Share|

Mieszkanie Masonów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 46
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Mieszkanie Masonów   Wto Lip 25 2017, 13:17

First topic message reminder :




Mieszkanie Masonów nr 7

Mieszkanie mieści się na pierwszym piętrze w narożnej klatce. Po wejściu po paru stopniach na drzwiach wisi przetarty numer siedem. To tutaj całe życie mieszkali Masonowie. Nie jest z tych najdroższych mimo to jest zadbane, czyste i schludne.
Po przekręceniu kluczy w dwóch zamkach i wejściu do środka rozciąga się kilkumetrowy korytarz. W którym umieszczone są drzwi dwa po prawej, dwa po lewej i jedne na końcu korytarza. Po lewej znajduje się łazienka oraz niewielki składzik. Wcześniej przeznaczony na garderobę, obecnie mini graciarnia w której można znaleźć dosłownie wszystko. Rzeczy potrzebne jak i mniej nie potrzebne lub niepotrzebne w ogóle. Po prawej stronie kuchnia z niewielkim kredensem i stolikiem przy oknie z trzema krzesłami w koło.
Kolejny pokój zamykany na klucz to królestwo Ash. Niewielki pokoik gdzie mieszkały dwie siostry, obecnie starsza wyfrunęła z gniazda na drugi koniec miasta. MM musiał to jakoś przeboleć.
Na końcu korytarza znajduje się największy pokój. Marilyna kiedyś i jego żony. Pełni on role jednocześnie pokoju dziennego i sypialni. MM rzadko przyjmuje gości. A do spania używa kanapy której po śmierci żony nawet nie rozkłada. Pokój ma wyjście na niewielki balkonik na którym stoją dwa krzesła przy stoliku, a na nim metalowa popielnica. Widok całkiem znośny na kościół.
Mieszkanie ozdabiało kiedyś mnóstwo roślin oraz kolorowe obrazy przyrody obecnie na parapecie stoi kilka drewnianych figurek. Rośliny uschły, a obrazy zastąpił wieszak na ubrania.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t135-marilyn-mason

AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 46
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Masonów   Pią Lis 17 2017, 11:46

Gdy Ash otworzyła drzwi szerzej, wyprostowałem się i stanąłem na wprost chłopaka, jednak trochę za nią. Nie miałem Joja w zasięgu ręki. Może szkoda. Chwilę mu się przyglądałem, bez słowa, chłodno mierzyłem go wzrokiem. Dostrzegłem patelnie którą próbował schować za cienkimi nóżkami. Co on na mnie z patelnią ocipiał?!
Zachowywał się dziwnie… Bał się? Był winny? Od razu skojarzyłem rozmowę naszą na ulicy. Wtedy też był dziwny. On już wie… On to uczynił, on ukłuł moją córeczkę. Aż się wzdrygnąłem w środku.
- Skaleczyłem się – mruknąłem tylko. Wciąż wbijając przenikliwe spojrzenie w chłopaka.
- Dzień dobry – dodałem po krótkiej chwili milczenia. Dopiero teraz spojrzałem na bladą Ash. W głowie tłukło mi się pytanie. Zapytać nie zapytać. Teraz? A jak to nie on? Nie na pewno on. Boi się jak przestraszona zwierzyna wiedząca że już nie ucieknie, że już jest niemal martwa. Nie wiedziałem co miałem zrobić. Stałem wmurowany w łazienkowe płytki, Przez bandaż sączyła się czerwona krew. Czułem jak pulsuje jak próbuje się wydostać z rozciętej rany. Po za tym byłem całkowicie głupi.
No powiedz to mówiło moje spojrzenie, przyznaj się Joji!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t135-marilyn-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Masonów   Sob Lis 18 2017, 17:08

Parę chwil później odzyskała mowę tylko po to, by powtórzyć słowa ojca. Takie wrażenie zrobiła na niej ta patelnia! Kto by pomyślał, że tego chłopaka stać było na taki heroizm?
- Tata się skaleczył. Dobrze że miałam te opatrunki co ostatnio nakupiłam Max, bo jakby się wykrwawił to ratownicy mieliby problem, kogo reanimować najpierw - Wywróciła oczami, otwierając drzwi nieco szerzej. Nadal miała pewne opory przed chociażby przejściem obok kuchni. Dlatego też nie rozglądała się na boki, wpatrzona była tylko w Joji'ego - nie wydurniaj się, w czym niby przeszkadzasz? - Kontrolnie obejrzała się do tyłu, spojrzała na ojca. Bo chyba niespodziewany gość mu nie przeszkadzał, co nie?

_________________
Będę, jak wrócę
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t132-ash-mason#402
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 17
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Masonów   Nie Lis 19 2017, 12:47

Spojrzenie Masona faktycznie paraliżowało, ale sam Joji zupełnie go nie rozumiał. Wiedział tylko, że nie ma odwagi się ruszyć ani nic powiedzieć. Wpatrywał się w ojca Ash tak długo, aż sam dziewczyna się do niego nie odezwała.
- Ja... no nie wydurniam się no! To ja może.. ja może to odłożę. Przepraszam, myślałem, ze będę musiał przyłożyć włamywaczowi...  - wskazał na patelnię, którą wyciągnął zza pleców. Spoglądając raz po raz na Masona, wycofał się do kuchni.
Gdy wrócił przed oblicze rodziciela młodej Masonóny (oraz jej samej) wydukał cicho:
- Ash, to może pójdziemy do ciebie? - zaproponował.
Bał się, ze zaraz Marylin będzie mu zadawać jakieś dziwne pytania. Tak, ten jego wzrok to zwiastował. Jakieś kazanie albo przesłuchanie. A Joji zdecydowanie nie był na to gotowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t289-joji-abe#4366
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 46
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Masonów   Pon Lis 20 2017, 11:34

Ruszyłem się w końcu. Te kilka godzin (haha dni czy tygodni) zaczynało mnie przytłaczać. Dałem krok do przodu jednocześnie sugerując by nie stali w progu. Miałem o czym myśleć, lawina problemów rozpędzała się. Musiałem coś zrobić, by nie rozpędziła się na dobre.
- Myślałem, że jajecznice będziesz smażyć – uśmiechnąłem się w końcu lekko. Nie musiałem swoim zachowaniem jeszcze bardziej wzmagać ciśnienia. Podnosić go do granic. I tak sytuacja z Ash była wystarczająco napięta, do tego problemy finansowe Max. Właśnie to też trzeba było jakoś poukładać.
- W sumie mógłbyś to zrobić – wyszczerzyłem zęby w szczerym uśmiechu. Skoro już jest, trzyma patelnie w ręku. Zamilkałem na chwilę, poważna mina. W końcu znowu uśmiech trochę sztuczny ale jednak – żartowałem.
Klepnąłem go w ramię lewą, zdrową ręką, minąłem i ruszyłem do kuchni. Może chłopak o niczym nie wiedział. Zresztą nie byłem detektywem, ani policjantem. Nie zamierzałem go wypytywać. To Ash miała mi powiedzieć, nie chciałem jej cisnąć, ja sam musiałem ochłonąć. Musiałem zachować rozsądek w końcu byłem dorosłym facetem, a nie jakimś podlotkiem.
- Idźcie, zostawię was samych, muszę wyjść na miasto, coś załatwić… – nie, nie napić się. I tak Joji nie zrobi więcej niż zrobił, drugi raz w ciąże nie zajdzie. Tak miałem cholerną ochotę się napić, pierwszy raz odkąd przestałem pić dzisiaj miałem ochotę naprawdę się nawalić.
- Majonez jeszcze jest w lodówce – rzuciłem do Ash, kącik ust uniósł się do góry ponownie. Musiałem uspokoić te domowe namiecie. Nie pomagało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t135-marilyn-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Masonów   Pon Lis 20 2017, 19:42

Siłą rzeczy nie potrafiła opanować uśmiechu. Joji naprawdę chciał lać potencjalnego włamywacza patelnią, zamiast dzwonić na policję, albo uciekać, gdzie pieprz rośnie! Godna podziwu odwaga, którą Ash zanotowała sobie w swoim jeszcze nie do końca dotlenionym umyśle. Jej tatuś tymczasem zaczynał sobie żartować. To chyba dobrze, co nie?
- Ja ci zrobię jajecznicę - odwróciła się i przylgnęła do Marylina na krótką chwilę. Pamiętała dobrze, jak jeszcze była zbyt mała i miała zbyt krótkie ręce, by objąć go w całości. Teraz nie miała już z tym problemu, wciąż jednak czuła się przy nim tak mała...
- Dobrze, ja spróbuję może tam... posprzątać, czy coś - aż przełknęła głośno ślinę na samą myśl o krwi, rozbitym szkle i horrorowej scenerii, jaka czekała na nią w kuchni. Zabrała ze sobą z łazienki rolkę papieru toaletowego. Póki nie ogarnie w kuchni, nie będzie mogła przecież do niej pójść po majonez!
- Dobrze, tata - uśmiechnęła się raz jeszcze i stanąwszy w progu kuchennych drzwi, rozwinęła na raz ćwierć rolki papieru i przykryła nim ślady krwi.
- Uważaj, Jo! Szkło - Ostrzegła go i popędziła po klapki i gumowe rękawice. Klapki na nogi, rękawice na łapki, nie odwrotnie! Jakoś się doczyści tę podłogę, może tym razem bez incydentów.

_________________
Będę, jak wrócę
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t132-ash-mason#402
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 46
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Masonów   Sro Lis 22 2017, 01:56

- Nie nie ja to posprzątam! - rzuciłem szybko, po czym wypchnąłem, znaczy delikatnie wyprowadziłem ich z kuchni. Wyciągnąłem pięć metrów papierowych ręczników z dłoni Ash, a kiedy do mnie przylgnęła pocałowałem ją delikatnie w czoło.
- Nooo idźcie już - dodałem.
Musiałem to przemyśleć, nie mogłem też pozwolić by Ash przez chwilę poczuła się sama ze swoim brzuchatym problemem. Nie miała szans by się sprzeciwić ojcu, mam nadzieję ze oporów też nie stawiała. Nie wyrywała się do sprzątania. Zresztą wiedziałem jak reaguje na krew. Miała to po matce.
Gdy zniknęli w swoim pokoju ja zabrałem się za porządki. Po jakimś czasie, chyba trzydziestu dwóch minutach było skończone.
- Wychodzę - rzuciłem zarzucając kurtkę na plecy. Potem mogli słyszeć tylko zamykane drzwi.
Ciąża to nie choroba, a ja nie mogłem przez dziewięć miesięcy trzymać ją za rękę. Chwilę stałem za drzwiami jeszcze myśląc o sytuacji Ash, spojrzałem na rozciętą rękę a potem wyszedłem z kamienicy.
W którą stronę? Po prostu wyszedłem.

ZT/ Marilyn
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t135-marilyn-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Masonów   Pią Gru 08 2017, 00:27

/Rozgrywka przeniesiona do retro.

zt

_________________
Będę, jak wrócę
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t132-ash-mason#402
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 17
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Masonów   Pon Sty 08 2018, 19:49

// z jarmarku świątecznego

Chwilę jeszcze Ash z Jojim powłóczyła się po jarmarku. Chłopak dopił grzańca i od razu dostał pijackich rumieńców, zupełnie nie przygotowany na alkohole mocniejsze niż piwo typu sikacz. Nie przeszkadzało mu to jednak, póki miał przez to dobry humor. Ten zdecydowanie się jeszcze bardziej polepszył, gdy wraz z przyjaciółką zawitał do mieszkania jej ojca. Chwila spokoju?
- Ej, dzięki za buziaka - odparł, opierając się o ścianę w przedpokoju. Z kieszeni kurtki wydobył ponownie ostrokrzew, który miał za jemiołę. Nie użył go jednak, a odstawił na szafkę na buty. 
- I co, mała... jakie plany na faktycznie święta? O, albo lepiej, sylwestra? Ciężka wixa na soczku, czy może lulu i spać? 
Chciał dopytać, czy może z Lancem będzie się widzieć, ale ugryzł się w język, nie chcąc sobie samemu psuć nastroju.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t289-joji-abe#4366
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Masonów   Pon Sty 08 2018, 21:30

Wyglądało na to, że oboje mieli faktycznie zaznać tu chwilę spokoju. Marylina w okolicy ni widu, ni słychu, z jego pokoju dochodził jedynie mało przyjemny zapach. Na to Masonówna krzywiąc nos udała się tam, by szybko otworzyć okno.
- Drobiazg - odparła mało przytomnie, domykając za sobą drzwi Marylinowego królestwa. Sama zdążyła już z siebie zrzucić kurtkę i buty. Kiedy już przyzwyczaiła się do wielkiego balona w miejscu, gdzie kiedyś miała ledwie widoczny, mały brzuszek codzienne czynności sprawiały jej już mniej kłopotu... No, prawie wszystkie czynności. By ściągnąć głupie buty, potrzebowała odpowiednio wysokiego siedzenia i specjalnie do tego celu wypracowanej, mało uwodzicielskiej pozycji rozkraczonego niedźwiedzia. Jednak poradziła sobie i to wyjątkowo bez bluzgania pod nosem.
- Nie wiem... Nic nie planowałam na sylwestra, żeby pan Randall miał kogo poprosić o opiekę nad Lizzy. Pewnie będzie chciał gdzieś pójść a ja... - Spuściła wzrok, jednocześnie wskazując na przymocowany do niej inkubator. Raczej nikt nie chciałby takiego widoku na jakiejś zadymionej domówce, albo też innym klubie. - ...Nie wyobrażasz mnie sobie chyba na parkiecie? Mogłabym kogoś zabić! - ...albo znów spaść ze schodów. Poprowadziła Jo do kuchni proponując po drodze herbatę, albo inny soczek.

_________________
Będę, jak wrócę
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t132-ash-mason#402
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 17
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Masonów   Pon Sty 08 2018, 21:58

Poszedł za Ash do kuchni, zawsze gotowy do pomocy. I tak właśnie teraz chciał wyręczyć młodą mamę w parszeniu herbaty. Kazał Masonównie usiąść, a on sam, bez większych problemów odnalazł się na włościach Marylina. 
- A no tak... ale co, brzuch ci w pracy nie przeszkadza? Wiesz, teraz to z tygodnia na tydzień będzie ci ciężej, czy co - no, szczery był. Się naczytał o tym jak się czują i wyglądają kobiety w trzecim trymestrze, to nie żarty. 
- Słuchaj, no jak ten, będziesz musiała pracować, to ja chętnie z tobą. Żebyś sama nie było, co nie? - wzruszył ramionami, jakby to było nic. Zagotował wodę, po czym poszukał odpowiednich kubków.
- I uprzedzam pytanie, żadnych wielkich planów nie mam. Znaczy wiesz, kumple coś tam chcą zrobić, ale no kurcze, tak co roku to samo? A teraz to by było coś innego, sylwester z brzuchatą, bez alkoholu i trawy! Przygoda!
Zaśmiał się sam na tę myśl, stawiając przed Ash kubek z gorącą herbatą. 
- A z tym tańcem to nie przesadzaj. Podobno w modzie są tańce TOCZONE. Położysz się an ziemię, a ja cię będę toczyć. 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t289-joji-abe#4366
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Masonów   Sro Sty 10 2018, 14:02

Skoro Jo tak bardzo chciał służyć męską ręką, Ash nie oponowała. Rozsiadając się wygodnie na kuchennym krześle dała mu działać. Jeszcze tylko poinstruowała go, który słoik z napisem cukier faktycznie zawiera to właśnie w środku i pozwoliła sobie na tąpniecie swoim grubym ciężarnym zadku i odpoczynek od tych kilku męczących godzin stania na nogach. Bo i racja - czasem ze swoim balastem nie nadążała za małą, żywiołową Lizzy i gdyby nie fakt, że dziewczynka była taka grzeczna... praca u Randalla mogłaby być niekończącym się koszmarem. Na szczęście nie była.
- Lizzy to prawdziwy aniołek - wzruszyła ramionami - posadzić ją na toalecie, czasami przebrać czy uczesać to nie takie trudne. A że do terminu jeszcze trochę czasu... kubki są tu, naprzeciwko - poinstruowała chłopaka. Od czasu wypadku do samej przerwy świątecznej ani razu nie pojawiła się w szkole, korzystając z długiego, lekarskiego zwolnienia. Czas ten wykorzystała miedzy innymi na ogarnięcie rozgardiaszu w kuchennych szafkach. Odkryła przy tej okazji starą kryjówkę ojca na rzeczy wiadome. Nie pisnęła słowem o tym fakcie nikomu. Nawet Max.
- Dobra, jak będzie taka potrzeba to poproszę pana Randalla, żebyś mógł posiedzieć ze mną... Ale serio?! Wolisz spędzić sylwestra z wielorybem i małym dzieckiem?! Nie musisz się nade mną użalać, serio! To już tak jakby normalka. - Wcale nie normalka, pomyślała zagryzając usta. Miała chęć wyszaleć się jeszcze przez parę lat, jeśli nie paręnaście. Z drugiej strony wcale nie robiło jej się lepiej na myśl, że ktoś kłamie i rezygnuje ze swoich planów tylko po to, żeby ona poczuła się lepiej. Toczony taniec przy tym nie poprawił jej nastroju a przypomniał wręcz, dlaczego musiała się ostatecznie zdecydować na indywidualny tok nauczania. Miała ochotę jednocześnie przytulić McDonalda i rzucić mu się do gardła. Ostatecznie jednak doszli do czegoś na kształt porozumienia.
- Nie chcę się toczyć, wolę posiedzieć - odparła, uśmiechając się słabo.

_________________
Będę, jak wrócę
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t132-ash-mason#402
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 17
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Masonów   Sro Sty 10 2018, 17:42

Usiadł naprzeciw dziewczyny, przy niewielkim kuchennym stole. Pijąc swoją herbatę, potakiwał każdemu słowu dziewczyny, co mogło być dosyć konfundujące; zważywszy na to, że Ash podejrzewała be o robienie jej łaski.
- Lubię wieloryby - odpowiedział w końcu, odstawiając kubek z pingwinem na blat - jak byłem mały, to uwielbiałem oglądać o nich programy przyrodnicze. A teraz?! Będzie okazja poznać jednego w jego habitacie!
Zaśmiał się głośno, kontrolnie spoglądając na Ach, czy ta mu nie da po głowie. Na szczęście wykorzystał to, ze dziewczynie jest ciężko się zerwać z krzesła, to i uniknie kary za słabe dowcipy.
- Ej no, zresztą, moi starzy się bardziej ucieszą, że pójdę pomóc ci w PRACY, a nie chlać z kolegami. A moja mama to nawet cię lubi. Więc wiesz.
Pospiesznie chwycił kubek, żeby skryć za nim swój powiększający się rumieniec. Na szczęście mógł go zawsze usprawiedliwić wypitym wcześniej, grzańcem. 
- I nie użalam się nad tobą - dodał, poważniej - to ostatnie co bym teraz robił. To nic i tak nie zmieni, mleko się rozlało. Po prostu wolę, żebyś nie była sama w taki dzień. Mówię to jako przyjaciel. I jako przyjaciel tez ci powiem, że zjebałaś. No ale co? Sama dobre o tym wiesz, ani ci kazania ni są potrzebne ani nic. Ja się też usiłuję dostosować do nowej sytuacji. Żeby potem... no, nie wiem. Nie zniknąć z twojego życia jak się pojawią pieluchy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t289-joji-abe#4366
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Masonów   Czw Sty 11 2018, 21:00

Czy robił jej łaskę, czy nie - lubiła go. To całkiem spory przywilej zważywszy na to, ile znajomości, czy nawet przyjaźni Masonówny poszło ostatnimi miesiącami do piachu. Choćby na chwilę. Łaska to było w tym wypadku i tak nie najgorsze, co mogło ją spotkać. Obróciła się do Jo i oparła łokcie o blat stołu. Zmrużyła oczy, mierząc go ślepiami, w których ukryte było coś na kształt ciekawości... Trochę też i niedowierzania.
- To musiałeś być bardzo mały, skoro tego nie pamiętam - udawała naburmuszoną, choć jednocześnie zrobiło jej się całkiem cieplutko na sercu. Co wcale nie zmieniało faktu, że chętnie trzepnęłaby go po głowie, gdyby tylko chciało jej się wstawać! Opuściła teatralnie dłonie na blat, poddając się. Wyglądało więc na to, że Jo spędzi Sylwesta z wielorybem, cóż mogło go w taką noc spotkać lepszego?
- Okej, zorganizuję jakieś żarcie, żeby wystarczyło dla dwóch wielorybów, szampan dla dzieci... i posiedzimy! No - pozornie nie zwracając uwagi na kwestię podejścia mamy chłopaka do Masonówny, wlepiła w niego spojrzenie jeszcze raz. Zdawała się być gestem kumpla rozczulona, nawet miała chęć sięgnąć przez szerokość stołu i złapać go za rękę. Nie zrobiła tego jednak, z kilku powodów.
- Dzięki... I w ogóle to co jej naopowiadałeś, że tak mnie lubi, co? - Musiała spytać. Rzadko kiedy ciężarne szesnastki wzbudzały sympatię. Nie bez powodu zresztą.

_________________
Będę, jak wrócę
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t132-ash-mason#402
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 17
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Masonów   Pią Sty 12 2018, 14:38

Zastanawiał się chwilę, może trochę nazbyt teatralnie - chciał tym wahaniem i milczeniem nieco ją podirytować. Ale w przyjacielski sposób.
- Co jej nagadałem? Hm, no po pierwsze zapewniłem, że to nie moje dziecko - zaśmiał się głośno.
- Oj no wiesz, jaka jest moja matka. Sam fakt, że nie mówi o tobie źle, to znak, ze cię akceptuje. Zresztą, by spróbowała mówić źle!
Wyprostował się i naprężył swoje wątłe muskuły. A guzik prawda, nic by nie zrobił, bo mama by go prędzej kapciem pogoniła niż pozwoliła pyskować!
- Ej kurcze.. skoro ona tak szybko uwierzyła w to, że to nie moje dziecko... to znaczy, że moja własna mama nie wierzy w to, że byłbym w stanie z taką fajną dziewczynę! O nie... mamoooo - jęknął, całkowicie rozczarowany tak niską oceną własnej rodzicielki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t289-joji-abe#4366
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Masonów   Sob Sty 13 2018, 00:46

Nieco zmieszała się Masonówna. Celowo bowiem nie wyprowadzała ani ojca, ani Max z błędu, w efekcie czego oboje byli nadal zapewne święcie przekonani, że to Jo jest sprawcą jej małego, jeszcze pływającego w wodach płodowych, problemu. Wciąż kwestia ojcostwa Lancelota nie chciała przejść jej przez gardło, dlatego grzecznie i bez zająknięcia nikomu, trzymała ją w ścisłym sekrecie. Czasem zdawało jej się, że nawet w zbyt ścisłym.
- Oj... - Tak, kojarzyła matkę Jo i rzec można byłoby, że w pewnym sensie wpisywała się ona w stereotyp typowej Rodeńskiej kobiety w sile wieku. Niewątpliwie, kiedy miała coś do powiedzenia, mówiła. Odnośnie każdej, ale to każdej kwestii.
- A może jednak ci po prostu wierzy na słowo, co? Gdyby miała o tobie aż tak niskie mniemanie, to pewnie też nie czaiłaby się, tylko powiedziała wprost! - Teraz to ona się zaśmiała, odzyskując animusz - a zresztą, zawsze może też być tak, że wcale nie jestem taka fajna jak ci się wydaje i dlatego się o ciebie nie martwi bo wie, że nie jesteś aż tak głupi! - Odbiła piłeczkę w tej grze, w której nieco nieświadomie wzięła udział. Wierząc, że podchody Jo to zwykłe przyjacielskie przekomarzanki, nie szczędziła mu takich komentarzy i nie brała też do siebie, gdy ewentualnie potwierdzał jej przypuszczenia.

_________________
Będę, jak wrócę
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t132-ash-mason#402
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 17
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Masonów   Sob Sty 13 2018, 14:26

Joji, Ash no i teraz matka chłopaka wiedzieli, że to nie młody Abe ojcem nie był. Ale miasto to co innego. Jako, że młoda Masonówna nie wyprowadzała nikogo z mylnego wrażenia, nie chcąc się dzielić prawdą - podejrzenia mieszkańców padły na jedynego "winnego". Tego, który spędzał najwięcej czasu z Ash, na tego, który ją odwiedzał w jej domu, nawet gdy brzuch już stał się widoczny. Joji Abe w głowach obcego ludu był winnym całej ten teen dramy z bobasem. 
Chłopak zdawał sobie z tego sprawę. Dlatego teraz, po chwilach luźnej i żartobliwej rozmowy, jego twarz przybrała nieco poważniejszy wyraz. 
- Ej, Ash, słuchaj. Bo ja... ja wiem co się gada. W sumie brzucha już nie ukryjesz... dobrze wiemy, co sobie mogą myśleć inni. No, że wiesz, że to ja jednak ci tego dzieciaka zrobiłem.
Wzruszył ramionami, jakby mu na tej opinii nie zależało.
- Nie chcesz mówić, kto jest ojcem, twoje prawo. Możesz też wpisać w dokumentach, że ojciec nieznany, ale wiesz, to zawsze może być problem potem. Jakieś tak prawnicze blablabla, no czytałem o tym na forum, co nie? Wiesz, ja ci linka podeśle potem. Chodzi ogólnie o alimenty no i wiesz, no opiekę nad dzieciakiem. Na razie to twój ojciec będę prawnym opiekunem, zanim nie skończysz osiemnastu lat. A... a potem to tak sama bez alimentów? Może warto się zastanowić, co? Żeby mieć, na życie. 
Pokręcił głową. 
- Trochę się pogubiłem. Ale chodzi mi o to, żebyś się zastanowiła nad tym, czy chcesz, żeby to dziecko miało jakiegokolwiek ojca. Nie ważne, czy biologicznego, czy nie. Bo jak będzie miało to mu w życiu chyba łatwiej będzie, co? 
Przełknął ślinę.
- I jak nie chcesz nikogo wyprowadzać z błędu co twojego brzucha no to... mogę się z tobą nawet ożenić, żebyś tylko jakiś głupich pomysłów nie miała znowu. Jak te ucieczki czy rzucanie szkoły. I jak to załatwimy przed tym jak ci bobas wyskoczy spomiędzy nóg, to będzie prawnie moje dziecko, co nie? A ja już PRAWIE robotę znalazłem!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t289-joji-abe#4366
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Masonów   Sob Sty 13 2018, 21:19

Miasto, ponad to, że Joji jest ojcem dziecka panny Mason, twierdziło, że ojca Summer porwali kosmici, połowa mieszkanek poniżej pięćdziesiątego roku życia to rozwiązłe wywłoki, a cała reszta to zwykli wrogowie wiary. Wymieniać by można było jeszcze dłużej, fakt jednak pozostawał faktem. Już niemal nikt nie wierzył w większość z tych rewelacji, z których próżno było wygrzebać jakąkolwiek wartą odnotowania perełkę. Bardziej ranili rówieśnicy i to od nich właśnie Ash mogła nareszcie odetchnąć. Pod tym względem mogła dziękować McDonaldowi za ich niefortunny wypadek, który położył ją do łóżka na tak długo i poniekąd nie pozwolił wrócić do szkoły. Tylko biedny Joji musiał dalej wysłuchiwać całej tej bandy zawistnych, którzy zazdrościli młodej Masonównie szczęścia!
Przez cały monolog Joji'ego, gapiła się ze spuszczoną głową w parującą herbatę. Ona także się swego czasu naczytała - o tym, jak czarna herbata działa na rozwój płodu, że hamuje rozwój komórek i źle wpływa na rozwój wrażliwego układu nerwowego zarodka. Od tamtej pary piła tylko miętę, ewentualnie soczki.
- Może będzie miało, może nie - zaperzyła się, nie chcąc przyjąć do wiadomości, że będzie potrzebowała czyjejkolwiek pomocy, bo jak to tak?! Przecież była Masonem, a Mason nigdy nie prosił o pomoc. Max nie prosiła, ona też nie będzie. Lance już zobowiązał się przyłożyć rękę do wychowania dziecka, ale tylko w jej gestii leżało, czy mu na to zezwoli. Tak myślała i tego zamierzała się trzymać. Obecność w tym wszystkim osoby trzeciej, do tego chcącej się zaangażować, a nawet przyznać do dziecka... Poniekąd komplikowała pewne sprawy. Już wyobrażała sobie konfrontację dwóch ojców w ratuszu. Zacisnęła zęby w reakcję na te równie nieporadne, co urocze zaręczyny. Ciężar bezradności zacisnął jej gardło, miała wręcz wrażenie, że przyciąga ją do ziemi.
- Chcesz wiedzieć, kto jest ojcem...? - Oderwała spojrzenie od napoju, ale nie po to, by spojrzeć na Jo, ale gdzieś w bok. Na niedoczyszczone fugi. Czekała na odpowiedź, zanim podejmie jakąkolwiek zobowiązującą decyzję.

_________________
Będę, jak wrócę
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t132-ash-mason#402
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 17
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Masonów   Nie Sty 14 2018, 15:16

Jakaś część Joji'ego czekała na zgodę ze strony Ash, ale też chłopak musiał sobie zdawać sprawę z tego, że podjęcie takiej decyzji łatwe nie jest. Poczuł jak jakiś dziwny żal ściska mu gardło. Tylko, czy powinien tak reagować?
- Czy chcę?..
Jasne, że chciał! Od samego początku tej sprawy z brzuchem się zastanawiał, kto był "winny'. Jasne, miał swoje przypuszczenia, ale jak miał oceniać, skoro sama Ash nic nie mówiła i nie dawała wskazówek?
- To... nie ważne, czy ja chcę. Ważne, czy ty czujesz, że możesz mi powiedzieć.
Dyplomata. To zdecydowanie miał po swoim ojcu. Mówienie tego, co inni chcą usłyszeć.
- Jeśli myślisz, że powinnaś m powiedzieć, to zrób to. Ja... ja cię do niczego nie zmuszam, Ash. To są twoje decyzje. Niezależie od tego, czy się z nimi zgadam, czy nie to je szanuje, co nie?
Westchnął i podrapał się w tył głowy, czochrając swoje i tak potargane włosy. Czuł jakiś niesamowity ciężar, który nie pozwalał mu się ruszyć z miejsca, a także podnieść wzroku na samą Ash siedzącą naprzeciwko. 
Wesołych Świąt, co nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t289-joji-abe#4366
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Masonów   Pią Sty 19 2018, 14:45

No to Wesołych Świąt.
Uniosła oczy uparcie wbite w podłogę. A komu miała powiedzieć, jak nie jemu? Nie miał żadnego interesu w zajmowaniu się nieswoim dzieckiem i jego nieletnią matką, a od dłuższego czasu nadawał sygnały z nie mniejszym uporem, niż Ash wgapiała się w zabrudzoną fugę. Nie wiedzieć czemu, zrobiło jej się niedobrze.
- No a komu? Zagiąłeś mnie tym pytaniem, ja też chce cię zagiąć - uśmiechnęła się półgębkiem, choć w istocie niezbyt było jej do śmiechu. Głupi Joji, najwyraźniej nie wiedział, co robi. Pewnie czuł się winny z powodu nieupilnowania czci koleżanki na imprezie, czy cokolwiek innego. Zgubili się zaledwie na dwie godziny i oto, co z tego wynikło! Masonówna miała chęć zapaść się pod ziemię, tak było jej wstyd. Ale właśnie - komu innemu miała o tym powiedzieć?
- Lance McDonald - rzuciła pustym, bezbarwnym tonem, wzruszyła ramieniem dla okazania, że w istocie wisi jej to wszystko i powiewa. Otóż nie, wcale nie powiewało, a "zaręczyny" ze strony Abe wręcz komplikowały zbyt wiele. Czy powinna mu to powiedzieć? Może. Ale na pewno nie teraz.
- Jeśli możesz, nie pytaj jak. - Zmarszczyła nos, na ułamek chwili zamykając ciasno powieki - mieliśmy mały wypadek, trafiliśmy do szpitala i tam sobie już pogadaliśmy. Jego wypuścili wcześniej, mnie chcieli jeszcze obserwować, bo dziecko. Pamiętasz. - Była pewna, że pamiętał. Dość szybko, bo już z samego rana po felernym upadku, zjawił się u niej mały tłumek. Oczywiście z ojcem i Max na czele. Ale był tam też Joji, nie mogła tego nie pamiętać. Wtedy też ogłosiła wszem i wobec, że spodziewa się chłopca. Już nie tylko dziecka. Chłopca, który miał już wstępnie wybrane imię - Dexter.
- No, w każdym razie obiecał mi pomóc - postawiła sprawę jasno. No, prawie. Sama nie wiedziała, na czym stoi, na ile może liczyć odnośnie opieki McDonalda nad synem, ani czy rzeczywiście będzie się wywiązywał z płacenia alimentów. Ale to już była sprawa tylko i wyłącznie pomiędzy ich dwojgiem. Nawet Joji nie powinien tu interweniować.

_________________
Będę, jak wrócę
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t132-ash-mason#402
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 17
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Masonów   Pon Sty 22 2018, 14:55

Lance. Imię chłopaka odbiło się kilka razy echem w głowie Joji'ego. Abe miał wrażenie, ze nie ma już pod czaszka niczego, tylko całkowita pustkę, którą wypełnia teraz obraz McDonalda. Nie miał pojęcia co sądzić. Czuć jakiś żal, zazdrość, złość? Przecież do żadnej z tych emocji nie miał prawa, niezależnie od tego jakie miał relacje z Ash i co czuł do niej samej.
- Ach.
Tylko to zdołał z siebie wydusić. za nim nie chciał dopytywać "jak i dlaczego". To by wcale dobrze się nie skończyło, a ostatnie czego chciał to kwasy między nim a Masonówną. Zresztą, Abe doskonale wiedział skąd się biorą dzieci. 
- Czyli... przyzna się do dziecka? - zapytał wprost. To było dosyć istotne pytanie. Pomoc to jedno, ale nazwisko w dokumentach to drugie. Joji nie chciał, żeby Ash przechodziła jakieś batalie związane z tym, czy w ogóle McDonald będzie chciał mieć w papierach, że ma dzieciaka. Oczywiście, dla syna Masonóny byłoby to dobre rozwiązanie. 
- Kumam - mruknął, chociaż wciąż nieprzekonany co do rozwiązania tej sytuacji. Ale co miał zrobić? Dziewczyna w ogóle nawet nie musiała mu się z niczego tłumaczyć. 
- Tylko, w takim razie... gdzie Lance teraz jest? Powinien się raczej tobą opiekować, skro już niezła z ciebie ciężarówka. No i co z Summy? Ona...wie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t289-joji-abe#4366
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 16
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Masonów   Pią Sty 26 2018, 23:49

Ach.
Nie wiedzieć czemu, pocieszyła ją tak lakoniczna, wręcz znikoma reakcja. Z jakiegoś powodu, choć McDonaldowi w podobnej sytuacji chętnie nawsadzałaby swego czasu do tyłka petard i podpaliła, tak w stosunku do Jo wolała zachować zimną głowę i nie bawić się w awantury. On przecież jej nic nie zrobił i nie zasłużył też na hormonalne zagrywki, prawda?
No właśnie.
Jednak nadal czuła to charakterystyczne, beznadziejne ściskanie w brzuchu, którego czuć nie chciała. Nie chciała już czuć niczego, bo uczucia oznaczały przywiązanie, a jedynymi osobami, do których mogła się przywiązywać bezkarnie, to rodzina. I Sum. O tak. Summer już dała dowód najgłębszego przywiązania, wyciągając rękę do Ash nawet w momencie, kiedy ona nie wyobrażała sobie, by ona miała to zrobić.
Po prostu nie. Ale jakie to miało teraz znaczenie?
- A czemu ma nie przyznać? - Wzruszyła ramionami, chwytając leżącą na stole dłoń kumpla i mocno ściskając w swojej. Sama nie wiedziała, dlaczego to zrobiła, dlatego szybko zwolniła uścisk, by nie wyglądało to wszystko... źle? Mniejsza. Przesunęła wzrokiem po stole i wróciła znów do przyglądania się kafelkom. Ależ brudne, pomyślała.
- Chyba się nawet trochę... no, ucieszył - podniosła wreszcie głowę po chwili zadumy, by przyjrzeć się jego twarzy. Jej sama nie zdradzała niczego.
- Nie jesteśmy parą, więc ma prawo być gdzie chce. A Sum wie - zamknęła usta, nie chcąc kontynuować tematu jej przyjaźni, która niemal zawisła na włosku.

_________________
Będę, jak wrócę
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t132-ash-mason#402
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 17
Reputacja: akceptowany
Ekwipunek podręczny:

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Masonów   Pon Sty 29 2018, 11:16

Wysilił się na uśmiech. Chociaż w głębi duszy wcale mu wesoło nie było - i za to też miał żal do siebie. Bo co, wolałby, żeby Lance zwinął manatki i wypiął się na Ash? Przecież Joji nie może liczyć na to, że w przypływie większego nieszczęścia nagle dziewczyna rzuci mu się w ramiona!
- Ja...ja wiem, no, nie jesteście parą, ale jednak - wzruszył ramionami. Trochę się pogubił we własnych myślach, więc może lepiej, by nie ciągnął tego tematu? Wszystko to zdawało się być nazbyt skomplikowane jak na takiego siedemnastolatka, a Abe jakby z własnej woli się w to pchał. Albo też i głupoty, bo w którymś momencie chyba mu jakąś część rozsądku odebrało. Tak bardzo chciał być dorosły, że nie zauważył, jak mało dobrych decyzji podejmuje.
Lecz pewnie do takiego wniosku dojdzie dopiero za kilka ładnych lat.
- No, ale dobrze, że się ucieszył, co? - Zreflektował się po chwili, dopijając ciepłą jeszcze, herbatę. Czuł, że temat Sum jest drażliwy, ale ciekawość!.. Ach, pytać, czy nie, pytać, czy nie?!
Na ratunek dla Ash odezwał się telefon Joji'ego, którego ten nie mógł zignorować. Spojrzał na komórkę, dając chwilę dziewczynie.
- Sorki, mama... - wytłumaczył chowając telefon do kieszeni spodni. Odgarnął niezdarnie swoje włosy, wsłuchując się w tę nieco niezręczna ciszę.
- Em, to co..? W sylwestra wpaść po ciebie? Pożyczę od ojca samochód to cie podwiozę do roboty wcześniej!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t289-joji-abe#4366
Sponsored content
Ogólne
Dodatkowe

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Masonów   

Powrót do góry Go down

Mieszkanie Masonów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Similar topics

-
» Mieszkanie
» Mieszkanie 18 - Marceline Delacroix i Madison Richelieu
» Mały salon
» Mieszkanie Curtis Juvinall i Raphaela De Nevers
» Mieszkanie Emmy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Witaj w Rode! :: FABUŁA :: Rode :: Dzielnice mieszkalne-