Share|

Mieszkanie Masonów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 46
Ekwipunek podręczny:

Pisanie Mieszkanie Masonów  ♦ Wto Lip 25 2017, 13:17;

First topic message reminder :




Mieszkanie Masonów nr 7

Mieszkanie mieści się na pierwszym piętrze w narożnej klatce. Po wejściu po paru stopniach na drzwiach wisi przetarty numer siedem. To tutaj całe życie mieszkali Masonowie. Nie jest z tych najdroższych mimo to jest zadbane, czyste i schludne.
Po przekręceniu kluczy w dwóch zamkach i wejściu do środka rozciąga się kilkumetrowy korytarz. W którym umieszczone są drzwi dwa po prawej, dwa po lewej i jedne na końcu korytarza. Po lewej znajduje się łazienka oraz niewielki składzik. Wcześniej przeznaczony na garderobę, obecnie mini graciarnia w której można znaleźć dosłownie wszystko. Rzeczy potrzebne jak i mniej nie potrzebne lub niepotrzebne w ogóle. Po prawej stronie kuchnia z niewielkim kredensem i stolikiem przy oknie z trzema krzesłami w koło.
Kolejny pokój zamykany na klucz to królestwo Ash. Niewielki pokoik gdzie mieszkały dwie siostry, obecnie starsza wyfrunęła z gniazda na drugi koniec miasta. MM musiał to jakoś przeboleć.
Na końcu korytarza znajduje się największy pokój. Marilyna kiedyś i jego żony. Pełni on role jednocześnie pokoju dziennego i sypialni. MM rzadko przyjmuje gości. A do spania używa kanapy której po śmierci żony nawet nie rozkłada. Pokój ma wyjście na niewielki balkonik na którym stoją dwa krzesła przy stoliku, a na nim metalowa popielnica. Widok całkiem znośny na kościół.
Mieszkanie ozdabiało kiedyś mnóstwo roślin oraz kolorowe obrazy przyrody obecnie na parapecie stoi kilka drewnianych figurek. Rośliny uschły, a obrazy zastąpił wieszak na ubrania.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t135-marilyn-mason

AutorWiadomość
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Wto Lip 31 2018, 13:34;

Czasami trzeba pójść na kompromis. Na tym polegały interakcje z resztą społeczeństwa. Na szczęścia dla Max, Artem nie myślał o aktualnie o tym aby cokolwiek w niej zmieniać lub wymagać. Nie miał powodu, prawda? To co teraz robili było najprawdopodobniej jednorazowe i podyktowane potrzebą chwili. Rozkoszował się poznawaniem ciała blondynki i dotykiem, a wszelkie odpowiedzi wraz z reakcjami podnosiły temperaturę w pokoju. Mieli dosyć prymitywny cel, który przejawiał się gwałtownymi ruchami przy ściąganiu ostatnich elementów ubioru. Nawet ledwo zarejestrował fakt wstania z kanapy i wylądowania na skórze jakiegoś dzika czy innego niedźwiedzia. Zachłanność Max udzielała mu się podwójnie. Zdawał się ignorować niewygodę oraz dzwoniący gdzieś w tle telefon. Komórkę zostawił w kieszeni kurtki.
Oddech mu się urywał, westchnął kiedy wsunięte palce chwyciły włosy. Ból okazał się przyjemny. Złapał ją za udo, zaciskając na nim palce. Przenosząc usta z dołka między piersiami, powędrował w górę. Przewrócił ją na plecy i pozwalając tym samym aby objęła go nogami lub łapała go za przedramiona, wbijała paznokcie w plecy.
Wschodzące słońce zastało ich na podłodze. Artem ocknął się odczuwając coraz dotkliwszy chłód. Całą narzutę znalazł za to na Max, która owinęła się nią tworząc kokon. Rozejrzał się po pokoju z typowym zamroczeniem kogoś kto obudził się z ciężkim kacem. Wstał zbierając swoje rozrzucone ubranie i skierował się do łazienki, aby wziąć prysznic. Nawet wolał nie myśleć o tym co się stało, jak się stało i co z tego może wyniknąć.
Stojąc w kuchni w samych bokserkach, zamknął okno i nastawił wodę na kawę. Nie zamierzał uciekać z mieszkania jak wystraszona panienka. Zawsze można było udawać, że nic nie zaszło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Wto Lip 31 2018, 15:38;

Gdzieś z tyłu głowy, w końcu pojawiła się myśl, że może nie powinni, ale jakikolwiek rozsądek szybko został odepchnięty, gdy usta Warleggana znalazły się na piersiach. Max chciała tylko dać upust swym samolubnym pragnieniom. Żądzy, przed którą nie sposób się bronić, gdy już było się w połowie drogi. Lepiej żałować tego co się zrobiło!
Całując coraz bardziej gorąco, raz na dole, raz na górze, Max nie odmówiła sobie ponownego przyjrzenia się ciału doktorka. Nie było mowy o romantycznych gestach, ale palce i usta kobiety przesunęły się także po bliźnie Artemisa. Mógłby wmówić, że to pamiątka po walce z drapieżnikiem w lesie, ale z tej dwójki, to tylko Max takie posiadała. Fundując mężczyźnie ślady własnych pazurów, spełniła swą zachciankę. Opadając na futro, krótko spojrzała na Artemisa i zatrzymała oczy na suficie. Nawet nie wiedziała kiedy powieki jej opadły i zapadła w sen. Zmęczone ciało potrzebowało odpoczynku.
Budząc się rano, potrzebowała chwili, żeby przypomnieć sobie co się stało. Przyciskając narzutę do piersi, poderwała się do pozycji siedzącej i rozejrzała za Warlegannem. Krzywiąc się pod wpływem wpadających promieni, przerzuciła rozczochrane włosy i powoli wstała. Myśląc, że została sama, złapała za majtki i podkoszulek, by tylko tyle ubrać. Zastanawiając się co w ogóle zrobiła, pomyślała o cholernej Pameli i zaklęła w duchu. Nie potrzebowała kolejnych komplikacji i miała nadzieję, że doktorek zwiał dlatego, by jasno dać do zrozumienia, że to było tylko jednorazowe. Bolała ją głowa i potrzebowała kawy oraz tabletek. Człapiąc do kuchni, nie spodziewała się w niej półnagiego gościa. Stanęła więc jak wryta, gdy dostrzegła doktorka. Przetarła oczy i machnęła ręką, jakby kazała mu stać w miejscu dalej a sama obróciła się na pięcie i zniknęła w łazience.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Wto Lip 31 2018, 16:25;

Jane Carter była służbistką, kobietą z misją, pracownicą Opieki Społecznej, której głównym celem w życiu było niesienie pomocy zagubionym duszyczkom. Kiedy zatem tylko przydzielono ją do nowej sprawy, zabrała się do niej z iście wnikliwym podejściem. Przypadek rodziny Masonów poruszył jej serce do głębi, tylko że nie. Jej główną miłością były zasady, a ojcowie alkoholicy, umierający z przepicia i osieracający dzieci, które nie potrafiły sobie same poradzić, z czego jedno z nich było nastolatką w ciąży, zdecydowanie wszelkim zasadom przeczyli. Dlatego po przeprowadzeniu rozeznania, od razu postanowiła udać się do Rode, by sprawdzić, czy sprawy mają się istotnie aż tak źle, jak przedstawiały papiery. Po śmierci ojca siostry Mason zostały same, ale dokumenty stanowiły jasno, że młodsza Ashley nie dość że ciężarna, to miała znaleźć się pod opieką swojej nieodpowiedzialnej, starszej siostry, która była bezrobotna i niezamężna.
Wysiadła z auta przed kamienicą, w której mieściło się mieszkanie Masonów. Co prawda Jane miała informacje, że Maxima nie mieszka z resztą rodziny, ale postanowiła zacząć poszukiwania od właśnie tego miejsca. Wygramoliła się z małego, pękatego samochodu nie bez trudu, poprawiając gruby, wełniany, różowy płaszcz i berecik w bordowym kolorze. Omal nie pośligznęła się na oblodzonym chodniku; wypastowane czółenka nie stanowiły najlepszego obuwia o tej porze roku, ale przyzwyczajona do pracy biurowej, zupełnie o tym nie pomyślała.
Wspięła się na górę, zasapawszy po drodze niezmiernie. Dlatego nim zapukała, rozejrzała się po korytarzu, marszcząc nos i próbując zignorować smród wilgoci. Wyciągnęła z torebki wodę różaną i psiknęła kilka razy w powietrze, co od razu przywołało na jej twarz uśmiech samozadowolenia. Dopiero wtedy poprawiła różową teczkę ze słodkim kociakiem, strzepnęła nieistniejące paprochy z połów płaszcza i zapukała do drzwi Masonów, nieświadoma gołąbków, które gruchały w najlepsze w mieszkaniu. Ktokolwiek otworzył, zapewne pierwszym na co zwrócił uwagę był odurzający zapach róż. Jane była niską, pulchną kobietą o rumianej buzi i uśmiechu tak słodkim, że na sam widok bolały zęby. Takim też grymasem obdarzyła szczęśliwca, który przed nią stanął. Kasztanowe, krótkie włosy starannie traktowała każdej nocy wałkami. Odchrząknęła cicho.
- Dzień dobry, Jane Carter. Opieka społeczna - przedstawiła się co najmniej takim tonem, jakby miała do czynienia z pięciolatkiem. - Czy zastałam Maximę Mason? - Dodała tuż po chwili, zerkając wgłąb mieszkania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Wto Lip 31 2018, 19:26;

Artem słysząc kroki, odwrócił się w stronę Max aby w porę zarejestrować jej zaskoczenie i to dziwaczne machnięcie ręki. Brwi mężczyzny powędrowały w górę lecz jedynie się uśmiechnął i wyjął dodatkowy kubek. Pomyślał o tym jak może się teraz zachowywać Max oraz co mógłby jej zaproponować żeby ich rozmowa nie utknęła w krępującej ciszy.
Dolewał mleka do swojej kawy, pytając podniesionym głosem blondyny czy też chce lub ile słodzi. Zaskoczony pukaniem wrzucił łyżeczkę do zlewu i ruszył w stronę drzwi, po drodze łapiąc koszulkę i wciskając ją na siebie. Przez wizjer poraził go róż. Otworzenie gościowi okazało się jeszcze gorszym pomysłem. Artemis zamrugał, takiego skupiska różowego koloru nie widział jeszcze na żadnej osobie. Uśmiechnął się nawet, bardziej odruchowo niż z faktycznej sympatii. Po chwili do niego dotarło co powiedziała kobieta. Opieka społeczna. Kurwa.
— Dzień dobry. Tak, tak. Bierze prysznic. Proszę wejść. — kolejny błąd. Zamknął za Carter drzwi, przekręcił tez zamek. W Rode zamykało się drzwi nawet w biały dzień.
— Napije się pani kawy? Herbaty? Zima nas nie rozpieszcza. Proszę wybaczyć na chwilę. — nie wypadało tak paradować w bokserkach przed opieką społeczną.
— Maaax, mamy gościa. — zawołał, mając nadzieję, że Mason się ogarnie. Sam zniknął w salonie aby ekspresowo założyć spodnie i poprawić narzutę. Na szybko też "posprzątał". Że też nie miała kiedy przyjść.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Wto Lip 31 2018, 19:51;

Zatrzasnęła drzwi łazienki i kręcąc głową podeszła do umywalki. Spojrzała w swoje odbicie, dotykając skroni i zastanawiając się dlaczego Artem jeszcze nie wrócił do siebie. Przerażenie wyjrzało jej z oczu, gdy pomyślała, że doktorek wyciągnął błędne wnioski. Nie zapraszała go do swego życia, tylko dlatego, że pierwsza pocałowała. Klnąc pod nosem nad swą słabością, odkręciła wodę i obmyła twarz, ale zaraz pomyślała o prysznicu. Zignorowała pytania, wykrzyczane z kuchni i naciągnęła skórę na policzkach.
Dzięki za kawę, Artem. Ale musisz już spadać. To było bezsensu. Głowa zabolała ją chyba jeszcze bardziej, więc Max otworzyła szafkę za lustrem i wygrzebała tabletkę z biodegradowalnego pojemniczka. Nawet do Rode dotarła ekologiczna walka o środowisko. Popijając tabletkę wodą, Max nastawiła uszu na dźwięk otwieranych drzwi. Nie słyszała pukania i pomyślała, że Warleggan jednak postanowił się zmyć. Ale głosy szybko wyprowadziły ją z błędu. Jakiego gościa?!
Rozglądając się po łazience za jakimś okryciem, zauważyła sweter siostry, do którego zmieściłyby się nawet dwie. Z Dexterem. Wciągnęła go przez głowę i wyszła z łazienki, mierząc kobietę zaskoczonym spojrzeniem. W pierwszej chwili pomyślała, że nieznajoma to baba Masona, ale nie mogłaby w to uwierzyć, nawet gdyby ta w ten sposób się przedstawiła. Na athwala, ile różu!
- Co jest? - Odezwała i stanęła przed kobietą, bo w odróżnieniu od Artema, nie zamierzała nikogo herbatką czestować. Kątem oka zerknęła w stronę Artemisa i założyła ramiona na piersi. Streszczaj się babo, muszę się pozbyć nocnego kochanka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Wto Lip 31 2018, 20:11;

Niczym sęp wyczuwała zaskoczenie ofiary lekarza. Nikt nie spodziewa się opieki społecznej o tej porze, ale oto była, jednoosobowy jeździec różowej apokalipsy. Brak spodni lekarza skwitowała znaczącym odchrząknięciem, ale bynajmniej nie wydawała się skrępowana. Uśmiechnęła się uprzejmie i weszła do środka bez ani krzty zawahania, dość bezczelnie rozglądając się po wnętrzu, któremu daleko było do uporządkowanego. Zacmokała pod nosem i wyciągnęła z teczki kartkę, na której dokonała notatki długopisem, na którego końcu dyndał absurdalnie różowy pomponik.
- Poproszę herbatę - odparła, wciąż z tym samym przesłodzonym uśmieszkiem. Jane mogła być jakoś po pięćdziesiątce i rościła sobie prawo do traktowania każdej napotkanej osoby jak dziecka. Dość wyraźnie odmalowywało się to na jej twarzy tym irytująco pobłażliwym wyrazem. Przypominała przerośniętą, różową ropuchę, kiedy się tak uśmiechała. - A pan to konkubent pani Maximy? - Zapytała niewinnie. Tak naprawdę już wydała osąd w myślach. Oto ojciec jeszcze nie ostygł, siostra była w szpitalu, a Maxima sprowadzała sobie do mieszkania gachów. To nie było dobre środowisko dla dorastającej dziewczyny, która w dodatku przez takie złe wzorce przedwcześnie zaszła w ciążę.
Kiedy pojawiła się sama zainteresowana, uwaga Jane momentalnie została skierowana właśnie na blondynkę. Otaksowała wzrokiem jej sylwetkę i dość sugestywnie niedbały ubiór. Uśmiech pełen słodyczy jedynie się poszerzył.
- Pani Mason, jak mniemam? - Zwróciła się do niej. Można było odnieść wrażenie, że jej twarz zastygła w stałym grymasie tego pobłażliwego uśmiechu. - Jane Carter, opieka społeczna. Skierowano mnie do zajęcia się pani i pani siostry sprawą. I obawiam się, że nie mam dobrych wieści - pochyliła głowę w geście wystudiowanego współczucia i żalu, że oddelegowano ją do przekazywania przykrych wieści. Efekt psuł fakt, że przejechała palcem zakończonym różowym tipsem po pobliskim regale i sprawdziła, ile leży na nim kurzu. - Czy Ashley jest w domu? - Dodała, choć doskonale wiedziała, że jej nie ma.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Sro Sie 01 2018, 08:30;

To było miłe. Nie panikował tak jak Max. Może kryło się za tym coś więcej? Warleggan próbował ogarniać wszystko na wysokich obrotach. Skupił się na herbacie, a przynajmniej próbował bo Różowy Płaziniec przystąpił do nieoczekiwanego ataku i nazwał go konkubentem. Boże.
— Nie, nie. — bąknął na tę chwilę, zapominając poniekąd języka w gębie. Dolał wody do czajniczka i zniknął się ubrać.
Kobieta miała chwilę, aby się przyjrzeć wnętrzu. Źle nie było, lecz mogło być lepiej. Powrócił prezentując się już przyzwoicie, podkoszulek wsadził w spodnie. Sweter obciągnął, poprawił. Słysząc ton Max, przymknął oczy. To się skończy katastrofą. Dlatego zamiast uprzejmie się zmyć, powrócił do obu kobiet z pozytywnym wyrazem twarzy.
— Ashley jest w szpitalu. Wieść o śmierci ojca wywołała przedwczesny poród, ale na całe szczęście wszystko wskazuje na to, że urodzi we właściwym terminie. Jestem lekarzem. — powiedział — Słodzi pani?
Był miły oraz uczynny. Tu herbatka, tam uśmieszek.
— Powiadomił panią szpital? — będzie przynajmniej wiedział komu napluć do kawy. W przelocie zerknął na Max, dając jej znać aby nie szarżowała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Sro Sie 01 2018, 14:40;

Już na starcie była negatywnie nastawiona do niespodziewanego gościa, ale dopiero gdy usłyszała "opieka społeczna", poczuła całkowitą niechęć. Już otwierała usta, żeby spytać co to kobietę obchodzi, ale uprzedzona przez Artemisa, tylko na niego spojrzała.
Nie podobało jej się, że informuje kogokolwiek obcego o stanie Ashley. Nie podobała jej się wizyta Carter. Nie podobał jej się uśmieszek kobiety.
- Nie słodzi. - Wtrąciła się między dwójkę świergoczących ptaszków i spojrzała na jedno oraz drugie.
- Żegnam. - Podeszła do drzwi i otworzyła je, wskazując kobiecie wyjście na śmierdzącą klatkę. Po śmierci Marilyna, w ogóle nie pomyślała o kłopotach związanych z opieką nad Ash. Myśląc prosto, była pewna, że obowiązki spadają na nią i koniec. Myśląc o tym, że Carter chce wejść z butami w ich życie, była bardziej niż wkurzona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Sro Sie 01 2018, 20:30;

Artemowi dobrze z oczu patrzyło, ale Jane zdążyła już nabyć swoich uprzedzeń. Usłyszawszy, że nie jest konkubentem, wydała z siebie piskliwe "mhm, oczywiście", po czym zanotowała coś w papierach, wciąż z uśmiechem na umalowanych różową szminką ustach.
- Cieszę się, że nasz aniołek jest cały - wtrąciła, mając oczywiście na myśli młodszą z sióstr, odrywając długopis od papieru. - Cztery łyżeczki - dodała uprzejmie, choć w słowo wpadła jej bezczelna smarkula. Jane uśmiechnęła się szerzej, pobłażliwie, jakby chciała jej dać jeszcze jedną szansę.
- Panno Mason, obawiam się, że nie zdaje sobie pani sprawy z powagi sytuacji - zaczęła tak, jakby sugerowała, ze Max jest właśnie uczniem szkoły podstawowej, który nie rozumie co się stanie, jeśli pójdzie na wagary. Nie sposób było szukać w jej głosie urazy, przeciwnie; ten sam udawany, przesłodzony żal, który mógłby być szczery, ale był zwyczajnie irytujący. - Nie zostaną pani przyznane prawa do opieki nad siostrą - kontynuowała, powoli artykułując każde słowo. - Nie ma pani środków, które pozwoliłyby pani na utrzymanie siostry oraz jej dziecka - urwała, krzywiąc się lekko, zupełnie jakby dawała do zrozumienia, co sądzi na temat dzieci, które rodzą dzieci. Jednocześnie nie można było nazwać tej wypowiedzi złośliwą. Zerknęła w swoje papiery i wyrecytowała:
- Brak stałych dochodów, jest pani niezamężna, w dodatku istnieje podejrzenie, że nie żyła pani z ojcem w dobrych stosunkach. Ashley jest w szpitalu, a pani jest tutaj - podniosła wzrok na blondynkę znad kartki i powiodła spojrzeniem od kobiety do Artema, na nim zawieszając je znacząco. - Jest pani absolutnie pewna, że chce się pani pożegnać tak szybko, panno Mason? - Zapytała niewinnie i w swoim mniemaniu dobrotliwie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Sro Sie 01 2018, 23:51;

Starał się ogarnąć sytuację tak, aby Max dobrze na tym wyszła. Nie było to łatwe z wiadomych względów, a teraz jeszcze sama łowczyni sabotowała jego starania. Wystarczyło spojrzeć na Różowego Płazińca, aby dojść do wniosku jakim typem człowieka była. Warleggan czasami takich na swojej drodze spotykał i nie miał miłych wspomnień. Piłeczkę należało odbijać starannie oraz w sposób przemyślany, a nie tak jak w tej chwili chciała Max - kopać na oślep i liczyć, że problem zniknie. Posłodził herbatkę i korzystając z okazji, że stał do nich plecami zamknął oczy na kilka sekund, błagając siebie samego o cierpliwość. Najchętniej to pokazałby Max gest podcinania gardła. Powstrzymał się jednak.
Warleggan postanowił działać zanim Mason całkowicie się pogrąży i dojdzie z jej strony do wybuchu niekontrolowanej agresji. Już widział jak skacze blondynce powieka.
— Przepraszam na chwilę pani Carter. Zamienię słówko, herbata już gotowa. Proszę się ugościć. — uśmiechnął się równie słodko, co dobrotliwie jak służebnica państwowa. Uśmiech zniknął jak tylko minął Różowego Płazińca. Złapał Max i wypchnął z mieszkania, przymykając drzwi.
— Czyś ty oszalała? — zapytał przyciszając głos do krzykliwego szeptu. Gest Artema była na tyle stanowczy, że ciężko było ot tak się wyrwać. Zwłaszcza, że Max miała za sobą ścianę. — Wyrzucisz ją, a ograniczy ci prawa. Zrobi na złość i Ashley może trafić nawet do innego stanu. Sama słyszałaś co mówiła. Przeproś ją i powiedz, że to przez żałobę. Złośliwe uwagi i skwaszoną minę zostaw na później. — na znak zgody, złapałby ją za rękę splatając palce i wciągając z powrotem do mieszkania. — Najwyżej ja będę mówił. — dodał.
— Przepraszamy pani Carter. Mam nadzieję, że herbata smakuje. Może usiądziemy w salonie?
Artemis miał ten wdzięk dyplomacji zapisany w genach. Ścisnął znacząco palce Max. Liczył, że będzie współpracowała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Czw Sie 02 2018, 09:53;

Nienawidziła tonu głosu, prezentowanego przez wysłanniczkę piekieł. Zmierzyła ją spojrzeniem, słysząc pobłażliwe słowa i zwroty jak do dziecka. Aż ją zaswędziały paluszki, żeby złapać za różowe bety i wytargać na schody. A nawet dać kopa na odchodne. Zdecydowanie Max zbyt szybko się wkurzała i nigdy nie przyszło jej do głowy, żeby kontrolować swoje zapędy.
- Twierdzisz, że nie potrafię zająć się siostrą?! - Zdążyła podnieść głos, po nieudanej próbie wyproszenia Jane Carter. Przekrzywiła głowę i spojrzała na nią, jakby miała zamiar samym wzrokiem zabić kobietę. Może właśnie wyobrażała sobie jak obdziera ją ze skóry?
Pojawienie się Artemisa tuż przed nią, powstrzymało Max przed ruszeniem w stronę opiekunki społecznej. Otworzyła usta z oburzenia, wypychana na klatkę schodową. Cofnęła się, czując wilgoć i zimno pod bosymi stopami. To na pewno śnieg, naniesiony przez buty! Dotknęła plecami ściany i wbiła oczy w doktorka. Na myśl o utracie Ash chciało jej się płakać.
Zacisnęła zęby i musiała nimi przez chwilę pozgrzytać. Ale tak, Artemis miał rację. A Max zrobiłaby wszystko dla siostry. Dosłownie wszystko. Kiwnęła w końcu głową, ale może tylko dlatego, że stopy zaczęły jej zamarzać?!
- Nie przeproszę. - Zgniotła palce doktorka, wciągana do mieszkania. Jeszcze na drzwiach się wyżyła, trzaskając nimi przy zamknięciu. Spojrzała na Carter i przemieliła przekleństwa.
- Czego pani od nas chce? - Zapytała, nie potrafiąc ot tak zmienić nastawienia. Już nikogo nie wyrzucała, ale miła nie będzie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Czw Sie 02 2018, 11:18;

Max dała wyprowadzić się z równowagi, a to był pierwszy i podstawowy błąd. Jane jedynie uśmiechnęła się szerzej, jakby sugerując, że sądziła, że właśnie tak będzie. Znowu zanotowała coś pieczołowicie i przeniosła uwagę na Artema, który zamierzał najwyraźniej otrzeźwić pannę Mason. W czasie gdy zniknęli za drzwiami, Carter rozejrzała się po wnętrzu nieco wnikliwiej. Bałagan, nieuprzątnięte rzeczy ojca, a także brak wyprawki dla nienarodzonego jeszcze dziecka. To nie tak, że Jane była złośliwa z natury; ona była naprawdę przekonana, że Maxima nie podoła zadaniu opieki nad siostrą. Obraz łowczyni rysował się nie najlepiej; lekkomyślna, nieodpowiedzialna, bo jak inaczej można było nazwać wyprawy do lasu na polowania? Rode było prawdziwą wylęgarnią patologii i omijała je szerokim łukiem gdy tylko mogła, ale co rusz wysyłano ją tu w różnych sprawach.
- Ależ nic się nie stało, kochanieńki - odparła pospiesznie, kiedy tylko ta wesoła dwójka wróciła do środka. Jej twarz przybrała znowu ten dobrotliwy wyraz, ale bystry wzrok zatrzymała na dłużej na Maximie, która wciąż kipiała gniewem, potwierdzając tylko przypuszczenia Jane odnośnie jej osoby. Upiła malutki łyk przesłodzonej herbaty.
- Musi pani zrozumieć, że takie mamy procedury. Musimy się upewnić, czy jest pani w stanie utrzymać trzyosobowe gospodarstwo, a jak sama pani widzi, to raczej nie jest możliwe bez stałego dochodu. W tej chwili Ashley jest pod opieką lekarską, ale gdy tylko jej stan się poprawi, będziemy musieli ją oddać do domu tymczasowego, dopóki sprawa się nie wyklaruje - oznajmiła.
- Pani Mason, tak będzie lepiej. Ashley będzie miała dobrą opiekę i warunki do wychowania dziecka. Ba, sama potrzebuje jeszcze wychowania, a takowe lepiej otrzymać w pełnej rodzinie. Chyba pani coś o tym wie? - Zapytała znacząco, a choć nie można było przypisać tym słowom ukrytej złośliwości, to właśnie jako taka zabrzmiały, zwłaszcza okraszone kolejnym protekcjonalnym uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Czw Sie 02 2018, 11:40;

Rozejrzała się po pokoju w poszukiwaniu spluwy Marilyna. Gdzie on ją schował? Zmuszona do zajęcia miejsca na kanapie, cieszyła się, że w nocy przenieśli się na podłogę. Z miną wyrażającą powstrzymywaną wściekłość, skierowaną ku Carter, patrzyła na nią i na to jak siorbie herbatę. A niech sobie oparzy ten swój jadowity jęzor! Zaciskając dłoń na palcach, zaciskających jej, była bliska kolejnego wybuchu.
Trajkotanie niespodziewanego gościa było drażniące i wywoływało ból głowy, mimo łykniętej tabletki. Max chciała wryć się między słowa Carter, ale doktorek dalej nie pozwalał.
- Zdurnieliście. - Wysyczała, gdy usłyszała o oddaniu Ash do domu tymczasowego. Max prawie się podniosła z miejsca a w serce uderzyła wielka szpila. Nie rozumiała jakim prawem jakaś cholerna baba przyłazi i mówi jej co będzie dla nich najlepsze!
- To jest moja siostra i do żadnej obcej rodziny nie pójdzie! - Znowu zareagowała żywo, bo nie mogła znieść myśli o rozłące z Ash i jej bachorkiem. Chciała być ciotką! Tu na miejscu a nie na odległość. - A pani gówno wie. - No nie potrafiła nie skomentować złośliwej uwagi urzędniczki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Czw Sie 02 2018, 12:38;

Mógł wyjść, wrócić do swoich zajęć i nie przejmować się rozwojem wydarzeń w mieszkaniu Masona. Zadziwiające jak szybko zjawiła się tutaj Jane Carter, reprezentując pomoc społeczną. Artemisowi do głowy by nie przyszło. W przeciwieństwie do Max zachowywał się powściągliwie i w sposób bardziej przemyślany. Za jego spokojem przemawiał fakt iż toczona rozmowa nie dotyczyła jego rodziny. Naprawdę mógł wyjść, więc co go trzymało przy Max? Ostrzegawczo ściskał palce blondyny i równie dobrze mógłby rzucać grochem o ścianę. Carter nie przebierała w środkach, aby dopiec.
— Myślę, że Max w ostatnim czasie bardzo wiele przeszła i stąd jej zdenerwowanie. — przerwał kobietom słowną batalię. Uniósł nawet lekko głos, aby zamilkły. — Siostry łączy silna więź, więc grzechem byłoby je rozdzielać. Zwłaszcza w obliczu żałoby. Max nie jest sama, może liczyć na moją pomoc. Narażanie Ashley na dodatkowy stres może jej i dziecku poważnie zagrozić. Zgodzi się pani ze mną, że zmiany zawsze są stresujące. — mówił spokojnie, utrzymując kontakt wzrokowy z kobietą. Miał nadzieję, że będzie jeszcze w stanie operować miażdżoną dłonią.
— Jak już wspomniałem, jestem w stanie zapewnić Max i Ashley wszystko co niezbędne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Czw Sie 02 2018, 13:12;

Zupełnie niesprowokowana zachowaniem Maximy, uśmiechała się jedynie, kiwając głową, ale jakby dawała do zrozumienia, że niezależnie od tego, co powiedzą, niewiele to zmieni. Zobaczyła dokładnie to, co chciała zobaczyć, a choć sama uważała, że Ashley pewnie początkowo nie będzie chętna do zmiany środowiska, na dłuższą metę wyjdzie jej to na dobre. Puściła mimo uszu obelgi blondynki, bo to nie pierwszy raz, kiedy spotykała się z równie gwałtownymi reakcjami. Tam gdzie w grę wchodziły więzy rodzinne zwykle było dosyć nerwowo.
- Oczywiście, to zrozumiałe, bardzo współczuję straty - przytaknęła pobłażliwie. Jej oczy zwęziły się nieco, kiedy Artem zaczął mówić, ale profesjonalnie przyklejony do twarzy uśmiech nie spełzł z twarzy Jane. Upiła kolejny mały łyczek herbaty. - Niemniej, musimy brać też pod uwagę aspekt finansowy całej sprawy, a ten, jak sami państwo rozumieją, nie przedstawia się dobrze - nadal upierała się przy swoim. Tak naprawdę decyzja już została podjęta, a ona miała tylko upewnić się, czy była słuszna. I jedynie się w tym przekonaniu utwierdziła.
- A przepraszam, jeszcze raz, kim pan właściwie jest dla sióstr Mason? - Dopytała, jakby się przesłyszała, podnosząc w pogotowiu długopis, żeby natychmiast odnotować wszelkie nowe informacje. - Bo niestety obawiam się, że jeśli nie są państwo spowinowaceni w żaden sposób, to w świetle prawa niewiele to zmienia, choć oczywiście taka postawa zasługuje na pochwałę - wyjaśniła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Czw Sie 02 2018, 13:31;

Spojrzała na Artemisa, gdy podniósł głos ponad jej. Nie wiedziała, że potrafi! Wściekła na bezczelną opiekunkę społeczną, nie zamierzała się przed nią tłumaczyć. Nie mieściło jej się w głowie po co kobieta przylazła i zaczęła zastanawiać, czy Carter po prostu nie czuje radości z rozdzielania rodzin. Po tylu latach starań i przez śmierć Marilyna?! Max spojrzała na kobietę, ale prędko znowu odwróciła się do doktorka. Co chciał przez to powiedzieć? Blondyna zmrużyła oczy, mając ochotę trzepnąć go w łeb.
Ale Carter znowu otworzyła swoją jadaczkę, zwracając całą uwagę Mason.
- To po co tu przylazłaś? Mogliście wysłać pieprzony list, że już podjęliście decyzję - Wyrwała dłoń z uścisku Artemisa i podniosła się. Na szczęście nie wystartowała nikogo ubijać, tylko jeszcze raz wskazała w stronę drzwi - Wynoś się. Ash nigdzie nie odejdzie. Ostrzegam, nie próbujcie mi jej odbierać. - o krok zbliżyła się do opiekunki społecznej. Nie zamierzała tłumaczyć jej swojej relacji z Artemisem, bo w zasadzie to nie miała pojęcia jak ona wygląda po ostatniej nocy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Czw Sie 02 2018, 13:53;

Wszystko psuła. Po wyrwaniu dłoni wiedział, że wszystko już będzie tylko gorzej. Również wstał, jakby w obawie tego na co może wpaść we wściekłości. Odzyskał czucie w dłoni.
— Uspokój się, Max. — zwrócił się do blondynki. — Bardzo panią przepraszam. Najlepiej będzie jak jednak już pani pójdzie. Odprowadzę.
Zaoferował się, chcąc jeszcze wymienić z przedstawicielką opieki społecznej kilka słów. Musiał istnieć jakiś sposób. Przyszła mu do głowy łapówka lub zafałszowanie dokumentacji na nieco wyższym etapie sprawy. Pytanie Carter było strzałem w dziesiątkę. Kim był dla Max? Przyjacielem rodziny? Który przyjaciel rodziny paraduje w samych bokserkach po mieszkaniu? Zasłonił Max, albo Jane, zależy jak spojrzeć. Zachowanie Mason choć zrozumiałe, pozostawało wiele do życzenia. Czy naprawdę ciężko było jej trzymać język za zębami?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Czw Sie 02 2018, 14:22;

Jane czerpała radość tylko i wyłącznie z wypełniania swoich obowiązków i pilnowania zasad, nawet jeśli oznaczało to rozdzielanie rodzin. Twardo wyznawała filozofię, że bez reguł społeczeństwo nie istnieje; dlatego kosztem antypatii do własnej osoby, starannie je egzekwowała. Już chciała zatem wyjaśnić, że list zostanie wysłany dopiero po jej wizycie, ale zaniechała, gdy Mason kazała jej się wynosić. Schowała niespiesznie swoje dokumenty do teczki i postukała w nią różowymi paznokciami. Uśmiech ani drgnął.
- Ależ zupełnie nic się nie stało, rozumiem, że pannie Mason musi być ciężko. Ostateczna decyzja zostanie wysłana korespondencyjnie - odezwała się w końcu spokojnie. Dzielni kochankowie z przypadku mogli się tylko domyślać, jaka to będzie decyzja, ale nietrudno zgadnąć. - Można się od niej odwołać drogą sądową, ale wówczas radzę popracować nad przemówieniem - poinformowała, wciąż bez cienia złośliwości, tym samym szczebiotliwym tonem. Ruszyła w kierunku wyjścia, nakładając na głowę bordowy berecik.
- Do zobaczenia, panno Mason - pożegnała się, czekając na Artema. Co prawda bez trudu trafiłaby do drzwi, niemniej miała wrażenie, że lekarz chciał z nią o czymś porozmawiać. Niewiele jednak mogli zmienić; machina procedur została już uruchomiona. Przystanęła zatem w przedpokoju i schowała długopis do malutkiej torebki, przewieszonej przez ramię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Czw Sie 02 2018, 14:37;

Uśmiechał się, choć do faktycznego stanu było mu daleko. Spojrzał ostrzegawczo na Max i ruszył za różową Piggy.
Co właściwie chciał powiedzieć? Prosić o kolejną szansę? Błagać o pozytywną notę? Droga sądowa brzmiała sensownie i zarazem nie napawała optymizmem.
— Mam nadzieję, że urząd weźmie pod uwagę stan zdrowia Ashley. Obawiam się hospitalizacji do czasu rozwiązania. Max naprawdę zależy na siostrze i nie pozwoliłaby, aby stała się jej krzywda. Proszę zapisać sobie do mnie kontakt. Dr Artemis Warleggan. Przez dwa "g". Pracuję w tutejszym szpitalu jako lekarz i będę mógł odpowiedzieć na pani pytania dotyczące zdrowia Ashley. — nie poddawał się. Jane Carter mogła dodać dwa do dwóch, o ile już tego nie zrobiła. Pożegnał kobietę i zamknął dokładnie za nią drzwi. Oparł się o nie, westchnął i ruszył w stronę salonu. Mieszkanie na całe szczęście nie było posiadłością Warlegganów, gdzie można było przez miesiąc mieszkać pod jednym dachem i dosłownie mijać się w labiryncie korytarzy.
— Max? — zagadnął wchodząc do pokoju. Nie pomyślał, że zabraniając jej wyżyć się na Carter, stał się łakomym celem do ujścia frustracji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Czw Sie 02 2018, 15:20;

Uspokój się, Max? Uspokój się?! Blondyna miała ochotę wpaść w jeszcze większą złość. Carter miała szczęście, że posłuchała i w końcu postanowiła się zmyć. Nieważne przez kogo namówiona. Max założyła ramiona na piersi i spojrzała za wychodzącą różową żmiją. Na Artema też spojrzała z gniewem, bo jakim prawem ją uspokajał? Powinien raczej pomóc ukryć ciało!
Zostając sama w pokoju, najpierw uniosła dłonie do twarzy i odwróciła się, żeby pomiotać trochę po pokoju. Nie wiedziała co robić, a umysł podpowiadał jedynie porwanie Ash ze szpitala i ucieczkę. Zaraz jednak uświadamiał, że dla dobra siostry nie może jej ani nic powiedzieć, ani nie zabierać ze szpitala. Młoda musiała być pod opieką. Robiąc kółka po pokoju, Max zaczynała wpadać w panikę. Zabiorą jej Ash, zabiorą daleko. Przystając przy starym biurku, ścisnęła dłonie na książce, pokrytej już kurzem. Słysząc doktorka, odwróciła się do niego i zrobiła gest jakby chciała nią w niego rzucić. Ale okładka tylko uderzyła w drewniany blat.
- Zwariowałeś? Czestujesz małpę herbatą, uciszasz mnie, tłumaczysz się durnej babie i jeszcze oferujesz pomoc, o którą cię nawet nie prosiłam?! - Max szybko zbliżyła się do doktorka i uderzyła go w ramię, cała nakręcona złością.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Czw Sie 02 2018, 15:38;

Wysłuchała Artema z uwagą, zdecydowanie traktując jego słowa bardziej poważnie; raz jeszcze wyjęła długopis i zanotowała, na krótką chwilę zatrzymując się pzy nazwisku. Z tych Warlegganów? Aż korciło zapytać, ale nie chciała już przedłużać tej nieprzyjemnej wizyty. Chciała czym prędzej znaleźć się za progiem własnego gabinetu i przekazać dalej wywiad, który właśnie przeprowadziła, czy raczej usiłowała przeprowadzić. Maxima nie okazała się wszak zbyt pomocna.
- Niebywałe zaangażowanie - skwitowała jedynie, bez cienia złośliwości, posyłając lekarzowi najsłodszy uśmiech ze swojego repertuaru. - Życzę miłego dnia - dodała na odchodne. Och, już ona zamierzała sobie prześwietlić również tego lekarza! Niezbyt przejmując się opieszałością, z jaką została potraktowana, znalazła się znów na korytarzu, wciąż pachnącym różami. Skierowała się w stronę schodów.

Rzuca jedno z was:
- parzyste: czółenka nie podołały śliskim od roztopionego śniegu schodom i Jane Carter ujechała kilka stopni w dół ze zduszonym okrzykiem. Nic takiego jej się nie stało, bo w porę złapała się poręczy i szybko zniknęła z miejsca zdarzenia. Cóż za wstyd!
- nieparzyste: czółenka być może nie stanowiły dobrego obuwia na tę pogodę, ale Jane miała wprawę. Bez problemu znalazła się na dole i niezwłocznie wsiadła do swojego niewielkiego samochodu.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Czw Sie 02 2018, 18:37;

- parzyste: czółenka nie podołały śliskim od roztopionego śniegu schodom i Jane Carter ujechała kilka stopni w dół ze zduszonym okrzykiem. Nic takiego jej się nie stało, bo w porę złapała się poręczy i szybko zniknęła z miejsca zdarzenia. Cóż za wstyd!

Gotów był dać nura przed książką, jeśli Max zdecydowałaby się nią rzucić. Zachowywała się jak dzika kotka, którą zapędzono w kozi róg. Syczała, drapała i parskała strosząc sierść na grzbiecie. Kręcił głową, a na zadany cios odpowiedział... Tym samym. Oddał jej. I zrobiłby to ponownie gdyby uderzyła go po raz kolejny.
— Uspokój się! — dziecinne zachowanie zaczynało go podwójnie irytować, a ostatnia część wypowiedzi jedynie to spotęgowała. Wieczne samosiowanie, bo ona nie prosiła! Żadnego podziękowania, żadnej wdzięczności, ciągłe węszenie podstępu. Powinien machnąć ręką i wyjść, zostawiając Max z tym wszystkim samą skoro tak bardzo jej przeszkadzał. Każda inna osoba na miejscu blondyny przyjęłaby pomoc z pocałowaniem ręki.
— Uparta koza. — podsumował.
Albo oślica. Mulica. Co wolała? Nawet Warleggan miał pewne granice, a łowczyni niestety uwielbiała je przekraczać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Czw Sie 02 2018, 19:06;

Tyle stracić! Max nawet nie usłyszała tego larma na schodach, zbyt wkurzona i zapatrzona w jedyną osobę na której mogłaby się wyżyć. A z chęcią popatrzyłaby jak Carter wywija orła. Uderzona przez Warleggana, spojrzała na niego z mieszanką oburzenia i zdziwienia. No nie poznaje kolegi! Czy wczoraj odwiedziła ją zupełnie inna osoba, czy doktorek za cel obrał sobie pokazywanie rogów?
- Nie mów mi co mam robić! - Odpyskowała i odrzuciła włosy na tył głowy. Nie myślała, żeby uderzyć go ponownie, ale gdy usłyszała jak nazywa ją kozą, palnęła go jeszcze raz. Ruch z jego strony wywołał kolejną falę zaskoczenia. Co tu się działo?!
Max warknęła, mając tego dość. Mając dość wszystkiego. Odwróciła się od Artemisa, zaciskając palce na włosach na czubku głowy. Myśl o utracie siostry była najgorszym koszmarem.
- Muszę wyjechać. Zabrać Ash nim położą na niej łapy. Banda pieprzonych aujbdguwafvbiauhd - Syczała przez zaciśnięte zęby czując bezsilność w starciu z urzędniczą machiną. Widziała tylko jedno wyjście i była nim ucieczka, którą planowała już rok temu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Czw Sie 02 2018, 23:09;

Być może zawsze taki był. Pozory bywały mylące, a Artemis od dziecka widział kilka warstw ludzi. Warlegganowie byli obślizgli jak węże. Każdy w końcu zrzucał skórę. Przez dłuższą chwilę wpatrywał się w jej plecy i tyłek i nic nie mówił. Sama musiała dojść do pewnych wniosków, a czy dobrych to już zaraz wspólnie skorygują. Nie przejął się pyskowaniem i syczeniem, które nawet go bawiło lecz dla własnego zdrowia wprost tego nie okazywał.
— Musisz się uspokoić, a nie uciekać. Uciekają tchórze i winni. — powiedział robiąc w jej stronę kilka kroków. — Wspólnie do tego siądziemy i wymyślimy rozwiązanie. Od tego są przyjaciele, Max. — stał już przy niej.
Ucieczka pogorszyłaby jedynie sytuacje, Artemis mógł co prawda pomóc ukryć się dziewczętom, lecz na co by się to zdało? Żyć w ukryciu, jak jakieś zbrodniarki. Wyjazd za granicę? To też dałoby się zorganizować.
— Max... — zawołał z westchnięciem, łapiąc ją za ramię, aby odwróciła się w jego stronę. Chciał zapytać dlaczego wszystko zawsze komplikuje i jest taka... Szorstka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Pią Sie 03 2018, 09:31;

Jakie rozwiązanie? Nie widziała żadnego, skoro różowa żmija miała całą listę przeciwko nim i czerpała z niej satysfakcję. Max była gotowa zachować się jak tchórz, żeby tylko mieć Ash przy sobie. Nic więcej ją nie obchodziło, jak młodsza siostra. Wielokrotnie myśl o niej, powstrzymywał blondynę od głupich decyzji. To właśnie dzięki Ash, Max jeszcze chodziła po tym cholernym świecie. Nigdy jej tego nie mówiła, ale może młodsza Mason zdawała sobie sprawę?
- Co Max, co Max. - Odezwała się nieprzyjemnie, odwracana przez doktorka. Spojrzała na niego i mężczyzna pierwszy raz widział, że blondyna jest wystraszona. Już nawet gniew z niej powoli schodził, ustępując lękowi. Ash była wszystkim co miała.
- Słyszałeś tego różowego ogara. Już zdecydowali! Co mam niby zrobić? Nie wskrzeszę jej ojca i matki, żeby liczba członków rodziny zgadzała się z ich pieprzonymi statystykami. - Gniew jeszcze się w niej tlił, ale bezsilność odbierała nadzieję. Max wiedziała, że złością nic nie wskóra. Właśnie się na niej przejechała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Pią Sie 03 2018, 09:50;

Nie ustępował. Dostrzegł lęk w jej oczach oraz wyrazie twarzy i było to ciekawe doświadczenie. Maxima Mason potrafiła jednak wyrażać inne emocje niż złość.
— Owszem, słyszałem. — odpowiedział. Nadal utrzymywał spokojne tony, patrząc na łowczynię łagodnie. — I nie sądzę, aby był to powód do poddania się, bo jakaś urzędniczka stwierdziła, że będzie tak, a nie inaczej. Wynajmiemy prawnika, jeśli będzie trzeba. Znajdziesz pracę i udowodnisz im wszystkim, że jesteś w stanie opiekować się siostrą.
Boisz się i to zrozumiałe, ale dasz radę. Ciąża Ash kupuje nam trochę czasu zanim wszystkie procedury tak naprawdę ruszą. —
pogłaskał ją po przedramieniu chcąc dodać otuchy. W porozciąganym do granic możliwości swetrze wyglądała inaczej niż zazwyczaj. A może to on zmieniał sposób jej postrzegania? Warleggan był dobrej myśli. Znalezienie pracy, nawet byle jakiej było krokiem w przód. Wybijanie argumentów opieki społecznej wydawało mu się najrozsądniejsze. Nie wiedział jednak co począć z panieństwem Max. Zdawało mu się irracjonalne, aby wymagać od kogoś bycia z kimś. Jakby tylko to miało stanowić o wartości przyszłej rodziny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Pią Sie 03 2018, 10:13;

Gdyby Artemis nie pojawił się wczorajszego wieczoru i gdyby nie było go tu rano, cała rozmowa z Jane Carter wyglądałaby zupełnie inaczej. Max już na wstępie wywaliłaby ją z domu i najpewniej zupełnie straciłaby szansę na otrzymanie opieki nad siostrą. Powinna korzystać ze spokoju jaki charakteryzował doktorka? Uczepić się tej kotwicy, żeby nie spaść na dno? Był dobrym przyjacielem. Zawsze wykazującym inicjatywę i jeszcze nie zrażonym jej zachowaniem. Max również mu nigdy tego nie powiedziała. Zdecydowanie powinna więcej mówić a nie tylko się unosić przez słowa innych. Tak jak teraz. Bo słysząc o pracy, nawet pokiwała głową. Już kilka miesięcy temu Artemis zachecał jej do podjęcia stałej pracy, ale Max nie zamierzała go słuchac. Teraz musiała. Była nawet gotowa stać za ladą Kozy.
- Nie boje się! - Ale nigdy nie przyznałaby się do strachu. Osąd Artemisa był oburzający. Max cofnęła się i westchnęła unosząc głowę. Zmarszczyła czoło i spojrzała na mężczyznę - Muszę wziąć prysznic. Potem zrobić tu porzadek. Odwiedzić Ash. Popytać o pracę. Wyjść za mąż. - Dotknęła czoła i ruszyła się, wymijając doktorka. Wszystko byle nie rozmawiać o ostatniej nocy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Pią Sie 03 2018, 10:34;

Uśmiechnął się. Mogła zaprzecza, a i tak wiedział swoje. Nie zamierzał się jednak z nią w tej chwili przekomarzać.
Zaczął zauważać dystans jaki starała się między nimi wytworzyć. Kusiło zadać pytanie, na które i on nie byłby w stanie odpowiedzieć. Wspólna noc poprawiła relacje czy właśnie skazali ją na porażkę? Zaczął myśleć o Pamelicie, która najpewniej się martwiła i urządzi mu awanturę jak tylko postawi nogę w mieszkaniu. Nie wiedział jakie uczucia biorą górę. Dopuścił się czegoś co powinno być nagminnie tępione. A mimo wszystko, gdy wracał wspomnieniami do wbijających się w skórę paznokci Max, uśmiechał się głupio. Łowczyni miała rację. Lepiej żeby nie poruszali tego tematu.
— Tak zrób. — powiedział, wkładając dłonie do tylnych kieszonek spodni. — Ja będę się zbierał, popołudniu mam dyżur. Gdyby coś się działo to daj znać.
Gdy Max zniknęła w łazience, on dopił kawę, która zdążyła ostygnąć. Zerknął przelotnie do lodówki, która świeciła półpustkami.
— I pamiętaj o zrobieniu zakupów. — dorzucił na wychodne, po czym w mieszkaniu nastała upragniona przez Mason cisza.


zt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Sob Sie 25 2018, 20:28;

Pod prysznicem trochę ochłonęła, ale nie mogła pozbyć myśli o przyszłości. Jeśli kiedykolwiek myślała, że ma przed sobą ciężkie wyzwanie, to wychowanie Ash i pomoc w wychowaniu Dextera, była tym życiowym. Chciała, żeby mieli łatwiej niż ona sama miała. Szczególnie niewinny i niczego nieświadomy siostrzeniec.
Pod prysznicem mogła sobie pozwolić na rozmyślanie. Po wyjściu z łazienki miała czas tylko na działanie. Z grubsza porządkując mieszkanie, wyznaczyła sobie pierwsze cele i zabrała się za pierwszy z nich. Jeszcze nic nie wiedząc o czekających ją niespodziankach.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Sob Sie 25 2018, 20:47;

|| z mieszkania

Następnym przystankiem było mieszkanie Masonów. Zorientowany w przeprowadzce, wiedział pod jakie domostwo skierować szofera. Zostawił karton wraz z Pulpetem w samochodzie, sprawdził czy palą się światła na piętrze i zaczął się wspinać po schodach, korzystając z otwartych drzwi. Pamiętając wygłupy w Nowym Jorku oraz rozmowę telefoniczną, czuł się niepewnie. Czy Max pamiętała? Była zła lub się obraziła? Nie odpisała mu na żadnego sms-a.
On sam pamiętał wszystko jak przez mgłę - Jackie, Caroline i gorącą dupcię. Stanął przed drzwiami, na których ledwo trzymały się literki wskazujące na rodzinę jaka tu mieszkała. Nacisnął na dzwonek. Przed przyjazdem zadbał o siebie. Nowa fryzura, wypielęgnowany zarost, ulubione perfumy Maximy i ubranie godne Warlegganów - ciemne spodnie, koszula i płaszcz. Pomyślał, że powinien kupić wino albo kwiaty. Cholera.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Sob Sie 25 2018, 21:22;

po przeprowadzce

Mimo, że przeprowadzka z mniejszego mieszkania, była dość wyczerpująca, po przeniesieniu wszystkich rzeczy, Max nie próżnowała. Zanim wyciągnęła swoje rzeczy z pudeł, spakowała wszystkie osobiste przedmioty ojca i znalazła dla nich miejsce w składziku. Z myślą o siostrze, nie mogła ich po prostu wyrzucić. Ash zrobiłaby jej o to karczemną awanturę. Pokój, który wcześniej zajmował Marilyn, został przez Max gruntownie wysprzątany, ale na koniec dnia zabrakło jej już sił na rozpakowanie się.
Dając sobie z tym spokój, blondyna zamiast tego odnalazła chwilowe powołanie w kuchni. Nic specjalnego, niewiele mając w szafkach. Decydując się na makaron z serem, otworzyła sobie jeszcze piwo i doglądając bulgoczącego makaronu, posprzątała także kuchnię. Zdecydowanie za dużo porządków jak na jeden tydzień.
Dzwonek do drzwi przywołał wspomnienie Jane Carter, więc Max z negatywnym nastawieniem ruszyła powitać gościa.
- Artem? - Zaskoczona, nie spodziewała się mężczyzny. Myślała, że już nie wróci, więc darowała sobie odpisywanie na wiadomości, skupiając na tym co miała w Rode. - Co chcesz? - Złość jej nie opuściła, jak na dzikuskę przystało. Wesoło bulgoczący makaron dał o sobie przypomnieć, gdy syczenie na kuchence zaalarmowało blondynę. Chcąc, nie chcąc, zostawiła otwarte drzwi i ruszyła do kuchni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Sob Sie 25 2018, 21:42;

Źle. Wszystko źle. Bardzo źle. Uśmiechał się i zaraz ten uśmiech zniknął, gdy drzwi otworzyła naburmuszona łowczyni.
Aż ścisnęło go w gardle. W nozdrza uderzył zapach gotowanego makaronu. Zawahał się, gdy odwróciła się na pięcie. Zamknął za nimi drzwi, wcześniej otrzepując buty ze śniegu. Rozejrzał się po wnętrzu, dostrzegł kobiecą rękę. Jane Carter tym razem nie mogła się do niczego przyczepić. Czysto i schludnie. Wielkość mieszkania nie umywała się nawet do wielkości sypialni w posiadłości Warlegganów. Oblizał wargi, lustrując sobie tył Max, jak mieszała w garncu.
— Nie odpisywałaś na moje wiadomości i nie odbierałaś telefonu. — powiedział, złączając dłonie. Nie ściągał płaszcza, nie robił też kroku bliżej.
— Przepraszam za tamten wieczór. Poniosło mnie. — kontynuował, już pewniejszym głosem. — Nie powinienem był mówić tego co mówiłem.
Dlaczego posłuchał Ramireza i wykręcił numer Max?
— Max...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Sob Sie 25 2018, 21:59;

Szybko podeszła do kuchenki i zmniejszyła ogień, żeby makaron nie eksplodował. Złapała za łyżkę i przemieszała, słuchając co doktorek mówił. Już wiedząc też co zostało mu wysłane, po części czuła się winna. Mogła nic dziewczynom nie mówić. Wszystko byłoby po staremu.
Przeprosiny były... chyba w porządku. Ich również się nie spodziewała. O co tu chodziło? Blondyna odwróciła się do Warleggana, gdy padło jej imię.
- Znajdź sobie inne pole do popisu i chwalenia przed kolegami - Wyłączyła kuchenkę i podeszła do doktorka - Bo nie jestem żadną twoją dzikuską. - Dźgnęła go łyżką w pierś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Sob Sie 25 2018, 22:18;

Zawsze mógł użyć o wiele gorszego określenia. A tak... Mała dzikuska była według niego pieszczotliwa. Nie mówił tego jednak teraz na głos, bo łyżka nie wylądowałaby na piersi, plamiąc płaszcz, a na twarzy wraz z pięścią blondynki.
— To wcale nie tak. — zaprotestował, ujmując dłoń Max i odsuwając od materiału. — Wypadło to dosyć niekorzystnie, przyznaję, ale nie miałem nic złego na myśli, ani nie mówiłem o nas, to znaczy, no wiesz. — złapać oddech, tak. — Po prostu mi się wymsknęło, a chwila niestety sprzyjała do paplania więc mogłem o jedno słowo za dużo powiedzieć.
Przecież nie opowie Max jak się bawił z Diego. Zdecydowanie nie, nawet gdyby go tu i teraz prosiła. Nocne wojaże były zakończonym rozdziałem.
— Nie gniewaj się, Max. Mógłbym zapytać o żarciki twoich koleżanek i wiadomości, więc chyba nie ja tu się chwaliłem, co? — uśmiechnął się, dźgając ją końcem łyżeczki, którą nadal trzymała. Łowczynię owionął przyjemny oraz znany z poprzedniego razu zapach perfum.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Nie Sie 26 2018, 14:20;

Mierzyła Artemisa spojrzeniem, wyrażającym złość i ostrzeżenie. Niech lepiej się zastanowi co mówi, bo wszystko mogło obrócić się przeciwko niemu. Nic jej bardziej (od wczoraj) nie wkurzało, jak określenie moja mała dzikuska[i/]. Ani nie była czyjaś, ani mała (była ale nie ważne), ani dzika. A w zasadzie mogła zaraz pokazać ile w niej dzikości, tylko niestety nikt tego nie chciał oglądać. [i]Uspokój się. To najczęściej od doktorka słyszała. A działało to tylko w odwrotną stronę.
- Nie interesuj się. - Odpowiedziała i zabrała rękę, odwracając się do garnka, gdy poczuła przyjemny zapach. Nie powinna przypominać sobie wspólnej nocy. Ani pytań o to, czy gdyby Artemis wrócił i błagał o przebaczenie, pozwoliłaby mu się dotknąć. Sięgnęła po durszlak i odcedziła makaron, żeby czasem nie pojawiła się odpowiedź na wcześniej wyśmiane pytanie.
- Poczestowałabym cię, ale pewnie limuzyna już czeka a tobie znudziła się zabawa w biedaka. - Wytknęła, że nigdy wcześniej doktorek nie zdradził swego pochodzenia i musiała dowiedzieć się przypadkiem. Złapała za talerz i zaczęła nakładać sobie makaronu. Była pewna, że Pameli oczy wyszły na wierzch i może posikała się ze szczęścia, że złapała pana boga za nogi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Nie Sie 26 2018, 14:50;

Chciał, aby w końcu się rozchmurzyła i przestała się dąsać. Uznawał jej zachowanie za niewspółmierne do własnego przewinienia. Przecież nie nazwał Max dziwką, ani nie wyśmiał w żaden sposób, który mógłby godzić w dumę czy honor. Wywrócił oczami, gdy wiedźma się odwróciła aby mieszać w kotle. Westchnął, słysząc przytyk do własnego pochodzenia.
— Nigdy nie pytałaś, to nie mówiłem. Zmieniłoby to coś między nami, Max? — zapytał bystro, nie ruszając się z miejsca. Był ciekaw skąd się dowiedziała, a raczej od kogo. Czyżby zdradził się podczas zakrapianej imprezy?
— To nie była zabawa. Posprzeczałem się z rodziną i zrobiłem małą przerwę od tego całego blichtru. Nadal jednak ja, to ja. — ciągnął, niezrażony buntowniczym zachowaniem Mason. — Wróciłem do Rode dla ciebie. Dlatego odłóż talerz, wyłącz gaz i spójrz na mnie. — gdy się nie ruszyła, sam się pofatygował. Przekręcił kurek i ujął blondynkę za łokieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Nie Sie 26 2018, 15:19;

Parsknęła śmiechem i pokręciła głową. Jak miała to inaczej skomentować? Nikt nie pytał nowych znajomych o to, czy przypadkiem nie byli bogaci. Zapomniała, że może rzeczywiście nie pytała o rodzinę Artemisa, ale w swym uporze teraz, wiedziała lepiej. I była przekonana, że powinien powiedzieć, jak na przyjaciela przystało. Wzruszyła ramionami, na pytanie mężczyzny.
Pewnie nie, ale nie zamierzała odpowiadać. Nie sądziła, by aktualna rozmowa miała o czymś przesądzić, coś zmienić. Max nakładała makaron i nakładała, zdecydowanie za dużo jak na swoje możliwości. Nie istotne. Gadanie. Zmarszczyła czoło, gdy usłyszała następne słowa, ale odwróciła się dopiero do tego zmuszona. Spojrzała mu w oczy, zaskoczona
- Nie czuj się zobowiązany, by mi pomagać. Sama sobie poradzę. - Nawiązała do rozmowy z Carter. Nie wymagała od doktorka dotrzymania obietnicy. Nie była osobą, czerpiącą korzyści ze współczucia. Nie chciała jałmużny. Teraz ze świadomością kim Artem był, jeszcze mniej była skłonna przyjąć pomoc. To godziłoby w jej dumę!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Nie Sie 26 2018, 15:24;

Może to wiatr, a może omam. A może ktoś przechodził ulicą, a okno było uchylone, żeby przegonić z mieszkania parę, które je zasnuło w trakcie gotowania makaronu. A może to pająk, który od dziada pradziada mieszkał pod kanapą, dopóki Max w swoim szale porządków go stamtąd nie przegoniła, zgniatając kapciem jego cele, plany i pragnienia?
W każdym razie dało się słyszeć wyraźne "CAŁUJ JĄ, KURWA!".
Bardzo możliwe, że to sąsiadka oglądała akurat nowy odcinek "Mody na porażkę", a że była przygłucha, to i korzystała namiętnie z opcji zwiększenia głośności jej starego holo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Nie Sie 26 2018, 15:38;

Cierpliwość. Potrzebował sporych zapasów, aby nie parskać z poirytowania. Zdawać się mogło, że romantyczna kwestia odbiła się od Max jak kauczuk. Zabrał jej talerz, odstawiając z głośnym stukotem na blat. Wrzask zza ściany wprawił go w osłupienie, które zaraz zbył uśmiechem. Usta łowczyni były jednak bezpieczne, przynajmniej na ten moment, ponieważ nie chciał robić nic na siłę.
— Wiem, że sobie poradzisz. — zgodził się z nią, co mogło zaskoczyć. — Dlatego nawet palcem nie kiwnę w czymkolwiek, jeśli taka wola. — dodał potulnie, za potulnie. — Ale za niedługo mam urodziny, a jako, że lubię prosić innych o pomoc to spakuj kilka ubrań, buty na zmianę i weź swój karabin. Chyba nie odmówisz przyjacielowi w potrzebie, hm? — pochylił się w jej stronę, jakby faktycznie miał posłuchać wcześniejszego nakazu, lecz nic z tego. Puścił jej łokieć i sięgnął po makaron, nawijając na palec i wsadził do ust.
— Mmm, nie posoliłaś. — mruknął — Pospiesz się, bo na dole czeka na nas kierowca. I Pulpet.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 26
Ekwipunek podręczny: Telefon, karabin, nóż, nieprzemakalny płaszcz, plecak, piersiówka, lina, krótkofalówka

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Nie Sie 26 2018, 17:20;

Spojrzała gdzieś w bok, na ścianę zza której dobiegały serialowe kwestie. Naprawdę miała tego co dzień wysłuchiwać? Przewróciła oczami, mniej rozbawiona od Artemisa. Zerknęła na niego podejrzliwie, chcąc sprawdzić, czy się skusi. A może oczekiwała, że to zrobi?
Jego słowa rzeczywiście były zaskoczeniem. Zgadzał się, zamiast próbować stawiać na swoim? A to nic niespodzianka. Max uniosła brew, jeszcze tego nie przeżywając. No proszę, weszli na jakiś nowy poziom. Max obserwowała i słuchała doktorka. Dobrze było usłyszeć coś nowego. Propozycję, najbliższą sercu łowczyni. Zmrużyła oczy, gdy Artemis się ku niej pochylił. Wciągnęła zapach perfum i kiwnęła głową, patrząc jak makaron znika w ustach doktorka.
- Daj mi pięć minut. - Powiedziała, odwracając oczy i wymijając mężczyznę. - Posoliłam. - Rzuciła, nim wyszła z kuchni. Nie odwróciła się, znikając w pokoju. Popchnięte drzwi nie domknęły się, ale Max nie zwróciła na to uwagi. Ściągnęła koszulkę i zniknęła z pola widzenia. Przebranie się nie zajęło jej dużo czasu. Do plecaka wcisnęła najpotrzebniejsze rzeczy i złapała za karabin.
- Gdzie jedziemy? - Zapytała, chcąc znać nie tylko cel ale też czas ich nieobecności. - Do lasu w takim stroju nie wpuszczają. - Skrytykowała ubiór doktorka, myśląc, że może jest kolejnym chetnym na wycieczki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t112-max-mason
avatar
Ogólne
Dodatkowe
Character sheet
Wiek: 31
Ekwipunek podręczny: telefon komórkowy, zegarek, długopis, portfel

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ Nie Sie 26 2018, 17:52;

Poczuł zadowolenie z reakcji na swoją propozycję. W końcu zachowywała się jak należy i nie tracili cennego czasu. Na uśmieszek pozwolił sobie gdy zniknęła w sąsiednim pokoju. Nie podglądał, poskubał jeszcze makaronu, którego miskę zaraz zakrył i schował do lodówki. Podszedł do lustra w przedpokoju, poprawiając włosy.
— Kawałek za Nowym Jorkiem. Saratoga Springs, mówi ci to coś? —nie ukrywał celu ich podróży. Pomyślał, że Max nigdy dalej nie wyjechała poza małe miasteczka wokół Rode. Może była w Filadelfii? Wyciągnął rękę po plecak i spojrzał na swój ubiór, gdy tenże został wypomniany przez blondynę.
— Kto? Drzewa? — błysnął zębami w rozbawieniu. — Nie martw się, ja już jestem spakowany. Pozamykaj wszystko dokładnie, jedzenie schowałem do lodówki.
Dobrze, że łowczyni nie miała zwierzaka, bo musieliby teraz szukać dla niego nowego lokum na kilka dni. Warleggan cierpliwie czekał, aż Max wszystko ogarnie, po czym oboje opuścili mieszkanie.

z.t x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://postmortem.forumpolish.com/t115-doktor-artemis-warleggan#
Sponsored content
Ogólne
Dodatkowe

Pisanie Re: Mieszkanie Masonów  ♦ ;

Powrót do góry Go down

Mieszkanie Masonów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Witaj w Rode! :: FABUŁA :: Rode :: Dzielnice mieszkalne-