziemi.
- Chcesz wiedzieć, kto jest ojcem...? - Oderwała spojrzenie od napoju, ale nie po to, by spojrzeć na Jo, ale gdzieś w bok. Na niedoczyszczone fugi. Czekała na odpowiedź, zanim podejmie jakąkolwiek zobowiązującą decyzję.

_________________
Sleep well.
[mru]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t132-ash-mason#402
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 17
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Nie Sty 14 2018, 15:16;

Jakaś część Joji'ego czekała na zgodę ze strony Ash, ale też chłopak musiał sobie zdawać sprawę z tego, że podjęcie takiej decyzji łatwe nie jest. Poczuł jak jakiś dziwny żal ściska mu gardło. Tylko, czy powinien tak reagować?
- Czy chcę?..
Jasne, że chciał! Od samego początku tej sprawy z brzuchem się zastanawiał, kto był "winny'. Jasne, miał swoje przypuszczenia, ale jak miał oceniać, skoro sama Ash nic nie mówiła i nie dawała wskazówek?
- To... nie ważne, czy ja chcę. Ważne, czy ty czujesz, że możesz mi powiedzieć.
Dyplomata. To zdecydowanie miał po swoim ojcu. Mówienie tego, co inni chcą usłyszeć.
- Jeśli myślisz, że powinnaś m powiedzieć, to zrób to. Ja... ja cię do niczego nie zmuszam, Ash. To są twoje decyzje. Niezależie od tego, czy się z nimi zgadam, czy nie to je szanuje, co nie?
Westchnął i podrapał się w tył głowy, czochrając swoje i tak potargane włosy. Czuł jakiś niesamowity ciężar, który nie pozwalał mu się ruszyć z miejsca, a także podnieść wzroku na samą Ash siedzącą naprzeciwko. 
Wesołych Świąt, co nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t289-joji-abe#4366
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Ekwipunek podręczny: Ciążowy brzuch, telefon

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Pią Sty 19 2018, 14:45;

No to Wesołych Świąt.
Uniosła oczy uparcie wbite w podłogę. A komu miała powiedzieć, jak nie jemu? Nie miał żadnego interesu w zajmowaniu się nieswoim dzieckiem i jego nieletnią matką, a od dłuższego czasu nadawał sygnały z nie mniejszym uporem, niż Ash wgapiała się w zabrudzoną fugę. Nie wiedzieć czemu, zrobiło jej się niedobrze.
- No a komu? Zagiąłeś mnie tym pytaniem, ja też chce cię zagiąć - uśmiechnęła się półgębkiem, choć w istocie niezbyt było jej do śmiechu. Głupi Joji, najwyraźniej nie wiedział, co robi. Pewnie czuł się winny z powodu nieupilnowania czci koleżanki na imprezie, czy cokolwiek innego. Zgubili się zaledwie na dwie godziny i oto, co z tego wynikło! Masonówna miała chęć zapaść się pod ziemię, tak było jej wstyd. Ale właśnie - komu innemu miała o tym powiedzieć?
- Lance McDonald - rzuciła pustym, bezbarwnym tonem, wzruszyła ramieniem dla okazania, że w istocie wisi jej to wszystko i powiewa. Otóż nie, wcale nie powiewało, a "zaręczyny" ze strony Abe wręcz komplikowały zbyt wiele. Czy powinna mu to powiedzieć? Może. Ale na pewno nie teraz.
- Jeśli możesz, nie pytaj jak. - Zmarszczyła nos, na ułamek chwili zamykając ciasno powieki - mieliśmy mały wypadek, trafiliśmy do szpitala i tam sobie już pogadaliśmy. Jego wypuścili wcześniej, mnie chcieli jeszcze obserwować, bo dziecko. Pamiętasz. - Była pewna, że pamiętał. Dość szybko, bo już z samego rana po felernym upadku, zjawił się u niej mały tłumek. Oczywiście z ojcem i Max na czele. Ale był tam też Joji, nie mogła tego nie pamiętać. Wtedy też ogłosiła wszem i wobec, że spodziewa się chłopca. Już nie tylko dziecka. Chłopca, który miał już wstępnie wybrane imię - Dexter.
- No, w każdym razie obiecał mi pomóc - postawiła sprawę jasno. No, prawie. Sama nie wiedziała, na czym stoi, na ile może liczyć odnośnie opieki McDonalda nad synem, ani czy rzeczywiście będzie się wywiązywał z płacenia alimentów. Ale to już była sprawa tylko i wyłącznie pomiędzy ich dwojgiem. Nawet Joji nie powinien tu interweniować.

_________________
Sleep well.
[mru]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t132-ash-mason#402
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 17
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Pon Sty 22 2018, 14:55;

Lance. Imię chłopaka odbiło się kilka razy echem w głowie Joji'ego. Abe miał wrażenie, ze nie ma już pod czaszka niczego, tylko całkowita pustkę, którą wypełnia teraz obraz McDonalda. Nie miał pojęcia co sądzić. Czuć jakiś żal, zazdrość, złość? Przecież do żadnej z tych emocji nie miał prawa, niezależnie od tego jakie miał relacje z Ash i co czuł do niej samej.
- Ach.
Tylko to zdołał z siebie wydusić. za nim nie chciał dopytywać "jak i dlaczego". To by wcale dobrze się nie skończyło, a ostatnie czego chciał to kwasy między nim a Masonówną. Zresztą, Abe doskonale wiedział skąd się biorą dzieci. 
- Czyli... przyzna się do dziecka? - zapytał wprost. To było dosyć istotne pytanie. Pomoc to jedno, ale nazwisko w dokumentach to drugie. Joji nie chciał, żeby Ash przechodziła jakieś batalie związane z tym, czy w ogóle McDonald będzie chciał mieć w papierach, że ma dzieciaka. Oczywiście, dla syna Masonóny byłoby to dobre rozwiązanie. 
- Kumam - mruknął, chociaż wciąż nieprzekonany co do rozwiązania tej sytuacji. Ale co miał zrobić? Dziewczyna w ogóle nawet nie musiała mu się z niczego tłumaczyć. 
- Tylko, w takim razie... gdzie Lance teraz jest? Powinien się raczej tobą opiekować, skro już niezła z ciebie ciężarówka. No i co z Summy? Ona...wie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t289-joji-abe#4366
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Ekwipunek podręczny: Ciążowy brzuch, telefon

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Pią Sty 26 2018, 23:49;

Ach.
Nie wiedzieć czemu, pocieszyła ją tak lakoniczna, wręcz znikoma reakcja. Z jakiegoś powodu, choć McDonaldowi w podobnej sytuacji chętnie nawsadzałaby swego czasu do tyłka petard i podpaliła, tak w stosunku do Jo wolała zachować zimną głowę i nie bawić się w awantury. On przecież jej nic nie zrobił i nie zasłużył też na hormonalne zagrywki, prawda?
No właśnie.
Jednak nadal czuła to charakterystyczne, beznadziejne ściskanie w brzuchu, którego czuć nie chciała. Nie chciała już czuć niczego, bo uczucia oznaczały przywiązanie, a jedynymi osobami, do których mogła się przywiązywać bezkarnie, to rodzina. I Sum. O tak. Summer już dała dowód najgłębszego przywiązania, wyciągając rękę do Ash nawet w momencie, kiedy ona nie wyobrażała sobie, by ona miała to zrobić.
Po prostu nie. Ale jakie to miało teraz znaczenie?
- A czemu ma nie przyznać? - Wzruszyła ramionami, chwytając leżącą na stole dłoń kumpla i mocno ściskając w swojej. Sama nie wiedziała, dlaczego to zrobiła, dlatego szybko zwolniła uścisk, by nie wyglądało to wszystko... źle? Mniejsza. Przesunęła wzrokiem po stole i wróciła znów do przyglądania się kafelkom. Ależ brudne, pomyślała.
- Chyba się nawet trochę... no, ucieszył - podniosła wreszcie głowę po chwili zadumy, by przyjrzeć się jego twarzy. Jej sama nie zdradzała niczego.
- Nie jesteśmy parą, więc ma prawo być gdzie chce. A Sum wie - zamknęła usta, nie chcąc kontynuować tematu jej przyjaźni, która niemal zawisła na włosku.

_________________
Sleep well.
[mru]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t132-ash-mason#402
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 17
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Pon Sty 29 2018, 11:16;

Wysilił się na uśmiech. Chociaż w głębi duszy wcale mu wesoło nie było - i za to też miał żal do siebie. Bo co, wolałby, żeby Lance zwinął manatki i wypiął się na Ash? Przecież Joji nie może liczyć na to, że w przypływie większego nieszczęścia nagle dziewczyna rzuci mu się w ramiona!
- Ja...ja wiem, no, nie jesteście parą, ale jednak - wzruszył ramionami. Trochę się pogubił we własnych myślach, więc może lepiej, by nie ciągnął tego tematu? Wszystko to zdawało się być nazbyt skomplikowane jak na takiego siedemnastolatka, a Abe jakby z własnej woli się w to pchał. Albo też i głupoty, bo w którymś momencie chyba mu jakąś część rozsądku odebrało. Tak bardzo chciał być dorosły, że nie zauważył, jak mało dobrych decyzji podejmuje.
Lecz pewnie do takiego wniosku dojdzie dopiero za kilka ładnych lat.
- No, ale dobrze, że się ucieszył, co? - Zreflektował się po chwili, dopijając ciepłą jeszcze, herbatę. Czuł, że temat Sum jest drażliwy, ale ciekawość!.. Ach, pytać, czy nie, pytać, czy nie?!
Na ratunek dla Ash odezwał się telefon Joji'ego, którego ten nie mógł zignorować. Spojrzał na komórkę, dając chwilę dziewczynie.
- Sorki, mama... - wytłumaczył chowając telefon do kieszeni spodni. Odgarnął niezdarnie swoje włosy, wsłuchując się w tę nieco niezręczna ciszę.
- Em, to co..? W sylwestra wpaść po ciebie? Pożyczę od ojca samochód to cie podwiozę do roboty wcześniej!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t289-joji-abe#4366
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Pią Cze 29 2018, 11:59;

po rozmowie z Dahlią

Odpisując Artemisowi, zastanawiała się ile osób już wie. Wiedziała, że w Rode plotki obiegają miasto z prędkością światła i bała się, że już jakaś życzliwa sąsiadka poleciała do Ash, by złożyć jej wyrazy współczucia. Max nie liczyła na żadne i na palcach jednej ręki mogła policzyć ilość osób, które wyraziłyby swój szczery żal. Sama nie płakała za Marylinem. Chociaż żołądek skręcał się z nerwów i nie mogłaby nic przełknąć, martwiła się tylko o siostrę. Przeklęty Mason. Musiał umierać akurat teraz?! Kolejna fala złości na ojca, przelała się przez jej myśli i Max wysłała w jego stronę przekleństwa, nienawidząc za to, że zostawił swoją córkę. Blondynka dawno przestała liczyć na poprawę relacji z ojcem, ale wiedziała, że Ash na nim polega.
Jak mógł ją tak zawieść?
Przełykając gorycz, Max weszła do budynku i zwolniła na klatce, zastanawiając się jak ma przekazać smutne wieści? Używając swojego klucza, przekroczyła próg mieszkania i zamknęła drzwi, wyczuwając zapach ziemniaków i wołowiny.
Przechodząc do kuchni, mocno zacisnęła dłoń, rozglądając po mieszkaniu i wypatrując siostry. Wiedziała już?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Ekwipunek podręczny: Ciążowy brzuch, telefon

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Pią Cze 29 2018, 13:56;

Ashley przez ostatnich kilka dni nie wynurzała się z domu. Im bliżej bowiem było do rozwiązania, tym więcej zagłębiała się w lekturze mądrych książek, internetowych forów dla młodych mam, czy artykułów pisanych przez te bardziej doświadczone. Żyła niejako w bańce, z której wychylała się jedynie od czasu do czasu. Kiedy przypomniało jej się, że oprócz jej jeszcze nienarodzonego dziecka, istnieje jeszcze inny świat.
Ostatnio jednak, tuż po zaginięciu Summer, wszystko się zmieniło. Lance przestał dawać oznaki życia, Sum zniknęła... W połączeniu ze zbliżającym się terminem porodu, Ash dodała sobie dwa do dwóch. Uciekli, zapewne razem. Uciekli przed odpowiedzialnością i przyjaciółką, która była dla nich tylko dodatkowym ciężarem. Chciało jej się wyć z rozpaczy, niegodna byłaby jednak miana Masonówny, gdyby postanowiła w takim momencie skulić się w kącie rycząc, nie wysyłając uprzednio obojgu soczystej wiązanki bluzgów. Gdy już opanowała targający nią spazm, kolejny już z rzędu w tym tygodniu, udała się do kuchni, by z tego, co jeszcze zostało w lodówce ugotować jakiś obiad. Dla taty. I on zdawał się być ostatnio coraz bardziej przygnębiony i nieobecny. Max miała swoje sprawy, Joji wyjechał na stypendium... A młodsza Masonówna robiła, co mogła, by nie sygnalizować nikomu, jak bardzo czuła się samotna. W końcu przecież nieustannie ktoś z nią był. Jej małe jajeczko, które rosło i rosło... A wkrótce miało się wykluć.
Gładząc się po okazałym bębnie krzątała się po kuchni, nucąc największe hity swojej ulubionej wokalistki, Shakiry, dla zagłuszenia myśli. O niczym nie mając pojęcia, usłyszawszy ledwie zamek w drzwiach wytoczyła się z kuchni i powiewając zielonym fartuszkiem ukazała się oczom siostry. Głos zamarł jej w gardle.
- Wyglądasz jak gówno - rzuciła, taksując ją spojrzeniem. Ostatnio klęła znacznie więcej, niż przystało damie, jakby licząc na to, że dostanie za to po uszach. Jedna zła wieść więcej nie zrobi już przecież różnicy.
Tak jej się przynajmniej zdawało.

_________________
Sleep well.
[mru]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t132-ash-mason#402
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Pią Cze 29 2018, 17:22;

Od takich trudnych rozmów, wolała spotkania z athwalami. Zamiast mierzyć się z problemami nie do przeskoczenia, wolała obdzierać kolana w lesie albo cała szurać w błocie, podczas tropienia zwierzyny. Gdyby chodziło o kogokolwiek innego, nawet nie zaprzątałaby sobie głowy ciężkimi tematami. Za nic w świecie nie chciała jednak zostawiać siostry. Nie zamierzała się przed nią chować.
Słysząc radosny śpiew, poczuła wyrzuty sumienia, chociaż przecież niczemu nie zawiniła. Rozejrzała się po bibelotach w zasięgu wzroku. Duża część była wybierana jeszcze przez matkę Ash i Max. Między myślami o niej, przewinęła się także obawa o gniew ze strony młodszej siostry. Czy pójdzie ona w ślady starszej Mason i ku niej pośle winę za śmierć rodzica?
Max ciężko przełknęła ślinę i spojrzała na nią, nabierając oddechu. Zamiast się odzywać i nie komentując złośliwej odzywki, jak zrobiłaby to każdego innego dnia, podeszła do siostry. Jak mam jej to powiedzieć?
- Hej.. - odezwała się zachrypniętym głosem i stanęła przed Ash - Mam złą wiadomość - Zaczęła ale nie bardzo wiedziała jak powinna skończyć. Zrobiła zbolałą minę i złapała siostrę za ramię, by usadzić na kuchennym krześle.
- Marilyn nie żyje. - Dodała, gdy Ash usiadła i Max nie bała się, że nastolatka fiknie jej na podłogę. - Przykro mi - Przyklęknęła przed siostrą, zamierzając ofiarować całą siebie, byle tylko Ash poczuła się lepiej. Ba, byle nie poczuła się gorzej, bo Max spanikuje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Ekwipunek podręczny: Ciążowy brzuch, telefon

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Pon Lip 02 2018, 20:01;

Ash zmarszczyła nos. Naprawdę liczyła na nieco żywszą reakcję ze strony siostry. Jakiekolwiek upomnienie, choćby niewerbalną groźbę. Nic. To zbiło nieco z tropu Masonównę, która wzorem starszej wiekiem potoczyła wzrokiem po pomieszczeniu. I na co się gapisz, pomyślała. Niby wściekła tylko na parę McDonaldów miała przez chwilę chęć wyładować złość na siostrze. Za jej frustrujący brak reakcji właśnie.
- No. - Rzuciła, wycofując się do kuchni. Nie wiedziała, co też może być tą strasznie złą wiadomością, choć domyślała się, a i owszem! Na pewno to Sum i jej ukochanego złapano bez dokumentów na kanadyjskiej granicy i teraz wracają ekspresem do Rode, by wyspowiadać się przed wymiarem sprawiedliwości oraz przed wkurzoną przyjaciółką.
Już brała wdech, by swoim zwyczajowo przemądrzałym tonem powiedzieć w temacie kilka słów, gdy została usadzona na krześle. Akurat, kiedy Shakira z głośników obwieściła, że mogłaby ze swoim mężczyzną wydać na świat niemal kompletną drużynę piłkarską.
- Co. - Masonówna w jednej chwili poczuła, jakby wewnątrz jej ciała zawaliło się wielkie osuwisko. Rozumiejąc słowa i pojmując sens tychże, poniekąd zdradzała pewne... nierozumienie. - Jaki Marylin, o czym ty... - Te słowa były jedynym, co przyszło jej do głowy. Jedynym logicznym, sensownym.
Bo przecież nielogicznym było, że umarł jej tata, skoro już umarła mama.
Blade policzki stały się nagle jeszcze bledsze, a oddech spłycił do granic możliwości. Oczy bezrozumnie wodziły z boku na bok, a głowa odtwarzała w kółko:
Marylin nie żyje, Marylin nie żyje, Marylin nie żyje...
Chciała wstać, przespacerować kilka nerwowych kółek po ich ciasnej kuchni, a potem zwyczajnie nakrzyczeć na Max za robienie sobie żartów... Z tym, że nie mogła. To nie tragiczna wiadomość była tym, co sprawiło, że skrzydełka nosa nastolatki zaczęły poruszać się szybko w spazmatycznych oddechach. Był to silny ból, promieniujący aż do klatki piersiowej, który dotarł do świadomości Ashley dopiero po dobrych kilkudziesięciu sekundach.
Zamiast powiedzieć choć jedno słowo więcej, krzyknęła, a ręce odruchowo powędrowały na brzuch.

_________________
Sleep well.
[mru]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t132-ash-mason#402
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Pon Lip 02 2018, 21:33;

Dopiero po chwili dotarło do niej, że nie tak powinna informować Ash o śmierci ojca. Mogła się postarać i na moment odsunąć od siebie przyzwyczajenia. Nazwać go tak, jak jej młodsza siostra zwracała się do ojca. Było ciężko zapałać do Marilyna rodzinnymi uczuciami, ale Max dla Ash zrobiłaby wszystko. Nawet powiedziałaby do Marylina tato. Teraz było za późno. Nie dość, że mężczyzna odszedł, to jeszcze starsza Mason zdradziła już tragiczne wieści.
- Nie wstawaj... Ash? - Blondynka przyklękła na jedno kolano, dostrzegając zaszokowanie w reakcji młodszej siostry. Przysunęła się bliżej, niemal oczekując wybuchu łez i ofiarując swoje ramiona do wypłakania. Nie zamierzała pozwolić Ash wstawać i krzątać się po kuchni. Bała się o nią. W tym stanie dziewczyna była jeszcze bardziej wrażliwa.
Obserwując siostrę, Max było strasznie żal, że ta musiała przeżywać kolejną tragedię. Porzucona przez fałszywych przyjaciół, opuszczona przez ojca i matkę, miała tylko starszą siostrę. Egoistkę, która nawet o siebie zadbać nie potrafiła. Max wiedziała, że nie jest najlepszym członkiem rodziny.
- Ash! Co ci... spokojnie. Brzuch cię boli? Dlaczego? Oddychaj... - Zaczęła panikować, przerażona bardziej niż przy spotkaniu z athwalem. Podrywając się z miejsca, wbijała wzrok w siostrę. To poród? Ash rodziła? Max gorączkowo zaczęła się zastanawiać czy pomyliła z liczeniem miesięcy. Wygrzebując telefon z kieszeni, na szybko wybrała numer Artemisa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Wto Lip 03 2018, 11:42;

Artemisa w jakiś sposób zasmuciła wiadomość od Max. Pomyślał, że to może nawet dobrze bo mu słabo szło jakiekolwiek pocieszanie i rozmowy na takie tematy. Na stypie dziadka, którego Warlegganowie podali eutanazji, świetnie się bawił. Dlatego bardzo prawdopodobne, że między nim, a Mason zrobiłoby się niezręcznie. Strzepnął okruszki chleba ze swetra, kupionego przez Pamelę. Uparła się, że zielony kolor idealnie komponuje się z niebieskoszarymi oczami. Pozostała mu godzina dyżuru, a potem odgrzewany obiad z wczoraj. Uwielbiał chili corn carne, w przeciwieństwie do Pamelki, której nie smakowała czerwona fasolka. Odpalał candy crush na tablecie, kiedy ekran telefonu rozbłysnął imieniem i nazwiskiem osoby, o której ostatnio myślał. Po kilku sekundach żałował, że odebrał! Rzucił do słuchawki mało przekonujące "spokojnie" i pospiesznie zaczął zbierać swoje rzeczy. Musiał mieć na uwadze najgorsze scenariusze. Zostawił informacje w dyżurce, gdzie Brooke już dawała cynk swojej psiapsi, Pamelce.
O to Artemis będzie się martwił później. Po dziesięciu, piętnastu minutach od wykonanego telefonu, Max i Ash usłyszały dźwięk domofonu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Ekwipunek podręczny: Ciążowy brzuch, telefon

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Wto Lip 03 2018, 14:50;

Ani jej się śniło wstawać teraz z tego krzesła.
Uświadomiwszy sobie swój stan, Ash wzorem starszej siostry wpadła w panikę. Kurczowo ściskając w rękach fartuszek skupiła się tylko na bólu, zapominając na chwilę o tym, na czym skończyły temat. Bo też ile naraz mogłaby udźwignąć?
Za wcześnie, przemknęło jej przez myśl, kiedy skurcz stracił na sile, a stare, wysłużone krzesło zalały wody.
- Max? - Poniosła zaszklone oczy na siostrę, starała opanować oddech. Nie była gotowa, na nic nie była gotowa. Ani na ból, na zalanie kuchni cholernymi wodami, ani na zdradę Sum i Lance'a... Była gotowa tylko na dokończenie obiadu, który w najlepsze zwęglał się na najlepszej patelni, jaką w tej kuchni można było znaleźć.
- Ja nie chcę, nie chcę, niechcęniechcęniechcę - mamrotała, zanurzając palce w cieczy ściekającej w najlepsze po nogach krzesła, kiedy Max oddawała się telefonicznym dyskusjom z najgorętszym doktorem w całym Rode. Kompletnie zapomniała o tym, że na lodówce wisi karteczka z numerem telefonu do lekarza, który tę ciążę miał prowadzić. Było jej wszystko jedno, kto do niej przyjedzie, byleby zatrzymał Dextera w środku jeszcze przez ten jeden miesiąc!
Przerażona Ash zareagowała żywo dopiero na dźwięk domofonu. Po raz pierwszy od nieszczęsnego skurczu, spróbowała podnieść się z krzesła, co przypłaciła kolejnym bólem. Opadła ciężko z powrotem na to samo, przemoczone krzesło.

_________________
Sleep well.
[mru]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t132-ash-mason#402
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Wto Lip 03 2018, 22:32;

Max nie chciała żeby Ash wpadała w panikę, więc na jej widok wpadła w jeszcze większe przerażenie. Na dobrą sprawę nie wiedząc co powiedzieć Artemisowi, wydusiła tylko, że Ash boli brzuch i kazała mu natychmiast przyjeżdżać. Nie miała pojęcia, że siostra ma innego lekarza do opieki i ufając jedynie Artemisowi, tylko go mogła wezwać. Jakby podświadomie sądziła, że zaraz zwerbuje karetkę i ratowników, którzy w trymiga zabiorą jej małą siostrzyczkę do szpitala.
- Spokojnie, kochanie. Wszystko będzie dobrze.
Zapewniła nastolatkę, gdy ta spojrzała na nią załzawionymi oczami. Prędko zdejmując kurtkę w której zaczynała się gotować, odrzuciła ją na drugie krzesło i dopiero teraz zrozumiała o co chodzi. Popatrzyła na kałuże na podłodze i mocniej przycisnęła telefon do ucha.
- Artem, ona rodzi! - Wysyczała do słuchawki i wcisnęła telefon do kieszeni. Gestem każąc siostrze siedzieć dalej, pobiegła do łazienki po ręcznik i przeklinając ojca za śmierć, wróciła do Ash. Złapała ją za mokrą dłoń i wytarła palce niemal jak matka dziecku.
- Ash, oddychaj. Nic się nie stanie. Doktorek zaraz będzie. Spokojnie.. - Rzuciła ręcznik na kałużę i czując swąd spalenizny, szybko pogasiła pod zmarnowanym obiadem. W następnym minutach uspokajając siostrę i starając się nie zwariować ze zmartwienia, czekała na Artemisa z bijącym sercem. Dźwięk domofonu oderwał ją od sostry, bo Max musiała otworzyć drzwi jak najszybciej. No i otworzyła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Sro Lip 04 2018, 08:40;

Naprawdę było trzeba nie odbierać telefonu albo wysłać kogoś innego. Kobietę jakąś. Artemis poza przeczytanymi kilkoma artykułami medycznymi i podręcznikiem, nie miał do czynienia z położnictwem czy ginekologią. Był w końcu chirurgiem! I tym powinien się zajmować, lecz w Rode było zapotrzebowanie na lekarza złotą rączkę. Pokonywał co drugi stopień, przez co prawie się wyrżnął na schodach. Szczęśliwie dla wszystkich, Masony zamieszkiwały pierwsze piętro. Był lekko zziajany kiedy Max otworzyła drzwi.
Wygibasy z Pamelką poprawiły mu kondycję, którą zawsze zaniedbywał na rzecz siedzenia nad książkami, choć ogólnie nie mógł narzekać na swoje ciało. Mruknął niewyraźne hej i wlazł do środka, kierując się odgłosami jakie wydawała Ashley.
— Cześć Ash. Wszystko w porządku. — przywitał się z przyszłą matką, zauważył kałużę wokół krzesła. Boże, boże, boże. — Trzeba ją położyć, odejście wód to dopiero wstęp i niekoniecznie zaraz urodzi. —  zwrócił się do Max, która deptała mu po piętach. Wcisnął jej swoją torbę i ujął Ashley pod ramię, pomagając wstać. Skierował ją na łóżko. Boże, boże, boże. Ujął blondynkę za nadgarstek aby wyłapać puls, ale i tak przez własne podenerwowanie nie był w stanie niczego wyczuć.
— Rozbierz ją, a ja umyję ręce. — polecił Max, kierując się do łazienki. Tam na sekundę zamknął oczy, chlusnął się zimną wodą w twarz, umył porządnie dłonie by powrócić do sióstr. Przyspieszony poród miał plus, nie myślały o starym, hehe.

Soreńka, dokształciłam się!
— Jedziemy do szpitala. Weź kilka rzeczy. — Nie musiał mówić jakich. Wsparł Ashley o swoje ramię i poprowadził ku drzwiom. — Wbrew pozorom tak szybko Młodego nie zobaczysz. — zwrócił się do Ashley z uśmiechem, chcąc dodać jej otuchy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Ekwipunek podręczny: Ciążowy brzuch, telefon

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Pią Lip 06 2018, 15:56;

Nawet nie próbowała się uśmiechnąć. Cierpiąc z powodu kolejnego, nadchodzącego skurczu, w dupie miała wszelkie słowa otuchy, czy dobre rady. Za wszelką cenę starała się za to wygrzebać z pamięci cenne wskazówki z kursu rodzenia online, który wygrzebała gdzieś z czeluści internetu. To była jej jedyna deska ratunku. Ćwiczyła przecież oddechy całymi godzinami, nie mogła zapomnieć o nich w tak decydującym momencie! Nie, kiedy Dexter raczył jej odwinąć taki numer! Gdy tylko Ash zorientowała się, że i tak przyjdzie jej wstać z tego kuchennego krzesła, poczuła ducha walki. Wzięła głęboki wdech. Najgłębszy z dotychczasowych.
- Nie! - Krzyknęła, zamiast powitania, kiedy doktor Warleggan wspomógł ją swoim silnym ramieniem, by mogła jakoś pomaszerować do drzwi. Za słowami jednak nie poszły czyny - upór blondynki musiał ustąpić gdzieś między drugim, a trzecim skurczem. W drodze przez schody. Wszystko zdawało jej się być snem, koszmarem. Wszystko przez zawroty głowy, które towarzyszyły przyszłej matce, od kiedy opuściła tamto nieszczęsne krzesło.
Na szczęście Masony zamieszkiwały pierwsze piętro.

/zt, do szpitala

_________________
Sleep well.
[mru]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t132-ash-mason#402
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Pią Lip 27 2018, 10:52;

/ ten sam dzień, godziny wieczorne

Na całe szczęście Rode nie dorobiło się jeszcze nowego mieszkańca. Dexter uległ namowom lekarzy i pozostał w matczynym łonie. Artemis pomógł Max ogarnąć podstawowe papiery, lecz nie powiedział jej najważniejszego. Śmierć starego Masona nakomplikowała trochę spraw. Rodzina poniekąd straciła główny dochód, a sama Max mogła się wydać niezdolną do opieki nad ciężarną nastolatką. Warleggan zabrał dokumenty z szpitala, przekąsił obiad ugotowany przez Pamelę i niedługo potem ruszył spacerem w stronę południowej części miasta, gdzie w jednym z piętrowych domów mieszkały jasnowłose siostry. W osiedlowym sklepie kupił kratkę piwa. Nieodpowiedzialne, ale pomyślał że łowczyni przyda się trochę gazu. Zderzył się z jedną z sąsiadek, koleżanką Hiacynty którą obdarzył uroczym uśmiechem po czym doczłapał pod odpowiednie drzwi.
— To tylko ja. Zapomniałaś wziąć ze szpitala. — wskazał na teczkę z dokumentami pod pachą. — Mogę?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Pią Lip 27 2018, 12:21;

szpital

Nie przyszło jej do głowy, że stary Mason jeszcze po śmierci będzie utrudniał jej życie. Na dobrą sprawę, nie miała czasu, by o niej dłużej myśleć. Odwiedziny u Ash, nagłe pogorszenie jej stanu i wizyta w szpitalu, pochłonęły całą energię. Jeszcze godzinę temu nie myśląc o zmęczeniu, na wysokich obrotach wypełniała niezbędne papierki, mając ochotę cisnąć nimi o podłogę. Całe szczęście, że doktorek palcem pokazywał co i jak, bo Max kompletnie nie znała się na tych wszystkich administracyjnych pierdołach.
Przed opuszczeniem szpitala, blondyna jeszcze zajrzała do siostry, ale przegoniona przez pielęgniarki i Artemisa, wróciła do mieszkania. Cisza w pokojach wcale nie pozwalała na odpoczynek. Max w pierwszej chwili musiała zająć się bałaganem w kuchni. Zrzucając kurtkę i bluzę, została w podkoszulku. Związała włosy w niedbały kok i doprowadziła podłogę do porządku, kafelki szorując dłużej niż tego wymagały. Tak samo jak wiadro po sprzątaniu. Wyrzucenie przypalonego obiadu i umycie naczyń, musiała odłożyć na później.
- Wejdź - Odpowiedziała Warlegganowi, otwierając drzwi szerzej i łapczywie spoglądając na piwo. Machnęła ręką na dokumenty w teczce i pozwoliła sobie odebrać kratę od doktorka. Ten mógł wyczuć świeży cytrusowy zapach środka do mycia, roznoszący się od kuchni. Max zamiast do niej, skierowała się do największego pokoju i po drodze otworzyła piwo. Przekraczając próg, rozejrzała się po pomieszczeniu i odstawiła alkohol na stolik. Z jedną butelką podeszła do okna i otworzyła je, nie mogąc znieść zaduchu jaki panował.
- Dzięki - Odwróciła się do doktorka i uniosła piwo do ust.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Pią Lip 27 2018, 13:16;

Widząc porządki, wytarł buty przed wejściem do środka. Na wycieraczce spoczęło trochę śniegu. Cytrynowy zapach szybko uderzył w jego nozdrza. Najwyraźniej Maxima zamierzała przywrócić swojemu lokum dawny, zapomniany już blask. W przeciwieństwie do jego mieszkanka, tu zawsze było ciemniej i po prostu prosto w wyposażeniu. Nie przywykł do tego, ale i nie komentował głośno. Znał sytuację Mason, przypuszczał, że to jeden z powodów dla takiego, a nie innego stylu. W środku rzeczywiście było ciepło, a praca fizyczna jaką wykonywała jedynie podnosiła temperaturę.
— Przeziębisz się. — powiedział rozbierając się z kurtki i butów. Zaraz jego skarpetki przeprowadzą test białej rękawiczki. Ukradkowo rozejrzał się po pokojach. — U Ash stabilnie. Odwiedziny są każdego dnia o piętnastej. — dodał idąc w jej stronę. Sam wyciągnął jedną butelkę z kraty i zaczął szukać otwieracza.
Za delikatne dłonie miał do siłowania się, a i bez nich cała praca chirurga pójdzie na marne!


Ostatnio zmieniony przez Dr Artemis Warleggan dnia Sob Lip 28 2018, 14:16, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Pią Lip 27 2018, 15:29;

Uniosła oczy w stronę sufitu i westchnęła, tylko na taki komentarz mając siły. To się przeziębi! Najmniejszy problem w obecnej sytuacji. Unosząc rękę, dotknęła karku i zacisnęła na nim palce, krótko rozmasowując napięte mięśnie. Przykładając szkło do ust, spojrzała na doktorka i pokiwała głową. Miała ochotę pojawić się w szpitalu już z samego rana i chyba wolała, żeby bachorek jej siostry już z niej wyskoczył. Przynajmniej nie martwiłaby się jej pobytem w szpitalu.
Widząc nieporadność Artemisa, sięgnęła po jego butelkę. Na moment odstawiając swoją o parapet, oparła się niego tyłkiem. Doktorek musiał oddać swoje piwo a Max zgrabnie otworzyła je o kant parapetu. Zdecydowanie wolała takie praktyczne umiejętności.
- Ładny cyrk, co? - Zapytała i zatrzymała wzrok na spodniach Marilyna, przerzuconych przez krzesło. Obok leżała jakaś koszula, dalej sweter, bielizna... Ewidentnie nie zadbano o porządek. Max pokręciła głową i napiła się piwa. Będzie musiała jutro załadować kilka kartonów. - Wybrał sobie najgorszą porę. Niech go szlag - Zamarudziła pod nosem, zaciskając zęby.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Sob Lip 28 2018, 15:25;

Nie przejął się grymasami blondynki. Po tylu miesiąc przywykł do takich reakcji, zwłaszcza gdy mówił coś od serca i naprawdę się troszczył. Przypominało to matczyne upominanie dziecka - nie siadaj na zimnym murku, bo wilka dostaniesz, nie liż sopla bo język ci się przyklei i tak dalej, i tak dalej. Oddał butelkę, spodziewając się spektakularnego otwierania w postaci zębów lub powieki, ale na szczęście Max zachowała trzeźwość umysłu lub nie miała ochoty się popisywać.
— Dzięki. — odebrał butelkę, opierając się gdzieś na przeciwko. W ostatnim czasie sprawy w Rode się pokomplikowały. Po żywych rozmowach w szpitalnej poczekalni, domyślał się iż dawno brakowało mieszkańcom takiej rozrywki. Pożary, zgony i zaginięcie nastolatki. Prawie jak codzienność Nowego Jorku.
Powiódł wzrokiem za spojrzeniem Max. Marilyn nadal był tu obecny. Zdecydowanie wybrał zły czas na umieranie.
— Przykro mi. Są już wstępne ustalenia co do przyczyny? — zapytał współczująco. Poniekąd jako lekarz był narażony na przekazywanie złych wieści. Wiedział jednak, że Max nie oczekuje klepania po plecach i wycierania łez, których z resztą nawet nie widział. Spuścił wzrok na butelkę i wziął małego łyczka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Nie Lip 29 2018, 13:18;

Przykro mi. Spojrzała na Artemisa, nie wątpiąc w jego szczerość. Zastanawiała się tylko, czy jej jest przykro. Ciągle nosiła w sobie gniew na ojca. Była wściekła na niego gdy żył i dlatego, że umarł. Nie był w stanie jej dogodzić, ale nie tylko on był winny, z czego Max sobie nie zdawała sprawy. A raczej nie chciała. Przez tyle lat obwiniając go o śmierć mamy, nie chciała odpuścić. Ale w głębi ducha było jej teraz przykro.
- Pobicie. - Odpowiedziała i pokręciła głową nad tą durną śmiercią. Ciągle zastanawiała się nad tym, kto mógł do tego doprowadzić. Kto był winny? Wszyscy wiedzieli o nienawiści jaką żywiła do ojca. Wiązanie tego z jej długiem nie miało sensu. W zamyśleniu, dłuższą chwilę zapatrzyła się na doktorka. Dopiero mocniejszy, zimny podmuch, kazał jej się ruszyć. Gęsia skórka pojawiła się na ramionach a Max zamrugała i oderwała tyłek od parapetu.
- Muszę zrobić tu porządek. - Odezwała się i napiła piwa. Nie wypuszczając butelki z ręki, przeszła obok Artemisa i złapała za gacie ojca, leżące u nóg krzesła. Rzuciła je na inne ciuchy i złapała za kolejne, by ciepnąć na rosnącą warstwę materiału. Czekała na nią cała masa roboty. Spakowanie rzeczy ojca, rezygnacja z dotychczasowego mieszkania, przeprowadzka tutaj. Max nie było stać na dwa mieszkania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Nie Lip 29 2018, 18:38;

Dobrze słyszał. Szpital już o tym mówił. Ulice również. Wieść o śmierci Masona rozniosła się po Rode lotem błyskawicy. Tak jak przybycie nowej koroner, której nie straszne były nierówne chodniki podczas stąpania w wysokich obcasach.
Artem sam był ciekaw kto stoi za sieroctwem sióstr i cóż, jak bardzo zostałby zaskoczony wieścią, że palce w tym maczał Diego Ramirez. Szukał odpowiedniego słowa na tę chwilę, lecz żadne nie wydawało mu się satysfakcjonujące. Ile w kółko można powtarzać, że jest przykro? Podniósł wzrok na Max, poczuł ten chłodny podmuch. Zima na tym wygwizdowie mogłaby się w końcu skończyć. Odprowadził ją spojrzeniem, patrzył jak miota szmatami starego. W końcu jedne z galotów zaczepiły się o krzesło czy inny kant, co mogło Mason jedynie wkurzyć. Warleggan odstawił butelkę i ze spokojem dotarł do niej w kilku krokach, połowicznie obejmując od tyłu i łapiąc za szarpany przez nią materiał.
— Zostaw. Nic nie musisz. — powiedział, odrzucając galoty na rosnącą kupkę. Marilyn zdecydowanie nie dbał o cztery kąty w ostatnich dniach, a raczej Ash ciężko było z wystającym brzuchem zadbać o porządek. Ciepły oddech Artema łaskotał ucho. Ciemny sweter, prezent od Apolliny, przyjemnie pachniał męskimi perfumami na których nie oszczędzał. Mógłby jeść chleb z wodą, a flakony perfum za tysiące kredytów stałyby w łazience jak trofeum.


Ostatnio zmieniony przez Dr Artemis Warleggan dnia Nie Lip 29 2018, 22:14, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Nie Lip 29 2018, 19:27;

Zaciskała zęby ze złości, ale miała ochotę coś rozszarpać. Może powinna się wyżyć? Na czymś, albo na kimś? Powywalać rzeczy ojca przez okno? Podeptać je, potargać, spalić, wkopać w ziemię? Ale nie przy doktorku. Wkurzała się na niego, przy nim, ale jeszcze nie w taki sposób. Artemis do tej pory miał do czynienia tylko z jej poirytowaniem. Ale prawdziwego gniewu jeszcze nie miał okazji z niej ujść.
Max napiła się piwa i szarpnęła za jakieś spodnie, którego materiał prześlizgnął się po starym meblu i zahaczył, nie pozwalając się ruszyć. Blondyna szarpnęła za dżinsy i spojrzała na nie ze złością. Pociągnęła jeszcze raz i znieruchomiała, gdy usłyszała oraz poczuła doktorka za sobą. Puściła materiał spodni i odwróciła się do Artemisa, myśląc o zapachu jaki roztaczał.
- Wisisz mi masaż. - Odetchnęła nim głębiej i spojrzała mężczyźnie w oczy. Nie chciała myśleć o jutrze. Tak było łatwiej. Tak zwykle wolała. A mając ku temu okazję przez duże O, chciała skorzystać. Jak zawsze odpychając od siebie problemy. Denerwując tym swoje najbliższe grono. Ileż to razy przecież bagatelizowała wydarzenia, które ją dotykały. Na pokaz. Zamykając się z problemami sam na sam. Dziś nie miało być inaczej. Żalić się na niesprawiedliwość losu i zadręczać smutkami biednego doktorka? Artemis mógł odegrać inną rolę. Praktyczną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Nie Lip 29 2018, 22:44;

Nie cofnął się, gdy się odwróciła. Zabrał ręce i posłał Max coś na kształt delikatnego uśmiechu. Całkowicie zapomniał o ich starym zakładzie, jeszcze z czasów letniego festynu. Przyglądał się blondynce badawczo, szukając oznak, które podpowiedziałyby mu jak to dalej potoczyć. Często była dla niego zagadką, jeśli chodził o rozmowy mające nie kończyć się obopólną irytacją lub zmieszaniem. Było to zarazem intrygujące.
— Ach tak. — udał, że z boleścią zaciska powieki. — Przegrany zakład z festynu. Co miałem wymasować?
Pociągnął Max w stronę oldskulowej kanapie, okrytej w kolorową, łaciatą narzutę. Łóżko starego Masona w jakiś sposób odpychało Artema i nie zachęcało do sprawdzenia miękkości materaca.
— To było siłowanie się na rękę, czy jeszcze co innego? — zapytał, nie pamiętając już dokładnie konkretów.
Zima dawała w kość tak mocno, że zapomniał o istnieniu lata. Coraz częściej myślał o wyjeździe do ciepłych krajów i popijaniu tam zimnych drinków pod palmą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Nie Lip 29 2018, 23:21;

Gdy Artem zastanawiał się którą drogą pójść, Max po prostu robiła i mówiła co pierwsze przyszło jej do głowy. Na sekundę zmrużyła oczy, przesuwając spojrzenie z oczu mężczyzny na jego usta, przybierające nikły uśmiech. Możliwe, że odwdzięczyła się tym samym, ale doktorek akurat zaciskał powieki. Kobieta nie pamiętała, czy w ogóle ustalali konkretne wymagania dotyczące masażu. Raczej nie, więc nie odpowiedziała. Leniwie przeszła na kanapę i opadła na nią tyłkiem.
- Przegrałeś te siłowanie. - Odpowiedziała z przytykiem, podnosząc stopy na kanapę. Usadowiła się bokiem do oparcia i dźgnęła doktorka palcami stóp w udo. Mogłaby zaproponować rewanż, ale wolała nie tracić okazji do odebrania nagrody. Po co się wystawiać! Artemis wydawał się nabrać mięśni. Życie w Rode nie rozpieszczało. Max podniosła butelkę do ust, patrząc na przyjaciela. Wykorzystywać go na maksa?
- Pleców. - Odpowiedziała, gdy napiła się piwa. A raczej dopiła wszystko co jeszcze pozostało w butelce. Nie żałując sobie, zostawiła doktorka daleko w tyle. Ale kompletnie się tym nie przejmowała. Alkoholu było pod dostatkiem. Max odstawiła butelkę na podłogę i pochyliła w stronę doktorka, opierając się na kolanach.
- To co? Masujesz czy dasz mi sprzątać? - Odetchnęła i przesunęła dłonią po swym ramieniu. Mięśnie domagały się rozluźnienia. Najpewniej też było to pytanie retoryczne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Pon Lip 30 2018, 00:26;

Parsknął - głośno i wyraźnie, gdy ujawniła przyczynę przegranego zakładu. Mężczyznom zawsze ciężko było przyznać się do porażki, zwłaszcza tej zadanej przez kobietę. Przegrał przez zmianę klimatu, zdecydowanie.
— Byłem wtedy przeziębiony, to dlatego. — pospieszył z wyjaśnieniem, aby Maxima Mason nie myślała sobie, że jest silniejsza od niego. Czy przybrał mięśni? Bardzo możliwe. Wrócił do biegania, trochę ćwiczył i pozostawał w miarę aktywny. Po nastoletnim okresie wyglądania jak pączek miał wstręt do ludzi otyłych. Tym bardziej nie chciał obrosnąć w tłuszcz. Przez cały czas uśmieszek błąkał się na jego ustach, jakby nie mógł się zdecydować czy chce zachować powagę czy wręcz przeciwnie.
— Spłacę swój dług, zanim naliczysz mi odsetki i nie wyjdę stąd do następnej zimy. — odpowiedział, rozgrzewając dłonie do ciężkiej pracy. Starał się nie patrzeć w dekolt, który się pogłębił przy pochylaniu. — Odwróć się.
W końcu to nie przód miał masować, a spięte ramiona. Poprawił się na kanapie, aby siedzieć wygodniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Pon Lip 30 2018, 00:55;

- Oczywiście. - Skomentowała słowa mężczyzny, gdy ten zaczął się tłumaczyć. Niech mu będzie! Max nie zastanawiała się nad tym, co obecnie wystawia na widok publiczny. Możliwe też, że nie powinna w tym momencie okazywać żadnej radości, ale uśmiech doktorka był zaraźliwy. Pozwoliła sobie więc też uśmiechnąć. W końcu wreszcie miała otrzymać nagrodę, na którą czekała tyle miesięcy! Artemis jeszcze nie wiedział, że Mason już zdążyła naliczyć odsetki. Nie zdradzając tego na razie, odsunęła się i naciągnęła włosy, mocniej je związując. Nie było mowy o pięciominutowym masażu ramion. Max potrzebowała rozmasować kark, barki, plecy.
- A gdzie się spieszysz? - Zapytała, zupełnie w innym tonie niż w szpitalu. Wtedy pytała od Pamelę, która mogła czekać na Artemisa a teraz dbała tylko o swoją wygodę. Córka rzeźnika będzie musiała poczekać na ukochanego mężczyznę, ale to był tylko i wyłącznie jej problem.
Max przesunęła się na kanapie i usiadła tyłem do mężczyzny. Zgarnęła ostatnie kosmyki włosów z szyi i zamknęła oczy, czekając na przyjemny masaż, jaki jej się należał. W mieszkaniu zapadła cisza i na kilka sekund przerwał ją dźwięk przychodzącej wiadomości na tablet Ash w drugim pokoju. Max zapomniała o siostrze i ojcu, pochłonięta przez egoistyczne pragnienia. Wpadając w nie głębiej, z pierwszym dotykiem męskich palców na skórze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Pon Lip 30 2018, 09:12;

Dłonie Artemisa były ciepłe i gładkie. Dbał o nie pieczołowicie, nie zapominając o nawilżaniu. Nie uświadczyło się na nich żadnych zgrubień lub odcisków wskazujących na wykonywanie ciężkiej pracy. Na palcach nie było żadnego pierścienia, ani sygnetów. Takie ozdoby, poza obrączką zdecydowanie lepiej wyglądały na dłoniach kobiet.
— Nie wiem. Od czasu wizyty siostry, myślę o powrocie do Nowego Jorku. Do domu. — odpowiedział zza pleców blondynki. Z początku dotyk chirurga był mało inwazyjny. Badał, dopasowywał dłonie do jej szczupłych, umięśnionych ramion. Skórę miała chłodną, wyczuwał więc każde spięcie, które w tej chwili starał się zniwelować. Po chwili zsunął ramiączka podkoszulka żeby mieć lepszy dostęp do ramion.
— Nie spinaj mięśni. — oddech Artema łaskotał w ucho — Po prostu się rozluźnij i pomyśl o czymś co sprawia ci przyjemność. — dodał, uciskając kark. Zataczał kółka kciukami, wyraźnie czując pod palcami zarys mięśni. Zdecydowanie masaż nie mógł skończyć się po pięciu minutach, czy Max nigdy się nie relaksowała? Poprawił się nieco, spuścił jedną z nóg na podłogę, aby nie nabawić się skurczu. Po pierwszych trudach, pojawiła się już sama przyjemność i choć bolały go już palce od tego ugniatania, to nie przestawał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Pon Lip 30 2018, 10:54;

Dłonie Artemisa były gładsze niż pupka niemowlęcia dłonie Max, od zawsze wykonującej pracę fizyczną. Jak tylko nauczyła się chodzić, była zabierana przez ojca do lasu. Gdy doktorek spędzał czas na salonach, grzecznie siedząc na kanapie, Max wiązała supły i przyglądała się ojcu jak skóruje dzika.
Teraz napinała się, marszcząc czoło przez ból, jaki jej towarzyszył. Ciągle spięta, od momentu w którym dowiedziała się o śmierci Masona, nadwyrężała mięśnie już dłuższego czasu. Ale palce Warleggana miały i z nimi dać sobie radę. Słysząc o jego planach wyjazdu, poczuła pewnego rodzaju żal. Ale rozumiała pragnienie ucieczki z Rode. Sama tyle czasu o tym marzyła.
- Nie spinam się. - Zaprzeczyła, bo przecież nie mogła inaczej. Na moment spięła się jeszcze bardziej, we krwi mając bunt, jaki okazywała od zawsze. Nikt jej nie będzie pouczał ani mówił co ma robić, tak? Ale już po chwili westchnęła i dała sobie prawo do relaksu. Ramiona jej opadły, głowa odchyliła się lekko w tył. Koczek dotknął nosa Artemisa a Max znowu pomyślała o zapachu perfum, jaki wokół nich się roztaczał. Pomyśl o czymś co sprawia ci przyjemność. Na tablecie Ash, znajdował się artykuł w którym pisano, że zapach dociera do mózgu szybciej niż obraz czy dźwięk, a eksperci twierdzą, że to nos jest najbardziej erogenną strefą.
Max odwróciła głowę, nie wiedząc już ile czasu minęło. Ale prawdą było, że czuła upragnione rozluźnienie ale chciała więcej. Mimo otwartego okna było jej ciepło i przyjemnie. Każdy lekarz orzekłby teraz, że puls jej przyspieszył. Blondyna przesunęła się odrobinę, kątem oka zerkając na doktorka. Dostrzegał objawy? Spojrzenie się przeciągnęło, gdy Max wzrokiem przesunęła z oczu Artemisa na jego usta. Ale nie zastanawiała się długo, tylko przysunęła jeszcze bliżej i pocałowała mężczyznę. Z początku delikatnie, jakby najpierw chcąc tylko zakosztować ich smaku i sprawdzić, czy doktorek się nie odsunie. Ale zaraz pogłębiając pocałunek, jeśli tylko poczuła, że jest odwzajemniony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Pon Lip 30 2018, 14:53;

Warleggan nie uciekał. Wracał na stare śmieci, jak ten biblijny syn marnotrawny. Wiele rzeczy sobie przemyślał, zastanowił się nad własną przyszłością. Apollina sama nie da rady zadbać o ród, zwłaszcza z obcym mężczyzną przy boku. Na myśl, że jakiś Jeffrey miałby zarządzać majątkiem czuł narastające niezadowolenie. Poniekąd żałował sytuacji z Nanną Charisse, tego jak to się potoczyło. Nie powinien był dopuścić do takiego momentu. Wierzył jednak w niepopełnienie kolejnego błędu. Papcio chorował, nie pozostawało mu zbyt wiele czasu na tym padole. Apollina przekonywała, że jak wróci to zostanie mu wszystko wybaczone. Może w tym szaleństwie była metoda?
Rozmasowywał, przykładał się do tego co robił, nie dając Maximie sposobności do narzekań. Po reakcji jej ciała wiedział, że zaczyna czerpać z tego przyjemność. Nie zdawał sobie sprawy z tego jak na blondynkę oddziałują perfumy, którymi dzisiaj nieznacznie się spryskał. Zwolnił z masowaniem kiedy napotkał jej spojrzenie, przeciągające się i tak zarazem znajome. W pierwszej chwili pomyślał, że mu klupnie bo ścisnął za mocno. Gdy go pocałowała, przestał masować. Jedna z rąk zsunęła się po ramieniu, a druga wylądowała gdzieś pomiędzy nimi. Nie odsunął się, ani nie zaprotestował, dając Max przekonanie, że to co teraz robią dzieje się za obopólną zgodą. Sięgnął dłonią do włosów, chcąc rozwalić koczek i uwolnić burzę blond włosów spod tyrani gumki. Nie myślał o tym co robią i dlaczego oraz o niestosowności tego pocałunku. Smak piwa mieszał się z naturalnym smakiem, lecz w żaden sposób to w niczym nie przeszkadzało.


Ostatnio zmieniony przez Dr Artemis Warleggan dnia Wto Lip 31 2018, 08:37, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Pon Lip 30 2018, 16:09;

Nadal nie wiedziała z jakiej rodziny wywodził się Artemis. Wiedziała, że był doskonałym lekarzem i była pewna, że w Rode tylko się marnuje. Nie rozumiała po co tak kurczowo trzyma się tej dziury. Było to podejrzane. Ale Max przecież miała swoje problemy na głowie. Tym większe po śmierci Masona. Blondyna chciała zapomnieć o wszystkim. Nie zaprzątać sobie głowy. Niczym.
Dlatego też brała co było jej dane. Masaż, wreszcie chętnie wykonany przez Artemisa. Jak dotąd podejmując chyba tylko jedną próbę, Max nie lubiła się prosić. Dlatego tyle zeszło odebranie należnej jej nagrody. Ale skoro powstrzymał ją przed porządkami, pojawiając się z alkoholem, do wypicia którego pretekstem były głupie dokumenty. Można byłoby pomyśleć, że coś jest na rzeczy.
A czując, że doktorek się nie odsuwa a wręcz przeciwnie, Max obróciła się przodem do mężczyzny. Włosy zostały uwolnione z gumki i rozlały się po ramionach Mason, która swoje dłonie wsunęła pod ciemny sweter. Zarost drapał ją w skórę ale w ogóle jej to nie przeszkadzało.
Zbyt długo czekała, żeby teraz się wycofać. Zbyt wiele miesięcy zeszło na poznanie smaku ust doktorka. Dlatego pocałowała je ponownie, zaraz po tym jak przeciągnęła sweter przez głowę Artemisa. Oberwałby, gdyby teraz wstrzymał jej pragnienia. Nie tylko podyktowane alkoholem. Tak, w pewien sposób ośmielone przez procenty, ale co za różnica! Max oparła się na kolanach i przesunęła dłońmi po męskiej klacie. Tak, doktorek już nie był takim chuderlakiem jak na ich pierwszym spotkaniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Wto Lip 31 2018, 09:37;

Wcześniej nie było okazji. Od samego początku pozostawała między nimi pewna bariera, jakby niepewność. Ona uważała go za słabeusza, a on ją za chłopczycę, która nie widziała świata poza swoją spluwą i bieganiem po lesie. Przywykł do innych kobiet. Spokojniejszych, bardziej wyważonych i po prostu kobiecych. Pod tą kobiecością kryły się sukienki, spódnice, rozwiane włosy, maźnięte szminką usta. Może dlatego szło im tak opornie, a ukryte pragnienia mogły w końcu znaleźć ujście? Podniósł ręce do góry, aby ułatwić oswobodzenie ze swetra. Nie był przesadnie muskularny, ale sylwetka zdecydowanie poprawiła się na plus. Artem nie pozostawał dłużny i wkrótce również Max nie miała już na sobie podkoszulka, pozostając w biustonoszu. Całował z zapartym tchem, błądząc dłońmi po jej ciele.
Ani razu nie pomyślał o tym, o czym powinien. Zszedł z pocałunkami niżej, na szyję, co chwila będąc łaskotany blond włosami. Przesunął dłońmi po jej plecach próbując odpiąć zapięcie, a nie było to łatwe. Nie, gdy był za bardzo zajęty chłonięciem obecnej chwili. Po uporaniu się z pierwszą przeszkodą, zajął się drugą, w postaci guzika i zamka błyskawicznego. Stara kanapa zaskrzypiała pod wpływem ich działań.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Wto Lip 31 2018, 12:16;

Max nie zamierzała dla nikogo się zmieniać. Nie chcąc grać pod niczyje dyktando, poznała Artemisa właśnie z tego powodu. Mogła przecież pójść za facetem, który rzucił na jej barki własne długi. Znikając razem z nim, miałaby spokój, ale straciłaby okazję na dzisiejszy wieczór. Może nawet stary Mason dalej żyłby?
Nie zastanawiała się nad tym, bo Artemis całkiem pochłonął jej myśli. Całował lepiej niż można było podejrzewać a Max nie była w stanie powstrzymać się przed spełnieniem swej prostej zachcianki. Z chęcią pozbyła się podkoszulka i westchnęła, czując usta na swojej szyi.
Na moment oddała Artemisowi pałeczkę ale gdy zapięcie zostało pokonane, na szybko zsunęła stanik i rzuciła go gdzieś na oślep. Podniecenie rosło z każdą sekundą, a niecierpliwość popędzała do działania. Gdy delikatne rączki doktorka dobrały się do jej spodni, Max musiała zmienić pozycję. W takiej do rana pozbywaliby się niepotrzebnych warstw materiału. Zsunęła się z kanapy i pociągnęła za pas spodni mężczyzny, bo nie bawiła się w uprzejmości i nieśmiałą panienkę, czekającą na ruch drugiej osoby. Pragnienie bijące z oczu blondyny, kazało Artemowi w te pędy wyskakiwać z gaci. Jednych i drugich. Raz, raz. Bo swoich Max równie szybko się pozbyła. Z pomocą albo bez. Przez chwilę, stojąc nago przed doktorkiem, przesunęła spojrzeniem po jego ciele i w końcu zbliżyła się tak, by jeszcze raz pocałować męskie usta. Dłonie przemknęły przez jego ramiona, w stronę włosów, w które wsunęła palce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
Sponsored content
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ ;

Powrót do góry Go down

Mieszkanie Masonów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

Similar topics

-
» Mieszkanie
» Mieszkanie Emmy
» Stare Opuszczone Mieszkanie
» Letnie Mieszkanie Heisenberga
» Biuro i mieszkanie Gwen

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Witaj w Rode! :: FABUŁA :: Rode :: Dzielnice mieszkalne-